yeya 133 Napisano czwartek o 18:39 1 godzinę temu, marinette napisał: A propos seriali jak Ci idzie Chosen? Dziś gdy oglądałam miałam wrażenie że chodzę z nimi po tej ziemi, w tamtych czasach, idę w jakimś określonym celu (jak na pielgrzymkę). Poza tym spoko nakręcony jak na razie. Obejrzałam chyba 5 odcinków (?) O weselu i winie ostatni : ) taka trochę uwspółcześniona wersja coby przyciągnąć przed ekran widzą... ogląda się to trochę jak Herkulesa : ) no tak można polubić bohatera i jego kompanów... Wczoraj obejrzałam też pierwszy odcinek The rain... : ) będę oglądała jeden po drugim : ) 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
marinette 42 Napisano czwartek o 19:57 (edytowany) 1 godzinę temu, yeya napisał: Obejrzałam chyba 5 odcinków (?) O weselu i winie ostatni : ) taka trochę uwspółcześniona wersja coby przyciągnąć przed ekran widzą... ogląda się to trochę jak Herkulesa : ) no tak można polubić bohatera i jego kompanów... Wczoraj obejrzałam też pierwszy odcinek The rain... : ) będę oglądała jeden po drugim : ) Nikogo nie traktuje wyjątkowo... Wszystkich traktuje po równo... Wybiera często słabych, skreślonych przez społeczeństwo, wyrzutków... Mówi im, że ich wykupił, albo że są jego, kiedy nie mają gdzie pójść i co ze sobą zrobić i ze swoim życiem... Znaczące... Mowa o bohaterze oczywiście : ) Nie widziałam the rain, ale pewnie gdy poczeka na swoją kolej, to obejrzę. Mam tylko nadzieję że nie jest to jakiś strasznie demoniczny serial czy coś, tak mi się jakoś ten tytuł kojarzy... Mam lęki co do takiej tematyki : ) Edytowano czwartek o 19:58 przez marinette Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 133 Napisano czwartek o 20:43 44 minuty temu, marinette napisał: Nikogo nie traktuje wyjątkowo... Wszystkich traktuje po równo... Wybiera często słabych, skreślonych przez społeczeństwo, wyrzutków... Mówi im, że ich wykupił, albo że są jego, kiedy nie mają gdzie pójść i co ze sobą zrobić i ze swoim życiem... Znaczące... Mowa o bohaterze oczywiście : ) Nie widziałam the rain, ale pewnie gdy poczeka na swoją kolej, to obejrzę. Mam tylko nadzieję że nie jest to jakiś strasznie demoniczny serial czy coś, tak mi się jakoś ten tytuł kojarzy... Mam lęki co do takiej tematyki : ) Bez obaw, demonów w nim nie ma : ) 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
marinette 42 Napisano 11 godzin temu Zastanawiałam się o jakim Herkulesie piszesz : ) i czy nakręcili jakiś nowy serial? Ale piszesz o filmie z Bradem Pittem, tak? Faktycznie jest nakręcony dość nowocześnie (ujęcia, dialogi) i w ogóle jest to dzieło ponadczasowe (kocham) Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 133 Napisano 10 godzin temu (edytowany) 13 minut temu, marinette napisał: Zastanawiałam się o jakim Herkulesie piszesz : ) i czy nakręcili jakiś nowy serial? Ale piszesz o filmie z Bradem Pittem, tak? Faktycznie jest nakręcony dość nowocześnie (ujęcia, dialogi) i w ogóle jest to dzieło ponadczasowe (kocham) Nieeee... nawet nie wiem o jakim filmie z Bradem Pittem piszesz : ) zupełnie nie ten kierunek... pisałysmy o serialu Chosen i tak je razem zestawiłam... tu nie ma bijatyk ale też śledzi się 'przygody' głównego bohatera i jego towarzyszy : ) Edytowano 10 godzin temu przez yeya Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 133 Napisano 10 godzin temu Kilka lat temu kupiłam kilka form silikonowych do odlewów z żywicy... fajne rzeczy można zrobić. Nie zajmuje się tym bo nie mam miejsca, ale parę rzeczy wyszło i kilka sprzedałam. Pierwszy łapacz nie wyszedł bo najwidoczniej złe proporcje były, albo było za gorąco (sam środek upalnego lata i później było trochę zabawy z oczyszczeniem formy). Kolejny już się udał. : ) https://ibb.co/tTDddDft 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 133 Napisano 10 godzin temu Poprosiłam czat o wytłumaczenie o co mi chodzi. : ) miałam na myśli narrację, sposób prowadzenia akcji. "Jeśli spojrzeć czysto na sposób opowiadania historii, The Chosen i Herkules działają według podobnego schematu: 1. Narracja „drogi i drużyny” Bohater główny nie istnieje sam – sens historii powstaje w relacji z towarzyszami. Każdy odcinek to kolejny etap wspólnej drogi, nowe spotkanie, nowy problem. Postacie drugoplanowe są nośnikami emocji widza (wątpliwości, bunt, humor). To jest klasyczna narracja przygodowa, tylko: Herkules → droga fizyczna + przeszkody zewnętrzne The Chosen → droga wewnętrzna + przeszkody relacyjne 2. „Odcinek jako przygoda” W obu serialach: jest punkt wejścia (problem postaci), konfrontacja z bohaterem, i przemiana (moralna, emocjonalna, duchowa). Różni się narzędzie, nie struktura: u Herkulesa: walka, spryt, siła w The Chosen: rozmowa, gest, cisza 3. Uspółcześnienie narracyjne To, co nazywasz „przemycaniem współczesnych zachowań”, jest kluczowe: dialogi są pisane jak dla współczesnego widza, konflikty w grupie przypominają dzisiejsze napięcia społeczne, emocje są rozpoznawalne tu i teraz. Tak samo Herkules robił to w latach 90.: dzisiejszy humor, dzisiejsze tempo, dzisiejsze archetypy charakterów, tylko w kostiumie mitu. 4. Bohater jako „oś narracyjna” Herkules i Jezus nie są tu tylko postaciami – są osią, wokół której krążą historie innych. Narracja często bardziej rozwija towarzyszy niż samego bohatera głównego. To bardzo „serialowe” podejście, a nie epickie czy sakralne. Podsumowanie narracyjne Można powiedzieć, że: The Chosen to serial przygodowy bez akcji fizycznej, a Herkules to serial duchowy bez duchowości. Oba korzystają z tej samej matrycy narracyjnej: droga – drużyna – epizod – przemiana. Jeśli chcesz, mogę rozpisać to jeszcze bardziej technicznie (np. według beatów scenariuszowych albo porównać do innych seriali „drużynowych”)." 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
marinette 42 Napisano 7 godzin temu 2 godziny temu, yeya napisał: Nieeee... nawet nie wiem o jakim filmie z Bradem Pittem piszesz : ) zupełnie nie ten kierunek... pisałysmy o serialu Chosen i tak je razem zestawiłam... tu nie ma bijatyk ale też śledzi się 'przygody' głównego bohatera i jego towarzyszy : ) Ręce opadają - pomyliłam Herkulesa z Achillesem : ) z filmu Troja... ; ) odpuszczam więc ten temat Tobie chodziło zapewne o stary serial Herkules z Kevinem Sorbo tak, fajny to był serial i dużo się działo, przygody, luźne dialogi i zwroty akcji Widzę w Chosen coś więcej niż tylko przygody głównego bohatera serialu akcji - dużo zestawiam i porównuję z pismem świętym, ze Starym i Nowym Testamentem. Odhaczam sobie w głowie kolejne punkty znane mi od dziecka z przypowieści i z opowiadań i wszystko układa się w całość... Prawie każdy szczegół się sprawdza i w serialu jest tak jak było napisane... 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
marinette 42 Napisano 7 godzin temu 2 godziny temu, yeya napisał: Kilka lat temu kupiłam kilka form silikonowych do odlewów z żywicy... fajne rzeczy można zrobić. Nie zajmuje się tym bo nie mam miejsca, ale parę rzeczy wyszło i kilka sprzedałam. Pierwszy łapacz nie wyszedł bo najwidoczniej złe proporcje były, albo było za gorąco (sam środek upalnego lata i później było trochę zabawy z oczyszczeniem formy). Kolejny już się udał. : ) Piękny. Ale przyznam, że nie słyszałam o łapaczu snów wykonanym całym z żywicy... Zazwyczaj są sznurki, prawdziwe pióra... Jak byłam dzieckiem to w szkole i w domu robiliśmy z sizalu takie ozdobne osłonki do doniczek do zawieszania wiszących kwiatów (bluszczy, paproci), zaplatało się sizal i wychodziły takie "koszyczki" nieco podobne do łapaczów snów, ale w tamtych czasach chyba nikt nie słyszał jeszcze o łapaczach snów. Przynajmniej ja nie pamiętam : ) 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 133 Napisano 4 godziny temu 2 godziny temu, marinette napisał: Ręce opadają - pomyliłam Herkulesa z Achillesem : ) z filmu Troja... ; ) odpuszczam więc ten temat Tobie chodziło zapewne o stary serial Herkules z Kevinem Sorbo tak, fajny to był serial i dużo się działo, przygody, luźne dialogi i zwroty akcji Widzę w Chosen coś więcej niż tylko przygody głównego bohatera serialu akcji - dużo zestawiam i porównuję z pismem świętym, ze Starym i Nowym Testamentem. Odhaczam sobie w głowie kolejne punkty znane mi od dziecka z przypowieści i z opowiadań i wszystko układa się w całość... Prawie każdy szczegół się sprawdza i w serialu jest tak jak było napisane... Małe nieporozumienie : ) Może zabrzmiało jakbym spłycała nie o to mi chodziło... : ) samej treści nie oceniam choć z Herkulesa też pewnie można było coś dobrego wynieść żeby nie było, że kupię albo do badziewia ten serial porównuje... starałam się ciut inaczej spojrzeć... raczej jak na serial... ująć i opisać. Postać Jezusa wiadomo, że wzór do naśladowania i z tym się nie kłócę, ale chcę też do końca chcę dyskutować na temat wiary... bo trochę w tym kierunku to zmierza... .) 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 133 Napisano 4 godziny temu (edytowany) 2 godziny temu, marinette napisał: Piękny. Ale przyznam, że nie słyszałam o łapaczu snów wykonanym całym z żywicy... Zazwyczaj są sznurki, prawdziwe pióra... Jak byłam dzieckiem to w szkole i w domu robiliśmy z sizalu takie ozdobne osłonki do doniczek do zawieszania wiszących kwiatów (bluszczy, paproci), zaplatało się sizal i wychodziły takie "koszyczki" nieco podobne do łapaczów snów, ale w tamtych czasach chyba nikt nie słyszał jeszcze o łapaczach snów. Przynajmniej ja nie pamiętam : ) Dzięki, tak... te indiańskie to ze sznurka i piórek. : ) w sumie nie wiem może gdzieś w TV takie się widywało... ale faktycznie wcześniej nie były popularne. Wczoraj próbowałam sobie przypomnieć nauczycieli uczących mnie plastyki i pomijając młodsze klasy i jeszcze jedną osobę to 4 lata jakby mi umknęły... niewiele w sumie na tych zajęciach było rozwojowego. Pamiętam tylko jakieś pojedyncze tematy. Ale nic w stylu takich kwietników/koszyczków... : ) nie żebym umniejszałam czyjś wkład w mój rozwój ale cóż... : ) Edytowano 4 godziny temu przez yeya 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 133 Napisano 4 godziny temu Teraz jak jest internet to można poznać wiele nowych technik i łatwiej jest się czegoś nauczyc... a możliwości jest wiele. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 133 Napisano 4 godziny temu 11 minut temu, yeya napisał: Małe nieporozumienie : ) Może zabrzmiało jakbym spłycała nie o to mi chodziło... : ) samej treści nie oceniam choć z Herkulesa też pewnie można było coś dobrego wynieść żeby nie było, że kupię albo do badziewia ten serial porównuje... starałam się ciut inaczej spojrzeć... raczej jak na serial... ująć i opisać. Postać Jezusa wiadomo, że wzór do naśladowania i z tym się nie kłócę, ale chcę też do końca chcę dyskutować na temat wiary... bo trochę w tym kierunku to zmierza... .) chcę nie chcę.) muszę dokładniej czytać przed dodaniem odp * nie do końca chcę: ) tak miało być 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
marinette 42 Napisano 2 godziny temu 2 godziny temu, yeya napisał: Małe nieporozumienie : ) Może zabrzmiało jakbym spłycała nie o to mi chodziło... : ) samej treści nie oceniam choć z Herkulesa też pewnie można było coś dobrego wynieść żeby nie było, że kupię albo do badziewia ten serial porównuje... starałam się ciut inaczej spojrzeć... raczej jak na serial... ująć i opisać. Postać Jezusa wiadomo, że wzór do naśladowania i z tym się nie kłócę, ale chcę też do końca chcę dyskutować na temat wiary... bo trochę w tym kierunku to zmierza... .) Nie nie o wiarę tu (mi) chodzi : - ) Ja ostatnio po prostu że tak to brzydko ujmę wyszłam trochę z czarnej d... (dziury) i wszystko mi się powoli układa : ) Kto mi w tym pomógł, wiesz (pisałam Ci) i ja po prostu się cieszę i dużo o tym myślę. Używam tych wszystkich porównań i staram się żyć właśnie nie tylko dla siebie jak przez ostatnich dwadzieścia lat, ale trochę dawać z siebie innym : ) ale nieważne, zupełnie nieistotne. Czasem mi musisz wybaczyć, że tak brnę... Tak się wychowałam...? : ) Bywa, że głośno myślę🩵 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
marinette 42 Napisano 2 godziny temu 2 godziny temu, yeya napisał: Dzięki, tak... te indiańskie to ze sznurka i piórek. : ) w sumie nie wiem może gdzieś w TV takie się widywało... ale faktycznie wcześniej nie były popularne. Wczoraj próbowałam sobie przypomnieć nauczycieli uczących mnie plastyki i pomijając młodsze klasy i jeszcze jedną osobę to 4 lata jakby mi umknęły... niewiele w sumie na tych zajęciach było rozwojowego. Pamiętam tylko jakieś pojedyncze tematy. Ale nic w stylu takich kwietników/koszyczków... : ) nie żebym umniejszałam czyjś wkład w mój rozwój ale cóż... : ) Te kwietniki/koszyczki wykonywaliśmy na technice i te zajęcia chyba najwięcej mnie w szkole nauczyły : ) było szycie fartuszków, było robienie breloczków do kluczy z drewna (włącznie z lakierowaniem), był nawet udział w konkursie i wygraliśmy szkolną nagrodę w postaci sprzętu nagłośnieniowego, a wykonywaliśmy piękną budowę w trzech różnych technikach ( z drewna, metalu i plastiku) : ) to były czasy... Z plastyki bardziej się uczyliśmy o stylach? (których i tak już nie pamiętam). 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
marinette 42 Napisano 2 godziny temu 2 godziny temu, yeya napisał: Teraz jak jest internet to można poznać wiele nowych technik i łatwiej jest się czegoś nauczyc... a możliwości jest wiele. Można, to fakt : ) ja z internetu nauczyłam się robić po raz pierwszy paznokcie hybrydowe. Kilka lat temu kupiłam sobie pakiet startowy w formie lampy i zestawu lakierów, obejrzałam na YT świetny filmik instruktażowy i nowa umiejętność nabyta : ) Co z tego jak i tak wróciłam do zwykłych pastelowych lakierów a nawet samych odżywek... wszystko po czasie się nudzi... Ale zajęcia na żywo w obecności kogoś kto nas czegoś nauczył pamięta się przez całe życie : ) i właśnie o to jakby cały czas mi chodzi odnośnie internetu... Choćby nie wiadomo jak fajne filmiki nie całkiem zastąpią nam w życiu prawdziwe spotkania, prawdziwe szkolenia i międzyludzkie relacje, że to tak określę : )) 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
marinette 42 Napisano 2 godziny temu Ale internet ułatwia, to fakt ; ) 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 133 Napisano 1 godzinę temu 30 minut temu, marinette napisał: Nie nie o wiarę tu (mi) chodzi : - ) Ja ostatnio po prostu że tak to brzydko ujmę wyszłam trochę z czarnej d... (dziury) i wszystko mi się powoli układa : ) Kto mi w tym pomógł, wiesz (pisałam Ci) i ja po prostu się cieszę i dużo o tym myślę. Używam tych wszystkich porównań i staram się żyć właśnie nie tylko dla siebie jak przez ostatnich dwadzieścia lat, ale trochę dawać z siebie innym : ) ale nieważne, zupełnie nieistotne. Czasem mi musisz wybaczyć, że tak brnę... Tak się wychowałam...? : ) Bywa, że głośno myślę🩵 Jak przystało na sangwiniczke .) jesteś bardziej ekspresyjna... rozumiem : ) Wiem, ale z mojej perspektywy ciężko się inaczej odnieść... nie chcąc wchodzić w rozważania... w treść mogę co najwyżej Ciebie wysłuchać, ok? : ) 26 minut temu, marinette napisał: Te kwietniki/koszyczki wykonywaliśmy na technice i te zajęcia chyba najwięcej mnie w szkole nauczyły : ) było szycie fartuszków, było robienie breloczków do kluczy z drewna (włącznie z lakierowaniem), był nawet udział w konkursie i wygraliśmy szkolną nagrodę w postaci sprzętu nagłośnieniowego, a wykonywaliśmy piękną budowę w trzech różnych technikach ( z drewna, metalu i plastiku) : ) to były czasy... Z plastyki bardziej się uczyliśmy o stylach? (których i tak już nie pamiętam). Na technice faktycznie więcej trzeba było robić... spoko też było pismo techniczne : ) była też praca w grupach na zajęciach kulinarnych... teraz sanepid mógłby się do tego przyczepić... Oki dobrze, że przypomniałaś faktycznie coś tam z historii sztuki było. : ) 26 minut temu, marinette napisał: Można, to fakt : ) ja z internetu nauczyłam się robić po raz pierwszy paznokcie hybrydowe. Kilka lat temu kupiłam sobie pakiet startowy w formie lampy i zestawu lakierów, obejrzałam na YT świetny filmik instruktażowy i nowa umiejętność nabyta : ) Co z tego jak i tak wróciłam do zwykłych pastelowych lakierów a nawet samych odżywek... wszystko po czasie się nudzi... Ale zajęcia na żywo w obecności kogoś kto nas czegoś nauczył pamięta się przez całe życie : ) i właśnie o to jakby cały czas mi chodzi odnośnie internetu... Choćby nie wiadomo jak fajne filmiki nie całkiem zastąpią nam w życiu prawdziwe spotkania, prawdziwe szkolenia i międzyludzkie relacje, że to tak określę : )) Filmiki i praca samodzielna jak dla mnie mają jeden konkretny minus... do wszystkiego dochodzisz sama i trochę jednak brakuje takiego prowadzenia za rękę i korekty... te są bardzo ważne na etapie nauki. Na studiach non stop były i te zyebki wspomina się z łezką w oku .) Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach