Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość niemamjuzsily

problem ze szwagierka!i tesciowa tez!

Polecane posty

Gość diabliczkaaaaaaa
Dziewcyzna jest młoda i niedoswiadczona. POmysl czy ten facet est wart takieog poswiecenia bo jak dla mnie to wogole nie jest ciebie wart. masz poukladane w glowie i madrze myslisz, spojrz wkoncu na siebie a jego kopnij w dupe bo tylko na to zasluguje a ty na komfort psychiczny... Szkod ami ciebie ojjj szkoda

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niemamjuzsily
Czy jeszcze moze ktos sie wypowie???:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 5gt5gv
a co tu sie wypowiadac? facet cie zdradzil a ty sie zastanawiasz czy sie pogodzic z jego matka. hah no żal mi cie otrząsnij się wkoncu mi się wydaje ze jestes z nim tylko dlatego zeby matka i jego siostra nie odniosly sukcesu ze cie wykurzyły z rodziny. Facet ma cie wstpierac a on ci jeszcze noz w plecy wbił. Jak możesz uprawiać z nim seks czy chocby go dotykac skoro macał inna. Myslisz ze wtedy myslal o tobie? te slowa bolą ale ktos ci musi dosadnie wyjasnić ze się szmacisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość KochalamZaMocno
Olej je badz dumną pewną siebie dziewczyna bo one maja cie za gówno NIE DAJ SIE STLAMSIC. a twoi rodzice nie powinni tak wlazic w dupe twojemu facetowi bo wiesz on tego nie doceni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wdolpolnadroga
Twój facet nie stoi za Tob murem. To źle, uciekaj. Z tego nic nie wyjdzie. Ja miałam gorzej od Ciebie. Mój związek przetrwał, ale mój chłopak stał za mną murem. NIgdy nie dał do mnie numeru telefonu, a gdy ona go wykradła to ciągle jej go kasował. Kłółcił się z nią i obrażał. Ona anwet wyrzuciła go z domu. Bardzo mi go było żal. Ale zanim ktoś tu na mnie naskoczy, powiem, że byłam w podobnej sytuacji - nic złego nie zrobiłam. Krzysiek był zachwycona bo na początku myślał, że jego mama będzie mną zachwycona. Wiecie on trochę taki outsider, w szkole miewał problemy, w pewnym momencie zaczął pić a był nastolatkiem, miał sprawę w sądzie ...a jakimś cudem zaczęliśmy się spotykać. Też mielismy po 18 lat. Z tym, że ja wzorową uczennicą zawsze byłam, czerwone paski, miejskie konkrusy artystyczne wygrywałam. Miła uprzejma - nigdy sobie nie pozwałam na to, by ktoś inaczej o mnie pomyślał (teraz gdy patrzę na to, to sama się śmieję, bo mama mi się przypomina i jej słowa "o Ciebie się nie trzeba martwić, przypilnuj brata", a brat starszy o 5 lat ;) ) ładna - nie Monika Belluci, ale brzydal nie jestem :). Nie chce wyjść na samochwałeś, ale sama się teraz śmieję, że w liceum to taki trochę chodzący ideał (łatwiej było ;) ). Gdy więc pierwszy raz się spotkaliśmy, Krzysiek nie mógł się doczekać. Jego mama dużo po teatrach chodziła, do opery wpadała, dużo książęk czytała. No i w jego oczach ja byłam podobna (Wówczas czytałam kilka książęk miesięcznie, chodziłam na jakieś wystawy- taką ekipę w LO znalazłam). Nie mówiąc o tym, że byłam jego przeciwieństwem, żadnych wybryków, piątki od góry do dołu, bez kłótni...nawet koszulki składałam tak jak w sklepach (dla niego to był szok, a dla mnie szok, że ktoś tak nie składa ... :) ). W każdym bądź razie było miło...może tydzień. To spotkanie okazała się fiaskiem. Byłam miła uśmiechałam się, jego mama mówiła, że chce coś tam poszyć, zaoferowałam pomoc...po tygodniu, jego mama zaczęła wydzwaniać gdy był ze mną. Krzyczała darła się, on zasłaniał słuchawkę. Zaczęłam coś podejrzewać. Powiem wprost długo mnie oszukiwał, czarowal, że tylko mi się wydaje że jego mama jest rozdrażniona, że mnie nie lubi. Jednocześnie starałam być się coraz milsza bardziej uprzejma...No ale się nie dało, zaczęła nękać mnie telefonami. Nie dzowniła do niego a do mnie. Zaczęła wydzwaniać do rodziców. Nazwała sie szatanem i traktowała jak wcielone zło. Od czasu do czasy jedynie była miła - bo myślała wówczas, że Krzysiek zacznie spędzać z nią więcej czas niż ze mną i w końcu skończy nasz związek. Ale gdy to się nie udawało znowu zaczynała mnie nękać. Wpadłam w depresję. zaczęłam się bać odbierać telefon, mam to nawet do dzis. On miał jeszcze gorzej, przed maturą wyrzuciła go z domu, dosłownie. tak jak wstał. A wczesniej potrafilam widać calą pensję na spineczki, a w domu nic nie bylo do jedzenia. I krzysiek kiedyś ze wstydem przyznał, że jest głodny...Mozecie powiedziec, ze sama mowilam ze byl z niego gagatek, ale kiedy ze mna zaczal sie spotykać, nie pil, zmądrzał, zaczął się uczyć - sama mu korki dawałam. Myślał o studiach, pracował! dorywczo, ale byl w pewnym stopniu niezależny. Przekorczyla wszelkie granice, gdy z komórki zrezygnowała a zadzwoniła na domowy do moich rodziców! Bylam klebkiem nerwow, z milego i lagodne świata trafilam na psychopatkę. Najgorsze w tym wszystkim bylo to, ze ona wobec nikogo innego sie tak nie zachowywala, nikt przynajmniej sie nie przyznawal. Jej rodzina uwazala ja za normaną! Ona wykonywala zawód zaufania publicznego! W pewnym momencie krzysiek przyznal sie ze lata wczesniej brala na lewo psychotropy! Dzis ona nie zyje. Choroba. Nikt nie wie jaka byla naprawde. Ja juz nie ufam ludziom. Nie jestm wlasnie tą miłą ułozoną wesołą dziewczyną. Raczej dystansuje się, nie zbliżam, węszę. Bywam zlośliwa. O niej nie chce słyszeć. Krzysiek wybaczył bo to była jego matka, nawet ostatnio zauważam że po jej smierci ją zaczyna idealizować. że nie byla taka zła. dla mnie pozostaniem największym koszmarem. I jedyne o co sie modle to to by moje dzieci w niczym jej nie przypominały. Zastanawiam sie teraz czy w ogole chce je mieć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość alaonlkjfdsdgyui
:P :D :) :/ :[ :] :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość alaonlkjfdsdgyui
:/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niemamjuzsily
NIe uwierzycie! Nagle sytuacja się bardzo poprawiła i ociepliła, jednak wolę zachować margines ostrożności żeby się nie rozczarować. Zdobyłam się na odwagę i skorzystałam z zaproszenia na rodzinny obiad i zostałam bardzo mile zaskoczona. Jarka mama była szalenie miła i totalne przeciwienstwo kobiety którą znam od 3 lat. Nie wiem doprawdy co się stało ale się ciesze,choc obawiam się że jedna jaskółka wiosny nie czyni. Czy mam racje? Czy to rodzaj testu czy naprawdę zmieniła zdanie(w co watpie bo z dnia na dzien tak sie nie ochapia na głowie...)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość znam te historię
Moja droga, kiedy czytam twój wywód przypominam sobie to, co mnie spotkało. Doczytaj to do końca, mam nadzieję, że to Ci pomoże. Miałam niesamowicie podobnie. Moja teściowa i szwagierka nie znosiły mnie od początku. Za co? Nie wiem, ponieważ nie zdążyły mnie poznać. Żnęcały sie nade mną psychicznie, a mój wybranek był ślepy. On nie widział problemu. Wyjechaliśmy na studia do innego miasta i wierzyłam, że będzie inaczej. Owszem,kiedy byłam z nim sam na sam było bosko, ale po telefonie od mamusi było jak było... Twierdził, że jestem przewrażliwiona i wszystko przejaskrawiam, ale nasze otoczenie (przyjaciele, znajomi, a także moja rodzina) widziało to inaczej. Wszyscy bardzo mi współczuli i wspierali, ale ja chcialam jego wsparcia. Pewnego dnia odeszłam od niego i powiedziałam, że to do niczego nie prowadzi, że nie wyobrażam sobie reszty swojego życia w tym tonie! Dość! Chciał żebym z nim była, ale ja wyraźnie wytłumaczyłam, ze jedynym sposobem jest zmiana, a nie obietnice. Było ciężko, ponieważ wytłumaczył mi, że to nie tak że jest ślepy, ale żył w tej obłudzie tyle lat, że sie przyzwyczaił. W miarę upływu lat dostrzegał coraz więcej i zaczął czuć to co ja. Po 7 latach bycia razem pobraliśmy sie. Jesteśmy małżeństwem od dwóch lat. Bardzo się kochamy. Odwiedzamy jego rodzinę, ale mimo poprawy sytuacji te spotkania nadal nie należą do najprzyjemniejszych, jest wyczuwalny dystans. Jestem jednak starsza, mam swoje życie, a oni mogą się naszemu wspólnemu życiu jedynie przyglądać. Teściowa po kilku latach i wielu nie aluzjach, ale szczerych odmowach zamieszczania swoich mądrości w naszym życiu dała spokój. Ze szwagierką nie utzrymujemy częstych kontaktów, widzimy sie na święta i czasami na cichych obiadach. To wszystko. Najważniejsza jest nasza miłość i wzajemny szacunek. Wiem, że nadal bawią się w konkurencję: kto ma więcej, kto się lepiej ubierze, ale dla mnie nie są konkurencją. Same są nieszczęśliwe i interesują się cudzym życiem, bo się nudzą. Ja mam swoje piękne życie. U Ciebie też się poukłada. Nie atakuj ukochanego, wspólpracuj z nim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość okjsojs
Kochana, to ja Ci powiem coś z własnego doświadczenia. Miej oczy szeroko otwarte na rodzinę, w którą wchodzisz. Mam dwa przykłady z własnego życia. Pierwszy - on cacy, a cała rodzina be - wg mnie oczywiście. Zawsze tak myślałam i mówiłam, że jest taki inny od nich. Jest już exem i wiesz co - niczym, ale to niczym się od nich nie różnił. Nawet jest identyczny. Wycierpiałam się nieźle. Drugi przypadek - prawie to samo jak teraz Twoja sytuacja. A odnośnie pierwszego przypadku rozmawiałam z kimś mądrym z sądu (są ze związku dzieci) - i powiedziała ta osoba tak: "Młodzi powinni patrzeć w jaką rodzinę wchodzą, bo jak potem są dzieci to one cierpią". Jak w związku w przyszłości będzie coś nie tak do kogo pójdziesz o pomoc??? Jak tam z nikim nie można porozmawiać??? Wiem, jesteś młoda, musisz przejechać się na własnych błędach. Ale chcę Ci uświadomić, że zawsze, już na zawsze, skazujesz się na życie z tą rodzinką :( Współczuję, bo przechodziłam przez to i, jak na złość, wdepnęłam drugi raz w podobne g.wno :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mamjuzsile
Witam ponownie po latach Chciałabym odświeżyć ten wątek dla dziewczyn ktore przechodza podobna sytuacje. Dzis mam juz 21 lat. Czytając ten temat, ktory zalozylam kilka lat temu smieje sie z siebie, jak mlodziutka, naiwna i zaslepiona byłam. Nie jesteśmy już z Jarkiem od półtora roku. Zakochałam się w mężczyznie, który świata za mna nie widzi, stoi zawsze murem broniac mnie, opiekuje sie i troszczy. Trafiłam na ideał. Jesteśmy juz razem 1,5 roku a zapowiada się dożywocie ;) Jarka ciężko odchorowaliśmy, groźby i plotki jeszcze bardziej zblizyly mnie do obecnego faceta, wiemy ze nic nie jest w stanie nam zaszkodzic. Dziewczyny. Apeluję. Nie popełnijcie mojego błędu. Taki związek jaki ja tworzyłam z Jarkiem nie ma przyszłości. Tracicie czas na bezwartościowego faceta. Nie sądziłam że spotka mnie jeszcze takie szczęście a jednak! Otrząśnijcie się ze snu. Jeśli wasz facet ma was w d*pie i staje po stronie mamusi i milion rozmów nie skutkuje- nie łudzcie sie ze cokolwiek sie zmieni. Z nową teściową na początku troszkę odchorowałyśmy kilka niemiłych sytuacji i intryg,ale teraz zaczęło się wszystko pięknie układać, równiez z nową szwagierką. :) Jestem nowonarodzona i szczęsliwa. STOP MAMINSYNKOM!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×