Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość ewelina001

czy warto bylo kochac tak??

Polecane posty

Gość ewelina001

miom problemem jest pewnie dla nie ktorych kobiet znajomy . rozsaalm sie z facetem po 5 latach . od jakiegos czasu robil mnie ze tak powiem w konia ale potem sie okazalo ze nie byl fer pisal z innymi. nie widze i nie slysze jego od 3 misiecy mysle o nim . jak dlugo bede sie jeszcze meczyc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aldi36
Ja właśnie rozstałam się po 7 latach . Na razie trwa to m-c a ja wciąż płaczę i myślę i cierpię. Te 7 lat było najszczęśliwsze w moim życiu wiem że mnie kochał wielokrotnie to udowadniał wiem też że mnie nie zdradził ani też nie odszedł do innej kobiety (jak na razie) zostawił wszystkie swoje rzeczy ........ i ja też pytam czy było warto ..... ale chyba tak .... bo jeśli nawet nie wróci ..... to i tak nikt nie zabierze mi tych 7 szczęśliwych lat i tego co wspólnie przeżyliśmy a były to cudowne chwile ... a rana kiedyś się zagoi....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ewelina, mam ten sam problem. ;) Bylam z facetem krocej niz Ty. Ale rowniez dlugo. Jak na moj mlody wiek. Od rozstania minelo juz kilka miesiecy, a ja nadal rozpamiętuje. I zastanawiam się kiedy to się skonczy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lilijkaa
Niestety i na nas przyszedl koniec takze po siedmiu latach. Zawodzil mnie tyle razy, stał się innym człowiekiem i nie wiem czy warto bylo kochać aż tak mocno, do bolu. Na koniec dostałm jeszcze piękna wiązankę z moich wad... szkoda gadac. I wiem,ze bardzo ciezka droga przede mna, bo mimo, iz był chamem to zaboli mnie jego nowa kobieta, jego szczescie w zyciu - nie ze mna. No coz dziewczyny takie jest zycie, tak się stalo. Rzekomo - nic sie nie dzieje bez przyczyny, a wszystko do przezycia jest.... smutno mi jak jasna cholera, bardzo swieza sprawa. I co by nie mówić - nic nie ukoi tego bolu, to trzeba przejść... powodzenia i całuje Was ciepło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aldi36
Nie straszcie proszę ..... ja cierpię bo cały czas łudzę się nadzieją ... że wróci .... przecież prawdziwa miłość nie umiera z dnia na dzień ... prawda...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lilijkaa
Nie znam przyczyny Waszych rozstan, ale u mnie, ewidentnie on zawinił. Prawie zdradził niejednokrotnie, bluzgał do mnie, wyzywał, wręcz wyrzucal od siebie z domu. potem przepraszał i wracałam. Po kazdym takim razie juz nie bylo tak samo. Nsprawdę ciagle mialam w głowie te inne kobiety i nie potrafilam go kochac tak czysto i niewinnie. Jesli cos w zwiazku bardzo nawali to sprawia,że to szczere pierwsze kochanie zamienia sie w nadzieje,że nic juz zlego się nie zdarzy. Więc ja chyba tego powrotu nie chce, bo to juz inny facet :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aldi36
nasze rozstanie było bardzo dziwne i nie zrozumiale dla nikogo .... ostatnio nie wytrzymałam napisałam sms krótko "tęsknię" on mi odpisał że tez tęskni ale nie wie co ma zrobić coś w nim pękło i musi dojść do siebie w środku niby to samo a na zewnątrz jakaś skorupa która nic do środka nie wpuszcza... to jego słowa....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lilijkaa
Aldi... może się pogubił rzeczywiście, może zatęsknil za wolnoscią, ostatecznie... może kogoś poznał. Wiem,ze to szok i ból, ale u mnie było mniej-wiecej podobnie, tylko,że zmienił się bo zaczął nowa dobrze płatną pracę, zamieszkał w duzym innym mieście. Zmienił sie, wszystko było nowe oprócz mnie... Paradoksalnie rozumialam go i może daj mu ten miesiąc, dwa. Spytaj ile czasu potrzebuje. To jest masakrycznie trudne dla ciebie, ale pamietaj... jesli GO kochasz puść wolno, jesli wróci - jest Twój.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aldi36
Wiem że nikogo nie ma i wiem że nigdy mnie nie zdradził wiem również że mnie kochał (nie wiem tylko czy nadal kocha) udowadniał to każdego dnia swoim ciepłem cierpliwością i wrażliwością ... przyczyną naszego rozstania to moja córka która on pokochał jak swoja od początku naszego związku dbał o nią o jej edukację spełniał jej zachcianki wyobrażał sobie że możemy w trójkę stworzyć szczęśliwą rodzinkę chciał być ojcem (którego ona nigdy nie miała) .... ale Ona nie umiała odwzajemnić jego uczuć i stać się dla niego córką jak twierdzi lubiła go akceptowała i nie przeszkadzał jej ale tak naprawdę to było jej wszystko jedno czy jest czy go nie ma.... mój partner strasznie cierpiał z tego powodu .. a ja byłam pomiędzy młotem a kowadłem.....kocham swoja córkę ponad życie ale kocham również swojego partnera...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aldi36
tak więc cierpię katuszę ale czekam .... tym bardziej że jestem w takim zwieszeniu bo on nie zabrał jeszcze żadnych swoich rzeczy... jak na razie rzucił się w wir pracy....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lilijkaa
Aldi, widzę,ze jesteś już dorosłą kobietą, a nie podlotkiem. Raczej nic nowego nie wniosę,ale zarowno i ja i Ty rozumiemy dwie strony - partnera i córkę. Zapewne przeprowadzilas 10-tki rozmów i z nim i z nią, psycholog takze wchodzi w grę, najpierw nalezaloby pójśc samej. Potem z córką i porozmawiać, jest dzieckiem, nie miała ojca, którego zapewne pragneła i nie wiadomo co jest przyczyna odrzucenia - czy to,ze go nie miala i nie chciała dalej mieć, czy też po prostu fakt,ze nie ma z nim więzów krwi i dziewczynka nie umie sobie z tym poradzić. Jestes w niesamowicie trudnej sytuacji i naprawdę cięzko jest wyjść obronna ręką dla 3 osob. Trudno, jedynym wyjściem jest spotkanie z nim, rozmowa i termin na odizolowanie się partnra od Was... Bez nagabywania go w ów czas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niki 7
to prawda bol po rozstaniu jest ogromny, ja sie juz z tym mecze 8 miesiecy i w ogole nie jest mi lepiej. mam nadzieje ze to wszystko kiedys minie i zapomne. ja nawet nie moge zwiazac sie z nikim innym, a nawet nie chce, caly czas o nim mysle i o tym jak bylo wspaniale , kiedy bylismy razem. pomietam jak ktos mi powiedzial, ze kiedy sie kogos kocha to trzeba pozwolic mu odejsc, ze jego szczescie powinno byc wazniejsze od mojego, jezeli on tego chce. jest mi naprawde ciezko, ale kazda rana sie kiedys zagoi, trzymajcie kciuki. pozdrawiam was serdecznie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aldi36
Byliśmy 3 krotnie w poradni rodzinnej .... mój partner również sam chodził do psychologa.... próbowaliśmy rozmawiać z córką ale bez skutku ona jest bardzo skryta nie lubi rozmów i po mimo że jest już dorosła to jeszcze bardzo nie dojrzała emocjonalnie..... dopiero jak odszedł w córce coś się zmieniło jak by zrozumiała że mimo wszystko w jakiś sposób on był ważny również w jej życiu umówiła się z nim na rozmowę rozmawiali 3 godzin po raz pierwszy od 7 lat. Ale to nic nie zmieniło w Naszych wspólnych relacjach ..... a ja kocham i cierpię

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lilijkaa
w moim przypadku juz dawno odnalazlam przyczynę bólu.. idealizowanie partnera, rozpamietywanie tych DOBRYCH chwil. Do cholery jasnej to dlaczego sie rozstalismy?? bo nie ranił, oklamywał, niszczyl świadomie!!! I finito, koniec i kropka!!!! NIE IDEALIZOWAĆ!! O ile to on zawinił..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lilijkaa
Aldi, naprawdę bardzo mi Ciebie szkoda, bo faktycznie jesteś między przeogromnym mlotem a kowadłem. Strasznie trudna sprawa i jesli jeses osoba wierzaca, to ylko pozostaje wierzyc, ze dostałas wlasnie taki krzyż i napewno go udźwigniesz... Sama nie wiem skąd my czerpiemy sily na to wszystko... nie wiem. ale pozdrawiam jeszcze raz i 3mam kciuki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aldi36
problem w tym że u nas nikt tak naprawdę nie zawinił - On porostu nie umiał poradzić sobie z zaistniałą sytuacją przerosła go - wierz mi że chciała bym znaleźć na niego haka bo jak bym mogła mu nawrzucać to chyba by mi zrobiło się lżej ..... chociaż bol i rozgoryczenie pewnie pozostana jeszcze na długo....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aldi36
Udźwignę bo muszę ..... życie toczy się dalej .... a ja mam dla kogo żyć ... dzięki za wsparcie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×