Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość metalowa pani mmm

Ograniczenie praw rodzicielskich i podwyzszenie alimentow.

Polecane posty

Gość do autorki tematu o alimenty
Jak ona chce 600 złotych alimentów to możecie przed sądem poprosić o to aby udokumentowała, że na dziecko będzie wydawać 1200 złotych co miesiąc. Bo jak twój facet ma płacić 600 to ta kobieta też powinna płacić 600 co daje razem 1200.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kfkglglgl
Ludzie, skąd wzięliście przepis, ze ojciec i matka płacą po połowie kosztów utrzymania dziecka? Nigdzie nie ma czegoś takiego, to tylko wymysł next.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do autorki tematu o alimenty
Taka jest prawda, mam za sobą sprawę o alimenty gdzie kobieta chciała wygórowanej sumy, sędzia powiedział jej, że musi udowodnić, że wydaje na dziecko co miesiąc podwojoną sumę, której chce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uuuuuuuuuuuuyyyyyyyy78
a jaki problem zbierac paragony i udowodnic ze sie 1200 wydaje? mozna znajomych poprosic by rozniez zbierali rachunki by tego bylo wiecej. a sedzia majac przed soba paragony za 1200zl słowkiem nie pisnie bo niby na co jak uzasadnione potrzeby beda zaspokajane " z tych paragonow"? zaden sedzia nie bedzie sie rzucal bo oni boja sie apelacyjnego, ze coraz wiecej apelacji od ich wyrokow bedzie tam wlywac, a skoro bedzie wiecej apelacji to ktos sie wkocu zacznie zastanawiac czy sedzia sie z powolaniem nie minal skoro az tyle "skarg"/ bycie sedzia to praca jak kazda ina i oni tez trzęsą dupami by nie zleciec ze stołka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do autorki tematu o alimenty
Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę co też się takiego stało, że nagle to dziecko potrzebuje aż takich pieniędzy, że do tej pory spokojnie się wychowywało za powiedzmy te 600 złotych a teraz nagle potrzebuje 1200. No ale jak baba nagle zacznie zapisywać dziecko na jakieś kursy dla dzieci, zagraniczne wycieczki itd. to się nie dziwię. A z paragonów chyba nie uzbierasz 1200 złotych, bo każdy sąd będzie widział, że 15 par spodni co miesiąc to raczej zbędny wydatek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uuuuuuuuuuuuyyyyyyyy78
oj uzbiera nie martw sie, wystarczy ze koezanki jej paragony z apteki pozbieraja a tak jednorazowo 200 zl mozna zostawic, lub mozna isc do lekarza i dac 100zl w lape zeby wydal zaswiadczenie ze dziecko bardzo choruje jakby eks maz sie czepial ze dziecko nie choruje to zeby miec na podkladke takie zaswiadczenie tylko oczywiscie samej z nim nie wysakiwac tylko jak na rozprawie eks maz lub jego adwokat chcieli by Cie takim ytanie zagiac ze chca zaswiadczenia o zrodwiu dzicka a Ty a prosze bardzo i wykladasz im przed nos. mina by im zrzeedla :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do autorki tematu o alimenty
No niby można z tym zaświadczeniem ale ja bym się nie odważyła robić takich cyrów i kłamać, że mam chore dziecko podczas kiedy byłoby zdrowe, to już lekko poniżej pasa. Dzieckiem w taki sposób na pewno bym nie grała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kfkglglgl
Ale ta połowa kosztów nie wynika z żadnych przepisów. Alimentacja to równiez osobiste staranie o dziecko, więc jeżeli tatuś tego nie robi, to niech chociaż w większym stopniu ponosi materialne koszty utrzymania dziecka. Żeby wydać 1200 zł miesięcznie na dziecko nie trzeba 15 par spodni co miesiąc. Można np. kupować jedne co miesiąc za 120-150 zł, to wcale nie wygórowana kwota. A kupować trzeba co miesiąc, bo dziecko się przewraca i robi dziurę na kolanie :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do autorki tematu o alimenty
Jak kupujesz 3 latkowi spodnie za 150 złotych to się tak szybko dziura w kolanie nie zrobi, no i nie trzeba od razu kupować dziecku spodni droższych niż dorosłemu. Też mam dziecko i miesięcznie wydaje na nie ok. 600-800 złotych w zależności od zdrowia, przy czym w sumie tej zawarty jest lekarz już prywatnie i zajęcia dodatkowe, czyli płatne. Aha nie jest tu policzony czynsz, woda czy prąd bo to uważam za żałosne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no czynsz nie
ale woda, prąd, gaz - to są wydatki bardzo istotne. I na to też tatuś musi wyłożyć kasę, nie tylko na spodnie i jedzenie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do autorki tematu o alimenty
A jak mamusia znajdzie sobie mieszkanie gdzie opłaty będą wynosić 2.000 to też tatuś ma za to płacić? Bo różne są mieszkania i różne opłaty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość metalowa pani mmm
Oj moj stary topik.Jego byla chciala 600zł alimentow sedzia przyznala 400zł.Stwierdzila ze jak na 3 letnie dziecko to kwota ok.Bo wiadomo z wiekiem koszty rosna.Jesli chodzi o ograniczenie wladzy to byla nie miala podstaw- argument jej byl taki ze miala nowego partnera z ktorym chciala zalozyc rodzine i to on ma byc ojcem dla dziecka.A i tak juz z nowym partnerem sie rozstala i znalazla znow nowego tatusia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do autorki tematu o alimenty
Mój znajomy dostał alimenty na swoją córkę, ona ma 8 lat. Matka wystąpiła o alimenty 700 złotych na co sedzia powiedziała, że to bardzo dużo jak na ośmiolatkę i przyznała 400 złotych co i tak jest dużą kwotą więc chyba co sąd to inaczej. Aha, facet zarabia chyba ok. 2.000.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość metalowa pani mmm
Ja sama mam dziecko teraz juz ma 11 miesiecy i sad przyznal mi 300zł alimentow.Wiec nie jest tak zle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do autorki tematu o alimenty
Ja myślę, że 300 złotych na 11 miesięczne dziecko to całkiem dobra suma jak na przyznawane alimenty. Oczywiście to zależy od zarobków ojca jeszcze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zniecierpliwiony
Czy dziecko to tylko obowiązek czy i przyjemność i radość ??? Kobiety wy się zastanówcie co wygadujecie.Jeżeli ojciec zostaje dziecka pozbawiony przez nasze sfeminizowane sądy ,jeżeli kobieta chce zajmować się dzieckiem ,chce je mieć to przecież za tym wyborem musi iść odpowiedzialność. Jak przeliczyć radość z bycia z dzieckiem na pieniądze . Coś za coś .Ojciec najczęściej jest tej radości pozbawiony ,nadto ma jeszcze na nieobecną radość płacić. Ta radość najczęściej wychowywana zostaje w nienawiści do ojca. Kółko się zamyka.Kobieta ,matka chce mieć radość ale i z powodu tej radości chce mieć pieniądze.Może niech mamusie przeliczą na pieniądze fakt ,że ojciec radości jest pozbawiony , ile kosztuje brak radości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość panie z
ale pan nie chce mieć przyjemności z bycia PRAWDZIWYM DOBRY Ii KOCHAJĄCYM ojcem dla swoich dzieci. Pan te swoje dzieci (czy tez dziecko) zwyczajnie nienawidzi, czego dowody dał pan wiele razy na tym forum swoimi wypowiedziami. Więc pozostaje panu tylko obowiązek, z przyjemności sam się pan wypisal.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja się tam nie znam
Nie śledzę wypowiedzi pana zniecierpliwionego ale co jak ojciec faktycznie chce zajmowac się dzieckiem ale matka mu to uniemożliwia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość beznadziejny przypadek
a ja mieszkam w uk i bardzo podoba mi sie tutejszy system naliczania alimentow w przypadku jednego dziecka alimenty wynosza srednio 15% wynagrodzenia netto moze nie jest to zawrotna kwota ale mysle ze fair sa jasno okreslone zasady a nie jak w przypadku polskiego prawa gdzie wszystko zalezy od humoru sedziego (sedziny)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alimenty
to koszty utrzymania dziecka. Sąd zasądzając od pozwanego na rzecz dziecka pewną kwotę, tym samym bierze pod uwagę, że matka dziecka też tyle samo wykłada na dzieciaka miesięcznie. zatem alimenty, to koszty utrzymania dziecka podzielone na dwie równe części (ojciec i matka). Sąd zasądzając przykładowo od ojca 300 zł uznaje, że na dziecko miesięcznie idzie 600 zł.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alimenty
Po za tym to absurd mieć alimenty w wysokości 300 zł. ja za samo przedszkole płacę ponad 300 zł (Przedszkole Publiczne- żeby nie było). A gdzie reszta ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zawsze Ci powiedza,ze nie mozesz wysylac dziecka do przedszkola:O Alimenty nie starczaja na zaplacenie basenu i angielskiego wiec uslyszalam,ze moge dziecko wypisac:O Nawet jak wypisze to polowa tek kwoty idzie na leki:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lamella
alimenty zależą od USPRAWIEDLIWIONYCH potrzeb dziecka i MOŻLIWOŚCI zarobkowych ojca. Oboje rodzice są W ROWNYM stopniu odpowiedzialni za zaspokojenie potrzeb dziecka, co NIE ZNACZY, ŻE MAJĄ PŁACIĆ PO RÓWNO. Pod uwagę bierze się też osobiste nakłady na wychowanie dziecka. Ojciec bezkontaktowy, nie interesujący się dzieckiem może mieć zasądzone znacznie więcej niż 50% kosztów utrzymania. a co do kwot - 300 zł to kwota którą niektórzy z biednych tatusiów na fajki wydają miesięcznie. O czym tu gadać, przecież to ochłap a nie realny wkład w utrzymanie dziecka. Tyle to mnie więcej kosztuje przedszkole, drugie tyle - udział dziecka w rachunkach domowych, a jedzenie, ubrania, leki, wakacje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość witam wszystkich tu piszących
Czasami się zastanawiam, czy matki myślą nad tym co czuje ojciec, który z dnia na dzień nie ma przy sobie swojej pociechy? To jest strasznie bolesne przeżycie dla ojca, który naprawdę kocha swoje dziecko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szkoda że się tak nad ojcami
bydlakami użalasz a nie nad dziećmi, którym nagle świat się zawalił, bo się "tatusiowi" rodzina znudziła. Skoro odszedl do kochanki, niech spada, płaci alimenty i cieszy się że mu dziecko w twarz nie pluje. A powinno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość witam wszystkich tu
Facet nie zawsze odchodzi do kochanki a czasami to kobieta odchodzi ale alimenty facet musi płacić mimo, że nie chciał rozwodu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zniecierpliwiony
' witam wszystkich tu piszących Czasami się zastanawiam, czy matki myślą nad tym co czuje ojciec, który z dnia na dzień nie ma przy sobie swojej pociechy? To jest strasznie bolesne przeżycie dla ojca, który naprawdę kocha swoje dziecko. " Ty chyba jesteś z innej planety???? Niemożliwe jest wręcz by kobieta nad takim problemem się zastanawiała , żeby w ogóle się zastanawiała. Na pewno nie w ten sposób jak Ty. Ojciec jest zdaniem większości mamuś a sądów rodzinnych w Polsce na pewno tym ,który nie myśli i nie czuje, ma tylko płacić. A ja wbrew ustalonym autorytetom sądowym, uznanym chyba przez tylko dziwne sądy się z tym nie zgadzam. Panie muszą , naprawdę powinny spojrzeć na te sprawy z drugiej strony jeżeli dobro dziecka faktycznie na sercu im leży.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Shadow_
"szkoda że się tak nad ojcami bydlakami użalasz a nie nad dziećmi, którym nagle świat się zawalił, bo się "tatusiowi" rodzina znudziła. Skoro odszedl do kochanki, niech spada, płaci alimenty i cieszy się że mu dziecko w twarz nie pluje. A powinno. " ZAL.PL chyba nic wiecej powiedziec sie nie da. Sredniowiecze umyslowe...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Shadow_
To tak, zeby przez chwile "mamy" poczuly co czuje Ojciec po rozwodzie... http://powrottaty.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?413820 I wybrane fragmenty: Pamiętasz jak z piętek chleba robiliśmy żaglówki ? Potem odpływaliśmy nimi w dalekie morza. Przygody, piraci i skarby niezmierzone... Na końcu zwycięscy zjadaliśmy radośnie nasze żaglowce, Ty upojony sukcesem, Ja Tobą - moim pięcioletnim sercem. Kiedy odeszłeś z tą co mi świat zmieniła (zniszczyła). Odkładam każdego dnia nieruszony chleb na półkę. Tęsknotą najedzony rozglądam się po pustych morzach. Tak bardzo mi brak tych białych żagli..., Synku. Jestem już po rozwodzie. W trakcie rozwodu walczyłem o opiekę nad synkiem, potem świadomie z bólem serca zrezygnowałem. W tym wieku bardziej potrzebuje matki. Widujemy się w miarę często, ale ta tęsknota wciąż jest wielka. Za każdym razem jak go odprowadzam mam szkliste oczy. Czasami przepełnia mnie złość, złość na byłą żonę i jej "przyjaciela". Nie dość, że był powodem rozwodu, to jeszcze widuje mojego synka częściej niż ja. Staram się odrzucić te negatywne uczucia, nie chcę żyć złością. Chcę być obecny w życiu mojego syna i cieszyć się jego miłością. I modlę się o mądrość mojej byłej żony, by nigdy nie przeszkadzała mi w kontaktach z synkiem. ------------------------------------------------------ 17 lipca tego roku skończyłeś 10 lat, nie widzieliśmy się z tego pięć. Mówią czas leczy rany, nie u mnie. Za każdym razem, gdy myślę o Tobie łzy cisną się do oczu i ściska mnie w gardle. Pamiętam to lato prawie rok przed Twoim urodzeniem. Wyjeżdżaliśmy na wakacje na Lazurowe Wybrzeże. W ostatniej chwili Twoja matka zaczęła coś kręcić. Mówiła, że boi się jechać, ma złe przeczucia. W końcu zadecydowała, że zostanie. Było czułe pożegnanie i pojechałem na trzy tygodnie z Twoim starszym bratem. Kiedy wróciliśmy, szybko okazało się, że Twoja mama jest w ciąży. Powiedziała mi o swojej zdradzie i o tym, że nie wie kto jest ojcem. Zbliżenia, które doprowadziły do Twego poczęcia dzieliło tylko kilka godzin. Postanowiłem walczyć o moje małżeństwo, w końcu spędziliśmy w nim z Twoją mamą trzynaście szczęśliwych lat. Twoja mama zgodziła się zerwać kontakt z tym drugim, pozostać ze mną i Twoim bratem. Zaczęliśmy przygotowania do porodu rodzinnego i wspólną naukę w szkole rodzenia. Kiedy przyszedł czas porodu wspólnie pojechaliśmy do szpitala. Szykowałem się, aby wejść na salę porodową kiedy okazało się, że konieczna jest cesarka. Po chwili przyniesiono mi malutkie zawiniątko. Pielęgniarka oznajmiła - ma pan syna - i dała mi cię na ręce. Wszyscy gdzieś zniknęli. Ponad godzinę byliśmy tylko we dwoje. Tuliłem Cię do piersi. Całe szczeście nie płakałeś. Patrzyłem na Twoje otwarte oczki wpatrujące się we mnie. Ciekawe co sobie wtedy myślałeś? Trwała ta magiczna chwila, a ja sobie myślałem, że jestem pierwszym człowiekiem z którym masz kontakt na tym najlepszym ze światów i byłem naprawdę dumny. Kiedy miałeś dwa miesiące Twoja mama oświadczyła, że się z Tobą wyprowadza. Wróciła po sześciu tygodniach. Ustaliliśmy wspólnie, że dalej jesteśmy małżeństwem. Zapominamy co się stało i wspólnie wychowujemy Ciebie i Twojego brata. Bardzo kochałem Twoją mamę i wiele upokorzeń byłem w stanie znieść, aby z nią i z Tobą być. Lubiłem bawić się z Tobą gdy, będąc niemowlęciem jeszcze, leżałeś mi na brzuchu. Szybko zacząłeś chodzić i codzienny spacer stał się dla nas rytuałem. Czekałem, aż wrócę z pracy i znowu będę mógł pokazywać Ci świat. Kiedy jeździliśmy do akwaparku największe Twoje zainteresowanie budziły wielkie plastikowe samochodziki w których dzieci mogły jeździć. W końcu sprowadziłem ci z Holandii taki jeden na własność, abyś miał go w domu. Widziałem twoją ambicję i zacząłem wyobrażać sobie, że masz talent sportowy. Kiedy pierwszy raz pojechałeś ze mną na pole golfowe byłem w siódmym niebie. Kiedy zażądałeś swoich własnych kijków, kupiłem ci plastikowy komplet dla dzieci. Uganiałeś się po całym domu uderzając zapamietale plastikową piłeczkę. Kochałem Cię bardzo mój synku. Po trzech wspólnych latach Twoja mama zabrała mi Ciebie i wyprowadziła się do tego drugiego. Powiedzieli Ci, że on jest Twoim tatą, zacząłeś płakać. Wolno mi było Ciebie widywać trzy razy w tygodniu. Mało, ale chociaż mieliśmy kontakt. Pracowałem tuż obok Twojego przedszkola. Często wypatrywałem Cię wśród dzieci, z wysokości piątego piętra biurowca, kiedy bawiłeś się na przedszkolnym podwórku. Twój brat został ze mną. To była jego decyzja. którą później podzielił sąd. Byłem mu bardzo za to wdzięczny. Taki przejaw wiary i zaufania bardzo człowieka wzmacnia, gdy wszystko w życiu wali się w gruzy. Tobie zabrano również brata. W końcu przyszedł ten maj. Twoja matka założyła sprawę o ustalenie ojcostwa. Sędzia kiedy orzekała, że ten drugi jest Twoim ojcem i nie mam do ciebie żadnych praw miała łzy w oczach. Przestałem mieć prawo do widywania Ciebie. Nie chciałeś się zgodzić, że nie jestem Twoim tatą. W końcu po następnych dwóch latach Twoja matka poprosiła mnie, abym z Tobą porozmawiał i wytłumaczył Ci, że nie jestem Twoim ojcem. Utrzymywałeś że masz dwóch tatów i nie było to zdrowe. Rozmawiałem z Tobą, ty płakałeś a mnie serce krajało się na plasterki. Później Twoja matka odeszła od tamtego faceta, paradoksalnie więc zamiast dwóch ojców nie masz żadnego. Nikt Ci nie pokaże świata, nie da wzoru jak być mężczyzną. Teraz widuję Cię czasami przelotnie, z daleka. Wiem, że nasze kontakty nie mają sensu. Każdy jest dla mnie posypywaniem solą otwartej rany. Mam drugą żonę i jestem z nią szczęśliwy, mimo to brak mi Ciebie. Czasem myślę, że brak zdecydowania Twojej matki wyrządził nam największą krzywdę. Gdyby potrafiła podjąć w odpowiednim czasie jakąkolwiek odpowiedzialną decyzję i trzymała się jej konsekwentnie nie było by problemu dla Ciebie i dla mnie, nie poznalibyśmy się i nie pokochali. Jeżeli kiedykolwiek w przyszłości miałbyś potrzebę stanąć w drzwiach mego domu, powiedziałbym wejdź - to jest twój dom a jestem Twoim ojcem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×