Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Chcąca onaaaaaaa

Chcę dobrze jeździć, a nie potrafię...

Polecane posty

Gość Chcąca onaaaaaaa

Prawko mam trzy lata, ale tak częściej jeżdżę od dwóch. Niby wypadku nie spowodowałam, ale nie umiem się dobrze nauczyć jeździć. Nie przeszkadza mi to jak jade sama, bo nikt nie ocenia, ale gorzej ja wiozę rodziców czy swojego chłopaka. Wtedy zawsze, ale to zawsze popełniam jakąś gafę. Od taty ciągle słysze jakieś uwagi, od chłopaka też... Tata ciągle mi mówi, że mam zły bieg przy danej prędkości,a chłopak że za wolno jade (chociaz nie jade jak żółw, tylko przepisowo). Jak ja mam się dobrze nauczyc jeździć? Teraz znów siedzę i ryczę, bo czuję się wściekła na siebie, że nie umiem sie nauczyć dobrze jeździć :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Chcąca onaaaaaaa
Nikt mi nie poradzi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jezdzij sama :) dzis rozmawialam z kolezanka na zblizony temat i mowila mi, ze ja tak wkurwialy komentarze meza, ze zrezygnowala z prowadzenia samochodu w jego towarzystwie (jezdzi sama, a kiedy jada we dwoje, to zawsze on prowadzi).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Chcąca onaaaaaaa
No tylko nie zawsze tak się da. Ja nie piję alkoholu, więc jak jedziemy z chłopakiem do znajomych to on pije, ja prowadze. Tylko, że wtedy co chwilę słyszę "nie zapominaj skarbie ze masz gaz pod nogą" itp. Czuję się wtedy jak jakis cienias co samochodem nie umie dobrze jeździć. Poza tym najlepszy kumpel mojego faceta ma dziewczyne która kilka miesięcy ma prawko a smiga jak kubica... I męczy mnie to ze jak po trzech latach tak nie potrafię. A nawet jak juz predkosc ok to robie inne bledy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jolalala
nie przejmuj się tym tak bardzo, w końcu egzamin zdałąś

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Chcąca onaaaaaaa
Zdałam, zdałam, ale co z tego skoro ciągle ktoś mi w samochodzie zwraca na cos uwagę. Ja to jeszcze rozumiałam jak byłam świeżo po egzaminie, ale teraz mam juz trzy lata prawko, a rodzice i chłopak szkolą mnie jakbym dopiero zaczynała jeździć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czy istnieje w polsce
wkoncu egzamin zdalas? no ci co wypadki powoduja tez zdali. ja wsiadalam do samochodu noca zebe nauczyc sie jezdzic swiatla. wolne skrzyzowania, ronda...obserwacja, praktyka..i poszlo.dla mnie to bylo metoda

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Chcąca onaaaaaaa
Ale piszę przecież, wypadku niegdy nie spowodowałam, tylko ciągle robię jakieś głupie drobne błędy, do których wszyscy się czepiają. Nie wiem, może to nie tyle kwestia mojej jazdy, ale tego że dałam sobie wszystkim wejśc na głowę i jak ze mną jeżdżą to zamiast cieszyć się że ich wiozę to mnie krytykują...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jolalala
Nie wierzę że jeżdżąc od dwóch lat jeździsz źle, kierowcy na Ciebie trąbią? jak im się nie podoba to niech chodzą pieszo...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość filgranowa raczka
przyklej w aucie naklejke o nast. tresci: uprasza sie o niekomentowanie, pouczanie i krytykowanie mojej techniki prowadzenia pojazdu, gdyz w przeciwnym razie dup/y wozic wam nie bede! ;):D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Chcąca onaaaaaaa
Nie, nigdy nikt na mnie nie trąbi. I właśnie o to chodzi, że sobie jeżdżę i nikomu na drogach nie wadzę, dojeżdżam gdzie chcę itd. Tylko że wszyscy wokół mnie czepiają się takich pierdół i przez to wciąż czuje się jakby uważali, że kompletnie nie umiem jeździć. Np jak czekam na skrzyżowaniu aż samochody przejadą to według taty czekam na z długo, a jak szybiej ruszę to tata mówi, że za szybko i że się wepchałam (chociaż moim zdaniem to nieprawda, bo samochody ani nie muszą przeze mnie hamować ani trąbią). I nie wiem jak mam dogodzic tym moim pasażerom

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Chcąca onaaaaaaa
Filigranowa rączka - z tą karteczką to dobry pomysł. chyba takowąumieszczę w samohodzie. Chociaż nie wiem, czy to coś da. Tyle razy juz się o to kłóciłam, krzyczałam, płakałam, na chwile był spokój a potem od nowa. Np dzisiaj wiozłam tate i przyczepił sie jak ja moge jechać na piątce przy takiej prędkości. Jego zdaniem samochód sie dusił. Pokazałam mu że na liczniku mam 80 km/h. No i co ja mam zrobić? Przecież piątka przy takiej prędkości to dobry bieg...tak mnie uczono

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jolalala
No raczej tak, na moje to umiesz jeździć,następnym razem jak Ci będą pierdolić to zatrzymaj samochód, niech wysiadają, a jak będą chcieli żebyś gdzię ich zawiozła to powiedz że nie bo nie umiesz jeździć i już

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość filgranowa raczka
jezu, jakby mi tak wciaz gadali to bym wywalila od razu- serio! :D zatrzymalabym sie i kazala wysiasc :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Chcąca onaaaaaaa
No tak , tylko że tacie ani mamie tak nie powiem, bo wiadomo - rodzice, szacunek trzeba mieć, a chłopak... Chłopakowi jak powiedziałam coś w tym stylu to odwrócił kota ogonem iw yszło na to że jestem humorzasta i obrażam sie z byle powodu. Także wolę juz nic nie mówić, ale to siedzi we mnie. No i potem siedze i rycze bo jestem wściekła na siebie że nie umiem idealnie jeździć. Jakbym umiała to nie mieliby sie czego czepiać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Chcąca onaaaaaaa
Chociaż z drugiej strony... Może i jakbym idealnie jeździła to i tak by sie czepiali. W końcu dzs mialam dobry bieg, przy dobrej prędkości, a tata i tak się czepiał. Chyba jedyne wyjście to jakies korki do uszu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jolalala
jak nie chcesz postawić na swoim to będziesz się musiała do tego pierdolenia przyzwyczaić....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jolalala
zresztą sama wiesz najlepiej jak Ci jazda idzie i jak się czujesz za kółkiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Chcąca onaaaaaaa
Ja za kółkiem czuję się dobrze. Owszem, nie jestem kubica i zdaje sobie z tego sprawę, miewam czasem problemy z wjeżdżaniem i wyjeżdżaniem w ciasne miejsca, muszę wtedy troche pokręcic kierownicą, ale w końcu zawsze mi sie udaje. Nie sądzę żebym była jakimś cąłkiem beznadziejnym kierowcą. Ale przez te uwagi tak się czuję. Dlatego staram sie jeździć jeszcze lepiej ale chyba juz nie potrafię, bo jakoś wcale mniej tych uwag nie słyszę :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ONONONON
Jak ci ciągle gadają to powiedz że to ty kierujesz nie oni a jak się nie podoba to ze możesz się z nimi zamienić i przestana się czepiać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość takie pytanie mam
o kurde, dziewczyno, masz dolujace otoczenie. jestes za malo stanowcza i wchodza Ci na glowe. a Ty(a w sumie moze oni)przyk;ladacie do tego za duza wage, przeciez kazdemu podczas jazdu cos sie moze nie udac, zgasnac silnik, wjechac w dziure, wrzucic zly bieg, ja dzois np jechalam dlugo na 2, auto mi wyje, ale jakos ie dotarlo do mnie. to normalne, nie oczekuj do siebie takiego profesjonalizmy, bo wtedy sie wszystko ulozy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja odebrałam prawko tydzień temu ale też mi się już oberwało, na pierwsza jazde własnym samochodem przesiadłam się z diesla (na kursie yariska) na auto w gazie i też poleciały komentarze że jak ja jeżdżę, a przecież normalne że jest pewna różnica w prowadzeniu , i to kwestia przyzwyczajenia, jednak ponad 30h jazdy dieslem robi swoje, to usłyszałam "ja nie wiem jak ty zdałaś prawko, jak ty nie umiesz sprzęgłem operować" wkurzyłam się i stwierdziłam że już nie będę jeździć, najwyżej kupię sobie za parę lat yariske i wtedy sobie będę sama jeździć, szkoda nerwów.. ;) Sorry, że odgrzewam stary temat ale musiałam się wyżalić;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jadzia 30
miałam chłopaka co jego rodzice krytykowali jego, a on chciał mnie krytykowac za jazde, za wszystko, bo to jest forma wyładowania i podbudowania własnego poczucia wartości u osoby, dlatego ludzie krytykują boleśnie. Jego tak wychowali rodzice biedak sie jąkał czasami jak to robili, a potem na mnie to chciał robic, co było powodem wielu kłótni między nami. U mnie w rodzinie sie nie krytykuje tylko chwali a jak coś sie nie udaje to sie pociesza i radzi. Z chłopakiem zerwałam bo miałąm już dość bycia tą co robi wszystko żle a on tym co dobrze.Król i władca dalej zachowuje sie jakby pozjadał wszystkie rozumy ale mnie to już nie obchodzi. Radze CI zerwij z nim, lub postrasz że to zrobi jak będzie nie miły i ma ci zaufać jako kierowcy i człowiekowi, kurcze facet od tego jest by w ciebie wierzył i bronił przed wrednymik typami z drogi co dra ryja "o baba za kierownicą" a nie żeby pastwił się nad tobą. Pamiętaj jest to forma znęcania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×