Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość APELUJĘ DO WAS KOBIETY

Nie wiążcie się z rozwodnikami!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Polecane posty

Tak, nie wiadomo, jak długo będę szczęśliwa ze swoim rozwodnikiem, tak samo, jak każda inna ze swoim kawalerem/mężem/chłopakiem itd. Tego nie wie nikt, co nie znaczy, że mam być kubusiem fatalistą i chować sie ze szczęściem w mysiej dziurze tudzież nie korzystać z tego, co mam. Galicja41, siedzę tu o każdej porze dnia, bo w każdej porze dnia siedzę przy kompie, taka praca, takie zajęcia domowe. Tak trudno to pojąć? Poza tym, lubisz obrażać ludzi? Inaczej nie potrafisz? Akurat to, że mój facet ma dzieci, to całe szczęście dla mnie, bo nie ja muszę je mu rodzić. No i z tym starszym to tez walnęłaś jak d... w płot, bo 6 lat to żadna różnica wieku. Radzę trochę chociaż rozszerzyć te klapki przy oczach, świat nie jest taki zły, jak Ci sie wydaje. Zunie, ja tez już trochę w ciągu tych prawie 40 lat przeszłam i nie sądzę, żebym z tego powodu miała stać się zgorzkniałą starszą panią, która boi się własnego cienia tudzież przebywania, czytania i wypowiadania się na kafeterii :) A teraz, pozwólcie, dokończę śniadanie i zajmę się wnioskami urlopowymi, bo na jutro powinnam to mieć skończone. Acha, wieczorem pewnie też zajrzę ;) Miłej niedzieli życzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ewuniuuuuuuu
czy ta twoja praca polega na tym że siedzisz na róznych forach i swoje bzdury wypisujesz? Zajęcia domowe też na tym samym? A kochaś ? Sam sobie siedzi? Pyt, dlaczego nie lubią ewy. Bo nienawidzi dzieci. Bo sie wypowiada chyba w każdym temacie, nawet na porodach "zna się" lepiej niz lekarze, wszędzie sie wpieprza. Poza tym zwykła kochanica bez zasad.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość może i jest na swój sposób
szczęśliwa, skoro tak pisze ale dziwne to szczęście, bo nie promieniuje, nie czuje się ciepła towarzyszącego szczęściu samą Ewę odbieram jako osobę chłodną, by nie napisać lodowatą, złośliwą, a może tylko dokuczliwą i czepliwą i oczywiście z poczuciem tzw. pozjadania wszystkich rozumów taka wredna czarownica, zerkająca co pewien czas w lustro by obejrzeć swą surową twarz i ciemne ciuszki i by zobaczyć, czy gdzieś ktoś zbyt głośno się nie śmieje, nie ubrał się zbyt barwnie, bo będzie musiała interwenjiwać i zdusić tę radość, te barwy ZAZNACZAM, że tak ją sobie wyobrażam, ale to tylko wyobrażenie, bo jej nie znam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Trochę sie poucz, trochę postaraj i też będziesz miała taką pracę, jak ja :) Prace domowe są zrobione, bez obaw, chociaż nie siedzę non stop na szmacie i mopie tudzież w garach jak coniektóre kafaterianki.Co do dzieci - nigdzie i nigdy nie napisałam, że ich nienawidzę. Są mi obojętne. Nic więcej. O porodach też sie zapewne nie wypowiadałam, no chyba, ze na podstawie opowieści moich koleżanek. Kolory - lubię jasne akurat, a mój ulubiony - to żółty, więc wyobrażenie chybione. Złośliwa - jestem, nie zaprzeczam. Jak ktoś zasługuje - skrytykuję, często złośliwie. Na szczęście, moim bliskim aż tak to nie przeszkadza, jak sądzę, skoro ze mną są. Tak już całkiem na marginesie, to nie jest topik o mnie i nie na mój temat, dlatego nie rozumiem, po co te osobiste wycieczki. Może skupmy się na temacie a nie na mnie, co? Spokojnych snów życzę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a co do zasad... widzę, ze niektórzy nie mają o nich zielonego pojęcia jakby wszyscy mieli takie zasady jak ja, to w ogóle nie istniałby temat o rozwodach, kochankach, zdradach i innych świństwach, jakie ludzie robią swoim, bądź co bądź, najbliższym osobom... ale z kim ja tu....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A dzis lzy
A ja bylam szczesliwa z rozwodnikiem i mysle ze on jest moja druga polowa, ale ostatnio nie uklada sie miedzy nami dobrze. Jest ex zonka, sa dzieci z poprzedniego zwiazku i jest nasze dziecko. Sorry ale dzis mam chandre i powaznie mysle czy to ma sens? Czuje sie samotna, niekochana, albo przynajmniej nierozumiana. Nasz zwiazek nie daje mi szczescia i nie wiem czy to koniec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kuźwa, Ewo
❤️ - od kobietki, która lubi czytać Twoje wypowiedzi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
o, jak miło, dzięki :) no to, kuźwa, do zasuwam do tych zestawień, bo jutro na nasiadówie dostanę zjebkę jak nic ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kuźwa, Ewo
:D, powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość prosze prosze
mamy zazdrościć chałupniczej roboty ewie :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ło matulu jedynaaaaa
A co wyście się tak czepili, temat był inny a teraz to pod obstrzałem jest niejaka "Ewa33". Nie rozumiem jak sprawa pisania na forum ma być dowodem na to, że ktoś jest nieszczęśliwy, czyli ktoś kto to pisał też jest nieszczęśliwy, niespełniony? No bo też tu coś ta osoba napisała. Darujcie sobie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość można przyjąć
że z Tobą też nieteges, bo odwiedzasz właśnie takie tematy, dla potłuczonych, zdesperowanych, bo skarbie ludzie szczęśliwi i spełnieni nie potrzebują kafeterii... albo nie mają na nią czasu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ludzie szczęśliwi i spełnieni mają czas na to, na co chcą jesli mają ochotę siedziec na kafeterii, to mają na to czas :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hola hola_
Widze, ze temat zboczył z obranej ściezki.... co to za atak na ewe? ma kobitka swoje zdanie... a, ze pracuje w domu? tylko jej pozazdrościc!! ewo! -zazdroszcze! ja jestem chora i leze w domu-wiec tez mnie prosze przypadkiem nie obrazać, ze kolejna co na cafe zyje non stop. do rzeczy... nie zgazdam się z tematem topiku. Mam rozwodnika. Byli małzeństwem 8 lat. wypaliło się po kilku... on był młody jak brał slub-miał zaledwie 21- co według mnie na faceta-jest o zgrozo!!!-stanowczo za mało na takie decyzje.. ona starsza.. 7 lat od Niego... no nic. było i się skończyło... teraz ja jestem ta młodsza-między nami jest 9 lat różnicy i tworzymy wspaniałe małżeństwo od dwóch lat. związałam się z rozwodnikiem i jak dotad to była najlepsza decyzja w moim życiu. pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ło matulu jedynaaaaa
można przyjąć-vice versa, też tu w końcu jesteś. Ponadto "coś z tobą nieteges" a nie być szczęśliwym człowiekiem to chyba nie to samo, bo być nie teges jak to piszesz bardziej kojarzy mi się jakby ktoś był nie do końca normalny. Ewa zgadzam się z tobą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość o jeeeeeeeeeeej
AZ DWA LATA jesteście razem. hahaha. za dwa już nie będziecie, mam nadzieję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ło matulu jedynaaaaa
i jak zwykle wszyscy sobie dobrze życzą, skąd w was tyle jadu i złośliwości? polska to debilny naród, należałby się rozbiór

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie warto było
Pojawił się - biedny, porzucony przez nią - tą złą żonę, która nie wiadomo co chciała. A on się tak starał, wszystko by dla niej zrobił. To ona, okrutna, egoistyczna suka... A potem usłyszałam jej wersję wydarzeń - nie uwierzyłam, przecież mówił, że się tak starał, to ona znikała z jego życia, nie pozwalała się kochać, wykorzystała go, biedaka... Minęło kilka lat - wiem, że z niej musi być świetna kobieta, która nie pozwoliła swemu panu pojawiać się i znikać, zanim zrobił to kolejny raz - sama odeszła. I miała rację - jest uśmiechnięta, szczęśliwa, rozwija swoje pasje... On wciąż bawi się w zapominanie, znikanie, czas na przemyślenia i inne zrozumiałe tylko dla niego rzeczy. Nie chce mi się czekać, zastanawiać się, czy może ja coś złego zrobiłam, czy sie o coś obraził, kiedy raczy się odezwać. Nie jestem szczęśliwa. Ale będę. Z dala od niego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lubie cie Ewa
"Trochę sie poucz, trochę postaraj i też będziesz miała taką pracę, jak ja Prace domowe są zrobione, bez obaw, chociaż nie siedzę non stop na szmacie i mopie tudzież w garach jak coniektóre kafaterianki." a co do przesiadywania w garach... to jest problematyczne czesto sa to osoby wrecz obsesyjnie sprzatajace, gotujace i w ten sposób leczace swoje kompleksy. Hmm, ciekawe co sobie w ten sposob rekompensuja. Własnie znam faceta, ktory z taka nie moze wytrzymac, i czesto ucieka z domu. Bo jak to mowi - jak w nocy wstaje siku i wraca to juz ma łożko zaścielone :D Na dodatek jest wiecznie zmeczona i uzyskac odrobine czulosci od niej czasem nie ma szans... Staral sie kiedys jej pomagac, by jej ulzyc (by nie maiala wymowki wieczorem ;) ale w koncu sobie odpuscil, bo i tak bylo nie tak jak ona lubi. uprzedzajac nastepne posty... nie jestem z nim w zwiazku seksualnym - kolega z pracy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lubie cie Ewa
"Pojawił się - biedny, porzucony przez nią - tą złą żonę, która nie wiadomo co chciała. A on się tak starał, wszystko by dla niej zrobił. To ona, okrutna, egoistyczna suka..." jesli tak facet mowi lub w to wierzy, z gory nie ma zadna szans na udane mazenstwo z nim bo 1 wina lezy zawsze po obu stronach 2 jeszcze nie wyleczyl swego zalu do eks-zony i bedzie niem zyl... a to nie wrozy nic dobrego dla nowej, bo odezwa sie stare nieprzepracowane problemy w nowym zwiazku Wiem bo jestem rozwodka, wywalilam eksa z domu lecz nie obarczam go wina. Choc z poczatku mialam do niego ogromny zal. Teraz wiem ze w ranieniu siebie bylismy komplementarni ;) Jednak musielismy sie zejsc ponownie, sprobowac jeszcze raz. I to bylo dobre, bo staralismy sie przepracowac ze soba to co zle bylo wczesniej. Jednak doszlismy do wniosku ze dzieli nas zbyt wiele, zbyt mocno roznimy sie priorytetami, ale przede wszystkim tym w jakich rodzinach bylismy wychowani i tym jak to nas uksztaltowalo. Coż kochalismy sie nasz zwiazek byl burzliwy, nadal sie kochamy lecz nie mozemy zyc ze soba. Bo wbrew pozorom nie jest to takie proste- milosc i juz niby wszystko sie da, wedle mitu z romansow "milosc zwycieza wszystko" (jakos nikt nie pisze jsk potem wyglada codzienne zycie kochankow). Kazde znas inaczej te milosc widzi czuje i interpretuje. Mysle ze sek w tym by znalezc osobe ktora bedzie myslala na temat milosci podobnie jak my same. Teraz mam ochote zajac sie rozwodnikiem, dlatego ten temat mnie zaciekawil.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bo jestem podobna
bo sie z nia zgadzam, jej poglady sa podobne do moich. Kobieta zna dobrze siebie i ludzka nature. Wie ze nie ma ludzi bez wad i to akceptuje. akceptuje tez siebie w pelni i nie udaje ze jest lepsza niz w rzeczywistosci, bo nie musi sobie sztucznie dodawac poczucia wlasnej wartosci. Ona zna swoja wartosc, w przeciwienstwie do tych sztucznych napuszonych udajacych moralnych ludzi ktorzy ja atakuja i depczac ja probuja sami sie wzniesc na wyzyny intelektualne i dodac sobie poczucia wlasnej wartosciJeszcze nie wiedza ze im sie to nie udaje ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a jaką wartosc
może mieć kochanka?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bo jestem podobna
proponuje poczytac desiderate. niedluga a zawiera dobra recepte na zycie. chwyta jego sedno. jakze wiele ludzi ja rozumie a niewiele wie jak wedlug niej zyc. jak ze wiele ludzi zyje niszczac innych, bo mysla ze staja sie wtedy wieksi. niszcza w imie falszywie pojetej moralnosci. ich dzialanie opiera sie glownie na niszczeniu relacji a nie ich budowaniu. wiezi jakie tych ludzi lacza to wspolna cecha i poczucie ze naleza do tej samej bandy. bandy plotkarzy ktorzy potrafia tylko oceniac ludzi a sami nie wiedza jak zyc. bandy ktora mysli ze jak narobia szumu to ich wady przejda niezauwazone. bandy ktorej nalezy tylko wspolczuc bo nie znaja swojej wartosci, nie potrafia cieszyc sie zyciem i codziennoscia. uatrakcyjniaja ja wiecznym marudzeniem i dokuczaniem innym. opieraja swoje zycie na tym jak widza je inni. a wiec nie umieja samodzielnie niezaleznie podejmowac decyzji. Ja im wspolczuje Moje decyzje sa wlasne i niezalezne. co robie to wiem ze tylko sobie zawdzieczam, nie obardczam nikogo winami za swe niepowodzenia. w zwiazku z tym rozwijam sie. to daje poczucie wlasnej wartosci. to ze z zyciem sobie poradze bo nie zalezy ono od innych. ciesze sie sie nim i staram sie budowac pozytywne relacje. lecz z czlonkami bandy sie po prostu nie daje. Bo oni zawsze cos znajda, bo na tym opiera sie ich zycie. by wynajdowac slabostki innych i im dokopywac. dbajac o wlasne samopoczucie trzymam od nich z daleka. ktos z tej bandy kiedys wmieszal sie w moje prywatne zycie - wlazl w nie z buciorami i rozwalil mi malzenstwo. Po prostu dla zabawy, bo zrobilo sie komus nudno. A moze bo nie mogl patrzec na moje malzenstwo? kogos kolalo w oczy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
dezyderata jest ładna a ja mam pytanie do Pani przy niedzielnej kawie:-) uwaga: CZYM RÓŻNI SIĘ MORALNOŚĆ OD SUMIENIA?;-) (bo różni się) pozdrawiam:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bo jestem podobna
i nie byla to kochanka... niestety. w przypadku kochanki byloby to prostsze. przynajmniej wiedzilabym ze on jest szczesliwy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bo jestem podobna
no wlasnie! to istotne pytanie. Banda myli te pojecia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bo jestem podobna
to dlugi temat na nowy topik :D proponuje zalozyc ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
Moralność sposób postępowania jednostki ludzkiej przyjęty pośród większości za normę. Sumienie- wewnętrzny system człowieka pozwalający odróżnić dobro od zła. Dobro-pozytywną wartość wszelkich czynów i zachowań. zło- to brak dobra wynikający z niewłaściwego posługiwania się przez człowieka darem wolności pozytywna wartość wszelkich czynów i zachowan. Prawda że ładne? może ktoś pokusi się o rozwinięcie tych słów - co one oznaczają w związku? może jakiś matematyk? suma działań w związku jesli prowadzi do rozstania jest pozytywna?:-) czy jeśli jednak uda się przeżyć razem życie w zrozumieniu drugiego człowieka i nie raniąc słabszych to może to jest jednak wartość pozytywna? ludzie mało się nad takimi sprawami zastanawiają jakby im się gdzieś bardzo spieszyło:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bo jestem podobna
bardzo proste jak sie posluguje slownikiem co nie? a coz z wewnetrznym barometrem? gdzie konczy sie dobro a zaczyna zlo. a co z powiedzeniem ze dobrymi checiami pieko wybrukowano. kazdy kij ma dwa konce? co z powiedzeniem ze jeszcze taki sie nie urodzil coby wszystkim dogodzil - czyli jak nie dogadza to czyni zlo? co jest lepsze tkwienie w beznadziejnym zwiazku w ktorym oboje sa nieszczesliwi w imie moralnosci czy danie szczescia nowej osobie? jak to ciezko ocenic. ale moralisci wiedza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bo jestem podobna
a co jesli chec zrozumienia drugiego czlowieka prowadzi do tego ze ranie siebie sama, bo on tego nie docenia nie widzi i ustawia sie w wygodnej pozycji. Sobie dobra czynic nie moge. moze nie powinnam? bo to niemoralne. niemoralne jest krzywdzic samego siebie. Nie poto Bog nam dal zycie bysmy go nie szanowali. W Imie szacunku do zycia odchodze od faceta, ktorego rozumiem, ale mnie krzywdzi, nie dbajac o mnie i moje samopoczucie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×