Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość nie istotne kim jestem________

Pomóżcie mi go rozszyfrować.......

Polecane posty

Gość nie istotne kim jestem________

NIe od dziś wiadomo, że myślenie kobiet i mężczyzn różni się od siebie. Rzecz jednak tyczy się kobiety i mężczyzny raczej wydawałoby się w wieku już niezbyt szczenięcym:) To facet, którego znam z pracy. Znamy się powiedziałabym dobrze, pracujemy ze sobą ściśle, mnóstwo czasu spędzamy również na rozmowach o charakterze prywatnym. Zdarza nam się spotkać gdzieś najczęściej w związku z naszą pasją zawodową, ale nie jest to wypad służbowy. Wydawało mi się, że potrafimy rozmawiać praktycznie o wszystkim, lubimy spędzać razem czas, wspieramy się. Często czekamy na siebie po pracy i wracamy razem, jadamy razem.... Przyznam się szczerze, ze w pewnym momencie uznałam, ze mogę tego faceta nazwać swoim przyjacielem. Pewnego dnia jednak, w przypadkowej rozmowie powiedział, że on nie ma wokół siebie ludzi, których mógłby nazwać przyjaciółmi. Opowiadał o tym, jak bardzo się kiedyś zawiódł na przyjacielu itd. Przyznam, ze zrobiło mi się przykro. Po jakimś czasie odważyłam się powiedzieć o tym, że ja go uważam za przyjaciela, że jest mi przykro, że on mnie nie. On w odpowiedzi zaczął mi tłumaczyć, że jestem dla niego jak azyl. Sprawiam, że praca jest dla niego przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem, jak u wielu ludzi. Zaczęłam się jednak coraz gorzej czuć, mieć wątpliwości, poczułam się wykorzystana. Poczułam się tak, że on w zasadzie uznaje nasze stosunki za czysto służbowe, coś w rodzaju korzyści służbowej i tyle. Sporo żalu wylałam, a on cały czas upierał się, że jest to spór ściśle w odniesieniu do definicji, nie rozumiał mnie?? Pomimo, że w moim odniesieniu bardzo wyraźnie mówiłam, co myślę. Doszło do tego, ze miałam zamiar zmienić partnera w pracy. On mnie przekonywał. Cały czas w zasadzie przekonywał mnie ze stoickim spokojem, że to co jest jest wspaniałe, że te relacje i zawodowa i prywatna są świetne. Że skoro możemy pracować razem, to tylko powinniśmy się tym cieszyć, że jest to rodzaj zażyłości wyjątkowej....Poprosił, żebyśmy już o tym nie rozmawiali.... Staram się wszystko poukładać w głowie, ale dalej nie rozumiem... Skoro relacja wyjątkowo, to jaka?? Co to, jeśli nie przyjaźń??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Syrop miętowy
Nie mów, że ma na imię Tomasz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie istotne kim jestem________
Nie ma na imię Tomasz.... Nikt się nie wypowie więcej??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gggggjjjjj
Jesteście oboje w związkach a ty chcesz się z nim bzyknąć, on nie myśli o waszych relacjach w ten sposób.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie istotne kim jestem________
Skąd taki pomysł?? Jesteśmy w związkach, ale czy ja mówię o bzykaniu??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gggggjjjjj
Jak nie mówisz/myślisz o bzykaniu to z czego robisz problem. Facet może nie uważa, że przyjaźń damsko męska jest możliwa i relacji koleżeńskich z partnerką z pracy w ten sposób nie nazywa. Widocznie boi się aby wasze relacje nie zaczęły być jakieś dziwne, zwłaszcza jeżeli oboje nie jesteście w swoim typie i że ta druga osoba coś sobie wkręca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Martinoska007
A moze za dużo sobie wyobrazałas? Moze z jego strony to tak nie wyglądało. tez kiedys pracowałam w fajnej grupie, z jedna dziewczyna miałam super kontakt, do dzisiaj mamy zreszta. Spotykamy sie czasami, idziemy na kawe, lody, ciastko, mamy nawet ulubiona cukierne :P Do kina. Zadna z nas jednak nie wychodzi z założen ie, ze jesteśmy przyjaaciółkami. Jasne, ze gadamy na osobiste tematy, ona sporo mi pomogła, ale dla mnie słowo przyjaciel znaczy zbyt wiele, aby w ten sposob każdego nazwayć. Mówisz, ze czujesz się wykorzystana, a w moich oczach ejsteś roche dziecinna, 'obrazasz' się bo on ma inny stosunek, do waszej znajomosci. Kazdy człowiek jest inny, moze dla niego przyjaciel to cos więcej niz wspolna praca i dobre relacje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie istotne kim jestem_____
W ferworze rozmów on powiedział mi, że przyjacielem można nazwać kogoś, kto np. komuś uratował życie.... Być może to ja jestem z kosmosu, ale nigdy nie spotkałam się z takim rozumieniem słowa przyjaciel. NIe jestem za tym, by tym określeniem szastać, by je dewaluować, niemniej jeśli ktoś komuś ocala życie, to jest to wybawiciel!!!, a niekoniecznie przyjaciel.... Ten mój kumpel ma też drugą pracę i tam ma bliskiego kumpla. Na tyle bliskiego, że poznał mnie z nim przy sprzyjającej okazji. Opowiadał mi o nim w kontekście tego, ze jest to ktoś, komu ufa, dużo dla niego by zrobił, ale nie określa go przyjacielem. A co do tego, że jestem dziecinna,być może.... Z drugiej strony, skoro jestem dziecinna, za duzo sobie wyobrażam itd. itd., on chce ze mną pracować?? Dlaczego on twierdzi, że bardzo chciałby, zeby nic się nie zmieniało, że nie ma zamiaru zgodzić się na zmianę parterów?? Może byłoby lepiej??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie istotne kim jestem_____
ggggggjjjjjjj Wydaje mi się, że jesli ktoś bardzo obawia się "dziwności" relacji w pracy to w ogóle chyba od początku powinien unikać jakiejkolwiek innej relacji poza służbową. Jeśli ktoś mówi do mnie, że nie sposób nie zauważyć, że nasze relacje służbowa i prywatna są znacznie bardziej zażyłe niż pozostałych osób i on się tym cieszy.... Chyba się jakoś zagubiłam. Może najlepiej oddzielać życie zawodowe i prywatne grubą kreską?? Chociaż nigdy nie myślałam, że jeśli spotykam osobę, z którą dobrze się rozumiem, lubimy się, świetnie się nam rozmawia, to mam ją skreślać pod względem relacji prywatnych, tylko dlatego, że znamy się z pracy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość evva...evva
bo słowo przyjaciel jest naduzywane przez nas!!!! dla mnie przyjaciel to ktoś naprawdę wyjatkowy, ktoś kto nigdy mnie nie zawiedzie i ja mam tą pewność. dlatego nie mam przyjaciół a wielu znajomych :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie istotne kim jestem_____
Acha i jeszcze jedno. To nie jest do końca tak, ze ja mam pretensję do niego, że ma inny stosunek do naszej znajomości. Uznałam rozmowę z nim za celową, bo uważałam, ze jeśli on mnie uważa za koleżankę, to ja do tej znajomości zbyt dużo wnoszę, za dużo dla niego robię i że nasze relacje powinny się rozluźnić, ochłodzić. A on na to nie chce pozwolić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Syrop miętowy
Ale po co chcesz tak dokładnie nazwać Wasze koleżeństwo? Komu to potrzebne? I dlaczego uważasz, że musisz zmienić go na innego? Kolejnemu też wyznaczysz czas, od kiedy ma Cię nazywać przyjaciółką? :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość _kredens_
facet chyba boi się używać określenia przyjaciel , bo dla niego widocznie jest to coś innego i niech każdy się tego trzyma - poza tym co za różnica jak się nazwiecie - jak wylądujecie kiedyś na łóżku zostaniecie kochankami i wtedy będzie jasne :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie istotne kim jestem_____
Evva, Chyba macie z moim "znajomym" podobny punkt widzenia. Piszesz, że masz wielu znajomych, a różnicujesz ich jakoś?? Dlaczego nie dajesz nikomu szansy?? Przecież z pewnością nie każdy z Twoich znajomych zawiódł Cię.... My znamy się blisko 4 lata. Przez ten czas nigdy go nie zawiodłam, pracuje nam się świetnie, odnosimy nawet całkiem niezłe sukcesy. W tym roku dostaliśmy nagrodę szefa. Pomagamy sobie zawsze i w każdym aspekcie, w jakim poprosimy drugą osobę, jesteśmy lojalni wobec siebie. W takiej sytuacji jak mam się określić znajomą, jak np. dwieście innych osób, to poczułam się urażona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Syrop miętowy
Ja mogę czuć się czyjąś przyjaciółką i nie wymagam za to wzajemności ... Co to za przyjaźń, skoro go z niej rozliczasz? Skoro uważasz, że dajesz od siebie za dużo? :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie istotne kim jestem_____
Syropie miętowy. Mój kumpel też twierdzi, że to nie istotne jak co się nazywa, ważne, że jest fajne. A temat, jak temat wyniknął przypadkowo... Dla mnie jednak to istotne. Wychodzę z założenia, że każdy w miarę zna znaczenie słów, bo inaczej ciężko byłoby się porozumieć. Chciałam się wycofać, bo ja też parę razy w życiu cierpiałam. Nie chciałam popadać w relację, w której ja mam do kogoś stosunek przyjacielski, a on mnie uważa za znajomą....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Syrop miętowy
Ale na tym polega przyjaźń, że jest bezinteresowna ... przecież ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Syrop miętowy
I w przyjaźni nie ma tak, że ja Cię uważam za przyjaciółkę, jeśli i Ty mnie uznasz ... Albo jest, albo jej nie ma ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Martinoska007
A dlaczego miałby niechcieć z Toba współpracować? W tej samej pracy była dziewczyna, z która lubilam pracowac, dobrze się dogadywałyśmy, uzsupełniałyśmy się, wrecz idealnie nam zawsze szło. Z tym, ze poza praca w ogole nie szło się dogadać. Chcemy zazwyczaj z kimś pracować, bo się nam dobrze pracuje, chyba, że Ty wolisz pracować z totalnym tłukiem w danej dziedzinie, ale tylko dlatego, ze to 'przyjaciel'. Troche więcej profesjonalizmu. Dla mnie rpzyjaciel to tez ktos więcej niż osoba do poagdania i pomagania. To ktoś komu ufam i dla kogo byłabym wstanie wiele poświecic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie istotne kim jestem_____
Syropie, ja nie wymagałam wzajemności. Czułam się jego przyjaciółką, dlatego robiłam tyle ile robiłam i było to dla mnie wręcz z przyjemnością. relacja była świetna i dobrze się w niej czułam. Czułam w moim rozumieniu, ze jesteśmy przyjaciółmi. Wszystko było dobrze, aż usłyszałam, ze on nie ma przyjaciół.... Nie rozliczam go. Jeśli uważa mnie za znajomą, chciałam się nie narzucać i dostosować i traktować go jak znajomego w moim rozumieniu. On jednak nie chce na to pozwolić. Dlaczego?? Jak ja bym kogoś zlewała i miała go za zwykłego znajomego, to nie zrobiłoby mi róznicy, jeśli ta osoba chciałaby się ode mnie oddalić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Syrop miętowy
A Ty uważasz się za przyjaciółkę pod warunkiem, że on Cię uzna.. a jeśli nie, to niech spada .. Raczej dostało Twoje ego i wynika, że liczyłaś na coś więcej ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie istotne kim jestem_____
Dziękuję za dyskusję. Muszę teraz uciekać. Zaglądnę później. Chyba jestem jednak w błędzie i nie znam się na relacjach między ludźmi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Syrop miętowy
A Tobie co przeszkadza, że pomagasz tylko znajomemu? I dlaczego w związku z tym chcesz go na innego wymienić? Kolejny będzie wdzięczniejszym znajomym, czy co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie istotne kim jestem_____
Syropie, Nie przeszkadza mi, że pomagam znajomemu i nie miałam generalnie żadnego interesu, w tym co robię. Nie wymagałam żadnego rodzaju realnej wdzięczności, poza tym, że tę relację uznawałam za obustronną. Nie oczekiwałam żadnych korzyści wymiernych, poza jakimś rodzajem fajnego porozumienia psychicznego. "Wymienić" to złe słowo. Miałam zamiar przestać z nim pracować, bo pracujemy angażując emocjonalizm. Pracujemy w branży artystycznej. Chciałam niejako odciąć się od kogoś, kto mnie zawiódł, do kogo miałam żal, kto być może, jak tu zauważono uraził moje ego. Nie miałam zamiaru "zaprzyjaźniać" się z nowym partnerem. Notabene, pracowałam już z kilkoma osobami, zawsze są to duety, taki profil pracy. Z nikim nigdy się nie kłóciłam, ale z nikim też nie byłam w stosunkach innych niż służbowe, miłe, ale służbowe. To on rozpoczął naszą współpracę od zaproszenia do kawiarni....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Martinoska007
Ale czym on Cie zawiódł i o co masz do niego zal? Narazie agdasz jak pannica z liceum. Zadnych konkretnych powodow nie podajesz. Chyba faktycznie uraził Twojego ego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie istotne kim jestem_____
Nie zawiódł mnie w żadnej konkretnej sytuacji. Zawód poczułam w momencie, kiedy dowiedziałam się, że u niego taka kategoria jak przyjaciel nie istnieje... A licealistką już dawno nie jestem....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×