Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość byly nalogowiec

Czy cel uświęca środki?

Polecane posty

Gość byly nalogowiec

Moja mama jest palaczka od ok 30 lat,ja od 6. Ona od dawna powtarzala ze musi rzucic itp ale nigdy tego nie robila. Wiec ja postanowilam na nia nacisnac i powiedzialam, ze razem napewno uda nam sie rzucic. Kazalam jej przyrzec ze nie bedzie palic i przyzekla a jej obiecalam ze ja tez nie zapale. No i jest tak ze ja nie pale ale ona podpala (z ponad paczki dziennie zeszla na 2-3) ale pali te papierosy po kryjomu zebym ja nie widziala (ale nikt glupi nie jest dzis poszlam po cos na strych i czulam zapach papierosow). Oczywiscie udalam obrazona chociaz i tak jestem z niej dumna bo wiem jakie to poswiecenie z jej strony. Moj problem polega na tym ze slyszalam wielokrotnie ze nie mozn nikogo zmusic do niepalenia, ze ta osoba sama musi tego chciec ale ja bardzo kocham swoja matke i robie to dla jej dobra, wiem ze mam na nia ogromny wplyw i ze dzialam na nia lepiej niz Nicorette itp ;) ale czy dobrze robie? co o tym sadzicie, ja rzucilam calkowicie i ona boi sie ze jak zacznie palic to ja na zlosc jej tez zaczne. co sadzicie lepiej jej odpuscic i powiedziec zeby robila jak chce a ja nie bede sie gniewac czy pomeczyc ja jeszcze troche i byc moze uda mi sie ja odzwyczaic od papierosow - puki co jest wszystko na dobrej drodze. prosze o odp

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Myślę, że dobrze robisz, jeżeli faktycznie jej to pomaga to czemu nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×