Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

awe5555

Zdrada a przyjaźń

Polecane posty

Witam, Nie będę owijała w bawełnę i od razu napisze wszystko. Moja przyjaciółka bo tak teraz mogę ją nazwać, wiele dla mnie znaczy.Jest wspaniałą osobą i żałuje że nie poznałam jej przed poznaniem jej obecnego męża.Tak właśnie o to chodzi że poznałam najpierw jego.Instruktor na siłowni.Przystojny, wysportowany i błyskotliwy.Wpadł mi w oko.Wiedziałam, że ma kogoś, ale jako młode głupie dziewcze (22lata) nie liczyłam się zbytnio z tym.Pewnego dnia nie miał jak wrócic do swojego miasta wiec zaproponowałam odwózke na dworzec, aż wkońcu do jego miejscowosci.Powiedzial ze mi pokaze miasto i rynek.Wiec wybralismy sie na spacer i do knajpki.Fajnie sie dogadywalismy i 2-3 piwka zrobily swoje.Pocałował mnie i tak się zaczęło.Do niczego nie doszło, ale umówiliśmy się na za 2 dni.On miał pojechać do swojej dziewczyny, bo ona pochodziła z innego miasta i właśnie tam była.Szkoda tylko że zapomniał o jednym niby mało ważnym szczególe - zaręczyny!!! Oczywiście spotkaliśmy się po jego powrocie, pojechalismy do niego,bo mamy nie było,kupił wino i .... dalej nie musze chyba pisac.Po tym co sie wydarzyło i po tym co mówił że nie wie czy chce być z Anią, że nie wie czy kocha.Zaczełam nalegać by się zdeklarował.Pocałował mnie nawet w miejscu jego pracy,niby dyskretnie.Więc naiwne dziewcze dało mu czas i uzyskało odpowiedz: chce być z Anią bo ja kocham.Nie pamietam czy wtedy tez przyznal mi sie do zareczyn czy o tym fakcie dowiedzialam sie potem. Wyjechał na obóz, a ja w dalszym ciągu pojawiałam się w jego miejscu pracy, bo firma w ktorej pracowałam współpracowała z firmą dla ktorej on pracował.I podczas jednej takiej wizyty,jego kolega zawołam mnie do stolika przy ktorym siedziała moja Ania.Zorientowałam się że to ona,wiem wiem nie odeszłam zostałam.Ale z perspektywy czasu nie załuje bo poznałam fantastycznego człowieka.Rozmawialiśmy i tak ona w związku z tym ze szukałam czegos dodatkowego zaproponowała bym sprobowala u niej(w takim pubie). Początkowo nie byłam tym zachwycona ale dalam sie namowic.I tak sie zaczelo,zaczełyśmy razem pracowac,po pracy zapraoszała mnie nie raz do siebie,na kawke,sniadanko.Chodzilysmy na zakupy.Jakos znosilam towarzystwo Adama,bo napawal mnie tylko obrzydzeniem za to co zrobil mi i jej.Bylismy dla siebie uprzejmi wiec nic nie wskazywalo na to jakoby cos sie kiedys wydarzylo.Poprosiła bym pomogla jej wybrac suknie na slub,bo nie ma kto.mowila ze czuje ze Adam ja zdradza,ze jest dobry dla niej,ale podejrzewa ze cos sie dzieje.Dziwne smsy,jego zachowanie (jak sie okazalo nie bylam jedna), cos sie dowiedziala i takie tam.Nie chcialam jej stracic ani przyczynic sie do rozpadu jej zwiazku, wiedzialam bowiem jak bardzo go kocha.Wiec milczalam,albo mowilam starajac sie byc bezstronna.Pomoc jej samej podjac decyzje.BYlam na ich slubie,poznalam rodzine.Sa wspaniali.Nie jedne wakacje spedzilysmy razem u niej w miejscowosci.Ale mimo tego ze minely juz prawie 4 lata od tego,ten koszmar nieraz do mnie wraca.To okropne poczucie winy.Bo jest wartosciowa osoba.A ja wiem ze nie zasluguje na jej zaufanie,chociaz wiem ze nigdy jej nie oklamalam,znajac ja.Staram sobie to tlumaczyc ze to bylo zanim ja poznalam,i gdybym miala druga szanse nie postapilabym tak.Prosze doradzcie mi co mam zrobic.BO chyba nie powiedziec.To zrujnowalo by zbyt duzo....Wiem, że jakoś są szczęśliwi.Ona czasem na niego ponarzeka,ale chlopak dał sie do porzadku i chyba wkoncu zmadrzal kiedy zaczal pracowac w innych miejscach niz kluby sportowe.Chętnie jej slucham i zawsze staram sie szczerze doradzic.Ja mam swoje zycie, jestem w szczesliwym zwiazku i wszystko byłoby piekne gdyby nie TO co kiedys miało miejsce....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość musisz to przebolec

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Obawiam się że zniszczyłabym wszystko.Naszą przyjaźń i może ich małżeństwo...Jest wspaniałą osóbką i chyba bym nie zniosła świadomości że zadałam jej tyle bólu i ona o tym wie.Na razie męczę się sama ale mam takie momenty kiedy chciałabym jej powiedzieć,bo nie ma co tlumaczyć,tego się nie tłumaczy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość musisz to przebolec
po co ma niszczyc udany zwiazek? przeciez 'chlopak dał sie do porzadku i chyba w koncu zmadrzal'. nie ma sensu przysparzać im klopotów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Właśnie o to chodzi, że z tego co mi mówi, wiem że dobry z niego jest mąż,ma swoje wady,które ja denerwują ale każdy je ma.Wiem, że zawiodłam ją, bo przed ślubem miała wątpliwości.Czuła że ją zdradza,ale nie mogłam jej powiedzieć i starałam się jej pomóc, by sama podjęła decyzję nie sugerując niczego.Wiem że może zrobiłam to egoistycznie,nie chcąc jej stracić...Ja z Adamem nie wróciliśmy nigdy do tego co zaszło.Poprostu nie ma tematu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hmm no to sytuacja sie rzeczywiscie skomplikowala. w takim razie zostaje chyba tylko zycie ze swiadomoscia oklamywania \'przyjaciolki\', przypatrywaniu sie jak jej facet robi ja w bambuko i oczekiwanie na moment kiedy ona sie dowie. Moze to byc jutro moze to byc za 40 lat. Kiedy stoisz przed lustrem umiesz sobie spojrzec w twarz ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czasem myślę, że to trochę kara dla mnie.Bo to wraca i dręczy.Ale cokolwiek bym nie zrobiła to będzie kara.Bo mogę ją skrzywdzić i stracić.Albo milczec jak do tej pory i przezywac co jakis czas.Teraz ide z moim obecnym partnerem na slub jej siostry.Strasznie się ciesze z tego, ze sie z nia zobacze.Boze to przypomina jakos telenowele .... Gdyby nie on może bym tego nie rozpamiętywała.Ale kontakt z nim jest nieunikniony...nIESTETY...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Z tego co wiem nie robi tego, robił przed slubem.Zmienił się , zmienił otoczenie.A gdy patrze w lustro-hmmm nie czuje nic.Raczej jak patrze na nia.Bo nie zaslużyła sobie.A ty jakbys postapił.Poznał byś dziewczynę.Wiedziałbys ze ma kogos i przespał się.Potem poznał bys jej chlopaka i bardzo byscie sie zrzyli.Powiedziałbys????Wiedząc że on ją kocha,wziąlbys odpowiedzialnosc za zniszczenie 5 letniego zwiazku.Wiem jedno, że nigdy nie przespałabym sie z facetem kolezanki. NIgdy.Nie znałam jej i jak glupia siksa wychodziłam z założenia nie znam,wiec co mnie to obchodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pierwsze primo: nie wtryniam sie do niczyich zwiazkow. Trzeba troche godnosci miec. Tak wiec na tym by sie moja historia skonczyla ;) Teraz bym jej nie powiedzial ale slowo \'przyjazn\' to jest za duzo. Powiedzialbym jej przed slubem. W koncu moze by obgadali wszystko i by bylo ok. Klamstwo ma krotkie nogi wiec nie warto klamac. Generalnie nie zazdroszcze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Może ja wtedy tej godności nie miałam...Ludzie popełniają błedy... Ale do tanga trzeba dwojga...i w tym tangu zatańczyło nas dwoje....A nie powiedziałam bo wiem ze slubu by nie było.Bo nie byłam jedna.Chciałabym cofnąc czas, ale się nie da.I nie wiem jak sobie pomóc.A \"przyjźń\" , włąśnie to duże słowo....Ta zbudowana jest po części na kłamstwie,ale ja jej nie okłamałam.Nigdy mnie nie zapytała o to czy coś mnie z Adamem łączyło.Poprostu nie powiedziałam.Zataiłam ten fakt.i muszę z tym żyć.I teraz pytanie czy może lepiej zakończyć tą \"przyjaźń\"?Ale jak wytłumaczyć dlaczego tak nagle nie chce miec kontaktu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czyli oszukaly dwie osoby a nie kazda osoba po polowie :-) Wiesz, kiedys mojej ex powiedzialem ze ma zerwac kontakt ze swoim poprzednim facetem. Po kilku tygodniach kiedy sie okazalo ze sobie z nim wesolo pisze smsy powiedziala: \"przeciez nie powiedziales ze nie mam pisac sms\". Tu chyba jest podobnie. Nie wiem jak Ci doradzic, wiem tylko ze mozesz z nia ograniczyc kontakt, bo chyba lepiej by bylo zeby miala jakas prawdziwa przyjaciolke (tj. szczera)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie chodziło że dwie osoby oszukały po połowie.Chodziło że on jest tak samo winny jak ja.Od tego minely 4 lat.I nic co jej powiedziałam nie było nieszczere.Nic nigdy nie powiedziałam przeciwko im,aby sprawić by było źle między nimi.Zawsze starałam się doradzić i wypowiedzieć się bezstronnie nie biorąc pod uwagę tego co miało miejsce.Zrobiłam jeden błąd NIe powiedziałam o TYM.Tego co miało miejsce zanim się poznałyśmy.Bo jak miałam to powiedzieć.Albo kiedy.Na początku jak się poznałyśmy, w środku, przed ślubem, po ślubie.Skoro wszyscy jego kumple wiedzieli co wyprawia i go kryli.To jak mogłam wziąc na siebie odpowiedzialność za wszystko....Chciałabym się zdobyć na szczerość i jej powiedzieć.Ale mam zniszczyć to co mają...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
skoro wszyscy kumple wiedzieli i go kryli... bla bla bla ;-) W czasie komuny, wszyscy byli szpiclami. W czasie wojny wszyscy byli szmalcownikami bla bla bla Troch* cywilnej odwagi nie zaszkodzi, aczkolwiek w tym przypadku mialbym odwage wziac wszystkie wyrzuty sumienia na siebie. Takie to zycie porabane :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×