Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość każdego dnia uczę się żyć

Rozdroże. Zapraszam

Polecane posty

Gość każdego dnia uczę się żyć

Rozdroża. Wasze. Życiowe. Sama chyba na takim stoję, bynajmniej tego się obawiam. Chciałabym poznać takie historie gdy człowiek stoi przed wyborem życiowej decyzji, możliwości drastycznie się różniące... no wiecie :) PORATUJCIE ;( :) Czy warto poświęcać coś dla czegoś, odważać się by spróbować zrobić wszystko tak jak właśnie serce nam podpowiada, gdzie nas widzi? Gdzie siebie widzimy. Gdzie marzymy, że czujemy sie dobrze... albo sroga nauczka przypominająca że najważniejsze doceniać to co już mamy mimo że być może nie doceniamy... Wiecie, ja nie wiem nawet jaką postawę przyjąć. W głowie cały czas się waham. 2 dni na tak, 3 dni na nie, itp A jednak nic nie robię tylko odwlekam decyzje. Rozsądek każe mi czekać i przemyśleć najdłużej jak się da. Ale to przecież zawieszenie w próżni. I to o uczucia też mi chodzi. Głównie hehe Mam faceta, czuję się trochę jak na magnesie, mimo że nieraz rozdzierało mnie w środku żeby mu nie wybaczać, albo rzucić go w pierony. Masakra po prostu. Raz myślę że uda się jakoś znowu być z nim szczęśliwa, ale to trochę jak złudzenie na parę dni. Bo znowu przychodzi całkowite zwątpienie i pogrążanie się w marzeniach i możliwościach jakie samemu sobie można pootwierać. Dochodzą mnie jeszcze stare rozkminianie starych ran, wiele rzeczy próbuję zrozumieć i nie raz po prostu czuję się jak idiotka w kręgu nieprzyjaznych mi ludzi ;( Tak się czuję już od 2 lat. Mam tego po woli dosyć i nie wiem co mam z tym zrobić. Szkolna miłość, staż 5 lat. Dziwnie niedobrana od zawsze komunikacja mowna ;) Macie podobnie czasem? :) Czekam na wasze historie... nudny weekendzik się zbliża, a brakuje tu mi kogokolwiek do pogadania. Pozdrawiam was, peace P.S Kiedy ostatnio byłyście na imprezie xD mi to się tak nudzi że potańczyłabym na jakiejś dobrej imprezie... i mam tak od 2 lat... masakra. 2 lata chcieć zatańczyć i tego nie zrobić uhuh. Życie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lejen
Dziwnie niedobrana od zawsze komunikacja mowna -- - - - - - - - -- - co to znaczy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość serafian
Nie masz z kim wyjść? a zjakiego miasta jestes , ja tez mam doła i nie mam z kim pogadac:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość briss
bardzo się chyba boisz podjąć jakąkolwiek decyzję, jeśli nie macie dzieci, wspólnego majątku, wieloletniego stażu ( pięć lat to nie jest szalenie duzo ;) ) niezbyt dobrze się dogadujcie, to pewnie nie ma wielu rzeczy które trzymalyby was razem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość każdego dnia uczę się żyć
do lejen: to dobrze wytłumaczyła briss w ostatniej linijce. sorry można było prościej hehe ;) no serafian: ja nie szukam nikogo do wyjścia płci brzydkiej bo takową osobę mam przy sobie, ja liczyłam na taką internetową koleżankę, no wiesz... po babsku całkowicie, bo tu gdzie mieszkam to nie mam. niom. haha a ja jestem z takiego miasta jakby na polskie mjabłkowo (mJABŁKOWO), zdaj się na twoją mózgownicę teraz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość każdego dnia uczę się żyć
briss nie ma zbyt wielu rzeczy to prawda ;/ ale ja czuję się nie fair i do tego nie potrafię tego zrobić. wiem że to niewiele no i niedojrzałe jakieś, ja po prostu nie wiem co mam zrobić. jestem nieco rozdarta. wiem że powinnam odejść ale teraz kiedy przebaczyłam to nie fair się wycofywać ot tak, pozrdrwki musze szybko lecieć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość briss
niezależnie od tego jak to teraz wygląda, pamiętaj ze życie masz tylko jedno, i w dużej mierze od ciebie zależy jak będzie się ono układać, wiem że to strasznie pompatyczne, ale tak jest naprawdę :) nie rezygnuj ze związku ale zastanów się jaki jego "kształt" dałby ci szczęście, dopiero jeśli dojdziesz do wniosku że ten człowiek w żadnych okolicznościach nie potrafi dać ci tego co dla ciebie cenne zastanów się nad inną opcją spokojnego wieczoru :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kdncpwoef
a co ja mam powiedziec?! rzucil mnie facet po kilku latach, nigdy nie ustawial sobie do mnie opisow na gg a do swojej nowej ciagle jakies, a dizisaj np ze jest szczesliwy! i co ja mam powiedziec> czuje sie tak jakby ze mna nigdy nie byl szczesliwy bo nie umiescoil tego w tym cholernym opisie;/ opisy sa takie dziecinne sama nie wiem czemu sie tym przjemuje ale to boli :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość każdego dnia uczę się żyć
do kdncpwoef rozumiem cię doskonale, ja na takie głupoty też patrzę, boli mnie to np chociaż to jak nastoletnie brednie, że pomaga ochoczo starszym kobietom, innym kobietom, to miłe ale... mi nie pomaga, nie zabardzo, gdy coś chcę zrobić obojętne ale dla siebie to dla niego głupota, czuję się jakbym wychowywała rozpieszczone dziecko które używa szantażu typu nie będzie się odzywał, zwymyśla, pośle cię do psychiatry, wogóle mnie nie rozumie kiedy jest mi smutno, uważa że to głupie gdy jestem tutaj za granicą i czasami bardzo tęsknię za braćmi za mamą i przyjaciółkami i jestem smutna z tego powodu. bardzo ciężko mi z nim jest a nie potrafię się od niego uwolnić, czasami mi go szkoda a siebie jakoś niebardzo to mnie dobija, że nie potrafię odejść od tak, boję się że mnie ludzie znienawidzą i dlatego chciałam uciec, jednak mam pare spraw do załatwienia, nie mogę odejść na odpoczynek i rekonwalensesję teraz, kurde wydaje mi się że mam depresję, lęki nerwicę, tak mnie skrzywdził nie raz, nie mogę sobie darować że tak o zgodziłam się wrócić na drugi dzień i próbować leczyć się samemu, teraz czuję się naprawdę sama :( przepraszam że jednym zdaniem, ale nie chcę żeby wiedział że tu piszę więc się spieszę. dzięki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no cóż coś z lekka
pojebane mamy życia więc trzeba je jakoś prostować :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość briss
jesli masz depresję i lęki to mam nadzieję ze bierzesz odpowiednie leki, mam w rodzinie chorego na depresję i wiem ze ta choroba nieleczona lub źle leczona jest bardzo niebezpieczna, z twojego opisu wyłania sie bardzo niefajny obraz człowieka z którym jesteś, wiem ze czasami łatwo powiedzieć "to weź go zostaw" a w praktyce nie jest to takie proste, bo wspólny budżet, mieszkanie, sentymenty, bo jak ja sobie poradzę, bo nikt juz mnie nie zechce... jesli musisz z nim byc to bądź, tylko zacznij pracować nad poczuciem własnej wartości i świadomoscią swojego bytu, odnoszę wrazenie ze się go boisz, mam nadzieję ze się mylę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miałam moje skrzyżowanie i wydaje mi się że już wybrałam drogę, ale i tak nie jest łatwiej. Odeszłam od rodziców, od ojca pijaka, wiele lat miałam nadzieję, myślałam że może jeszcze będzie dobrze, chciałam żeby bylo dobrze, nie umiałam się pogodzić z tym, że wszystko skończone często decydowałam się na przeprowadzkę, ale wracałam, aż w końcu zdecydowałam i nie żałuję, trzeba popatrzeć racjonalnie na sprawy, nie ma co oszukiwać samą siebie, Teraz mam 20 lat od dwóch lat nie mieszkam z tym toksycznym człowiekiem i ciągle próbuję się oczyścić, zapomnieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość każdego dnia uczę się żyć
do briss Nie biorę żadnych leków. Mam takie stany nijakie (nie wiem kim jestem, po co jestem i jaki ma sens dalej to moje istnienie), czasami czuję jakbym wariowała... mam wrażenie że coś jest w pokoju, że jeśli popatrzę teraz w lustro to zobaczę w nim coś złego. Zawsze byłam nieśmiała ale o sobie dobrze myślałam, raczej racjonalnie, mimo że w rodzicach nigdy nie miałam wsparcia psychicznego... trochę patologicznie u mnie było ;/ Pod koniec liceum nabrałam bardzo dużo wiary w siebie, byłam pewna siebie. Potem zostałam jego dziewczyną, sama tego chciałam... i potem równia pochyła.... odechciało mi się wszystkiego... Mimo że wydawało mi się że spotkało mnie takie szczęście. teraz... boże czasami ryczę, teraz też mi tak smutno, bo... jak ja mogłam być taka ślepa i pozwolić mu tak mnie krzywdzić. mam przed oczami wszystko, dosłownie wszystko co mi zrobił i widzę za jakie gówno musiał mnie mieć ;( za jakie gówno siebie miałam. mogliśmy nie być razem już wiele razy. I widzę że robię to co moja mama... ona od ojca też nie umiała odejść a zniszczył totalnie jej poczucie wartości mimo że to wspaniała kobieta wiecie, mądra i utalentowana i tak mi jej szkoda:( Robię to co i ona. Czasami czuję że muszę uciec i to moje rozdroże. Teraz facet jak do rany przyłóż ale jak mniemam to dlatego, że zrobił się zazdrosny. Nie potrafię powiedzieć że jest złym człowiekiem! Zrobił wiele złego a ale... ludzie go uwielbiają. No i od dłuższego czasu miałam i mam tylko jego. Ja właśnie czuję się jakbym umarła już ze 4 lata temu ... Nie wierzę w nic i czuję jakby nic dobrego już miało mnie nie spotkać. Chciałam uciec na studia. Dzienne wojskowe (proszę bez chichów :) ). Albo do przyjaciółki na Cypr łapać słońce. Nie chcę zgnić. Naprawdę uważasz że powinnam się leczyć? pozdróweczki i dziękuję za chwilę uwagi :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość każdego dnia uczę się żyć
do niewielka I jak się teraz czujesz? Odczuwasz zmianę na lepsze? Mam nadzieję, że sobie radzisz i będziesz się spełniała. Zapomnieć się nie da jednak można się od tego dystansować. Ale jak łatwo się to mówi. Przecież to ojciec i wspomnienia na całe życie. Ale widzę, że jesteś odważna. Ja jestem tchórzem, strasznym tchórzem :( Pozdrawiam cię cieplutko, trzymaj się i nie daj się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość briss
napisz co u ciebie, jak sie czujesz, czy coś się poukładało, mam nadzieję ze zaświeciło ci słońce :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość każdego dnia uczę się żyć
hej, nie zaglądałam tu już tak długo, nie sądziłam, że jeszcze ktokolwiek się odezwie. o mnie... eh... zobojętniałam jeszcze bardziej ale głównie na mojego faceta, otworzyłam się nieco na inne rzeczy ale to ciągle niedobry stan. ten facet naobiecywał mi gruszek na wierzbie, a mnie wkurwia nie tyle to że nie jest w stanie swoich obietnic spełnić (bo i jak?!?) a to że je składał. ma mnie w dupie, nie interesuje go to, że kiedy on sobie siedzi z kumplami, ja siedzę samiuteńka w domu. z jednej strony dobrze, że go nie ma, z drugiej zaś samemu idzie zbzikować. nie jestem u siebie, jestem za granicą i nie mam tu przyjaciół tylko znajomych z pracy. ciężko tak samemu sobie radzić, chwilkę dobrze mi jest ale potem... coraz gorzej, zajęcia mi się skończą a w domu dalej pustka :( potem on zadowolony przylezie z piwkiem, da mi orzeszki, słodko się powita i chce się przytulać, a ja czuję się molestowana :/ i dziwi się że zła jestem. wcześniej byłam zła że mnie wiecznie zostawia i zamartwia (np spóźnienia 2-5h) a teraz to jestem zła bo jest mi prawie że obojętny a ktoś taki nie powinien się do mnie przystawiać. ostatnio usłyszałam od niego pretensje, że się nie kochamy. musiałam mu powiedzieć że nie chcę, to prawda, nie chcę z nim teges szmeges, ale wdałam się w gadkę że moich potrzeb psychicznych nie zaspokaja i to mnie wkurwia no i niestety z takich rozmów nic dobrego nie wychodzi, kota ogonem odwraca no i ogólnie odechciewa się rozmowy i żałuje się że się ją wogóle zaczęło. :( tyle słońca wpadło, że świat mnie bardziej cieszy, natura itd. ludźmi niestety się rozczarowuję. czuję się jak w obcym obozie. HELP!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość każdego dnia uczę się żyć
MIŁOŚCI MOJA GDZIE JESTEŚ!!!??????????????? :) no halo!!ł ;) XD Mam dosyć tego doła :) chwilę się pocieszyć trzeba! a wołam bo akurat tak sobie teraz myślę, że kogoś kocham, ale go jeszcze nie znam. ;P MIŁOŚCI MAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!! :DDDD zakodowano: ślę do ciebie ----->>>> zakodowany anons :) xD taką miłością inną, taką jakiej pragnę, jaka jest prawdziwa w moich oczach, w moim sercu, tym jedynym wyznacznikiem wszystkiego co z uczuciami ma wspólnego. może.... eh podłamałam się jeszcze na chwilkę ;( cały czas coś przytłacza... zastana sytuacja której jeszcze nie zmieniłam i czuję się ciągle w niej jak gość nieudany :? oj, Pan czuwa dziś nad moim humorem, coś mnie radość rozpierdziela dziś w takim myśleniu. co mi ma przeszkadzać w życiu jaki lubię, byciu kim jestem i jak się zachowuję,.... ale luz .... nie muszę być zmuszana do takiego myślenia o sobie, o swoim codziennym życiu. mam prawo gdy czuję siły uwierzyć w to, że naprawdę tak jest, i jest to naturalne dla każdego człowieka, i nie tworzył psychoz tylko być sobą, i by cię nie chciano zmieniać, i żeby nie mieli pretensji do ciebie, za wszystko... myśląc chyba, że ja jestem innym człowiekiem. myśli może, że jestem inna... nie pamiętam jak z nim zaczęłam i za jaką mnie odebrał, ale na boga..... !!!!!!!!!!! to była ... ehhh.... nie przemyślana decyzja... uwierzyłam w przeznaczenie, coś przeżyłam,niezwykłe rzeczy dla mnie wtedy... i tak miało być, to mówię wam wierzę w przeznaczenie i w tej sprawie.... i zaraz wszystko się kręci wokół kogoś.... :) ;] ale to właśnie wybijam sobie z głowy, boję się zakochać, sądzę że mogę to powstrzymać, co chwila oddalam od siebie takie myśli, choć są tak słodkie, tak się czuję rozkochana od środka i tak mi słodko i błogo, rześko ..... Ale muszę być fair. Zresztą..... jestem straszną marzycielką :) pozdrawiam wszystkiiiiiiiiiiiiiiiiie forumowiczki, dzięki za każdy temat który czytam, szukam w nim odbicia i odpowiedzi na swoje problemy, wzruszam się, intrygują mnie, przynajmniej tu się mogę wypłakać i po raz pierwszy to światu ogłosić, że jestem tak szczęśliwa teraz i oczyszczona.......!! Mam siłę żeby zawalczyć o siebie, wiadomo, że jutro to jutro, .... z niektórymi problemami męczymy się dłużej....... ale trzeba w końcu postawić gdzieś linię oddzielające horror od choćby poczciwego życia ;p JESTEŚCIE, niektóre świetne.... :) pozdrawiam społeczność tutejszych dziołch , takie drugie wirtualne życie tu trochę prowadzimy haha xD i zaś nikomu się nie będzie chciało tego czytać haha ;X ale to nieważne :DD ja muszę chyba leki jakieś brać bo cAŁKOWICIE STRACIŁAM ostrość krajobrazu dookoła... hehe rzeczywistości :) jak ktoś ma miękkie serce, musi mieć twardą pupe ;X 23 lata i czasami jak emo się czuję, jak troll :XP mój temat mogę pisać :P i zajebiste jest to że mogę nie kończyć........ a ja nie umiem :))) się zatrzymać, jak zacznę pisać..... też tak macie?? żartuję! Boże cały dzień sama ze sobą to mi się na łeb dało. Żartuję Bozię, muszę sikać X;

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×