Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość polaaaaaaaaaaaaaakakaka

jakich macie ojcow?

Polecane posty

Gość polaaaaaaaaaaaaaakakaka

moj odkad pamietam alkoholik, jak sie napil to stolami rzucal, trwalo to z 20lat jak ja tylko pamietam, mama na lekach od x lat, szalal jak wracal pijany, nie spalismy po nocach, wszystcy mamy zj.... psychike bo wykanczal nas psychicznie, na zewnatrz aniol, wsrod sasiadow, etc. kilka lat temu nie wytrzymalismy, sprawa trafila na policje, potem zeznania, sad, wyrok za znecanie w zawiasach, mieszkamy razem nadal, wyrok minal, a on znow robi to samo,ale w mniejszym stopniu, kaze nam sie wyprowadzac jak cos nie pasuje, tylko ze nie wie,nazlezy mu sie 1/4domu, dzis caly dzien beczalam, bo znow sie we mnie zaczepial, mam juz dosc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość polaaaaaaaaaaaaaakakaka
up

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a takiego
skopiowane z innej strony Też niezły psychol z niego. Nie pobił mnie jak miałam te dwa miesiące, ale przyłożył mi poduszkę do twarzy- sam mi się przyznał... "Tłumaczył" mi się jak jakiś imbecyl z tego. Oto jego słowa: "Każdy człowiek ma jakieś granice wytrzymałości..." (denerwował go mój długotrwały płacz) i "Jo nie wiedzioł, że będzie ślad" (pieprzył coś o cienkich żyłach u niemowlaka); bo miałam wtedy sińce pod oczami. Rozumiem, gnido, że gdyby nie było śladu po tym co zrobiłeś (dusiłeś mnie przez chwilę) twoim zdaniem wszystko byłoby ok? Jesteś łajdakiem. Jak byłam mała byłam wyjątkowo krnąbrna (nie zdziwiłabym się gdyby oni mnie prowokowali do takiego zachowania- nieraz tak było), mój "ojciec" bił mnie rękami po nogach. Potem miałam je całe posiniaczone (od kolan do kostek). Przed wyjściem na dwór usłyszałam od "matki": "Ty lepiej nikomu nie mów o tym, że myśmy to zrobili, bo to jest aż wstyd. Jak by co to powiedz, że przewróciłaś się na kamieniach". Słowo "wstyd" powiedziała takim tonem jakbym to ja była winna tej sytuacji i tym sposobem do ponad 20 roku życia miałam przeprany mózg. Do czego poza tym był zdolny moj stary? Jak miałam 7 lat zostawił mnie samą w taksówce (zamiast jechać ze mną), w wieku 15 lat darłam się w niebogłosy z bólu, a on w takim momencie potrafił pieprzyć: "Kuredebele, że też cię to w roku szkolnym trafiło". Jesteś niezle spaczony. Nadajesz się na dozywotni pobyt w psychiatryku. Poza tym też był despotyczny, toksyczny, we wczesnym dzieciństwie faworyzował brata; też mi robił (robi czasem) pranie mózgu... O nim tez mogłabym książkę napisać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość polaaaaaaaaaaaaaakakaka
:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
mój ''ojciec'' mnie nie bił. wszyscy myśleli,że jesteśmy wzorową rodziną a w domu piekło. znęcał się nad nami psychicznie. wmawiał mi że do niczego w życiu nie dojde, że jestem gruba, beznadziejna itd. nigdy go nie było w domu. ''pracował'' do nocy a tak na prawde to od dłuższego czasu ma kochanke.moja mama nie wiedziała co robić, starała sie nas pogodzić i za wszelką cene utrzymac rodzine.było coraz gorzej. w grudniu tamtego roku namówiłam ją do wyjazdu do innego miasta, gdzie pół roku wcześniej wyjechała jej kolezanka. chciałam, żeby ona wyjechała, bo wiedziałam, że dłuzej nie wytrzyma.ja byłam silniejsza psychicznie i wiedziałam, że dam sobie z nim rade sama.z mama widywałyśmy sie raz na miesiąc. było to dla nas bardzo trudne (miałam wtedy niecałe 15 lat).teraz mieszkam z nią w warszawie i często przyjeżdżam do domu.''ojca'' nie widziałam odkąd uciekłam, czyli od pół roku. rodzice są po rozwodzie a on nie chce opuścić mieszkania mamy i nie chce płacić alimentów, mimo,że zarabia na prawde dużo a nam jest ciężko. nienawideze go za to, co robił z nami przez tyle lat, ale najważniejsze, że sie od niego uwolniłyśmy. teraz walczymy o mieszkanie. gdybym dalej wierzyła w to co mi wmawiał przez tyle lat to nigdzie bym nie zaszła, ale na szczeście mam przyjaciółki, które mi pomogły.chodziłam przez 2 lata do szkoły muzycznej, ale musiałam zrezygnować na rok jak wyjechałam do warszawy. w czerwcu wracam do domu i do mojej szkoły i mam zamiar udowodnić wszystkim, że stac mnie na coś wbrew wszystkiemu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ech moj na szczescie super
wyksztalcony, przystojny, ludzie go szanuja, baby na niego lecą , ma ogromna wiedze na rozne tematy, poczucie humoru.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×