Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zastanawiam sie juz dlugo

kryzys malzenski?

Polecane posty

Gość zastanawiam sie juz dlugo

...maz woli spedzac czas w pracy niz w domu, nie wiem...przegapilam chyba moment kiedy przekroczylismy granice ku rozpadowi malzenstwa...kazda rozmowa o relacjach miedzy nami konczy sie mega awantura, obarczaniem sie wina o taki stan, nie potrafimy znalezc wspolnego jezyka...nie wiem dlaczego tak jest... jak mam postepowac by bylo inaczej, lepiej...? myslalam juz nawet o jakiejs poradni malzenskiej ale on nie chce isc...("nie ma kiedy"). co mam robic????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a grzes piluje
moze w pracy ma kogos?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zastanawiam sie juz dlugo
jego nie ma jest w pracy....:-( sprecyzuj dalsza czesc zdania...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zastanawiam sie juz dlugo
nie ma...tak mi sie wydaje. na 95%

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kiedyś usłyszałam takie zdanie
"żona interesowała się mną tylko wtedy, kiedy wychodziłem" Może i u was zaistaniało coś takiego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w temacie
Zacznij go olewać, mów o rozstaniu, że juz podjęłaś decyzję. Ja jeszcze dołożyłam, że chcę ułożyć sobie życie z dobrym człowiekiem, że nie mam siły dalej walczyć, że i tak tylko ja się staram. To były moje prawdziwe uczucia, nie żadna zagrywka. I wtedy nastąpiła zmiana o 180 stopni. W ten weekend wyjeżdżamy w góry odnaleźć naszą miłość. Nie wiem, czy uda się uratować nasz związek. Naprawdę nie mam już siły, ale co ma byc to będzie. Teraz on się stara, ja dalej podtrzymuję decyzję o rozstaniu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zastanawiam sie juz dlugo
jestem taka ze lubie rozmawiac....jest problem to draze dotad kiedy jestem pewna ze jest rozwiazany a moj maz nigdy nie ma problemu, on nie widzi tego ze cos nie gra. Zaczynamy jakis temat, rozmawiamy, za chwile sie klocimy i dym gotowy, klotnia, wymiana zdan, 20 min ciszy i rozmawia jakby nic sie nie stalo. Ja wracam do tematu by wyjasnic a on nie wie o co mi chodzi i zwala wine na mnie ze to zaczelam awanture i w kolko...nie mam juz sil. Nie chce od niego odchodzic. Nawet gdybym powiedziala ze chce odejsc to i tak nie mialabym na to sily.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w temacie
Mój partner też nigdy nie widzi problemu. Gdy zaczynam rozmowę i mówię, że to, tamto mi się nie podoba to też zazwyczaj kończy się to awanturą. Zawsze to ja zaczynam rozmowę, chcę wyjaśniać nieporozumienia, a nie brnąć w jeszcze większe problemy. Mój też nie ma czasu na terapię, ja idę 7 września. Z tym, że ja jestem gotowa na rozstanie, długo dojrzewałam do tego i wiem, że moje szczęście jest ważniejsze od takiego związku. Rozmową nic Ci nie da, jeśli tylko jedna strona chce rozmawiać. Musisz zacząć coś działać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zastanawiam sie juz dlugo
prosby...grozby...grochem o sciane. Mam czasem wrazenie ze wyszlam za dzieciaka. Plakac mi sie chce z tej bezsilnosci. zastanawialam sie nad odejsciem od niego ale nie potrafie, nie chce. Ciagle mam nadzieje ze cos sie zmieni, ze cos wreszcie sie przestawi w tej jego glowie i naskoczy wreszcie, ze cos sie wreszcie zmieni na lepsze...tak wlasnie sie ludze i moze dlatego nie mam sily odejsc bo mam nadzieje ze bedzie ok. Ale sama nie jestem w stanie nic naprawic. Owszem sex tak...jest zawsze zwarty i gotowy ale zeby COS zrobic, zeby BYC to juz nie ma w nim checi...:-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×