Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość juuki

Kiedy facet wybiera kumpli... zawsze

Polecane posty

Gość juuki

Witajcie :) Od 7 miesięcy jestem z pewnym chłopakiem. Poznaliśmy się przypadkiem, na dyskotece i, jak to zwykle bywa w takich historiach, postawił mój świat na głowie. Na początku było wspaniale - codziennie rozmawialiśmy, całymi dniami... Później zaczęliśmy sie spotykać, widywaliśmy się codziennie lub przynajmniej kilka razy w tygodniu. On trenował siatkówkę, ja jazdę konną - oboje zrezygnowaliśmy z zajęć, bo pochłaniały one mnóstwo czasu, a nie mogliśmy wtedy być razem. Akurat nadchodziła zima, więc potraktowaliśmy to jako urlop. Byliśmy ze sobą... bardzo blisko. Był moim pierwszym mężczyzną, jeśli chodzi o seks, ja byłam jego pierwszą kobietą. Nigdy tego nie żałowałam... Ale ostatnio sytuacja bardzo się zmieniła. Przestał mieć dla mne czas... Widujemy sie raz na 5-7 dni... Mówi, że jest zajety, ze pracuje, że ma problemy z rodzicami (ja mam 18 lat, on 19; jego mama wyrzuciła mnie z domu i nadal mnie nienawidzi)... W rzeczywistości ciągle spotyka się z kolegami. Kiedyś go zapytałam, czy nie możemy wyjść razem z nimi - odpowiedział, ze jeśli ja, to nie koledzy, a jak oni, to nie ja. Nas sie nie da połączyć. To, co boli mnie najbardziej, to to, że ciagle mi opowiada, jak to z nimi wspaniale się bawił, co robili i jak było cudownie. Mi powiedział, że się u mnie nudzi. Nigdy nie chce nigdzie wyjść - ani na kregle, ani bilard, ani do kina, ani na zwykłe piwo. Nigdzie. Nie chodzi tu z pewnościa o kasę, bo nigdy nie pozwalałam mu za siebie płacić, bo po prostu nie lubie byc utrzymanką. Wygląda na to, że to z nimi świetnie się bawi, a ze mną nudzi. Dziś na przykład jest sobota. Wczoraj widział się z kolegami, bo piątki zawsze były dla kolegów. Dziś miał wybrać - spotkać sie ze mną czy z nimi. Wybór był oczywisty - chłopaki. Miał ochotę jechać na dyskotekę, więc pewnie tam sie udadzą. Często jeździ na imprezy sam, czassem nawet mi o tym nie mówi, lub dopiero następnego dnia. Czuję, jakbym przestała się dla niego liczyć... Czy mam prawo być nieszczęśliwa? Wszędzie tylko słyszę, ze kobieta ma prawo być smutna, kiedy ON odchodzi... Ja czuję, że on odszedł juz jakiś czas temu a teraz przyjeżdża po seks, ale on intensywnie się tego wypiera... Czasem powie, ze mnie kocha, co wpędza mnie tylko w poczucie winy, ze tego nie doceniam... Nie wiem już, co mam zrobić? Proszę tylko o jedno - jeśli macie napisać, ze jestem młoda i głupia i nic nei wiem o życiu, to juz sobie darujcie. To, że mam wg niektórych tylko 18 lat, nie znaczy, że nic nie przeżyłam. Nie znacie mnie, więc proszę, nie osądzajcie. Piszę tu, bo chciałabym opinii kogoś, kto powie, czy warto...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Taki mężczyzna nie jest wart uwagi. Uważam że jeszcze nie dorósł do związku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wolvfram
co takiego zaistniało, że Jego Matka wyrzuciła Ciebie z domu ? zagadkowa sprawa, czyżby przekreśliłaś marzenia Jego Matki, że synek zostanie lekarzem albo prawnikiem ? faceci są często słabsi psychicznie od kobiet i gdy coś się dzieje złego w związku to muszą odreagować , powiadasz, że On się nudzi, gdy jesteście razem, czyli rozumiem, że tak naprawdę to Was łączył tylko seks ale się przejadło i gostek idzie szukać innych wrażeń , no cóż, nie tak chciałaś ale jak widzisz ten związek to już przeszłość , współczuję :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość juuki
Jego mama wyrzuciła mnie z domu, bo po prostu z nim jestem. Również za to, że z nim sypiam. Nie przekreśliłam żadnych jego marzeń, co więcej... to ja ciągnę go w górę... On, mimo, że jest bardzo zdolny, chodzi do słabej zawodówki, a ja staram się jakos mu w tym pomóc i wytłumaczyć, ze musi piąc się w górę... Kiedys łączyło nas o wiele więcej. Nie mogliśmy się od siebie oderwać. Ciągle rozmawialiśmy, wychodziliśmy, świetnie się ze sobą bawilismy... Seks był tylko dodatkiem... czymś, co zespoiło nas jeszcze bardziej... Teraz mam wrażenie, że stało się daniem głównym :( Choć on ciągle się wypiera, mówi, że tak po prostu wyszło... juz od 2 miesięcy... Właśnie powiedziałam mu, ze przykro mi, że wolał się dziś spotkać z chłopakami, niż ze mną. Powiedział, że nie będzie słuchał moich głupot i poszedł sobie z gg. Czy to na prawdę musi być koniec? Czy nie ma żadnego sposobu, by znów go sobą zainteresować?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zuluczaka
miałaś do czynienia z chłopcem i być może z Piotrusiem Panem , jego Matka wyrzuciła Ciebie z domu a On po zawodówce , jego Matka widziała tylko jedno, że się 'pieprzycie' za przeproszeniem, Ty już wiesz czego chcesz a On jeszcze długo się nie połapie , być może za 10 lat On będzie gotowy do związku ale teraz miej honor i daj jemu spokój, skoro idzie z kumplami szaleć to nadal życie traktuje jak zabawę a Ciebie traktuje jak zabawkę , obawiam się że za moment się dowiesz, że przy tych zabawach On zrobi jakiejś panience ciążę a może już zapłodnił , niestety, jeszcze trochę wody upłynie w rzece zanim On dorośnie i jego życie nie jeden raz kopnie w zad .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość barabarabab
Tez bylam ze swoim pierwszym facetem bardzo szczesliwa ale na poczatku, pozniej zaczelo sie pierd.... On byl moim pierwszym chlopakiem ja jego pierwsza dziewczyna, bylismy ze soba 3 lata. Kiedys nie wyobrazalam sobie zycia bez niego, jak zwiazek sie zakonczyl to baaardzo to przezywalam. Teraz uwazam ze nie warto tracic nerwow i czasu dla kogos kto i tak ma nas gdzies...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość podra porada
Rozstanie i nie masz innego madrego wyjscia. Ja bylam z takim 10 lat. Zmarnowanych moich lat. Ale jak mialam 18 nikt mi nie powiedzial ze to źle, ze on zawsze wybiera kumpli niz mnie. Tak bylo ciagle, nawet przy wyboze pierwszego wspolnego mieszkania, wolal kumpli ... byl niedojrzaly emocjonalnie i juz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Olej go a jak zadzwoni i będzie chciał się spotkac to powiedz że umówiłaś się z koleżankami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mikikikiki
Witajcie ! Wiem, że temat stary jak świat ale może ktoś znajdzie się kto tu jeszcze zagląda. U mnie problem polega na tym, że poznałam się z chłopakiem 3 miesiące temu przez internet, nie widzieliśmy się jeszcze, bo ja jestem za granicą a jego praca nie pozwala na przyjazd. Od pewnego czasu bardzo dużo rozmawiamy, przez skype. Praktycznie codziennie, bo niestety tylko taka możliwość jest w tej chwili dostępna. Niedługo wracam do kraju, na urlop. Problem mój polega na tym, że chyba ze mną coś nie tak. Zdarzyło się przez ten czas jak się znamy kilka jego wpadek, że umawialiśmy się na skype, a jemu coś wypadło, koledzy, dłużej w pracy itp. Niestety wczoraj przeszedł samego siebie. Mój czas pracy tutaj jest niestabilny, ale z jakimś wyprzedzeniem mogę określić o której wrócę, co drugi wieczór pracuję, ale zawsze jak wracam rozmawiamy. Rzecz jest w tym, że specjalnie ustawiłam sobie sobotę wolną, by móc z Nim porozmawiać, już o tym rozmawialiśmy w poniedziałek. Że sobota będzie dla Nas, że porozmawiamy. Jednak wczoraj osłupiałam... po za tym, że usłyszałam wiele bolesnych słów dla mnie, to jeszcze to. Wczoraj napisał mi, że jego kuzyn chce zostać u Niego na noc, że ma chłopak problem, bo dziewczyna go zostawiła ( kuzyn jest po rozstaniu - od rozstania minął rok) że kuzyn Go potrzebuje, ze nie wie co ma zrobić, bo chciałby być z Nim i ze mną. napisałam mu, że to jego decyzja, że musi zdecydować. Zdecydował - wybrał jego. Usłyszałam, po tym jak Mu powiedziałam, że się ze mną umawiał, że ja dla niego coś przełożyłam, że specjalnie dla Nas. Usłyszałam, że jestem nietolerancyjna, że chcę zamknąć go w klatce, że go ograniczam. Postanowiłam milczeć, ale nie wiem co dalej. Proszę doradźcie mi jak mam to zrozumieć. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I jak rozstaliście się? Bo mam całkiem podobną sytuację....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×