Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

jamar

co o tym sądzicie?

Polecane posty

witajcie, mam mieć ślub pod koniec sierpnia b.r a mój partner(jesteśmy razem 10 lat), który jest wdowcem wyprawia całe wesele synowi prawie 30 letniemu na koniec czerwca b.r. i narazie nie chce abym cokolwiek planowała i mówiła o naszym, bo mówi, że nie daje rady, dopiero po czerwcowym weselu syna ukochanego, synowa jest z innego kraju ( są po ślubie cywilnym) a ja tracę cierpliwość i całą radość no i 2 tyg. temy wspomniał o przyjęciu weselnym drugiego syna, bo tam muszą ,też na koniec czerwca a on jest z dziewczyną zresztą 2 mies po rozwodzie od niecałego roku. Jednak największy ból mi sprawił, gdy oznajmił,że syn będzie wyprowadzany z naszego wspólnie wybudowanego domu letniego a mi jego syn miał za złe, że wprowadziłam się do ich domu nie pytając o zgodę ,tym bardziej, że mnie się nie pytano czy ja nie mam nic przeciwko temu a z domu głównego będzie wyprowadzana ta dziewczyna, która nic sobie ze mnie nie robi i nie ma żadnego szacunku, co radzicie , mój partner nawet się wstawia i kłóci, gdy jednak nie pozwalam na wykorzystanie naszego domu, po tylko oznajmieniu o wykorzystaniu i, że tam też przyjadą goście( w tym hetery wyśmiewne) najchętniej nie byłabym na tym weselu co sądzicie i radzicie, pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przepraszam, że wcześniej nie było tekstu wszystko mi się skasowało...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hallo, czy ktoś może się wypowiedzieć? będę wdzięczna...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
szkoda, że nikt nie chce zamienić ze mną słowa...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kompletnie nie zrozumiałam tego co napisałaś:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 0099
zerwij z nim , on ma dzieci nieważne ,że są dorosłe , ty nie potrafisz byc rodzinna wiec zwiazek z tobą nie ma sensu !!! stosujesz walke oko za oko , dla mnie to głupie :-p co ci szkodzi że syn będzie wyprowadzany z waszego wspólnie wybudowanego domu? Ile ty masz lat ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mam 38 lat a on 55, dzięki za wypowiedzi ale chyba się nie rozumiemy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lIlIlIlI
a możesz to jakoś w punktach wypisać bo nic się nie da z tego wyczytać. Ewentualnie uspokój się i napisz od nowa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kafefe
napisz na spokojnie, wydrukuj i przeczytaj na papierze, zupelnie inaczej sie czyta, zobaczysz ile rzeczy trzeba poprawic - ja duzo pisze na kompie i uwierz mi, ze na ekranie nie widac bledow a na papierze tak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
otóż zaczęło się od tego, że od sierpnia ubiegłego roku po cichu przede mną jest organizowane wesele syna mojego partnera i tak naprawdę nic bym nie miała jak to, iż ja na nasz ślub czekam cierpliwie lata od czasu do czasu mówiąc na ten temat. W ostatnich latach coraz częściej i więcej i czuję, że jestem nerwowa już z tego powodu . jestem miłą sympatyczną dziewczyną , a do tego ładną i wrażliwą, wiele przeszłam już pogardy i ironii niesłusznie zresztą, dbałam od 29 r.życia( odkąd mieszkamy razem) o chłopaków, gotowanie pranie i t.d. wszystko miło i z uśmiechem i nierozumiem teraz tego wszystkiegio, przyjeżdżałam wcześniej z firmy i robiłam zakupy wiedząc, że mamy mieć gości , robiłam smaczne wystawne obiady dla przyszłej synowej z Ameryki byłam dla niej miła a ona nie witała i nie żegnała się ze mną, powiedziała nawet swojemu chłopakowi asynowi partnera, że nie może mnie słuchać a jamówię cicho i mam delikatny głos, doszło do tego ę się przez nią wyprowadziłam gdy partner wyjawił w końcu po kilku miesiącach,że organizuje jej i synowi całe wesele w pałacu nie planując dotąd nic ze mną jesteśmy znów razem, ale nie wolno mido czasu ich ślubu nic mówić o naszym ślubie...nie wiem co dalej ja nie mam dzieci a czuję taką presję i panoszenie się tej dziewczyny, która tyle mnie kosztuje a dotąd było bez nerwów tylko ten ślub a ja jestem katoliczką...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rtrt
Chyba zmarnowałaś najlepsze lata swojego życia .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
poradźcie jak się w tym wszystkim odnaleźć...wracam do tej dziewczyny: gdy oprowadzałam ją po naszym domu letnim i przedstawiałam pokoje mówiąc,ze do góry jest pokój i łazienka dla gości, a gdy pokazałam naszą sypialnię to dwa razy twardo podkreślała, że tutaj ona ze swoim chłopakiem będzie spała bo podoba jej się bardziej, jest kominek i.t.d Powiedziała też, że ona ma tutaj plany, że tu będzie dużo jej dzieci biegać i że chce tutaj mieć miesiąc miodowy bo bardzo jej się tu podoba( ja nie mogę mieć dzieci tak że zrobiła mi też przykrość) zapytała też mojego partnera czy jest tu piec do pieczenia a on powiedział, że nie ma ale nie ma problemu może wstawić.Proszę mnie zrozumieć to jest jedyny mój dom, mój azyl sprzedałam swoje mieszkanie i częściowo tu zainwestowałam, co robić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rtrt
Twój partner ,jego synowie nie szanują Ciebie , nikt nie liczy się z Tobą ,widac gołym okiem ,że Ty nie masz nic do powiedzenia . Jak Twój partner może sam podejmowac decyzje dotyczącą Waszego wspólnego domu ?! Ukrywanie Waszego ślubu przed jego rodzinką uważam za wielkie przegięcie ! Coś mi się wydaje ,że Waszego ślubu nie będzie :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dzięki za wypowiedzi, sama już nie wiem co robić jestem tym wszystkim na maxa zmęczona, straciłam chyba już wszystko nawet już od miesięcy nie pracuję bo nie mam siły na nic...życie straciło dla mnie sens...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dzięki rtrt , wiem, że masz rację, pozdrawiam Cię

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość akinusia
kobieto zgubiłaś się i to dokładnie ,trzeba było odłożyć sobie jakieś pieniądze bo facetowi nigdy nie wierzy się do końca ,zmarnowałaś swoje młode lata musisz postawić sprawę jasno że i ty masz tam jakieś prawa.Jest powiedzenie -kto ma miękkie serce ten ma twardy tyłek -i niestety to w życiu się sprawdza,czasami w życiu dostaje się dobrą szkołę życia i przetrwania życzę powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ARA196
Zmarnowałaś 10 lat i nie marnuj już więcej. Lepiej być samemu niż z byle kim. Tylko zrób wszystko żebyś nie zmarnowała też swoich pieniędzy.Dom piszesz, że letni,ale w nim mieszkacie cały rok dałaś zbudować na tego tatuśka? To teraz trudno będzie odebrać to co włożyłaś. Myślę, że jednym z powodów lekceważenia Ciebie przez synalków i Twojego partnera było właśnie to jak łatwo dałaś się oskubać.Nigdy nie wolno robić wspólnych inwestycji jeśli papiery są na jedną osobę.Pomyśl, zapytaj prawnika i odejdż ale tak, żeby pożałowaliswojego zachowania i pozostali z rozdziawionymi paszczami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dzięki dziewczyny, co do domu to na szczęście zarządałam przed budową współwłasności , ale wcześniej warunkiem do spełnienia przeze mnie było sprzedanie mojego mieszkania, mam ochotę tam zamieszkać na stałe tylko, że on jest w lesie, niedaleko jest jezioro , lecz obok też stale mieszkają sąsiedzi , jestem bardzo związana z tym domem, urządziłam tam ogród moich marzeń i nadal działam ani myślę się z tym domkiem i ogrodem rozstawać co o tym wszystkim myślicie? dlatego tak boli samowola i próba panoszenia innych, którym spełnia się zachcianki bez mojej wiedzy, pozdrawiam serdecznie Monika

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
co dalej? on twierdzi, że już tak mam za dużo (pół domku i nic więcej ) a w nim są ciężko zarobione przeze mnie pieniądze. Przez lata poświęcałam się dla nich i to co teraz przeżywam to uważam, że ten domek powinien do mnie należeć, chciałabym tam na stałe zamieszkać i mieć święty spokój. Swoim synom pokupował i zapisał po mieszkaniu .Na moją prośbę kupił małe mieszkanie miało być dla nas , bo ja źle się czuję mieszkając w jego wielkim domu z dawną przeszłością i on o tym wie (lecz to mieszkanie zapisał tylko na siebie tłumacząc, że inaczej nie dostałby kredytu). Ten dom należy do niego i jego synów. a jeszcze próbują wszyscy rządzić tym co w części do mnie należy nie pytając o żadną zgodę, czy mi śię to podoba czy nie.Poradźcie proszę, bo już nie wiem co robić dalej, pozdrawiam serdecznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja dalej nic nie rozumiem
piszesz, że dom jest na współwłasność, a później, że należy do twojego faceta i jego synów??? ...w jednym poście piszesz ze to dom twoich marzeń, w drugim, że xle się tam czujesz i że wszyscy się rządzą??? \\ to w końcu ile jest tych domów i mieszkań i króre do kogo należą??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja dalej nic nie rozumiem
w każdym razie ja mam takie odczucie, ze ty po prostu DAJESZ SOBIE WCHODZIĆ NA GŁOWĘ! ...jesteś panią domu, dbasz o niego od lat.... a jak jakaś gówniara ci mówi, że zajmie twoją sypialnię, to ani słówkiem nie piśniesz..... ja bym taką wyśmiała, powiedziałabym, że jak sobie taki dom wybuduje, to będzie decydować, kto gdzie śpi, a w tym domu to ty o tym decydujesz i kropka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przepraszam, że nie zaznaczyłam ten domek w części należący do mnie jest położony w lesie niedaleko jeziora a pozostałe ( już w ogóle nie należące do mnie ) są w bardziej cywilizowanych miejscach w tym ich dom rodzinny, pozdrawiam i dzięki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość o co Ci chodzi
stara baba a zachowuje się jak zazdrosna małolata.... nic dziwnego że dorosłe dzieci partnera Cię nie szanują, zachowujesz się jak idiotka nie jesteś ich Matką więc niby czemu miałyby Cię pytać o zdanie Ty masz najmniej do gadania w tym układzie, wszystko to kwestia ustaleń dzieci z ich ojcem, Ty co najwyżej możesz te ustalenia zaakceptować wielka Pani Domu się znalazła....weź jeszcze wystaw rękę do ucałowania

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość o co Ci chodzi
w ogóle piszesz tak niezrozumiale że nie da się tego czytać, masz jakąś chorobę psychiczną ? z tych Twoich majaków wynika że mieszkasz z kolesiem 10 lat, razem inwestowaliście mimo że nie macie ślubu.... i dopuściłaś do sytuacji że on ukrywa przed dziećmi fakt że macie się rzekomo pobrać... wiesz dla mnie to jesteś jakaś nienormalna, mieszkasz z kolesiem 10 lat i czekasz na śłub inwestując w jego dom kasę.... po 10 latach się ocknełaś i zauważyłaś że ani nie ma mowy o śłubie ani o szacunku ze strony jego rodziny.... niby kim dla tego kolesia jesteś jak nie zwykłą kochanką i sarmową służącą ? potrzebowałaś na to aż 10 lat by to zauważyć ? tylko głupia, naiwna nastolatka czekałaby na ślub 10 lat tak jak ty, każda inna odeszłaby maks po 2-3 latach gdyby zobaczyła że koleś nie chce się żenić i jego rodzina jej nie akceptuje masz coś z głową kobieto, nic dziwnego że koleś i jego rodzina to wykorzystuje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
masz świętą rację ! Tylko ta dziewczyna mnie zaskoczyła a poza tym jest Amerykanką i nie mogłam jej tak zaraz odpowiedzieć , nie znam na tyle języka. Później dokładnie tak samo powiedziałam mojemu partnerowi a on na mnie, że nie znam się na żartach, bronił jej ,chociaż go nie było przy tym, to było dokładnie rok temu a tak mi to siedzi, że wolałabym nie być na tym jej weselu, szkoda że małpa sobie zażyczyła w Polsce ( jej rodziny nie stać więc dupę pcha tu ile może, straszna jest, bałaganiara, fleja, że nie mogę jej znieść, trzaska drzwiami ile wlezie, ale nie można jej zwrócić uwagi, nie wiem co w niej widzi mój pan, bo wcześniej gdy rzuciła na rok jego syna( są 3 lata razem ) to absolutnie się cieszył i nie chciał, aby jego syn się z nią kontaktował, chociaż studiował w Stanach i jeździł do jej rodziców, pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość o co Ci chodzi
polskeigo też nie znasz bo nawet w logiczny sposób nie potrafisz wyrazić swoich myśli jeśli nie potrafisz pisać jasno to zamiast rozbudowanych zdań pisz w punktach: jedna myśl = jedno zdanie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
szkoda że tak mnie objechałas, cociaż w części masz rację, ja nie zasługuję na takie aż mocne słowa, zdruzgotałaś mnie, prawie całkowicie, ja go bardzo pokochałam jak nikogo jeszcze w życiu wiem,że żle trafiłam tak się czasem ludziom zdarza w życiu, pozdrawiam i dziękuję

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość o co Ci chodzi
A co mam Ci napisać ? Jesteś z facetem tyle lat i dopiero tewraz zauważyłaś że nikt się z Tobą nie liczy ? Potrzebowałaś na to aż 10 lat ? 10 lat wierzyłaś w jego miłość, zaangażówanie i dopiero podczas organizacji ślubu jego syna zauważyłaś że o Twoim ślubie nei ma mowy ? Chyba w ciągu tych 10 lat miałaś jakiekolwiek kontakty z jego dziećmi, byłą żoną, teściami itp... Chyba już w tak długim czasie powinnaś wiedzieć jaka jest Twoja pozycja w rodzinie, czy jesteś akceptowana itp Nie masz 18 lat by nie wiedzieć że gdy jesteś z facetem który ma dzieci to trzeba budować jakieś relacje z tymi dziećmi.... a Ty piszesz i zachowujesz się jak nastolatka, która myślała że związek opiera się tylko na tym kolesiu i jego rodzina nie ma wpływu na Wasze relacje... Chyba zdawałaś sobie sprawę że nie da rady odseparować partnera od jego wcześniejszego życia, zobowiązań, przecież istniejących dzieci nie da rady ot tak wymazać z życiorysu... Jesteś kobietą więc tym bardziej powinnaś to wiedzieć, żaden związek nie żyje w próżni.... Zawsze są byli partnerzy, dzieci z poprzednich związków, krewni....trzeba nauczyć się układać z nimi poprawne relacje, na tym polega dojrzałość. O to by między Tobą i dziećmi były poprawne relacje powinny dbać trzy strony: Ty, Twój partner i jego dzieci.... Z tego co piszesz nie zadbała o to żadna ze stron... Musisz spojrzeć prawdzie w oczy, partner też nie zadbał o to ani o to by Twoja pozycja w tej rodzinie, związku była jasna.... Chyba dla jego dzieci nie było żadnym zaskoczeniem że jesteście razem i że planujecie wspólną przyszłość, ślub więc nie powinien być tematem tabu....no chyba że tylko Ty wierzyłaś że do niego kiedyś dojdzie a ani Twój partner ani jego dzieci w niego nie wierzyli czy nie planowali.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×