Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

agulka21

Jaką podjąć decyzję

Polecane posty

Witam! Od miesiąca jestem zaręczona ze wspaniałym mężczyzną. Ogólnie jesteśmy razem od 3 lat. W zeszłym roku miałam pierwszą wątpliwość, czy aby na pewno jest to miłość, czy może po prostu przyzwyczajenie.... Byliśmy wtedy za granicą w pracy, i tam poznałam pewnego chłopaka, który się we mnie zakochał.... umiałam z nim rozmawiać tak, jak nigdy ze swoim narzeczonym, czułam, że znamy się od dawna i mogę mu wszystko powiedzieć.... ale szybko się skończyło... czasami piszemy ze sobą, aby dowiedzieć się, co słychać, ale nic więcej. Jeszcze przed zaręczynami nasze życie ustabilizowało się... cieszyłam się tym okresem nie długo... dwa tygodnie temu przyjechał do Polski syn mojego chrzestnego, w którym byłam niegdyś bardzo mocno zakochana... lecz w momencie, kiedy to uczucie do Niego było najsilniejsze, on bardzo mnie zranił, i aby było mi łatwiej, zaczęłam traktować go jak kuzyna i nie dawałam nic po sobie poznać (dodam, że nie jesteśmy żadną rodziną... jego rodzice i moi są bliskimi przyjaciółmi, stąd znamy się od najmłodszych lat). Pomimo, że byłam z moim narzeczonym, na widok "niby kuzyna" zawsze waliło mi serce, świeciły się oczy, bolał żołądek.... Spotkaliśmy się raz w Polsce (dwa tygodnie temu) sam na sam, dużo rozmawialiśmy... powiedział, że chciałby mieć żonę Polkę i w ogóle chciałby zamieszkać w Polsce.... po powrocie do Niemiec napisał mi przez internet, że się chyba we mnie zakochał, cały czas o mnie myśli, że chciałby, żebym do niego przyjechała na jakiś czas, bo chciałby pobyć ze mną bez mojego narzeczonego.... itd.... i w tym momencie zaczyna się mój największy dylemat w życiu.... pogubiłam się w swoich uczuciach... nie wiem czy to, co czuję do narzeczonego to miłość czy przyzwyczajenie.... nie wiem czy to, co czuję do tego drugiego to może zauroczenie, czy to miłość....? Nie chcę ranić żadnego z nich.... z narzeczonym często mamy sprzeczki... zwykle o pierdoły... czasami myślę, że dłużej tego nie wytrzymam. po kłótni on się obraża i często nie umiem z nim niczego wyjaśnić, bo przeważnie dąży do tego, abym go przepraszała.... bardzo wiele rzeczy mnie w nim denerwuje.... są dni, że nie mam ochoty w ogóle się z nim kontaktować... lecz gdy próbuję sobie wyobrazić życie bez niego, widzę tylko pustkę.... z tamtym nie mieliśmy okazji się kłócić... przyjeżdżali do nas na wakacje na dwa tygodnie i przeważnie chodził gdzieś z moim najstarszym bratem.... zawsze coś mnie do niego ciągnęło... umiałam z nim o wszystkim praktycznie rozmawiać.... jednak nie znam tylko jego dobre cechy, nie wiem jaki jest na co dzień, nie wiem jakie ma przyzwyczajenia.... nie wiem, czy umiałabym stworzyć z nim związek póki co na odległość (a dzieli nas 1160 km)... Mam mętlik w głowie i pogubiłam się w swoich uczuciach.... kuzynka mówi mi, że to dlatego, że jestem jeszcze młoda (21lat)... Doradźcie mi coś....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
on mówi: "żebym do niego przyjechała na jakiś czas, bo chciałby pobyć ze mną bez mojego narzeczonego", a Ty dorabiasz sobie do tego historie o waszym związku, jego wielkim uczuciu i tęsknocie. Zazwyczaj gdy faceci ni z gruszki ni z pietruszki walną jakimś wyznaniem nie świadczy ono o czymś wielkim. Dla faceta wiekszosc rzeczy jest czarno-biała, my dorabiamy palete barw. Myślę że nie warto stawiać wszystkiego na taką znajomość, nie wiem jak wtedy skończyłabyś. Ja nie zrezygnowałam ze związku, ale jest za wcześnie żeby powiedzieć czy nie żałuję. Wiem tylko że tamten nie miał najczystszych zamiarów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
on mówi: "żebym do niego przyjechała na jakiś czas, bo chciałby pobyć ze mną bez mojego narzeczonego", a Ty dorabiasz sobie do tego historie o waszym związku, jego wielkim uczuciu i tęsknocie. Zazwyczaj gdy faceci ni z gruszki ni z pietruszki walną jakimś wyznaniem nie świadczy ono o czymś wielkim. Dla faceta wiekszosc rzeczy jest czarno-biała, my dorabiamy palete barw. Myślę że nie warto stawiać wszystkiego na taką znajomość, nie wiem jak wtedy skończyłabyś. Ja nie zrezygnowałam ze związku, ale jest za wcześnie żeby powiedzieć czy nie żałuję. Wiem tylko że tamten nie miał najczystszych zamiarów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tego nikt nie wie.... może tylko on... ale On pisze, że dużo by dał, gdybym dała mu szansę, że wie, że kiedyś mnie mocno zranił, ale wtedy był młody i głupi, a teraz wie czego i kogo chce. że nie zraniłby mnie już nigdy, bo nasi ojcowie by go chyba zabili jakby mnie skrzywdził.... on jest ogólnie spokojny i poukładany, i doroślejszy zarówno ode mnie, jak i mojego narzeczonego....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiem że to musi być cholernie trudne. Tylko Ty wiesz jak silna jest twoja miłość do narzeczonego, czy to co was łączy jest takie specjalne, że wytrzyma wszystko. Jesli tak to nie ryzygnuj z niego. Każdy moze powiedziec ze "teraz wiem ze zrobilem błąd, chcialbym znow z Toba byc". Tak naprawdę masz całe zycie na przekonywanie się czy narzeczony to ten jedyny. I z każdym razem gdy Ci to udowodni, bedziesz dumna ze swojej decyzji. Ja sama znam to uczucie motylków itp pomimo bycia z kimś innym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×