Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość współuzależniona

kocham alkoholika

Polecane posty

Gość współuzależniona

Witam wszystkich, z jednej strony zakładam ten temat żeby podzielić się tym co mnie spotkało, a z drugiej... potrzebuję oceny osób z zewnątrz,żeby móc zmierzyć się z tym tematem racjonalnie. O co chodzi? O to że mój facet pije. Właściwie pił odkąd go poznałam, ale wiadomo, żyjemy w Polsce. Odchyłem od normy jest raczej niepicie. Znam to bo mój tato jest alkoholikiem , niepijącym już kilka lat. Każda impreza, nawet rodzinna, to dla niego walka z argumentami "co?ze mą się nie napijesz?". Więc chłopak pił, zakochaliśmy się w sobie. Zamieszkaliśmy razem. tzn on rzucił wszystko w Polsce, i przyjechał do mnie, ponieważ studiowałam i mieszkałam za granicą. Znany wielu schemat, piwka po pracy, piwka bo jest piątek sobota niedziela, powtarzał się cały czas. Myślałam, OK .. jedno dwa piwka dziennie nie zaszkodzą , nie będę mu truć że jest alkoholikiem. Pił niby tyle samo, ale z każdym miesiącem stawał się coraz bardziej pijany po tych jego dwóch zasłużonych piwkach. Po wielu wielu miesiącach odkryłam, że dwa piwka są przez niego wypijane przy mnie. Po pracy, czy jak go wysyłałam do sklepu pijał tak zwane szczeniaczki. Nie wiem tak na prawdę ile... czy to był jeden szczeniak, czy trzy. Ale faktem jest że nie dość że się okazało że jest "prawdziwym alkoholikiem" to jeszcze mnie w tym oszukuje. Naszemu związkowi , z różnych przyczyn przeciwni byli "wszyscy", jego rodzina , moja rodzina, przyjaciele jego , przyjaciele moi. Może dlatego nie miałam z kim pogadać o tym. A w momencie kiedy np. jego siostra lub matka narzekały że on za dużo pije, wręcz go broniłam . Z resztą do dziś to robię. Kocham go. Ale nie chce tak żyć. Wiem ze jest chory. Ale ja mu nie potrafię pomóc, a on na leczenie nie chce iść. I co robić. To jest wspaniały człowiek, ale tylko wtedy kiedy jest trzeźwy. Po pijaku ma urojenia, że "zachowuję się jak dziwka", że "go zdradzam", robi się agresywny, ale nie bije. Może gdyby bił byłoby mi łatwiej, spakować się i do widzenia. A tak wciąż mam nadzieję że on nagle, ot tak sam z siebie przestanie. Nienawidzę go, gdy jest pod wpływem alkoholu . Kocham gdy jest trzeźwy. Co się robi w takich sytuacjach?? Teraz właśnie wrócił z pracy. Wczoraj spił się ostro i strasznie rano narzekał że się źle czuje. Byliśmy na zakupach, prosiłam go żeby nie kupował alkoholu, kupił sobie 2 piwa. On najczęściej pije, jak "ma problem", stres w pracy, kłótnia ze mną. Dziś było super. Ja się uczyłam. On miał kłaść się spać. Nagle odzywa się do mnie a ja widzę że jest coś nie tak. Zjarałam z ciekawości do lodówki , w której stała butelka dżinu należącego do jego kuzyna który przyjechał z Polski. Rano była pełna. Teraz jest pusta. Mam dość. Gdybym miała dokąd, spakowałabym się i uciekła. Nie mam ani koleżanek ani zaufanych osób. Mogę do godzinny 22 posiedzieć w bibliotece, ale w końcu będę musiała tu wrócić. Chata jest na mnie.Rachunki są na mnie. Moje pytanie. Czy kochałyście kiedyś alkoholika? Jak sobie z tym poradziłyście.Albo jak sobie z tym nie poradziłyście. Czy jedynym wyjściem jest rozstanie? DO tej pory cały czas tłumaczyłam sobie, że go kocham, że on jest moją rodziną, i jest chory. Nie mogę go zostawić w chorobie. Czekam na Wasze doświadczenia i porady. CO mam zrobić? Pójść sama na leczenie skoro jego nie mogę zmusić? Zostawić go? Z góry dzięki, pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ciężka sprawa wydaje mi się z tego co napisałaś że przez pewien czas sama okłamywałaś się że on nie jest alkoholikiem, swoją drogą to częsty przypadek że dziecko alkoholika wiąże się z alkoholikiem, ale czy takie chcesz mieć życie? wiadomo że nie, to jest choroba a chorobę się leczy jeśli on nie zmądrzeje i nie pojdzie się leczyć to nie widzę dla was pozytywnej przyszłości, szantaże emocjonalne że odejdziesz jak nie pójdzie na odwyk to wg mnie ostateczność ale w jaki inny sposób zmusić go żeby się leczył skoro on nie chce? to woli Ci niszczyć życie i sobie? masakra ja chyba poszłabym na ostateczność i powiedziałabym że jak nie zaczniesz się leczyć to odchodzę, nie chcesz mieć przecież zmarnowanego życia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość współuzależniona
hej, ja sobie zdawałam sprawę, z tego, że kiedy on pije codziennie to jedno czy dwa piwa, tzn ze ma problem. mówiłam mu o tym. a on mnie przekonywał,że to wcale tak nie jest, że przecież to tamto sramto... problem w tym że ja często tracę dystans do tej sytuacji, nie potrafię ocenić tego w kategoriach, aha jeśli będzie tak dalej, to ja będę nieszczęśliwa, moje dzieci będą nieszczęśliwe itd a nie mam nikogo kto by powiedział, "ej dziewczyno to jest pijak, zawijaj manatki i uciekaj jak najdalej" albo wręcz przeciwnie doradził co zrobić, jak pomóc sobie albo jemu kolejny problem, to taki że kupujemy wspólnie dom, tzn jesteśmy na początku tej decyzji... i mam coraz więcej wątpliwości..czy ja chcę się to wkopywać..czy wystarczy mi cierpliwości i miłości zeby go jednak z tego alkoholizmu wyciągnąc???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ehh no ja Ci niestety nie odpowiem czy dasz radę go wyciągnąć, problem tkwi w tym że on nie chce ruszyć tyłka i iść się leczyć, ja sobie nie wyobrażam waszego wspolnego życia jak nic z tym nie zrobicie, a kłócicie się o to czasami? urządzasz mu awantury? czy spokojnie rozmawiacie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witaj w klubie;) mój mąż miał ten sam problem, już gdy się znaliśmy...tez potrafił upić się na umór i nie dojść do domu... Postanowiłam ze albo go z tego wyciągnę albo pchnę na dno... Terapie psychologiczne nie pomogły, ja zrobiłam mu swoja własną terapie plus wszywka na 9miesięcy .Od trzech lat nie miał piwa w ustach i ciągle powtarza że nie wie czemu był taki durny i nadużywał alkoholu. Na uroczystościach rodzinnych mówi wprost ze miał wszywkę i nie ma zamiaru wracać do nałogu. Wbrew pozorom z alkoholizmem da się żyć( a doskonale zdaje sobie sprawę że muszę trzymać rękę na pulsie żeby do tego nie wrócił). W Twojej sytuacji jest jednak jedna lampka ostrzegawcza-agresja w Twoim kierunku po alkoholu. Mi to by wystarczyło żeby nie kontynuować tego związku. Będzie Cię bił prędzej czy później, uwierz...A ty tylko utkniesz w bardzooo toksycznym związku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość współuzależniona
Ariane84, czasem jest tak,że probuję metody zdartej plyty i czepiam sie go codziennie, konczy sie kłotnią czasem ja wybucham, bo jego widok pod wplywem alkoholu naprawdę doprowadza mnie do furii, z jednej strony ze kojarzy mi sie z alkoholizmem ojca, z drugiej jak mozna byc tak glupim i powtarzac wciaz te same bledy oboje mamy duzy temperament i czasem potrzebujemy sie na siebie wykrzyczec, na trzezwo konczy sie to zazwyczaj buziakiem i tuleniem złotowłosa, jaką terapię mu zrobiłaś bardzo mnie to ciekawi. ja wiem że można pokonac alkoholizm bez terapii , bo mojemu tacie sie udało... udało sie mi jemu i mojej mamie... metoda była zupełnie nieterapeutyczna, tato był w ostrym cugu przed moim rozpoczęciem studiów za granicą, postawiłam warunek , albo przestaniesz pić , albo zostaję w Polsce i zamiast robić karierę do końca życia będę sie opiekować ojcem alkohlikiem, no i podziałało jestem bardzo ciekawa Twojej metody złotowłosa Ariane bardzo dziekuję Ci za neutralną opinię

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ying yiang
kochana, uciekaj od niego. Ja to wszystko przeszłam, proszenie, błaganie, obietnice że już nigdy, że ostatni raz, potem oszustwa itd...moje nadzieje i załamania, łzy, płacz, groźby i prośby...w końcu do tego doszedł hazard, żeby mieć na używki, zaczął wynosić rzeczy z domu, kłamał i oszukiwał coraz bardziej, obiecał że się będzie leczył, skończyło się na 1 wizycie, potem oszukiwał dalej, w międzyczasie urodziłam dziecko, on przepijał wszystko coraz bardziej, nawet pieniądze z ubezpieczenia z tytułu urodzenia dziecka, becikowe, kradł z domu wszystko co miało wartość, żeby sprzedać i za to kupić sobie "piwko" i zagrać, w końcu gdy zaczął podnosić na mnie głos przy dziecku, powiedziałam DOŚC (niestety o 2 lata za późno...) i kazałam mu się wynosić.... Teraz odżyłam, mimo że alimentów on nie płaci bo się stoczył, mimo tego jestem z dzieckiem szczęśliwa, odebrałam mu prawa do dziecka i dziękuję Bogu, że zakończyłam ten toksyczny związek i mój syn nie musi patrzeć na ten rodzinny dramat... Być może istnieje nadzieja na wyleczenie, ale musiałabyś go nie opuszczać ani na minutę, mój ex miał pochowane butelki wszędzie, za firaną, za półką, w kartonach po zabawkach itd.... wystarczyło wyjść do WC na minutę a on już "sobie chlapnął".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość współuzależniona
ying yiang, a jak zorganizowałaś sie z zostawieniem go? wyprowadziłaś sie , wynajęłaś cos? Miałaś jeszcze nadzieje na to że może przestanie pić , bo będzie chciał Twojego powrotu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
współuzależniona - spoko nie ma za co, uważam że przed Tobą ciężka decyzja piszesz że potrafi Cię wyzwać od dziwek, to jest naprawdę przykre że po alko zmienia się w inną osobę, no i wlasnie mnie ta agresja po alkoholu też by wystraszyła, a jak kiedyś Cię uderzy? albo w przyszłości dziecko? zresztą pewnie nie chciałabyś wychowywać dziecka z alkoholikiem żeby przechodziło przez to co Ty przechodziłaś w dzieciństwie, to odciska piętno na psychice, na Twojego tatę podziałał szantaż więc wydaje mi się że na Twojego faceta to jest jedyna metoda skoro on odmawia leczenia :/ ale wiesz to moje zdanie a jak zrobisz to już pewnie sobie sama przemyślisz, szantaż to ostateczność ale co zrobić jak prośby, groźby zawodzą..jak Cię kocha to może jakaś klepka w głowie mu się otworzy i zobaczy że popełnia błąd i pójdzie na leczenie, bo inaczej ciężkie będziecie mieli życie oboje a będzie pewnie coraz gorzej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w jakim kraju mieszkasz?
w wielu miastach sa spotkania dla wspoluzaleznionych od roznych nalogow. Goraco polecam takie spotkanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wspoluzalezniona
mieszkam w Holandii niestety nie slyszalam o spotkaniach dla wspoluzaleznionych

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sara Julia
Mój ojciec jest alkoholikiem mającym ciągi srednio co 2 lata...zaczęło sie podobnie jak u twojego faceta...byłam mala, pił piwko, dwa po pracy...teraz gdy ma miesieczne ciagi potrafi wypic wszystko co ma w sobie alkohol nawet wode perfumowana. Dawniej chciał sie leczyc, teraz gdy pije zmuszamy go do tego siła, ze szpitala odwykowego sam sie wypisuje kiedy tylko poczuje sie lepiej. Oczywiscie gdybys spotkała go na ulicy powiedziałabys, ze to człowiek na poziomie,pracowity, wszystkim chętnie pomoże gdy pije wygląda gorzej niż niejeden bezdomny. Zrozum, ze z czasem pożałujesz, ze zostałas ze swoim facetem. Mój tato raz uderzył mame i brakowało niewiele aby tego nie przezyła. Alkoholik gdy pije ma swój świat i z czasem ty i wasze dziecko, utrzymanie rodziny przestanie być ważne. To ty będziesz zarabiała na rodzine i dom gdy jego zwolnią z pracy, to ty będziesz kochała się z pijanym mężem nie majac na to najmniejszej ochoty, to ty bedziesz spłacała za niego długi...odizolujesz sie od rodziny, znajomych aby sie nie wstydzić. Uciekaj...tylko tak jemu i sobie pomożesz. ON SIE NIE PODNIESIE DOPÓKI NIE SPADNIE NA DNO...spotkaj sie z osobami współuzależnionymi a zrozumiesz co mówie. Teraz jest mu wygodnie, ma wszystko co chce, obiadek, ciebie...jak się odwdzięcza? Czy ty nie rozumiesz, ze nie na tym polega szczęśliwe życie? Jesli chcesz go wyleczyc to odejdz, jeśli tak bardzo cie kocha to będzie walczył ze swoimi słabościami i zacznie sie leczyc...szczerze myśle, ze wybierze alkohol...otwórz oczy dziewczyno i patrz...powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Rosa Kangaroo
Ja jestem po malzenstwie z alkoholikiem,Mieszkam w Niemczech. Bylo identycznie jak u ciebie:zaden alkohol nie przetrwal w domu dluzej niz dzien(swoja droga zdziwilas sie,ze gin zniknal?),szczeniaki,picie od rana.Z tym,ze po alkoholu byl mily,nigdy nie wszczynal awantur,ale nie pracowal(bo jak?),nie byl dla mnie partnerem,nic.Czekalam 8 lat,w koncu go zostawilam.Dzis juz nie zyje. Teraz jestem z facetem,ktory nie pil specjalnie jak go poznalam,teraz pije codziennie,upija sie srednio dwa razy w tyg.,pracuje,ale co z tego?Nic nie pomaga,tez jest super jak jest trzezwy,nie pije po kryjomu,ale pije i do tego jest wrednym dupiek po procentach.Kocham go,mamy poltoraroczna corke i jestem wlasnie w trakcie pakowania.Nie dalam rady czekac znowu,walczyc,blagac,nie mam po co.Tez wszystko jest na mnie,wszystkie rachunki,ale ja dlugow nie mam,wiec dam rade. Kiedys terapeuta mi powiedzial,ze jak nie pojde na porzadna terapie to znow wyladuje z alkoholikiem.No co on?Ja?!!Juz nigdy w zyciu!!Hehe,mial racje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość współuzależniona
sara julia, dzieki wielkie, chyba własnie takiego kopa potrzebowałam jest dokladnie tak jak piszesz, oddalilam sie od wszystkich bo sie wstydze tego ze on pije nie mam przyjaciol, z rodzicami rozmawiam przez gg, a do Polski ostatnio jezdze sama, nie ciągne go na siłe , bo bez sensu denerwowac rodzicow kolejna kłotnią Rosa Kangarooo, dzieki takim kobietom jak Ty, ktore z dziecmi na rękach potrafily sie spakować i zawalczyc o lepsze zycie , mam jeszcze nadzieje ze mi sie uda ale jak radzić sobie z miłoscią, przeciez jak ja sie wyprowadzę (choc nie wiem do kąd jeszcze) to on na kolanach zapłakany przyleci do mnie... a ja mu wybacze... jak to rozegrać,żebym nie wymiekla tak w ogole to juz nie raz bylo tak ze pakowałam torbe, leciałam do biblioteki zostawlaam tam az do nocy, on dzownil obiecywal ze przestanie, nie pil tydzien.. apo tygodniu "no co jednego piwka sie nie moge napic" i tak od jednego piwka znowu to samo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moja terapia to nic szczególnego, po prostu codzienne rozmowy o tym co się stało w ciągu dnia, analiza jego problemów, pytałam go co czuje jak chce się napić i takie tam, Po prostu-rozmowa,rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Jak przyjdzie do domu pijany to żadnych kłótni,ani krzyków-po prostu spokojna rozmowa, pytanie,czemu to zrobiłeś, po co,co teraz myślisz o sobie i o tym co się stało i czy można było tego uniknąć-i ma ci odpowiedzieć na te pytania,choćby nie wiem w jakim był stanie. Gdy wytrzeźwieje ta sama seria. Tylko żadnych krzyków i gróźb. Ja tez pochodzę z rodziny gdzie ojciec pił, jednak moja matka zrobiła najgorsza rzecz jaką mogła zrobić gdy widziała ze ojciec nadużywa alkoholu. Zamiast nim zajęła się sprowadzaniem na świat kolejnych dzieci, a potem rzecz jasna i my i ona to przypłaciliśmy długimi latami życia w strachu...Nie oszukujmy sie, to żmudna i długa droga, a urodzenie dziecka w niczym nie pomoże-wręcz przeciwnie,zaszkodzi niemalże dwa razy tyle.Alkoholik sam w sobie jest dzieckiem-krnąbrnym i nieodpowiedzialnym, i wiem jak to może zabrzmieć, ale gdy spuścisz go z oka( a opieka nad malutkim dzieckiem to idealna okazja) wszystko może lec jak domek z kart.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ying yiang
miałam o tyle lepiej, że nie musiałam się pakować....za to spakowałam jego :-) Było tak kilka razy, chyba coś koło 4-5, aż w końcu był ten upragniony szczęśliwy raz, podczas tamtych 4-5 wyprowadzek obiecywał że jak bedzie mógł wrócic to się poprawi i że już nigdy...standard. Dziewczyno, dasz radę, musisz zmienić swoje życie, bo będziesz wegetować...teraz nie macie dzieci ale jak będzie dziecko będzie jeszcze trudniej, więc nie czekaj, weź życie w swoje ręce! Życzę Ci z całego serca powodzenia i trzymam kciuki... :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość współuzależniona
spakowanie jego , kończy sie zawsze tym, że on mówi daj mi choć sie wyspać i ja jutro spadam i tak codziennie jest JUTRO

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×