Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

qawa

Moja mama nie wierzy we już we mnie!

Polecane posty

Musze was opuścic na jakis czas ...wróe tu pozniej Dziekuje wszystkim za miłe słowa :) miłego dnia -pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie wiem ile tobie rodzice dawali..ja dostawalam 700zl na miesiac...za dwa lata wychodzi 14 tysiecy..dla mnie to duzo kasy...no,ale to sie stalo przeciez z przyczyn na ktore wyplywu nie mialas..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 987654321
jak jeszcze raz coś ci powie o poświęceniu się to odpowiedz, że to był jej wybór, mogła wybrać inaczej, ale niech nie obarcza ciebie za swoje złe wybory.Bo to twoje życie, i za swoje błędy bedziesz płacić sama. Nie daj sie zgniesć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dffglpoi
Jakby byli na studiach kiedyś, to by to zrozumieli. Bez przesady masę ludzi rezygnuje, zmienia kierunku studiów, to nie jest żadna katastrofa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość **więcej wiary
ale to nie chodzi też o to czy się rezygnuje ze studiów czy nie. Są po prostu na świecie toksyczni rodzice któży zamiast budować naszą wiarę we własne siły zabierają ją i nisczą. Nie liczą się ze zdaniem "dziecka" nie chcą zaakceptować tego że każdy uczy się na własnych błędach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cośtamcośtam
Ja miałam tak samo, i to ze strony obojga rodziców. W szkole średniej podwinęła mi się noga i powtarzałam rok. Przepłakałam wiele nocy po tym jk usłyszałam, że nic ze mnie nie będzie, nikt nie będzie chciał ze nmą być...że jestem ograniczona i głupia i bedę pracować w sklepie jak mnie zechcą. Potem nie dostałam się na filologię angielską i poszłam na studia prywatne. Rodzice wspierali mnie finnasowo, ale często powtarzali że marna ta moja uczelnia. A ja się zawzięłam, obroniłam pracę licencjacką i złożyłam podanie na szaoczne tudia uzupełniające i poszłam do pracy. Teraz mam wszystko, fajną rozwijającą pracę, super znajomych, magistra politechniki, wspaniałego faceta, za którego wkrótce wychodzę za mąż, mamy swoje mieszkanie. Kocham swoich rodziców i wiem, że chcieli mnie "zmobilizować do działania" i mama zaczyna rozumieć że wygrałam swoje życie, wychowała mnie tak, że nie musi się za mnie wstydzić, chyba są nawet ze mnie dumni... Życzę dużo siły i samozaparcia, i to TY przede wszystkim musisz w siebie uwierzyć... pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
teoretycznie można przyjąć,że Autorka może nie tracić czasu na studia i od razu pracować po średniej i przez całe życie zarabiać 1000 zł biadoląc i licząc na pomoc rodziny:O wg mnie nikomu nauki nie powinno się wypominać, bo prawie zawsze rodzice liczą na pomoc dzieci i przysłowiową szklankę wody na starość- a to jaka ta pomoc będzie zależy w dużej mierze od wykształcenia i osiągnięć dzieci i tego, jak im się żyje a koszt studiów w innym mieście to różnica kosztów mieszkania bo jesz tyle samo, tylko w innym miejscu, zużywasz tyle samo wody, światła, gazu więc nie są to takie astronomiczne sumy, dochodzą stypendia socjalne, naukowe, możliwość dorabiania zresztą nie wiem, co to za pomysł podliczania kosztów dzieciom, trzeba było ich nie mieć w takim razie liniowość pokoleń, a nie układ zamknięty- to co dane Nam od rodziców przekazujemy sami jako rodzice etc. zachowując szacunek i wdzięczność, pomoc dla wstępnych przecież to normalne,że finansowo jest to zupełnie nieopłacalne, ale wychowywanie dzieci to nie obracanie akcjami na giełdzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dffglpoi
No niestety są rodziny gdzie studia dzieci dla rodziców, to sprawa życia i śmierci i czasem jakby nie mieli wyobraźni, ze wybierając studia w wieku 19 lat można się pomylić, można wybrać coś do czego się człowiek nie nadaje...Zdarza się to i większość ludzi z powodzeniem kończy inny kierunek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wróciłam :) ja dostawałam pieniadze ale tylko na jedzenie nie latałam po knajpach barach i dykotekach i ubran tez tam sobie nie kupowałam - jednym słowem nie żyłam ponad stan na lewo i prawo. Powiedziałam jej że ja się na świat nie pchałam .... :O A poza tym ja chciałam po maturze miec wolny rok ale ona mowi po co ci wolny rok za rok jak pojdziesz na studia to już nic nie bedziesz pamietac...no a jak poszłam to tak 2 lata sie nauczyłam az wkoncu stwierdziłam ze nie daje rady z przyczyn zdrowotnych moze tez z tego powodu ze to był angielski zawansowany z jakim ja nie miałam doczynienia wczesniej...Moja mama sadzi ze ja powinnam jej słuchac bo ona jest życiowa i ma doswiadczenie...a ja nie >Tak ciekawe skąd ja mam miec doswiadczenie skoro wszystkie decyzje podejmowała za mnie....nawet jakie buty mam kupic....:O co do stypedium socjalnego ja o takie nie moge sie ubiegac bo bo starzy maja firme...a ze nie przedzie juz ona jak kiedys to inna sprawa...Nie wiem ale ona zawsze moze wszystko na mnie powiedziec bo jestes taka i owaka ja jej nic nie moge powiefdziec bo powie ze jej nie szanuje etc... Teraz byłam u lekarza jak wrociłam poinformowałam ja o tym ze nie moge teraz szczepienia przyjac ..A ona przerwała mi w połowie słowa przy pracownicy idz do domu! Przerwałas mi w połowie słowa.... :O wyszłam .....bo moja matka własna nie chce mnie słuchac ...Woli sobie pogadać z pracownicą o przyjeciu i jedzeniu jakie zrobi na 20 osob w sobote przy moim asyscie niz o tym ze ja szczepienia nie moge przyjac.... :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jes jes jes
qawa, ja mam podobnie, moja mama nieraz mi mówiła, że za wiele to w życiu nie osiągnę, że jak dalej taka będę, to nikt mnie nie będzie chciał itd... :( mam 19 lat i jestem na zaocznych studiach, tylko ze względu na matkę. Ja nie chciałam iść na studia, miałam inne plany, marzenia, i jak jej o tym mówiłam to wychodziła wielce obrażona, że tak to jej wdzięczność okazuję. Więc jestem na tych studiach, jestem nieszczęśliwa, w ogole nie wychodzę z domu, bo przestało mi już na czymkolwiek zależeć, chyba mam depresję :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dffglpoi
W takim przypadku, to wyprowadzka jest jedynym wyjściem, to się nie zmieni puki będziesz mieszkać z matką. Wyjedz, studiuj, pracuj, po prostu żyj po swojemu, poznawaj ludzi i na pewno będzie ok :). A po jakimś czasie, nie jeździj za często do domu, być może matka coś zrozumie. Poza tym z własnego doświadczenia wiem, że pewne sprawy, trzeba mówić dość ostro, czasem nawet trzeba podnieść głos, bo inaczej nie trafi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiecie co a ja mam wrazenie ze własnie ci rodzice którzy mowia wpajaja swoim dzieciom ze są do niczeg nikim nie zostana etc, To potem te dzieci własnie robią wszystko nie poddaj się itd że wychodzą na ludzi konczą studia maja prace partnerów :) i są szczesliwi mimo wszystko ....Ja też bym chciałabyć tylko czy ja temu podołam ...???? ehhh nie wiem ale spróbowac musze jak mi sie za X razem nie uda to stwierdze ze matka z ojcem mieli racje i mnie tylko łopata do ziemi ratuje :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dffglpoi
A Twoja siostra skończyła studia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ofermm a
najbardziej to zawiodła was matka jeżeli mówi ci takie rzeczy. jest nie tylko stara i głupia ale jeszcze podła. możesz jej to powiedzieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie jej tak nie powiem bo wiem ze po czesci ma racje to ma , i wiele ze mną wycierpiała.... Ale co moge jej zarzucic to moge - w zasadzie jej juz to powiedziałam ...:O moge powiedziec ze ja w domu jestem na zasadzie przynies zrób pozamiataj zamknij to i tamto sprawdz tamto i to bla bla bla///ogółem do pomocy domowej itd...Kocham ich ale oni mnie nie rozumieja .Nie rozumieja ze ja ma lat 22 ze musze sama o swoim zyciu myslec o pracy studiach by wyjsc na ludzi...ze tesknie za ludzmi ze studiow ze tesknie za tym miastem i za atmosfera zycia samemu....Mam wrazenie ze mna manipuluje i chce mnie tu uwiazac...bo jak bys poszła tu na studia ti juz bys dawno je tu skonczyła a nie tam....Ale ja nie chce w swoim miescie studiowac!!! Na jakiejs fill uniwerstetu...I co potem facet dom dzieci tak??? Ja chce sie rozwijac tak czy inaczej anie sie od razu w dom pakowac pranie sprzatanie gotowanie a potem tak jak ona za pomoca swoich dzieci spełniac swoje marzenia z młodosci jesli postapie tak a nie inaczej....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ooo a teraz mi karze isc do sklepu ......sic!!!!!!!!!!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mgddfgfg
Matka ci tak co krok wypomina, jak przykre rzeczy, czy czasem? Bo to jest różnica w każdej rodzinie jakieś pretensje, jakieś bzdury się mówi czasem. No jeszcze może by było bardziej zrozumiałe jakby się na te Twoje studia zaharowywała, od ust sobie odejmowała, ale wynika że twoi rodzice mają firmę, więc to aż tak nie jest. Ja może nie miałam takiego dołowania ciągle. Ale za to miałam tak, ze puki mnie utrzymywali, jak studiowałam, to musiałam ciągle im pomagać, najlepiej 3 miesiące wakacji, to pomoc w jakiś remontach, malowaniu, ogrodzie w domu, w ciągu roku akademickiego, też najlepiej przyjeżdżanie co weekend i pomaganie, jak najwięcej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mgddfgfg
Po prostu, tak na prawdę mało jest rodzin, gdzie dorosłe dzieci mieszkające z rodzicami dobrze się w tym domu czują, tzn. panuje zdrowa atmosfera. Dlatego najlepiej mieszkać oddzielnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
zmieniłam kierunek po roku studiowania, załamałam się matmą i fizyką, walczyłam wówczas z anoreksją :o do dzisiaj żałuję, że nie znalazłam w sobie więcej siły, dzisiaj byłabym panią inżynier :) a tak skończyłąm łatwiejszy kierunek bez problemów i mam nudną, mało płatną pracę :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mgddfgfg
neurosa---> Nie wiadomo, czy byś kończyła, jak było jeszcze 4 lata przed Tobą, a tak poważne problemy już na początku. Ludzie mówią, że na początku jest najtrudniej z mojego doświadczenia wiem, że to nie prawda. Na dwóch kierunkach na których byłam pierwszy rok nie był trudny, później było gorzej,bo przedmioty dość ogólne, a więc wiedza powierzchowna plus przymykanie oczu wykładowców, bo to pierwszy rok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość She83
autorko, wspolczuje Ci szczerze. Sama studiowalam filologie ang i bylo baaardzo ciezko. Ja angielskiego uczylam sie tylko w LO ale mimo to poziomem nie odstawalam od innych. Musialam sie tylko zaciac w sobie i sie uczyc, caly czas uczyc. A egzaminy koncowe zdalam jako jedna z nielicznych :) Glowa do gory! Mnie tez bardzo czesto dopadaly chwile zwatpienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
zakładam, że udałoby się skończyć, bo matmę w sumie zdałam a fizyka była tylko 2 semestry :) no ale tak zadecydowałam, rodzice nawet przystali, bo chcieli mieć mnie w domu i kontrolować moją dietę :o dziś żałuję, duże miasto dawało perspektywy a ja wróciłam do swojego kilkudziesięciotysięcznego miasteczka "na tarczy" i to był początek końca ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mgddfgfg
Wiesz teraz tak piszesz z perspektywy czasu, a jak jeszcze walczyłaś z anoreksją, no się nie dziwię...Nie ma pewności, że akurat tamte studia dały by Ci super życie, nigdy nie ma zasady na to.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mgddfgfg- Ja powiem tak mimo tego ze jest firma to tak jak by jej nie było.... Poprostu nie przynosi już takich dochodów jak 10 lat temu ....ehh chciało by sie wrocic te czasy... :O mimo tego ze wtedy było bardzo dobrze i w firmie i w ogóle to mama nigdy nie szastała pieniedzmi na lewo i prawo bo mowi ze jak sie szczescie ma to trzeba je szanowac ...ale z czyjejs głupoty nie poszanowania szczescie poszło w pizdu....Firma nie robi już takich obrotów....Oboje ciezko pracuja ale juz nie te lata co X lat wstecz oni tez wymeczeni zyciem sa przez rozne kwestie itd nie ma na to na tamto tu trzeba do łorzyc tu pospłacac kredyty bla bla bla bla..... I efekty tej głupoty odczuwa kazdy w rodzinie od okragłych od kilku dobrych lat....Ona nawet jak ja studiowałam powiedziała mi to ostatnio ze nie zawsze miała pieniadze by mi dac...i musiala zawsze z czegos brac rezygnowac nie spłacic czegos ...bym ja miała na jedzenie tam. Ja co weekend musiałam albo co 2 przyjezdzac do domu pamietam ze raz jak mnie nie było 3 tyg, to ojciec dzwonił z pretensjami ze ja nie moge przyjechac do domu bo az tam mi tak jest dobrze!!! Przyjezdzałam tylko po to by siedziec w domu bo w zasadzie wszystko mama juz obrzadziła itd ja siadałam do ksiażek....jedzenie na stół było gadka szmatka i znowu w niedziele wieczorem jechałam albo w poniedziałek rano na pare dni spokoju od nich. Nie nie truje mi cały czas ale jak afera wyjdzie to po całosci kazdy sobie wszystko wykrzyczy,,,a ja potrafie do kogos sie nie odzywac i pare dni jak mi nie przejdzie bo słów nie potrafie zapomniec pewnych ktore bola wypowiedziane przez własnych rodziców...Teraz ona przygotowuje sie do kolacji na sobte juz jedzenie ja nawet palcem dzis ta m nie kiwne ale pewnie jutro wezmie mnie w obroty.....a chca rodzice podobno dobrze? :O Moja też mi wymawia ze już mam anoreksje bo na studiach schudłam 8 kg z 60 do 52 a teraz oscyluje pomiedzy 50 -53kg...a ta mi wypomina na okrągło....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
neurosa dobrze ujełas wrocenie do naszych miescin to był poczatek konca!!! niestety mnie Bóg nie uczynił umyslem scisłym....i nie wiem jak ja sobie z tym wszystkim poradze.... :O ale trzeba myślec pozytywnie.... :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
no w sumie studia nie są gwarantem sukcesu, trzeba mieć \"to coś\" :p no i dzięki rezygnacji poznałam męża - zawsze to jakiś pozytyw :) ja chorując na anoreksję ważyłam ok. 35 kilo, powiedz mamie, że nie ma się co bać :) no chyba, że masz 180cm

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×