Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

motyl we włosach

jak zapanować nad bałaganem?

Polecane posty

miałam dzisiaj isć do pracy ale zrezygnowałam -wzięłam się za porzadki .Mam nowy domek -nie panuję nad bałaganem .Mam 3 dzieci 3 psy ,nieraz pracuję po kilkanaście godzin ,często w domu.Największym moim problemem jest pranie -to wyprane ,wyschnięte,te do prania ,te do składania o prasowaniu nie ma mowy prasuję w razie potrzeby -jak wy sobie radzicie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
co do prasowania: kupuję rzeczy od razu pod kątem - czy trzeba je prasować, czy niekoniecznie piorę, suszę, sciągam, składam i od razu do szaf

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja prasuję ja tylko ściągam
z suszarki. Tak więc mam jakieś dwa dni w tygodniu prasowania, oczywiście nie całe, kilka godzin. Nie mam co prawda dzieci, tylko męża.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja prasuję jak tylko ściągam
miało być. Aha, ale ja akurat lubię prasować. Nie znoszę za to wieszać prania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wystarczy ładnie poukładać
mokre uprane rzeczy w kostkę, na pół godziny zostawić, potem ładnie rozwiesić i po wysuszeniu jest o wiele mniej rzeczy do prasowania

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziewczyny nie obrazcie sie ale nie szkodaWam 2 dni w tygodniu przeznaczac na prasowanie??? Przeciez mozna ten czas przeznaczyc na cos innego. Ja robie tak; po zrobieniu prania i wysuszeniu zbieram je i wkladam do szaf i w razie potrzeby prasuje bo wydaje mi sie bez sensu zeby prasowac wszystko. Niestety mam problem z utrzymaniem porzadku w domu postanowilam sobie ze bede robic porzadki 2x w tygodniu w srode i w sobote ale to sie nie sprawdza bo jak posprzatm w sr. to w czwartek wieczorem juz jest nieporzadek nie mowie brudno tylko wlasnie nieporzadek, mam na mysli \"porozwalane \" w calym domu rzeczy. Jak Wy sobie radzicie z porzadkami, bo mnie jak widzicei to nie wychodzi a nie chce caly czas latac ze scierka i sprzatac. 🌼

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ale przecież nie trzeba
latać ciągle ze ścierką, żeby mieć porządek. Wystarczy odkładać rzeczy na miejsce, jak przestaje się ich używać. Czyli brudne ubrania do kosza na brudy, nadające się jeszcze do założenia - do szafy itp. A prasowanie to nie 2 dni w tygodni, tylko np. dwie godziny w czasie ulubionego serialu. W ten sposób nie mam wyrzutów sumienia, że tracę czas. Szkoda, ze nie da się czytać forum i robić jednocześnie czegoś pożytecznego...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość miks
ja odkryłam najlepszą metodę - nie bałaganić :classic_cool: staramy się odkładać wszystko na miejsce, nie łazić w butach po domu, brudne talerze natychmiast do zmywarki, wyprane pranie do szaf (prasuję tuż przed wyjściem i tylko to, co mam właśnie zamiar ubrać) gruntowne pucowanie (podłogi mopem, łazienka itd.) raz w tygodniu w sobotę przed południem... czasem się coś porozwala, jakieś papiery itd. ale generalnie panujemy nad bałaganem bez popadania w paranoję :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
porozrzucane rzeczy po domu to nie sprawa brudu, tylko bałaganiastwa zapewne WSZYSTKICH domowników jesli do tej pory tego nie zrobiłaś, to czas najwyższy nauczyć WSZYTSKICH porządku, czyli odkładania rzeczy na swoje miejsce brudne gary do zlewu/zmywarki brudne ubrania do kosza czyste na półki/do szafek zabawki do kontenerów itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A JA MUSZE PRASOWAC
i czasem nawet moge ze 4 h:)prasuje posciel, reczniki, narzuty nie wspominajac o ubraniach mieszkam z mezem-ja pracuje ok 4-5h dziennie wiec tak wracam do domu-bach ubrania do prania, zakaldam domowe-a te gora 2 dni i do prania, rzeczy do spania na dwa dni-i do prania maz wraca z pracy-przebiera sie i podobnie robi z ubraniami jak ja niestety on musi miec koszule do pracy-wiec nie da rady ich nie wyprasowac -wiec po tygodniu mam 5koszul meskich do prasowania+ew jakies wyjscie do miasta znajomuch-kolejne 2 +ze 4 moje podkoszulki jakies 2 koszule ok 7par spodni-moich i meza-gl dzinsy+jakas kiecka do tego codziennie dochodzi komplet bielizny-14 par gaci, 7 stanikow, 7par skarpet meza albo i 10-plus moje domowe ciuchy-z 8koszulek moich i meza-i jakies portki razy 4-5 plus scierki do kuchni razy 10 plus recznik do rak w vc=7sztuk a do tego posciel zmieniana raz na tydzien i reczniki kapielowe co 2 dni maz uzywa jednego ja 2=ok 12 sztuk oczywiscie piore czesto nie jednorazowo z 2 do 4 razy w tygodniu i nie umiem sobie poradzic sobie z ta iloscia rzeczy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A JA MUSZE PRASOWAC
siwetnuym systemem jest co na suszarce-bach wyschnie i prasowac i gotowe najgorzej jak sie naoodklada mi wlasnie urosla sterta na jakies kilka h prasowania w szafach cooraz mniej miejsca-mieszkanie male-wynajmowane sypialnia i salon w sypialni dwa gigantyczne wieszaki na kolkach bo do szaf poupychalam zimowki jesienne i koniec miejsca brak wiec rosnie mi od kilku dni sterta do prasowania-a ja ostatnio nie mam sily zeby ja ruszyc...a dzis chyba jeszcze to cholerne cisnienie nie tak jak powinno byc marze, ze sie wyprowadzimy do swojego mieszkania-z olbrzymia gigantyczna szafa z szufladami-polkami wieszakami...i wszytsko znajdzie swoje miejsce--ale zanim nastapi przeprowadzka to albo pozbedziemy sie zimowych ubran albo odam na przechowanie-masakra

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no, jak Ty prasujesz ręczniki i narzuty jakies jak dla niemowlęcia, to się nie dziw, że życie przy desce spędzasz dzinsy też nei widze potrzeby prasować, ladnie strzepujesz, wieszasz i ściągasz jak spod żelazka gaci i skarpet to juz chyba nie prasujesz? bo dla mnei to lekkie zboczenie z tego, co wymienilaś, to jedynie sukienki i koszule wymagają prasowania reszta, przy umiejętnym suszeniu albolutnie nie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A JA MUSZE PRASOWAC
padam na twarz ostatnio-nie jestem w stanie zmobilizowac sie do niczego-brak mi sily, energiii- -juz mnie wkurza to, ze musze zaladowac zmywarke-i potem znowu-bo mala a wiekszej nie bylo gdzie wstawic...i z musze ta mala cholerna suszarke wystawic na balkon-a na balkonie miejsca tylko na ta szuszarke jest i nic sie wcisne-nawet siebie, i wkurza mnie ta sterta ubran i to, ze kuchnia wielkosci kibla-ze nie mam gdzie pochowac zapasow, nie mam gdzie postawic mikrofali bo nie ma miejsca, ze jak zdjelam szafke zeby zrobic miejsce na lodowke to koniec-zostalo mi od cholerey roznych pojemnikow z pewlna zawartoscia i nie ma gdzie ich poustawiac...robi sie ciasnota balagan a ja od jakiegos czasu z e zorganizowanej osoby zrobilam sie miernota w sprawach domowych juz mi sie nawet wieczorem nie chce nog golic,dobija mnie moj mikrokosmos w mieszkaniu uffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffff-prawie mi lepiej jak sie oczyscilam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A JA MUSZE PRASOWAC
mecze ja te dzinsy wyjmuje z praliki natychmiast po praniu-otrzepuje prostuje nogawki wygladzam--ale i co jak po wyschnieciu sa zagniecenia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A JA MUSZE PRASOWAC
narzuty musze-bosmy cholere taki typ narzut do sypialni kupili ze jak ich nie wyprasuje to jak psu z gardla wyrwane:( nie skarpet i majtek nie---jedynie bokserki..hahahaha... no ja tak nauczona jestem i coz...no tak mi pewnie zostanie...i kiedys kiedy zylam systemem schnie prasujesz-bylo ok...ale teraz ....cholerne zawirowania pogody-zle na mnie sie odbijaja-i klapa wiesz wlaczyl sobie czlowiek muzyczke, albo jakis koncert czy film i szlo prasowanie...a teraz:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość liberal girl
TEŻ MAM MIKROKOSMOS :) podoba mi się to określenie :) Żeby nie zwariować pod naporem tych rzeczy piętrzących się nawet jak się na bieżąco sprząta i odkłąda na miejsce (ale rpzybywa nowych, ale kupi się kilka kartonów napojów więcej, ale pudełko po jakimś sprzęcie, itp itp) i żrby nie zwariować w tym wszystkim co jakiś czas robię "totalną wywałkę" czyli zaczynam od jednego pomieszczenia - powiedzmy kuchni i szaka za szaką robię remanent. Nagle wszystko się znów mieści. kolejnego dnia - kolejne pomieszczenie. I po kilku dniach mam znowu oczyszczającą atmosferę ładu :) Kuchnię najbardziej rozwaliło mi wstawienie zmywarki i co za tym idzie - utrata jednej szafki, ale teraz jest ok i nawet mam miejsce na zapasy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no to lekkie zboczenie tych
co prasuja , ja malo prasuje , firanki hahaha jak je biore bo trzeba i koszule dla meza , reszta ladnie sie przy ^praniu wiesza i juz, dla mnie to tez strata czasu zwalic pranie i je prasowac ze 2 godziny .albo i wiecej , tymbardzeiej reczniki i scierki, jejuu toz i tak sie miela przy wycieraniu . a potem sie dziwicie ze czasu nie macie , albbo z balagan w domu bo sie stalo pol dnia przy desce :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A JA MUSZE PRASOWAC
jak zapanowac nad balaganem-zestaw moich niegdys cudownych sposobow -kasze, maki, makarony=w pojemniki z pokrywka-nic sie nie wysypie, nie pewknie torebka nie ma problemu z zasmiecona szafka ,mozna pojemniki na sobie posutawiac posciel-przerobilam wiele kombinacji zeby utrzymac posciel w ladzie i skaldzie w szafie-najlepszy -po wyprasowaniu(tak tak tak-po co prasowac) wywracam na ta zla strone-z ktorej sie nawleka posciel-kompletuje dwie duze poszefki 2 male-w zaleznosci od tego ile uzywamy poduszek, plus przescieradlo-i owe male poszewki od poduszek i przescieradlo skladam razem w jeden komplet z poszewka od koldty-wyjmuje gotowe zestawy-zawsze mnie wk...jak maz szukal poszew na poduszki i przewalal cala posciel-a teraz to nawet w szafie ladnie wyglada -szafka z talerzami miseczkami, kubkami...-oddzielnie posutawiane male talerze, duze talerze, miski...nie musze kombinowac jak wyciagnac duzy talerz kt jest pod sterta misek -koszyki-zwykle plastikowe na przyprawy-uzywamy mase ziol, mieszanek-wiec jeden koszyk na same ziola, drugi na mieszanki-wiadomo gdzie szukac kminku..a gdzie np mix-u do tandori jesli sa w torebkach orginalnych to zawijam i szczepiam klipsem-nic sie nie wysypie-co kiedys bylo plaga-rozsypane przyprawy-wywietrzale -torebki sniadaniowe,worki na smieci, folie alimin, torebki do mrozenia, klipsy, jakas tasma z etykietami na sloiki-w jednej szufladzie -serwetki, swiece , podgrzewacze, podkladki pod napoje, kubki w jednym koszyku -wlasnie sobie uswiadomilam ze mam swira-ja nawet brudne ubrania skaldam w koszu na bielizne-zeby bylo wiecej miejsca:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A JA MUSZE PRASOWAC
no trudno-nie schowam do szafy wygniecionej poscieli,... zreszta...jak mam gosci na noc-dwie-to mam spok , ze zajrze do szafy i moge z niej wyciagnac swirza wyprasowana posciel , reczniki-no coz..tak juz mam...ja nie mowie, ze mi malo czasu...ja mowie, ze mi sil ostatnio brak...a wszystko to trzeba zorganizowac... no u mnie porzadek wokol mnie przeklada sie na lad pscyhiczny:) to tak jak z biurkiem-kiedy czlowiek ma na nim poukladane pierdolu, posalkadane papiery..to tym samym ponoc w zyciu tez jest zorganizowany, opanowany, ... u mnie moj stan ducha przeklada sie na dom

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A JA MUSZE PRASOWAC
tak patrze patrze..i mysle--po ch...mi tyle ksiazek...do tej biblioteczki to bym mogla powciskac czesc ubran i pojemniki z kuchni....heh..sie by maz ucieszyl..gdybym mu gry powyrzucala...kochanie kosztem ladu i porzadku w domu:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość liberal girl
a macie czas dla siebie? tak żeby po prostu nikt gitary nie zawracał, a spokoju nie burzyła myś o tym ze jeszcze to i tamto trzeba zrobić? umiecie odpoczywać w ciągu dnia? bo ja średnio :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A JA MUSZE PRASOWAC
motyl we włosach kota sobie kup---wtedy musowo porzadek utrzymasz bo te maluchy wdrapia sie wszedzie i wszystko zrzuca:)-nie mam mowy o kubku na blacie w kuchni-pac ogonem i po kubku...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A JA MUSZE PRASOWAC
maz pracuje 6-8dni poza miastem a reszte dni tyg w miescie naszym:)..ja wychodze z domu ok 8 lub 9..wracam 14-15..on o 16ej przychodze robie obiad jemy wspolnie chwile rozmawiamy-i on do pracy w domu-w sensie pracuje w domu przy kompie a ja jak juz poprasuje, popiore...:)do jakiejs ksiazki, na zakupy...roznie z czasem dla siebie...on wraca..ma taka prace, ze potrzebuje wyciszenia...pomarudzenia sam do siebie...wspolne mamy weeekendy, ale tez nie zawsze...bo jeden w mies nam odpada na wpolna prace poza miastem...:(...wspolnie?hmmm mamy swoje chwile-ulubiony serial:0 ogladany w pewnej okreslonej juz dla nas pozycji na kanapie:0, wspolne przygotowanie kolacji...wieczory w pt...jakies winko muzyka...rozmowy, smiech...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A JA MUSZE PRASOWAC
i ztym zawracaniem gitary...maz raczej tak nie ma...piatek swiatek czy niedziela ciagle ktos wydzwania do niego z pracy...i co z tego, ze nie odbiera-dzwonia do upadlego z jakas pierdola...nam do glowy nie przychodzi zeby dzwonic do ludzi w sprawach zawodowych w pt wieczor czy tez weekend-ludziw wtedy maja prawo do odpoczynku...ale coz...nie kazdy to rozumie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A JA MUSZE PRASOWAC
ide ja sobie zajac sie domem-moze kaa mnie otrzezwi...musze znalaez jakos miejsce na ta zawartosc wyałtowanej szafki...i na mikrofale kuzwa...gdyby czlowiek wiedzial ze w komorce:) mieszkac bedzie to by tylko 2 kubki i deske do krojenia kupowal...ech..zycie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 1234567.........
zgadzam się że utrzymanie porządku to sprawa całej rodziny ja już dawno się postawiłam że nie jestem w domu na etacie sprzątaczki praczki i kucharki tym bardziej że mam w domu samych facetów a sama też pracuje zawodowo fakt nie przyszło to wszystko od razu walczyłam ciężko ale przyniosło skutki..... w butach po domu się nie chodzi że kosz na brudy jest w łazience a nie na krzesłach czy innych sprzętach itd....teraz mam dobrze chlopaki sami sprzątają swoje pokoje i całą górę w sobotę ja lecę dół i obie łazienki i szybko mamy za sobą ...a nawet jak przyjdą święta i okna pomogą myć wszystko jest kwestią organizacji i zrozumienia przez domowników co do prasowania nie lubię ....prasuje tylko koszule reszta jest składana w szafach lub powieszona ...prasuje dopiero jak jest potrzeba

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja i lubię i muszę
prasować, prasuję wszystko poza firankami, majtkami i skarpetkami. Nawet takie ubrania do "brudnej roboty" w domu muszą być idealnie uprasowane i ułożone. W kuchni nic nie ma prawa zostać na blacie, od razu zmywarka, zlew, lub z powrotem do szafki (przyprawy itp.) Nawet kawa i herbata nie stoją na wierzchu. Wszystko ma swoje miejsce, na które bezwzględnie wraca. Odkurzanie dwa razy w tygodniu, raz w tygodniu mycie podłóg i gruntowne mycie łazienki. Prasowanie w miarę prania, co z suszarki idzie na deskę i do szafy. A że pracuję w domu, to łatwo mi to wszystko zorganizować i mam jeszcze czas dla sieie. Aha, nie mam dzieci, pewnie dlatego taka jestem poukładana ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zgadzam się że aby mieć
porządek to trzeba go utrzymywać. co z tego jak się posprząta jak zaraz każdy ma to gdzieś i nie odkłada rzeczy na miejsce. Generalny porządek robię raz na jakiś czs, około 2 tyg. a do tego czasu jest względnie. ale nie rozumiem waz z tym prasowaniem. ja nie znoszę prasowania, czasem coś mnie najdzie to wywalę wszystko co się da i prasuję, ale mam tak średnio raz do roku:P a tak to jak wyjmę pranie to równo wieszam, zdejmuje suche, składam i do szafy.a potem wyjmuje i jest wszystko jak wyprasowane. raz mi narzeczony rozwiesił pranie to wszystko było do prasowania, bo wszystko było pomiętę bo źle rozwieszone. dzinsów nigdy nie prasowałam. pierze się je na lewą stronę, wyjmuje w pralki i przekłada na prawą i dopiero rozwiesza. nigdy nie miałam takim sposobem żadnego zagniecenia. potem składam i do szafy. pranie kilka razy w tyg? na 2 osoby góra jedno w tyg nam wychodzi. ręczniki piorę osobno to dopiero jak 5 kg się uzbiera to wrzucam do pralki. a bieliznę, ścierki, ciuchy gorsze raz na tydz, raz na dwa. takie lepsze rzeczy też osobno co jakieś 2 tyg. sporo tego mamy i nie ma konieczności kilka razy w tyg, czekamy aż się pralka uzbiera. gorzej mam z odkurzaniem, nie znoszę tego a kot roznosi żwirek, to co 2 dni trzeba. a raz na tydz lub 2 dokładnie turboszczotką by sierść kota i moje włosy wyczyścić co powchodzi w dywan.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
to "muszenie" prasowania to może jakieś natręctwo? spróbujcie dobrze to wysuszyć i złożyć w kostkę i do szafy bez prasowania - a juz na pewno ręczniki i ścierki pościel też oczywiście, tylko ja praktukuję "wyciąganie" bierzecie męża/konkubenta/dorastającego syna - w za jeden koniec poszwy/prześcieradła - on za drugi, marszczycie w rękach i każdy ciągnie w swoją stronę składacie na pół i jeszcze raz, potem na pół i tak do skutku w kostkę przyklepać ładnie i do szafy koniec duże ręczniki też tak można, jak juz ktoś musi mieć wyciągnięte wzorki i szwy wokół dżinsy też spokojnie obejdą się bez prasowania, w końcu to nie spodnie od garnituru w kant, tylko gatki na co dzień złożyć równo i do szafy wierzcie mi, szkoda waszego czasu i zdrowia na takie, jak to mówi mój znajomy "pierdały" :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×