Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Filip (ale nie z konopi)

Dlaczego ?

Polecane posty

Gość Filip (ale nie z konopi)

Mam 24 lata i spotkałem jakiś ładny czas temu dziewczynę. Można powiedzieć, że nasze drogi się skrzyżowały. Od razu przypadliśmy sobie nawzajem do gustu, ale... w innym charakterze. Ja jej się podobałem i od początku okazywała mi swoje zainteresowanie. Naprawdę jej na mnie zależało i dawała mi to dyskretnie, ale czytelnie do zrozumienia. Niestety ja postrzegałem ją po prostu jako koleżankę i choć byłem dla niej jak najbardziej miły i sympatyczny, to jej zainteresowania na polu uczuciowym nie odwzajemniałem. Spotykaliśmy się na spacerach, wspólnych wycieczkach rowerowych itd., ale nic poza tym. Jednak było bardzo fajnie i mieliśmy super czas. Po mniej więcej pół roku ona dała za wygraną i uznała, że ja chcę być tylko jej przyjacielem. Faktycznie moje zachowanie wtedy mogło na to wskazywać, choć ja nie traktowałem jej nawet jak przyjaciela tylko jak koleżankę (znaliśmy się raptem pół roku). Nie powiedziała mi nic oficjalnie, bo w ogóle oficjalnie o naszych relacjach nie rozmawialiśmy. No i tak można powiedzieć, że zostaliśmy przyjaciółmi, choć ona wtedy wyraźnie „zgasła... Spotykaliśmy się cały czas, mieliśmy super kontakt, łapaliśmy nasze myśli „w lot, zanim jeszcze jedno coś powiedziało, drugie już wiedziało co chce powiedzieć. Spacery, rowery, wycieczki, przesiadywanie na ławeczkach itd. Trwało to wszystko kolejny rok i naprawdę bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Ja z czasem otworzyłem się na nią, ona na mnie, poznawaliśmy się coraz bardziej, rozmawialiśmy o swoich marzeniach, pragnieniach, mieliśmy swoje tajemnice itd. Powiedziała mi, że jestem jej przyjacielem bo nikt nie wie o niej tyle co ja. I wszystko było by cacy, gdyby nie to że z mojej strony ta znajomość z biegiem czasu przerodziła się w miłość. Zakochałem się w niej, w tej kobiecie którą przez te 1,5 roku poznałem. Niestety, wtedy okazało się, że ona od około 8 miesięcy jest z kimś związana ! Normalnie szok !! Mówiła mi, że jesteśmy przyjaciółmi, że nikt nie wie o niej tyle co ja, a przez prawie rok czasu nie powiedziała mi że ma kogoś !! A spotykaliśmy się w tym czasie z kilkadziesiąt razy !!! Powiem szczerze, że abstrach*jąc już od mojego uczucia absolutnie nie mogłem uwierzyć, że przez cały ten czas mi nie powiedziała ! Poczułem się jak jakaś marionetka, jakby umiejętnie zarządzała moją świadomością ! To co mnie ździwiło to fakt, że przez cały czas jej wręcz zależało żebym ja o nim nie wiedział. Ja zdążyłem się już zaangażować i nie ukrywam, że dość mocno to przeżyłem. Mam do niej żal, bo myślę że gdyby mi powiedziała to podszedł bym do niej inaczej i nie pozwolił sobie na to zaangażowania. Po prostu zapewne by go nie było, bo inaczej bym ją postrzegał. Dziś nasze kontakty są chłodne i incydentalne. Właściwie jesteśmy mniej niż kolegami. I ja aspekt uczucia w tym temacie rozumiem. Po prostu tak to czasami w życiu jest że ludzie się „mijają. U niej wyglądało to tak: uczucie -> przyjaźń -> koleżeństwo; u mnie: koleżeństwo -> przyjaźń -> uczucie. I to jest OK., nie ma żalu. Ot, życie... Historia jakich wiele. Ale nie rozumiem jednego i nie daje mi to spokoju: dlaczego mi nie powiedziała ?! Dlaczego nic nie mówiła ? A rozmawialiśmy o wszystkim ! Sama mówiła, że wiem o niej wszystko ! Przez rok czasu ! Zupełnie tego nie rozumiem. Napiszcie mi jak to wygląda z Waszego punktu widzenia. Czy naprawdę jesteście tak fałszywe ? O co chodzi ? Dlaczego ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alop
Sam sobie odpowiedziałaś na pytanie już na początku wypowiedzi. Z twojej strony nie było żadnych uczuć, więc ona zorganizowała swoje życie tak jak chciała i nie czuła obowiązku informowania ciebie o tym. Więc gdzie jest to zakłamanie jeśli jej związek trwa 8 miesięcy? Sam pisałeś, że to przyjaźń.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Filip (ale nie z konopi)
No i zgoda. Pytam czy jeśli dziewczyna się ze mną spotyka przez rok czasu, rozmawiamy o wszystkim, z resztą ona sama tak twierdzi, a potem wychodzi na jaw (nie od niej żeby było jasne) że od dawna jest z kimś to ja tu czegoś nie rozumiem. Wiesz, dobrze jest wycierać sobie gębę frazesami w stylu, "zawsze będziesz moim przyjacielem bo zbyt dużo wiesz"", ale to są w tym momencie nic nie znaczące słowa. Bo przeczy im rzeczywistość. A to że nie było we mnie na początku uczucia do niej nie tłumaczy kłamst w przyszłości. Bo przyjaciół się chyba nie okłamuje ? No chyba, że się mylę i jakoś "pokracznie"" pojmuję przyjaźń. Ona wielkrotnie gdy np. spędzała czas z nim mi mówiła, że jedzie do rodziny, że musi coś załatwić, że musi się uczyć itd. A wątek jego osoby cały czas pomijała. Jeśli to jest szczerość, to ja wysiadam. I jeśli tak się zachowuje przyjaciel to uchowaj od takich Boże...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość malutkaxxx
Nie oklamala Cie, po prostu nie powiedziala Ci wszystkiego. Cos w tym zlego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość malutkaxxx
poza tym najpierw sam olales jej uczucia, jak sam napisales, wiec widac nie czula potrzeby mowienia Ci ze ma kogos jak juz sobie dala spokoj;-) ehh ci faceci, zawsze maja spozniony zaplon hehe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Filip (ale nie z konopi)
Jeśli ja powiem mojej ukochanej, że byłem wczoraj w Warszawie, ale "zapomnę dodać" że w burdelu to będzie to OK ? No bo przecież jej nie okłamałem. Po prostu nie powiedziałem całej prawdy... Eh... Ktoś kiedyś powiedział, że półprawda jest najgorszym rodzajem kłamstwa. Bo sprawia, że okłamywana osoba ma poczucie iż żyje w prawdzie. Poza tym ja nie olałem jej uczuć. Po prostu ich nie odwzajemniłem ? Czy to zbrodnia ? Miałem na siłę udawać że ją kocham ? No chyba nie. Tak samo ja rozumiem, że ona nie odwzajemniła moich. Tego nie mam za złe. Specjalnie wszedłem na kobiece forum, aby zobaczyć jaki macie punkt widzenia i niestety utwierdzam się tylko w przekonaniu, że wszystkie jesteście takie same. Wszem i wobec głosicie że cenicie szczerość, tylko same się do tego nie stosujecie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dlatego że ponieważ
bo gdyż ponieważ

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość malutkaxxx
no my nie wiemy dlaczego ona Ci tego nie powiedziala, nie prosciej bedzie jak sam ja o to zapytasz??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość co to jest konopi?????????
????????????????//

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość polinegrijka
posluchaj. z mojego wlasnego doswiadczenia napisze: spotykalam sie z chlopakiem 2 lata. przez caly ten czas bylismy znajomymi. z jego strony, podobnie jak z Twojej, nigdy nie bylo wyjasnien, co do znaczenia tej dziwnej znajomosci. ja zakochalam sie pierwsza, a on, podobnie jak Ty nie umial okreslic swojego uczucia. on wiedzial, co sie dzieje, ale ja wycofalam sie po tych dwoch latach, zerwalam, a wiesz dlaczego? bo juz nie mialam sily przebywac z nim, rozmawiac o wszystkim nie dotykajac tak waznej dla mnie sprawy. widzialam po jego zachowaniu, ze on traktuje mnie tylko jako kolezanke i nie ma ochoty na bliskosc, unika rozmow na ten temat. kocham go ale nie rozumiem facetow, jak mozna spotykac sie z kims 2 lata i nie wiedziec, co sie do kogos czuje? mam 22 lata, a on podobnie jak Ty 24. nie mowilam mu o swojej milosci, on o swoich uczuciach mowil, tak jak Ty i nigdy nie uslyszalam od niego slow, ktore by zmienily nasza relacje. ocknijcie sie bo mozecie stracic cos bardzo cennego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Filip (ale nie z konopi)
To nie jest takie proste, bo gdy tylko ja się dowiedziałem o nim ona zniknęła. To dziwne, bo cały czas tyle mówiła jacy to jesteśmy dla siebie ważni, a gdy zauważyła że ja już wiem to po prostu zniknęła. Nic nie tłumaczyła, nic nie miała mi do powiedzenia. Ja początkowo oczywiście bardzo chciałem z nią porozmawiać, ale im więcej czasu mijało tym więcej na jaw wychodziło rzeczy i spraw o których mi nie mówiła. Spraw w mojej ocenie ważnych (m.in. w trakcie owego roku miała niegroźny wypadek, operację). Dlatego z biegiem czasu coraz bardziej zaczołem ją postrzegać po prostu jako osobę fałszywą, co była dla mnie niezwykle trudne bo ja zawsze byłem z nią szczery i czy to w fazie koleżeństwa, przyjacielstwa czy uczucia nie było z mojej strony żadnych kłamst czy niedomówień. Tym większy był mój szok! Dziś nasz kontakt jest tylko taki że czasem widujemy się na mieście, ale ona nie ma ochoty na jakąkolwiek komunikację między nami. Wiesz, można powiedzieć tak jak Ty mówisz, że ona po prostu nie czuła potrzeby by mi mówić o tym wszystkim mówić, tak jak ów przykłądowy mąż nie musiał czuć potrzeby by mówić żone że był w burdelu. Ok, wolno mu i wolno jej. Tylko czy jest to szczere ? Szczególnie ze strony osoby która tyle o szczerości mówi. Nasza znajomość przez 1,5 roku przebiegała wręcz kwitnąco, tak jak napisałem w głównym poście. Ale wystarczy że się dowiedziałem o nim i wszystko prysnęło jak bańka mydlana a jej samej nagle przestało zależeć na jakichkolwiek kontaktach ze mną. Po prostu tego nie rozumiem. Myślałem może, że kobiecy punkt widzenia coś mi w tej kwesti rozjaśni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość malutkaxxx
widac czekala tak dlugo na Ciebie ze w koncu sie wkurzyla :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość polinegrijka
wiesz, ja odbieram to inaczej. ona nie miala juz ochoty spotykac sie wiecej z Toba bo to jest meczarnia, kochac kogos i traktowac wylacznie jako kolege, przyjaciela. ja pragnelam bliskosci, nie slow i czynow. ona pewnie tez, tym bardziej, ze z Twojej strony jej operacja dla Ciebie byla niczym, a dla niej byc moze czyms okropnym. mysle, ze z jej strony, ta ucieczka przed spotkaniem z Toba tez powinna Cie zastanowic, ja mysle, ze ona na pewno Cie kocha, ale Ty sam sprawiasz swoja postawa, ze ona unika Cie jak ognia, a nawet wymyslila sobie kogos innego, ktorego na pewno nie ma. ta dziewczyna Cie kocha ale nie chce, zebys traktowal jej jako kolezanki. sprobuj z nia o tym porozmawiac na powaznie bez tych wszystkich gierek, ktore stosujesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Filip (ale nie z konopi)
Powyższa wypowiedź byłą do malutkiej. Natomiast Polienergijko. Twoja historia jest bardzo ciekawa i naprawdę niezwykle podobna do mojej, ale tylko podobna. Ja początkowo nie ukrywałem że jest ona dla mnie koleżanką. Nie było problemu z "określeniem się", choć widziałem że ona czuje do mnie coś więcej. Ja to co czułem do niej wtedy potrafiłem określić i podobnie było gdy się zakochałem. Po prostu jej o tym powiedziałem. Mówiłem jej zawsze to co mówiło mi serce. A moje uczucie do niej po prostu przyszło z czasem, można powiedzieć że dojrzewało w miarę jak coraz bardziej ją poznawałem i wgłębiałem się w zakamarki jej duszy (potrafiliśmy przegadać godziny !!! stąd mój szok że tyle ukrywała !) Co do miłości to może z nią było podobnie jak z Tobą i ja to rozumiem. Piszę to już po raz kolejny: ja to rozumiem. Czasami tak jest że ludzie w życiu, w miłości się "mijają". Nierozumiem tylko po co była z jej strony gra w późniejszym okresie ? Nie rozumiem tego i smuci mnie to. Zawsze miałem o niej jak najlepsze zdanie, a końcowy jej obraz jawi mi się jako osoba nieszczera, wręcz śliskawa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość polinegrijka
moim zdaniem, musisz z nia szczerze porozmawiac, po raz ostatni ;), a wszystko sie wyjasni. i oby to, co od niej uslyszysz tym razem, nie przeszlo bez echa. ona niekoniecznie jest taka jak myslisz. po prostu mysli, ze mozesz zmienic zdanie. moze sie boi, ze to co mowisz, jest inne od tego, co robisz a moze po prostu jest w szoku i nie wie sama co z tym zrobic? nie wiem. jedno jest pewne, ze gdyby moj chlopak zdobyl sie na szczera rozmowe ze mna, ja z radoscia dzielilabym z nim swoje zycie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Filip (ale nie z konopi)
Polienergijka rozumiem że też czujesz się zraniona, ale nie wmawiaj mi żadnych gierego bo mnie coś trafi. Moja postawa wobec niej była kwintesencję szczerości, a to że nie kochałem jej od początku ? Serce nie sługa. Jak właśnie jej gierek nie rozumiem bo to ona jakieś prowadziła. Jej operacja była dla mnie baaardzo ważna i jak się o niej dowiedziałem (po około 2 miesiącach) to zrobiłem jej awanturę bo wogóle nie przyszło mi przez myśl że w jej życiu mogą być takie problemy, wydarzenia a ona zachowuje się wobec mnie jak nigdy nic !! A spotykaliśmy się w tym czasie dość gęsto i pomimo że pytałem co u niej, co słychać itd nigdy nic nie powiedziała. Zachowywała się jakby te wszystkie wydarzenie nie miały miejsca w jej życiu. Więc nie mówi mi moja droga, że jej operacja czy wypadek był czy jest dla mnie nie ważny bo w tym momencie czuję się jakbyć uderzyła mnie w twarz. Po prostu to wygląda tak jak by umiejętnie zarządzała moją świadomością, zależało jej bym pewnych rzeczy z jej życia nie wiedział. OK, wolno jej, ale to coś mówi o człowieku nie ? Poza tym ona nie musi nikogo wymyślać, bo ma faceta wiem o tym na 100 %, widziałem ich razem kilkakrotnie. Muszę powiedzieć, że pomimo iż trochę oceniasz mnie dość rygorystycznie (rozumiem Cię bo zostałaś skrzywdzona) to bardzo pomaga mi to co piszesz, gdyż z grubsza wygląda to podobnie. Ale tylko z grubsza. Natomiast nie rozumiem dlaczego w momencie gdy zaczęła się spotykać z tamtym nie powiedziała mi o tym ? Wystarczyło powiedzieć, a ja bym się prawdpodobnie nie zaangażował bo moje uczucie przyszło właśnie w ciągu tego roku "przyjaźni", wtedy najbardziej się poznaliśmy. I dziś byli byśmy przyjaciółmi. A tak ślisko to wygląda...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Filip (ale nie z konopi)
Poza tym porozmawiać z nią szczerze to nie jest taka prosta sprawa. Ona moim zdaniem ma problemy ze szczerością, bo zawsze toczy jakieś "gierki". Raz mówiła, że od początku mnie kochała a ja jej nie i teraz role się odwróciły, innym razem że nie kochała wogole i od początku traktowała mnie tylko jak przyjaciela. To wszystko sprawiło że ja jej po prostu nie wierzę, jest dla mnie osobą o niskiej wiarygodności więc dzisiaj nawet jeśli ona mi powie to czy tamto to ja jej po prostu nie uwierzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Filip (ale nie z konopi)
Są "krotkie" bo to się stało jest dla mnie ważne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przykro mi ale ta dziewczyna Filipie, po prostu nie byla szczera i cie oszukiwala. Kobiety, ktore zachowuja sie podobnie, nie sa szczere, tlumacza sobie to na rozne sposoby, i stad mimo ze pytasz konkretnie "czemu klamala? czemu mowila os zczerosci bedac nieszczera?" to bedziesz dostawal zupelnie nie na temat teksty w stylu "wiesz dlugo czekala i juz nie dala rady". Wiemy ze to nei na temat, wiec sie nie kieruj tymi zarzutami i gorzkimi zalami kobiet, ktore nie umieja powiedziec "badzmy razem albo zakonczmy to, bo sie mecze". Filipie usprawiedliwienia nie ma, a prawdopodobnie ona potraktowala Cie tak, bo byles dla niej kims z bajki - nie prawdziwym. Wiec bedac z Toba byla w innym swiecie, z dala od tego rzeczywistego, ktory ja spotykal. Nie chciala mowic Ci o tym co sie u niej dzieje prywatnie, bo uwazala ze moze to zepsuc wasze relacje. Nie myslala tutaj o tym jak Ty to odczujesz itd. Myslala raczej sobie wiec, nie warto sie tym przejmowac, zapomnij i o niej i zapoznaj jakas normalna dziewczyne :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Filip (ale nie z konopi)
Hept, dzięki za odpowiedź. Ja właśnie dlatego postanowiłem zapytać tutaj, bo jest tu zawsze masa kobiet, przesiadują tu i chciałem aby szczerze (bo anonimowo) przedstawiły mi ich punkt widzenia, po prostu z kobiecej strony. Dla mnie jako mążczyzny ta nieszczerość jest niezoruzmiała, bo rozumiem iż mogło być tak że on się zakochała i ją nieświadomie zraniłem, ale ja nic nie ukrywałem. W przeciwieństwie do niej. Tymczasem ona ukrywała bardzo wiele. Przyznaję, że poza wypowiedzią Twoją i Polienergijki niewiele się dowiedziałem poza usprawiedliwianiem jej (zawsze mnie to dziwiło, że kobiety sobie uzurpują większe prawo do nieszczerości niż mężczyznom i co ciekawe często nie uważają tego za nieszczerość). Natomiast jeszcze nawiązując do Twojego bajkowego świata to jeśli tak faktycznie było to ona mogła go zachować, ale właśnie pod warunkiem szczerości. Jestem przekonany że gdyby wtedy po prostu powiedziała mi: "Filip, spotkałam kogoś. Fajny facet, spotykamy się..."" to dziś nasza przyjaźń była by zachowana. O ile to faktycznie przyjaźń była. Bo przyjaźń nie zna kłamstwa, wręcz się nim brzydzi. Tak przynajmniej ja ją postrzegam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość polinegrijka
tak, czuje sie skrzywdzona, Ty tez. przyczyna tego lezy w braku konkretnej rozmowy lub raczej, w przypadku mojego chlopaka braku porozumienia na ten konkretny temat. Ty rozmawiales z nia na ten temat, on ze mna nie. tym tylko rozni sie ta cala historia. nie wiem z czego wynika lek przed tego rodzaju rozmowa? nie ulega jednak watpliwosci fakt, ze gdyby ludzie przyjazniac sie mowili szczerze o swoich uczuciach i,to mysle, ze mogli by sie porozumiec. ja nie neguje, ze byles szczery mowiac o swoim uczuciu tej dziewczynie, tylko mam wrazenie, ze zrobiles to po fakcie, kiedy ona juz spotykala sie z innym. i wiesz, poczytaj jeszcze raz ten swoj post z godziny 11:30 zawarles w nim wszystko, dzieki czemu, Twoja historia skonczyla sie tak, jak skonczyla.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Filip (ale nie z konopi)
Polienergijka, między nami też nigdy nie było rozmowy o stanie naszych uczuć. Po prostu najpierw ona okazywała mi miłość a ja jej koleżeństwo, potem ona mi przyjaźń i ja jej przyjaźń, a potem ja jej miłość a ona... zniknęła. Ona mi o swoim uczuciu nigdy nie powiedziała. Ja tylko domyślałem się że może do mnie coś czuć. A z tego co rozumiem to Ty swojemu ówczesnemy wybrankowi miłość wyznałaś tylko on nie był pewien swojej. Tutaj nikt nikomu niczego nie wyznawał. Tak naprawdę to ja pierwszy jej uczucie wyznałem, tylko że było tak jak piszesz - po fakcie. Tylko że po raz milionowy powtórzę, że nie mam do niej o to żalu. Poza tym powiedz mi, czy Ty spotykając się z jakimś facetem przez rok ukrywasz to przed Twoim najlepszym przyjacielem ? A "magii" mojego posta z 11:30 nie rozumiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do Polienergiji
w takim razie dlaczego i za co go ciągle kochasz ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość polinegrijka
widzisz, ja mu nie wyznawalam milosci ale wiele z tego co robilam o tym swiadczylo. on przyjaznil sie ze mna, tak jak Ty. balam sie mu wyznac, co do niego czuje, balam sie, ze on to potraktuje inaczej, ze powie mi cos przykrego. nie bylismy nigdy na tyle blisko zebym mogla miec do siebie o cos zal. laczyly nas wspolne zainteresowania, lubilismy takze o nich rozmawiac ale zadne z nas nie dazylo do mowienia i poruszania sie w sferze intymnosci. ten lek u siebie rozumiem bo jestem dziewczyna, ktora zostala wychowana w rodzinie, gdzie spelnienie seksualne jest tylko wtedy, gdy obie osoby zwiazane sa uczuciowo. i to tez jest dziwne bo tyle dziewczyn w moim wieku, ma to za soba i nie widza problemu. ja mam ten problem. a z jego strony nie widzialam najdrobniejszej nawet checi okazania mi uczuc. ja w te przyjazn sie zaangazowalam, dlatego odeszlam. twojej dziewczynie zabraklo odwagi by porozmawiac o uczuciach w sposob jasny. doskonale sobie zdajesz sprawe, ze tam gdzie jest przyjazn, tylko przyjazn, co podkresliles pare razy, nie moze byc milosci i ona sie tego trzymala. stad moze takie jej zachowanie. z drugiej strony czesto dzieki poczatkowej przyjazni rozkwita milosc. wymagasz od niej, zeby powiedziala Ci, a Ty bys zrozumial ? dlaczego wiec Ty nie potrafisz zrozumiec jej ? skoro masz o niej zdanie, ze "jest osoba o niskiej wiarygodnosci" dlaczego jej po prostu nie zapomnisz ? "magia" Twojego posta jest w tym, ze myslisz o niej zle, a jednak drazysz ten temat ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moim zdaniem spotykala sie z Toba, bo liczyla na to, ze sie zakochasz. Z tego samego powodu nie powiedziala Ci, ze kogos ma. A jak wyszło na jaw to jej się wstyd zrobiło i dlatego znikła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość polinegrijka
kocham go niezaprzecalnie, a tesknie do naszych rozmow na wszelkie tematy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Filip (ale nie z konopi)
No to pod wieloma względami było tak samo, bo my wtedy też o tym nie rozmawialiśmy. Natomiast nie napisałem nigdzie że tam gdzie jest przyjaźń nie może być miłości. U mnie miłość zrodziła się właśnie z przyjaźni. Poza tym nie wiem czy z jej srony była to "tylko przyjaźń", czy to wogóle była przyjaźń ? Dlatego tu jestem. Poza tym ja ją rozumiem. Nie okazywałem jej uczucie więc dała za wygraną (być może przyszło jej to ciężko) i ułożyła sobie życie z innym. Miała do tego pełne prawo i ja ją świetnie rozumiem. Nie rozumiem dlaczego to przede mną ukryła. Jest dla mnie osobą o niskiej wiarygodności, bo tak się zachowała. Po prostu w pewnym momencie jej zachowanie było całkowitym zaprzeczeniem tego co wcześniej mówiła i robiła. A zapomnieć ją bym chciał jak najbardziej, nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo. Gdybym mógł cofnąć czas to chciałbym jej wogóle nie spotkać. Ale to nie takie proste. Nie trwało to szybko, ale pokochałem ją i kocham nadal, choć ta miłość jest przepełniona bólem. I dlatego "drążę" temat. Tym zwrotem akcji w naszej znajomości ona zupełnie namieszała mi w głowie i dzisiaj pomimo że serce kocha to umysł nie wie kim on atak naprawdę jest bo odchodzi od zmysłów. Jej zachowanie jest pełne sprzeczności, bo zjednej strony zniknęła z drugiej przysłała mi np. kartkę świąteczną. Nie pozwala się zapomnieć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość polinegrijka
mimo wszystko, to od Ciebie zalezy, jak sprawy potocza sie dalej. nie wiem, jak mysli Twoja dziewczyna, byc moze jest tak, ze dalej Cie kocha, a ten chlopak, z ktorym ja widzisz to jakis kuzyn, czy ktos z rodziny. nie wiesz nic. ja kocham mojego chlopaka, i sadze, ze gdyby sie ze mna chcial spotkac i porozmawiac o swoich uczuciach do mnie, nie zastanawialabym sie nawet chwili, zeby sie z nim spotkac. tylko, ze to ja kocham, a on, nie wiem, czy sie kiedykolwiek dowiem. to dziwne, jesli sie kogos kocha, to tak szybko nie zmienia sie obiektu i mysle, ze ona tez to wie. porozmawiaj z nia, zapros ja gdzies i porozmawiajacie jeszcze raz, ostatecznie, o tym co was laczy. tylko w ten sposob, dowiesz sie jak jest naprawde. zycze Ci powodzenia i wiekszej wiary w to, ze niemozliwe, moze byc mozliwe, jesli tylko sie o to postarasz. bardzo bym chciala, zeby moj chlopak (jesli mozna tak o nim napisac) wzial sprawy w swoje rece i chcial tego samego co chce ja. pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Filip (ale nie z konopi)
To nie jest nikt z rodziny tylko jej facet, wiem to na 100 %. Nie popadajmy w absurd. Chociaż jakimś chochotem historii jest to, że wcześniej w naszej znajomości on figurował jako "kuzyn" lub "znajomy". Bo ja wiedziałem o jego istnieniu tylko nie wiedziałem że to jej facet. Gdy pytałem kto to, odpowiadała: znajomy. Ale wiem to na pewno że to jej facet. Poza tym ja nie wiem czy mnie kocha, bo przedstawiała już różne wersje tego co wydarzyło się w naszej znajomości (raz że kochała, innym razem że nie). Ja będę się chciał spotkać z nią, ale jeszcze nie teraz bo też nie jestem gotowy. Nie będę się z nią spotykał aby się ranić... Ale nie będzie to raczje spotkanie w którym będę oczekiwał szczerej rozmowy, bo z jej strony jest ona raczej nie możliwa. Ona jest osobą niezwykle skrytą, co jest dla mnie ździwieniem bo zawsze zachowywała się bardzo otwarcie. Ja jestem skryty, ale po mnie to widać, bo otwieram się powoli. Ona sprawia wrażenie bardzo otwartej, towarzyskiej a tak naprawdę chadza swoimi ścieżkami... Poza tym ona ma nade mną przewagę, bo wie że ja ją kocham, a ja nie tylko nie wiem nic o jej uczucie ale wogóle już właściwie nic o niej nie wiem. A ponoć wiedziałem wszystko...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×