Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

bagatelka

*Polacy za granica - gdzie mieszkacie? *

Polecane posty

No to z nowym tygodniem i (prawie) poczatkiem nowej strony przesylam wszystkim naszym topikowiczom poniedzialkowe pozdrowienia :) Zawsze milo widziec nowe twarze :) Zostaniecie na dluzej? Jak tak, to fajnie, no i powiedzcie pare slow co tam u was, jak sie zyje tam gdzie zyjecie, cokolwiek, tak jak to my tutaj sobie pisujemy cokolwiek komu sie akurat przypomni ;) Lad i sklad nieobowiazkowy ;) kokus, tak sie zaabsorbowalam tymi Twoimi flirtami, ze az zapomnialam wspomniec o dinozaurach :D Super znaleziska, ale to musi byc frajda :) A te ciarki .... to taki znamienny znak najprzyjemniejszego odczucia - poczatki znajomosci z kims nowym z lekkim zabarwieniem zauroczenia ;) Nalezy pamietac, ze owe ciarki nawet z tym kims nowym przechodza po jakims czasie, stad daremne jest uganianie sie ciagle za tym poczatkowym rauszem (nie jest to komentarz do Twojej osoby, tylko tak mowie ogolnie, a raczej opieram na wlasnym doswiadczeniu). Ale ciesz sie chwila ;) Flirt w pracy jest najlepszym lekarstwem na znuzenie codziennoscia ;) Dzieki z kciuki :) Poszlo do przodu, trudno mi powiedziec, czy cos zalatwilam, bo chyba nie bylo w sumie nic do zalatwienia, w kazdym razie postep jest, zrobilam co moglam i z czym zwlekalam. Czuje sie teraz lepiej :) Pisze tak enigmatycznie nie dlatego, ze to jest jakies wielkie halo do ukrycia, ale raczej zbyt nudne gdybanie na szczegolowa rozpiske ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
masz racje, Bagatelka, ze to ciagle uganianie sie za tym pierwszym, przejmujacym doznaniem.. akurat w mojej sytuacji jest tak, ze czasem nie widujemy sie nawet kilka dni, albo spotykamy w przelocie przy podpisywaniu listy z tym ze ja na przyjscie a ktoras z nich na wyjscie z pracy.. Jeszcze to, ze ten sezon jest spokojny, z produkcja wyrabiamy sie w godzinach (niestety, mniejsze zarobki bo nie ma nadgodzin).. ale atmosfera jest lepsza, moze tez dlatego ze nie ma jednej dziewczyny, ktora ze wszystkimi potrafila sie poklocic - w tym sezonie szefowa jej nie przyjela do pracy :D Znowu wchodze do kopalni, tym razem w sobote i niedziele, jednak celem bedzie sprawdzenie lokalizacji waznych punktow na mapie i naniesienie tych ktore pojawily sie od wiosny ub. roku - nie chodzi tylko o znaleziska paleontologiczne ale rowniez takie geologiczne, np. uskoki warstw skalnych albo jakies szczegolnie wyrazne roznice mineralogiczne. Wiem jednak, ze z tym geologiem, ktory bedzie teraz kierownikiem wyprawy to bedziemy wchodzic w miejsca ekstremalnie niebezpieczne. Mialem juz smak tego poprzednim razem.. koledzy znalezli nie zasypany chodnik, do ktorego trzeba sie bylo wczolgac przez zawalony odcinek.. wszedlem tam sam, chodnik niski, ze 130 cm i tyle samo szerokosci.. przeszedlem prawie w kucki z 50 metrow, dokad swiatlo siegalo to chodnik jest, ale obejrzalem sie w tyl.. i w tym momencie poczulem strach, ze jestem tak daleko od wyjscia i kolegow.. i odeszla mnie ochota, zeby isc dalej w glab, wrocilem :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A Wy dalej o tych romansach...:) U mnie w glowie dziala jakis mechanizm, ze kiedy jestem w zwiazku (malzenstwie) to flirtowanie wylancza sie automatycznie zupelnie jak jakis przelacznik. Na flirtowanie nie z mezem, mam calkowita blokade. Pewne gesty, spojrzenia ton glosu jest zarezerwowany jedynie dla Niego. Sytuacja zmienia sie diametralnie, gdy jestem wolna, wtedy moj radar nie przepusci zadnej okazji :D...marzenia scietej glowy :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oj Kokus, brrr..... to faktycznie napawa trwoga, az mnie ciarki przeszly :D Ale nawet gdyby cos sie stalo, to koledzy, wiedzac gdzie zabrnales, mogli by Cie jakos uratowac zamin sie udusisz? Jesli chodzi o uczucie tego pierwszego "zaswiergolenia" (moim zdaniem bardzo trafne okreslenie z jakiegos filmu Disneya), to poczynilam kiedys takowy eksperyment (tzn. z dystansu czasu wole to nazywac eksperymentem ;) ) i naprawde przekonalam sie, ze ono nigdy nie moze trwac wiecej niz kilka chwil (jakiez to niepraktyczne :D ), wiec caly ten koncept stracil juz dla mnie w ogole na atrakcyjnosci :o ... To uczucie musi miec element niewiadomej, wiec sila faktu znika po pierwszych kilku ... (tu kazdy moze wstawic czego kilka bylo ;) ) W dlugotrwalych zwiazkach "zaswiergolenie" ewoluuje w wieksze uczucia i odczucia, ale zawsze pamietamy, ze to pierwsze "cos", takie nie do powtorzenia i zatrzymania, bylo takie swietne, ze cigle tego chcemy :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Iris - tez tak cholercia kiedys mialam, a potem mnie naszlo na zarty, ale juz mi przeszlo ;) Tak jak mowisz jest suma sumarum najlepiej :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bagatelka, pomoz sobie i bierz jakies tabletki na wstrzymanie tych popedow, antyviagra czy cos :D...bo sie zameczysz...nowy maz, moze byc najlepszym lekarstwem na Twoje dolegliwosci :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mysia :) pewnie, ze mozesz :) wsiaadj na poklad i opowiadaj co porabiasz i skad sie wzielas :) Iris :D nie jest tak zle ... Wlasnie chcialam to jakos ujac, ze na przestrzeni lat i obserwacji swiata doszlam do wniosku, ze kazdy nowy partner za chwile bedzie stary, no i ze to uczucie pierwszych motylkow jest zludne i ulotne ... Natomiast poglebianie owych motylkow i nie martwienie sie, ze juz nie sa calkiem nowe, lecz za to dojzale i wzbogacone - to jest to! Jak mnie jednak cos czasem najdzie na flirty typu zart, to jest to raczej gra na zasadzie "ciekawe, czy jak ja sie do niego usmiechne, to on sie do mnie odsmiechnie" ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Benedykt któryśtam
aktualnie mieszkam w Watykanie, bo beatyfikuję dawnego kumpla, ale jestem z Niemiec :classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
siedze w tych Niemczech już tak na stale od 99r. do szkoly tutaj chodzilam, msa napisalam teraz tylko chce abitur napisać w trzech językach to się uczę zaocznie :) poza tym to robię staż i rozkręcam coś wlasneo powolutku :) a Wy skąd jesteście i jak Wam się żyje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To Mysiu jestes juz dosc zawsiedziala ;) My tu sa z roznych stron swiata, kiedys mielismy na topiku niesamowita mieszanke miedzykontynentalna, ostatnio sie troche towarzystwo zminimalizowalo, ale nadal jest b. milo i sympatycznie, tylko czasem nikt nic nie pisze :D Bo nie ma niby co i takie tam... Gwoli przedstawienia sie, to ja mieszkam w Stanikach (Zjednoczonych) od '89 roku, studiowalam anglistyke, teraz pracuje na posadzie panstwowej ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witaj na topiku Mysia :) Ja rowiez jestem z Ameryki...uwielbiam! Widze ( stopka), ze interesujesz sie psami, czy zajmujesz sie tym profesjonalnie? Bagatelka, ja na motylki mowie adrenalina ;)...takie usmiechy to niebezpieczna zabawa...igrasz z ogniem :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
to w takim razie dziękuję za mile przyjęcie przez Was :) z tymi psami to tak do końca sama nie jestem pewna czy mogę napisać profesjonalnie czy nie. Aktualnie trzeci rok robię staż czy tam praktyki (po niemiecku ausbildung a po polsku sama nie wiem jak to określić) na trenera behawiorystę, caly czas coś tam się douczam nowego od ludzi z większym doświadczeniem :) ale marzy mi się otwarcie kiedyś wlasnej szkoly dla psów oraz umożliwienie dzieciom dogoterapii w przystępnej cenie, aby nawet Ci najubożsi mogli coś takiego swoich chorym dzieciom zafundować :D bagatelka stanowisko państwowe mówisz :classic_cool: to ja mogę buty czyścić w takim razie :D:D:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zanzibar :) ciao bella :D Mysia :) nie stanowisko ponstwowe, chyba mnie zle zrozumialas ;), tylko skromna posadka (biurwa w bibliotece ;) ) ... stanowisko drugie najnizsze od dolu ;) Aczkolwiek praca panstwowa jest, wiec mimo cienkiej pensji jest troche iweksza pewnosc na niezlownienie, no i swiadczenia w ogole sa, czego czesto w tym kraju w ogole nie ma :o Fascynujace plany masz z pieskami :) Mam nadzieje, ze pomysly, zapal, a przede wszystkim mozliwosci beda sie mnozyc na Twojej drodze :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mysia, super pomysl ze szkola! U nas jest tez bardzo popularne przyprowadzanie takich psow do szpitali, gdzie sa chore dzieci, jak rowniez odwiedzanie domow starcow, forma terapii. Ostatnio duzo sie slyszy o tym, jak podczas przebywania z psem wytwarza sie u nas ludzi hormon oxytocyna, to ten sam hormon, ktory jest wytwarzany podczas karmienia dziecka piersia i nawiazywanie bliskiej wiezi miedzy matka i dzieckiem. Plusow z posiadania psa bardzo wiele, dodatkowo jest swietnym wabikiem na mezczyzn ;) Moj pies ma status czlonka rodziny :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mój tak samo jest równoprawnym czlonkiem :) chociaż mam pewne granice i np nie pozwalam mu sypiać w wyrku ani żebrać przy stole no ale to taka rasa, że musi mieć jasnopostawione granice. praca w bibliotece też super ważne, że się ma stalą posadę :) za granicą inne życie, to fakt. Inny klimat, tolerancja na każdym kroku - tak jest u mnie, a u Was? Myślicie o tym, żeby kiedyś wrócić do Polski?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rudowlosa kocica
w hamburgu, jest ktos moze?;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mysia :) ja o powrocie do Polski nie mysle, chocby dlatego, ze moj maz jest angielskojezyczny i nie chcialabym go narazac na sromote bycia w kraju, gdzie nie zna sie jezyka ... ale w sumie to nawet nie mialabym do czego wracac ... tesknie do bolu za Polska z mojego dziecinstwa, ta ktora wtedy zostawilam i myslalam, ze z rozpaczy zwyczajnie umre. Natomiast Polska obecna nie pociaga mnie. Zreszta zaznawszy troche tzw. swiatowosci nie potrafilabym zyc w takich ograniczeniach spoleczno-obyczajowych... Tu gdzie mieszkam obecnie nie jest tez zbyt swiatowo :D, ale zawsze chociaz bardziej urozmaicenie. A jesli chodzi o prace w bibliotece, to ja w sumie zawsze chcialam cos takiego robic, ale nigdy nie wiedzialam jak sie to tego zabrac, w koncu na starsze lata mnie naszlo ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"tesknie do bolu za Polska z mojego dziecinstwa, ta ktora wtedy zostawilam i myslalam, ze z rozpaczy zwyczajnie umre. Natomiast Polska obecna nie pociaga mnie. Zreszta zaznawszy troche tzw. swiatowosci nie potrafilabym zyc w takich ograniczeniach spoleczno-obyczajowych..." bagatelka to tak jakbyś pisala w moich imieniu.... :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Powrot?...o nie, to byloby zeslanie :D...w Polsce, nie moge zniesc mentalnosci panujacej w spoleczenstwie, ogolnego sposobu myslenia i dzialania, a raczej jego braku. Dopiero tutaj, czuje sie naprawde soba. Stany kojarza mi sie z najlepszym okresem mojego zycia, wiele dobrych rzeczy sie tu wydarzylo, dlatego czuje sie tutaj jak w domu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ines73
a ja sie moge dolaczyc??????????14 lat w Italii a teraz od 9 miesiecy w Stockholmie.......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja na dzień dzisiejszy również nie mam zamiaru wracać, chociaż kiedyś bylo inaczej kiedyś ta Polska byla taka super, wszystko dużo tańsze i ludzie chyba milsi albo po prostu mi się wydaje z resztą co ja tam moglam wiedzieć mając 10 czy 12 lat :P ale jako polka mam taką cichą nadzieję, że kiedyś będzie inaczej, że dożyje dnia w którym Polska będzie znowu krajem dla obywatela a nie przeciwko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ines73
Mysia -popieram Cie w 100%

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość prinzesska27
Ja tez nie zamierzam wracac....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witam nowe osoby, serdecznie.. k'woli wyjasnienia to ja mieszkam w kraju tylko strasznie tesknie za podrozami w obce strony.. w dodatku jestem tu rodzynkiem czyli jedynym facetem w uroczym, kobiecym gronie.. na topiku od 2004? chyba.. Bagatelka - to zawsze zalezy od tego co na ciebie spadnie.. w tym chodniku jesli w ogole cos by spadlo na czlowieka to kapliczka. Znam z opowiadania przypadek, ze na doswiadczonego speleologa spadl strop i koledzy przez dwie godziny go wydobywali, potem poltora roku rehabilitacji po zlamaniach w okolicach barku i miednicy plus jakies mniejsze urazy na rekach czy nogach.. ale dalej wchodzi w jaskinie, a o wypadku nie opowiada, bo to wstyd. Mysia - ja mam dwa rude kundelki, sunie i pieska, od ubieglorocznej powodzi zamieszkaly z nami w domu, teraz maja miejsca w czesci gospodarczej, ale czesto wchodza na gore, najczesciej na dzwiek otwieranej lodowki (w przyszlym tygodniu beda drzwi do pomieszczen na parterze!!!, wtedy pieski juz beda same na dole). Madre bestie, a jakie przymilne, brakuje tylko zeby mowily.. :D Zanzibar - jak bylo w kraju? opowiadaj.. pozdrowka dla wszystkich.. :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rodzynku :)... jakbys mial nieograniczone mozliwosci, to ktore miejsce na Swiecie chcialbys obadac?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×