Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość jak mam postąpić

poblem z koleżanką

Polecane posty

Gość jak mam postąpić

właściwie nie wiem jak zacząć, otóz mam koleżankę, dobrą koleżankę dla której jestem pzyjaciółką. Bo niestety działa to tylko w jedną stronę. Sprawa wygląda tak, że X skończyła już 30 lat i wciąż jest sama, ale nie o tym chce napisać. Jakieś 2 lata temu wyprowadziła się od rodziców, wyjechała do innego miasta gdzie podjęła pracę. Jest osobą samotną, nie ma faceta, skarży się że koleżanki odwracają się od niej bez słowa. Dotychczas z racji tego, że dzieli nas spoa ilość km byłam takim zjawiskiem zdziwiona, jednak ostatnio miałyśmy okazję dłużej ze sobą przebywać. I przestalam się dziwić. Pamiętam ją jeszcze jako 20-kilkuletnia wesola i towarzyską dziewczynę, która była przyjazna ludziom. A teraz? Zieje jadem na wszystkich, szczegolnie na tych którzy sa szczesliwi. Przebywala u mnie przez jakis tydzien, i mowiac szczerze to byly trudne dni, dla mnie. W kazdym razie dowiedzialam sie ( co bylo podane poprzez podtekty, luzno rzucane ogolne stwierdzenia, ktore idealnie pasowaly do mojej sytuacji zyciowej) ze to, iz ja wiode spokojne zycie u boku meza i wychowuje dzieci to jest takie nudne, pozbawione sensu zycie, a ona ma takie glebokie przezycia. Pomijam to, ze moj swiat nie konczy sie na domu, dzieciach i mezu, mam swoje zainteresowania, ktore staram sie rozwijac i angazuje sie w rozne sprawy. Jednak dla tej panny moje zycie jest puste. Jej natomiast takie watosciowe - ona popracuje kilka godzin w tygodniu, a potem siedzi w domu sama jak palec, dochodza do tego szalencze zakupy, samotne. Jak twierdzi ma tyle mozliwosci, nocne wypady, nocne zycie i cudowne przezycia, takie ekscytujace. Cóz, nie ma ona za duzo obowiazkow, a z tych mozliwosci rozrywkowych, ktore posiada nie korzysta, gdyz jest sama, moie tu zarowno o baku mezczyzny(na ktoy sie uskarza bez ustanku) jak i przyjaciol. Wlasciwie zostalam jej tylko ja, a tez zaczynam tracic cierpliwosc. Ja rozumiem, samotnosc, zdziwaczenie, ale powaznie zastanawiam sie czy nie jest jej potrzebna pomoc specjalisty. Nie chodzi o to ze ona kytykuje mnie i moje zycie, bo ono jest moje i mi ma odpowiadac a nie osobom postronnym. Jednak caly czas czuje, ze ona, podswiadomie tylko mam nadzieje, pragnie wywolac we mnie uczucie niespelnienia, niezadowolenia... Nie bede przytaczac konketnych przykladow, ale ona wychwala cudowne zycie jakie ma ( a ma tylko mozliwosci z ktorych nie korzysta) a za chwile placze mi w rekaw, jaka jest nieszczesliwa. Prz tym wszystkim ja czulam sie obrazana we wlasnym domu, co z tego ze nie wprost. Chodzi o to, ze ona tak bardzo sie zmienila przez ten okres, kiedy nie ma w najblizszym otoczeniu osob bliskich. Z jednej strony bardzo mi jej zal, bo bardzo ja lubie, chcialabym aby byla szczesliwa. Z drugiej, trudno mi byc badziej wyrozumiala, dla kogos kto chce podkopac moje poczucie watosci i podburzyc atmosfere rodzinna. Mysle ze powinna udac sie co najmniej do psychologa, ale wiem ze powiedzenie jej o tym to bylaby obraza majestatu i oskarzenie mnie o zazdrosc. A ja nie zazdroszcze, zalezy mi na niej i chce pomoc.. czy mozecie mi cos doradzic? to nie jest prowokacja, rozpisalam sie, by chociaz troche oddac sytuacje. Jest mi trudno z jednej strony pamietam, jaka to byla dziewczyna, z drugiej nie widze powodu, abym miala tracic nerwy na osobe ktora nie przyjmuje zadnej krytyki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Krokodylowy
zazdrościsz ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak mam postąpić
dodam jeszcze, że prosze o nomalne wypowiedzi, niezlosliwe, bo ja moglabym sie od niej odciac i problem z glowy. Nie chodzi mi o mnie, ale o nią. Gdyby chodzilo o moje niezadowolenie czy zazdrosc, nie spotykalabym sie z ta osoba.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tadz
mam coś podobnego z 1 koleżanką. tylko że nie mam męża, ale faceta. jej wszystkie koleżanki wyszły za mąż, albo zaręczone. a ta dyskredytuje jej facetów w rozmowie ze mną (po prostu ich obgaduje), pomijając już fakt, że każdy się "na nią gapi" itp. Czuje się coolerką, ale jest zajebiście nieszczęśliwa i to widać. poza tym jak mam jakiś problem z chłopakiem i nieopatrznie jej się zwierzę, to albo to ignoruje i zaczyna nowy temat, albo pojedzie po bandzie. ma ciągłą potrzebę dowartościowywania się, zwłaszcza kosztem innych i najlepiej dziewczyn, które w życiu coś osiągnęły. taka jest. dorosła, nieszczęśliwa. ona i jej siostra.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość grenadinne
mam podobna sytuacje i jestem zdania, ze od takich toksykow trzeba sie po prostu odciac. to nie jest przyjaciolka, skoro stara sie ciebie zdolowac przy kazdej nadarzajacej sie okazji. poprawia swoje samopoczucie twoim kosztem - to nie jest przyjazn, wybacz :) u mnie dochodzilo jeszcze poczucie wdziecznosci, poniewaz swego czasu troche mi pomogla i czulam sie w obowiazku byc dla niej mila i pomocna. ale to, ze ktos kiedys w czyms ci pomogl nie znaczy, ze masz mu lizac buty do konca zycia. po ostatniej akcji, kiedy weszla mi do biura i zaczela swoje narzekania powiedzialam jej po prostu "mam wrazenie, ze od dluzszego czasu probujesz mi popsuc humor i ze sprawia ci to niesamowita radoche. idz juz sobie stad" i poszla :) obrazona. a ja mam wreszcie spokoj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak mam postąpić
rozumiem, u mnie zwierzanie sie jej odpada, moje ewentune bemy abo x ignoruje albo mnie przekonuje jaki mój mąż jest beznadziejny. Dodam, ze nie mam malzenskich klopotow, czasem sie nie zgadzamy w sprawach zycia codziennego, ot zwykle nieporozumienia,ktore wedlug nie uastaja do olbrzymich problemów. Do tego ona krytykuje nie tylko mnie, mojegomeza, styl zycia, ale wszystkich o ktorych mowi. 'Ten jest glupi, bo pochodzi z malego miasta, a ten bo nie skonczyl studiow. Ta jest dziwka bo ma faceta,a tamta bo tak.' I oczywiscie skarzenie sie, ze dawne kolezanki jej nie lubily, bo drzaly o swoich mezow. No i jechanie na wszystkich mezczyzn ze jedyne o co im chodzi to sex i tylko tym zyja bez wyjatkow itd itp Wszyscy ktorzy nie zyja tak jak ona, nie przedstawiaja soba zadnych watosci, chyba ze przyznaja jej racje ehh... ja rozumiem ze kazdy moze miec swje zdanie i zyje tak jak chce, ale nie widze powodu by narzucac to zdanie innym. I sama juz nie wiem, czy taka jej postawa to samoobrona w samotnosci i juz troche choroba, czy swiadome dzialanie..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tadz
bez kitu, wypisz-wymaluj tamta. to chyba jakaś zbiorowa choroba samotnych 30-dziestek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kiedys mieszkalam z taka ossova!! porazka!! ta laska bgyla tak zazdrosna ze mieszkam z narzeczoynm ze nas dreczyla!!!!!!!! ona ma 28 lat i ciagle sama

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak mam postąpić
już miała jedną toksyczną 'przyjaciółkę' i wlasnie tak zrobilam - odcielam sie. Ale na tej dziewczynie naprawde mi zalezy, wciaz wierze ze nie postepuje do konca swiadomie. Jednak kontaktu z nia nie szukam, nie zapraszam jej, ale wciaz pamietam czasy, gdy mozna ja bylo postawic za wzor czlowieka, ktory nie zazdroscil innym i szedl z pomoca. Nie moge zrozumiec jak w ciagu 2 lat mozna sie tak diametralnie zmienic. Niedlugo znowu wyjedzie i nasz kontakt sprowadzi sie do smsow i widzenia sie co 2-3 miesiace, ale problem pozostaje. Tak sobie mysle, ze moze powiem jej wprost ze nie zycze sobie krytyki, zwlaszcza niesprawiedliwej. Jednak to nie zmienia faktu, ze chcialabym aby sobie to swoje zycie jakos poukladala.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
taka osoba nigdy nikogo nie znajdzie zawsze bedzie sama bo nikt z nia nie wytrztyma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak mam postąpić
wlasnie, im bardziej samotna tym bardziej trudna i tak w kolko. Moze jednak psycholog by sie jej przydal? Bo ona caly czas zyje wyobrazeniami i tak to jej zycie przez palce ucieka :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jak sama nie bedzie chciala sobie pomoc to olej ja pamietaj ze ona zrobi wszystko by zniszczyc twoj zwiazek itd bo w ten sposob sie dowartosciowuje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pozdrowionka.Faktycznie niezbyt fajna sytuacja.Jak widać zycie w pojedynkę nie każdemu dobrze służy i ludzie mogą zmienić sie na minus.Jeśli lubisz osobę o której piszesz i jesteśćie wieloletnimi kolezankami to moze powiedz, ze robią Ci przykrość jej uwago odnośnie Twojego męża czy życia rodzinnego,że Ty też nie krytykujesz tego w jaki sposób ona żyje...Może też spróbuj ją gdzieś wyciągnąć, może z kimś poznać a nuż będzie miała jakąś fajną znajomość co może zmieni jej nastawienie Twojej rodziny i otoczenia-no chyba ze sama nie chce i sie upiera by żyć w pojedynkę...ale zdrugiej strony narzeka ze jest nieszczęśliwa...Może faktycznie czuje się samotna i próbuje koncentrować uwagę otoczenia na na sobie samej stąd ta ka postawa....Mozesz też ograniczyć rozmowy z nią do neutralnych tematów nie związanych z zyciem rodzinnym czy uczuciowym...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak mam postąpić
dzięki za rady. Tak się na pewno stanie, tzn tak zobię, bo straciłam już resztki cierpliwości. A ona znowu się będzie dziwic ze stracila ostatnia kolezanke.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dawno temu..
jestes zazdrosna i tyle,widocznie sama nie jestes szczesliwa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tadz
i zapewne uzna, ze to nie jej wina..standard. stare panny tak mają. a najsmieszniejsze jest to, ze jak jakas jej kolezanka umowi sie z facetem i nie daj Boze powie jej, ze sie przelizali czy seksili, to juz jest dziwka i łatwa. a ta robi to bez oporów z takim, ktory chociaz spelni standardy. wkurza mnie coraz bardziej ona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak mam postąpić
i to też się zgadza, ilość partnerów seksualnych x maleje z roku na rok, odwrotnie proporcjonalnie do jej urody, jej zdaniem. Chodzi mi o to, że z jednej strony jest coaz bardziej zagubiona, a z drugiej szydercza i zarozumiala. dawno temu, gdybym byla zazdrosna dawno wyizolowalabym sie z relacji, ktora sprawia ze czuje sie malo wartosciowa :) to nie o to chodzi, ja jestem szcesliwa i na tyle rozsadna, ze nie dam sobie wmowic ze mam nedzne zycie. Problem lezy w tym, ze ja nie chce byc ostatnia osoba ktora ja opuscila. I wcale nie chodzi mi o to, abym ja sie czula lepiej, nie zbawie swiata. Gdyby to byla obca mi osoba, to by mnie to grzalo. Tak samo grzaloby mnie to, gdyby ona zawsze byla taka. Ale to zbyla zupelnie inna kobieta, wielu mogloby jej pozazdroscic radosci zycia i niezlomnosci, z jaka zachowywala zyczliwosc do innych. No i czego ja mam zazdroscic? Pracy, w ktorej ona sie nie spelnia? Sanotnych wieczorow, nocy, porankow? Gdyby byla czlowiekiem, dla ktorego praca jest najwazniejsza, ambicje, kariera a widzialabym ludzi, ktorzy namawiaja ja na rodzine czy macierzynstwo to kibicowlabym jej, ze ma swoje zdanie i spelnia sie w tym co jest najwazniejsze dla NIEJ. Ale tak nie jest, nie jest spelniona ani w pracy ani w innych aspektach zycia. I smutne jest to, ze tak niewiele potrzeba aby to zmienic, a jednak za duzo :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak mam postąpić
nie bede zlosliwie mowic ze jest stara panna, bo uwazam ze w jej wieku moglaby spokojnie sobie zycie ulozyc. A i bycie singlem w zadnym wypadku w moich oczach nikogo nie dyskredytuje. Jednak jej zachownie jak ulał pasuje własnie do stereotypu zgryźliwej starej panny... tylko te zmiany jej nasrojow, raz wszystko cacy, jakby byla w manii, a innym razem zale, smutki, depresje. Nie jestem psychologiem, ale nie wydaje mi sie to zdrowym samopoczuciem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×