Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Luna358

Problem z agresją i przemocą

Polecane posty

Gość Luna358

Witam! Przemoc i agresja to podłoże mojego dzieciństwa- niestety. Wychowywałam się w pełnej rodzinie. Nigdy niczego nam nie brakowało (mam dwóch starszych braci). Problem tkwił w mojej mamie ponieważ gdy nie potrafiła sobie z nami radzić- krzywdziła nas. Najgorsze zaczęło się gdy poszliśmy do szkoły... Gdy przynosiliśmy złe wiadomości ze szkoły- obrywaliśmy, nie było rozmów... Zadania domowe... to był dopiero koszmar, rozwiązywaliśmy z mamą (tato pracował) gdy ze strachu nie potrafiliśmy rozwiązać najprostszego zadania- biła nas po głowach i wyzywała od debili... Kiedy moi bracia poszli do liceum ja nadal jako małolat biegałam po korytarzach podstawówki- gdy nie potrafiłam sobie z czymś radzić- atakowałam, potrafiłam bić i ubliżać rówieśnikom... A gdy przychodziłam z uwagą w dzienniczku- chyba już nie muszę tego dokańczać. Gdy poszłam do gimnazjum, było jeszcze gorzej, ale rozpisywać się na ten temat nie będę. Gdy poszłam do liceum wszystko sie zmieniło... gdy poznałam JEGO. Jestem z nim już 5 lat... Na początku było bosko przez jakieś 2 lata... Po tych pięknych dwóch latach zaczęłam pokazywać swoją prawdziwą naturę? twarz? Gdy dochodzi do ostrzejszej konwersacji, gdy już brakuje mi argumentów zaczynam atakować, ubliżam, potrafie nawet uderzyć... A pięć minut później przepraszam, płacze... Zawsze mi wybacza, jest niesamowitym, dobrze wychowanym człowiekiem... Nie chce go krzywdzić... Już wiele razy chciałam odejsć ze względu na moje parszywe zachowania, ale on mi nie pozwala... Bez tych napadów potrafie być na prawdę wspaniałą dziewczyną, jestem czuła i kochająca... Tylko te napady... Nie wiem jak to jest... Moja mama po tych parunastu latach zmieniła sie o 360% jest nie do poznania... Ale czy ja też muszę tyle czasu czekać na takie wybawienie? Czy mój ukochany ma znosić moje napady szału? Nie chcę tego. Walcze ze sobą, a im bardziej sie staram tym gorzej mi wychodzi... Tutaj chodzi mi tylko o NIEGO. Za wszelkie rady czy pouczenia z góry dziekuję. I proszę nie potępiajcie. (przepraszam za chaos w tekście)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja juz mam meza
ja tez sobie z tym nie radze...kiedy brakuje mi argumentow slownych zaczynam lapac co mam pod reka....ublizam, klne...wiem ze robie zle ale nie potrafie inaczej...wiem ze go ranie....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×