Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość II wojna o pensum

humanistyczne pierdu-pierdu

Polecane posty

Gość II wojna o pensum

Przeczytalem tekst pana Spiewaka w TP i jestem rozczarowany. Jest to typowe humanistyczne pierdu-pierdu. Mieszanina mitow, poboznych zyczen i ukrytej listy prawdziwych interesow do zalatwienia. Zacznijmy od sprawy zasadniczej. Kto pracuje na uniwersytetach i dlaczego? Pan Spiewak - nich nam wszystkim pan Spiewak opowie jak dostal taka posade, to znaczy wygral publicznie ogloszony konkurs na ktory zglosilo sie 200 kandydatow z calej Polski i uniwersytecka komisja po szczegolowych obradach wybrala pana Spiewaka a rezultaty tych obrad uczynila publicznymi a przynajmniej w zakresie dla zainteresowanych. Bo jesli pan Spiewak tego zrobic nie potrafi, to przypuszczam ze prace ma psim swedem i znajomosciami. A to niestety, moze kwalifikowac go jako jakiegos tam fachowca od czegostam, ale moralnego prawa do kazan a la ks. Skarga to nie ma. Tym grzechem pierworodnym jest skazona znakomita wiekszosc polskiego srodowiska akademickiego, tak wiec wszelkie uderzenia w wysokie tony standardow moralnych przyjmijmy z przymruzeniem oka. Dalej sa mity czyli jak kazdy humanista wierzy ze studia humanistyczne to rozwijaja osobowosc, a studia z dziedzin scislych to w najlepszym razie taka zaawansowana hydraulika. Tak moze i jest na dziewiatym szczeblu teoretycznej abstrakcji w idealnym swiecie Akademii Platonskiej, ale w swiecie realnym to studia humanistyczne sprowadzaja sie do wysilku rownego czytaniu prasy codziennej, podczas gdy studia na politechnice czy medycynie to jest orka. Kazdy student politechniki tak samo sobie rozwinie osobowosc patrzac w niedziele na "M jak milosc". Jestem przedstawicielem nauk scislych i innych dowodow nie uznaje. Prosze wiec mi wylosowac probki studentow politechniki i socjologii - zrobic pomiar rowiniecia osobowosci i przedstawic wyniki. Dopoki wynikow nie zobacze, uznaje ze "rozwiniecie osobowosci" to jest zwykla bujda - pojecie nie opisujace realnego swiata. I dlatego wbrew panu Spiewakowi uwazam, ze naprawde semestr komputerowego modelowanie wynikow laboratoryjnych jest o wiele wiecej warty niz debaty nad "filozofią manichejską". Z tego wyplywa kolejny mit o jakiejs wrodzonej glupocie lub zlosliwosci studentow ktorzy nie bedac na takich humanistycznych kierunkach probuja te zajecia "ogolno-uniwersyteckie"; po prostu olac. Olewaja bo to im po nic. I tu pan Spiewak odchodzi od mitow a zwyczajnie zaczyna rznac glupa. To ze takie zajecia nic nikomu nie daja, sa do niczego nie potrzebne, niczego nie rozwijaja - a jedynie zajmuja cenny czas wiedza wszyscy, pod warunkiem ze mowia prywatnie. Bo prywatnie to wszyscy wiedza ze jedynym celem tych zajec jest oblozenie dydaktyczne odpowiednich instytutow bez ktorego to nie moglyby isniec, a przynajmniej w taki rozmiarze. A czemu o istnieniu "bytu lub niebytu" nie maja wykladac astronomowie? Albo choc zwykli fizycy? Wojna o pensum - to tlumaczy wszystko. Tak wiec przechodzimy do sprawy zasadniczej - tu recepta pana Spiewaka jest prosta - pisze - "Państwo płaci nieprzyzwoicie mało pracownikom nauki". No i wszystko jasne, nie dosc ze zdanie jest wierutnym lgarstwem, bo trudno znalezc panstwo gdzie pracownikom nauki placi sie tak dobrze jak w Polsce, (tu prosze sie opanowac z krytyka - chodzi o dochody cale, ze wszystkich tytulow i wszystkich miejsc pracy), to na dodatek za recepte naprawy czyli naglego podniesienia "cwiercinteligentow" do "inteligentow" widzi w podwyzkach uposarzen. No wiec znowu, mnie jako przedstawicielowi nauk scislych prosze pokazac dowod eksperymentalny ze tak jest. Dowod mniemanologiczy na dowolny temat sprokuruje sobie sam, ewnetualnie panu Spiewakowi na pismie w ramach konsultingu - stawki podam prywatnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Słowoćwierćinteligentobraża
- czyż godzi się tak nazywać publicznie SWOICH uczniów? Razi też nieukrywana niechęć do nauk ścisłych, niczym nieuzasadnione poczucie wyższości (podświadomy mechanizm racjonalizujący swoją ignorancję w tym zakresie?), jakieś kompleksiki a la Majcherek i Giertych. Dlaczegóż my możemy wysyłać naszych studentów na regularne zajęcia na wydziałach humanistycznych, ale humaniści w żaden sposób nie mogą uczestniczyć w naszych? Czyż taka wybiórcza edukacja nie okalecza ich szlachetnych, młodych osobowości? Jak można mówić o pełnym i wszechstronnym wykształceniu humanistycznym bez znajomości indukcji matematycznej, mechaniki kwantowej czy chemii organicznej? Czyż edukacja nie gwarantująca nabycia choćby elementarnych umiejętności technicznych nie jest marnotrawieniem publicznych pieniędzy? autor dobrze uchwycił też wewnętrzną sprzeczność w zaliczeniu przez autorów artykułu samych siebie do grona "pracowników nauki". Tymczasem są to w najlepszym wypadku "pracownicy dydaktyki", w najgorszym - "pracownicy korporacyjni mianowani na czas nieokreślony". Humanistyczne pierdu-pierdu: "Państwo płaci nieprzyzwoicie mało pracownikom nauki, ci muszą więc dorabiać, pracując na prywatnych uczelniach." Nie znam ani nie słyszałem o żadnym naukowcu dorabiającym na prywatnej uczelni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nie da sie bowiem ukryc
że przedstawicieli nauk scislych, medycznych (i ogolnie tzw. konkretnych) raczej nie spotyka sie wsrod rzadzacych elit. Dlaczego? Trudno powiedziec. Byc moze przeszkadza wlasnie ta zelazna dyscyplina myslenia, opieranie sie na faktach itp. ktore pozwalaja rozwiazac kazdy problem, ktory jest dobrze zdefiniowany i daje sie rozwiazac, ale szwankuje samo stawianie problemow do rozwiazywania. Przecietny inzynier (nie tylko w Polsce, ale ogolnie na swiecie) nie jest w stanie przeanalizowac, z sensem, czym rozni sie mucha od taboretu, na ktorym ona siedzi. Brakuje mu kryteriow. Fizycy za sprawa mechaniki kwantowej, ktorej zwykla logika dwuwartosciowa, ogarnac sie nie da, troche odstaja na plus w mysleniu abstrakcyjnym. Ale ogolnie przedstawiciele tzw. kierunkow konkretnych najlepiej sprawdzaja sie w dokrecaniu intelektualnych srubek w modelach stworzonych przez innych. P.S. Na wszelki wypadek dodam, ze jestem przedstawicielem nauk scislych, wiec jednak troche wiem o czym pisze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×