Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zdezorientowana1

Czy akceptujecie przyjazn waszego faceta z jego byla?

Polecane posty

Gość zdezorientowana1
dobra, rozumiem ze pozno i wszyscy poszli spac, ale jutro czekam na wiecej opinii.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość DDFta pierwszapierwsza
postaw mu warunek- albo ona albo TY- koniec

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
to się zawsze kończy problemem, niezaleznie czy facet czy laska, choć ludzie się rozstają, pożądanie pozostaje (choć niekoniecznie po obu stronach)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Instant Magic
Spotykałam się kiedyś z chłopakiem ,który przyjaźnił się ze wszystkimi swoimi byłymi. Było to dla mnie chore,bo ciągle mnie porównywał Kasia tamto Gosia tamto a Marzenka tamto. Skończyłam z nim szybko,po czym po jakimś czasie przypadkiem spotkaliśmy się hehe i on zapytał czy chce byc jego przyjaciółką:D żal.pl/eks...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość autorko trzeba być dorosłym
i tyle. samotne matki mają nowych facetów, a z ojcami mają kontakt i nikt nie robi problemów. trzeba być dojrzałą osobą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość DDFta pierwszapierwsza
dojrzałość nie ma z tym nic wspólnego skoro on staje po stronie swojej eks :P poza tym on MUSI się liczyć z tym że skoro Tobie to nie odpowiada to ma z nią zerwać tą silną więź i tyle :P przecież nie czuje już nic do niej więc skąd miałby się wziąć dla niego problem? ;p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja się przyjaznię z byłym
ale mnie nie podnieca, nie kreci i tylko tyle że sobie z nim pogadam jak za starych czasów...z nim to by było kazirodztwo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość DDFta pierwszapierwsza
o kurde x|

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja się przyjaznię z byłym ----> kurde, tak samo mam:D mogę się z nim spotkać, pogadać, byliśmy razem kupę lat wiec luz totalny... ale seks? Kazirodztwo właśnie:D a do autorki ----> tak naprawdę nikt Ci nic nie doradzi bo nikt nie zna Twojego faceta i tego jakie łączą go z była relacje. Ja bywałam w takich sytuacjach i raz byłam w ostrej kontrze bo wiedziałam że o niej nie zapomniał i coś ich może jeszcze łączyć, a w innej sytuacji, z innym facetem mając pewność że to naprawdę tylko znajomość dałam na luz i miałam racje... to są indywidualne przypadki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kawa na forum
Co za debile nie umieja odroznic przyjazni od kolezenstwa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość teraz ja coś dodam
Przyjaźnie się z byłym - byliśmy tyle lat razem, że jesteśmy jak rodzina :-) Zawsze mogę na niego liczyć i on na mnie. Mój nowy partner również. Ustawia mnie do pionu, jak za bardzo "piłuję" nowego ;-) Nie wyobrażam sobie, że nasza przyjaźń mogłaby się skończyć, bo jest tak mocna jak więzi rodzinne. Nie ma w tym żadnych podtekstów seksualnych, bo jak wyżej ktoś napisał - byłoby to kazirodztwo. :-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zdezorientowana1
byly jak rodzina? No wlasnie o to chodzi, jak dobrze czuc sie w zwiazku, w ktorym partner czuje sie ze swoim bylym/byla, blisko jak w rodzinie? Byla mojego faceta zachowuje sie tak, jakby to ona byla wciaz najwazniejsza dla niego, a ja jestem tylko jakas jego fanaberia. A on jej wcale nie stara sie wyprowadzic z bledu. A przyklad kobiet, ktore maja dziecko ze swoim bylym to jest zupelnie inna sytuacja. Takie osoby pozostaja ze soba zwiazane do konca zycia czy chca czy nie chca, bo laczy ich dziecko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zdezorientowana1
"to byloby kazirodztwo" - kazirodztwo tez sie zdarza... Ja nie mam watpliwosci, taka sytuacja jest dla mnie nie do przyjecia, dlatego napisalam wczoraj ze to sie rozleci z tego powodu.Klocimy sie wylacznie z tego powodu, a on bardzo nie lubi sie klocic, i bardzo mozliwe ze to pierwszy nie wytrzyma napiecia i odejdzie. Ale na wlasne zyczenie. On powinien starac sie aby miedzy nami bylo dobrze, wie ze z tego powodu nie jest, ale nie robi z tym nic, mimo moich stanowczych sprzeciwow. Ja tylko chcialam wiedziec, jak podchodza do tego inne dziewczyny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość DDFta pierwszapierwsza
mówię Ci rzuć go pierwsza żeby ani on ani jego eks lola nie mieli satysfakcji :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość teraz ja coś dodam
Pisząc o tym, że są to więzi rodzinne, mam na mysli to, że mój partner nie ma się o co martwić, bo nasza przyjaźń ma podłoże platoniczne - jesteśmy do siebie przywiązani, szanujemy się, pomagamy sobie, ale związku z tego nie będzie (tak, jak nie można mieć związku z bratem). Jesteś zazdrosna o jego rodzinę? Po prostu - związek nam nie wyszedł, a bycie rodziną jak najbardziej. Bardzo źle byłoby to utracić przez zazdrość naszych obecnych partnerów. Bo my naprawdę głęboko ich kochamy i nasza przyjaźń nijak się ma do tego :-) Mój partner to rozumie i akceptuje, ufa mi :-) i ma to dla mnie ogromne znaczenie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość teraz ja coś dodam
rozumiem, że tego nie akceptujesz - w takim razie prawdopodobnie Wasz związek się zakończy. Nie wiem, jak bardzo Twój jest związany z byłą, nie pamiętam, jak długo byli ze sobą i jaki mają stosunek do siebie teraz. W moim przypadku mój były nie jest ważniejszy od mojego partnera, jest podobnie ważny, ale inaczej. Trudno to określić, tak, jak trudno powiedzieć, czy Twój mąż (wiem, że nie masz, piszę teoretycznie) jest ważniejszy od Twojego ojca lub brata :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zdezorientowana1
wiem ze kazdy przypadek nalezy rozpatrywac indywidualnie. Ja jestem w stanie zrozumiec takie sytuacje, ze nie musza one byc zagrozeniem dla obecnego zwiazku, ale po prostu, najzwyczajniej w swiecie jestem zazdrosna o to ze ma wiez z inna kobieta. I to nie pozwala mi cieszyc sie w pelni naszym zwiazkiem. To chyba wystarczajacy powod zeby probowac jakos temu zaradzic. On tez byl bardzo zazdrosny o rozne osoby z mojego zycia, pewne moje zachowania byly takze dla niego powodem do zamartwiania sie. Tylko ze ja na jego prosbe zrezygnowalam z tego wszystkiego, bo to on i nasze wspolne szczescie sa dla mnie najwazniejsze. I co z tego ze mu zabronie kontaktow z nia. Nie o to chodzi zeby nie robil tego bo mu nie wolno, ale o to zeby nie czul checi robienia tego. A na to nie bardzo moge miec wplyw i zadne zakazy nie zmienia jego uczuc do niej. Podobnie jak rozmowa z nia nie ma sensu. To on powinien dac jej do zrozumienia, ze ich relacja juz nie moze wygladac tak jak kiedys.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość teraz ja coś dodam
wiesz, rozumiem Cię - prawdopodobnie nie czujesz się ważna dla swojego faceta, dlatego jestes taka zazdrosna. Mój wie, że w ogień dla niego wskoczę. Czy Ty znasz ją? Czy spotykacie się razem, czy oni spotykają się sami?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość teraz ja coś dodam
Ach, wróciłam stronę wcześniej i przeczytałam: "Ona z kolei zachowuje sie tak, jakby nie dotarlo do niej ze on ma juz kogos innego i pewnych rzeczy nie powinna w tej sytuacji robic, i przypisuje sobie prawo do kontaktowania sie z nim o kazdej porze dnia i nocy." No tak, w takim razie coś jest nie tak. My szanujemy to, że każdy ma swoje życie prywatne, związki. Rozmawiamy o tym często, radzimy ;-) ale ja nigdy nie będę się czuła ważniejsza od jego nowej dziewczyny, narzeczonej, żony... Dodatkowo, zawsze ustalamy spotkania tak, by wszystkim pasowało i nie koligowało z planami w naszych związkach. Jakie są Twoje relacje z nią?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zdezorientowana1
nie mam z nia zadnych relacji, nigdy jej nie spotkalam bo ona mieszka na drugim koncu Polski. Oni tez sie nie widuja na zywo, od czasu kiedy sie wyprowadzila z naszego miasta, podobno tuz przed tym jak sie z moim poznalismy. Ale ma rodzine blizej nas, czasem przyjezdza. Ostatnim razem zaproponowala zeby przyjechal sie z nia spotkac, ale akurat nalozylo sie to na awanture z jej powodu, wiec nigdzie nie pojechal. Nie wiem co by zrobil, gdybym akurat wtedy nie podniosla tematu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość paskudna sytuacja
współczuję. zrób coś z tym, bo to chory układ.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja przez taką przyjaźń miesiąc temu rozstałam się z chłopakiem. Z A. był on dwa lata, po rozstaniu, po ok. 4 miesiącach poznał mnie, od razu weszliśmy w związek. Na początku było ok.. dopóki nie zauważyłam, że zaczął rozmawiać z byłą na n-k. Pisali do siebie dość ... czule. Wkurzyłam się, zażądałam wyjaśnień a on powiedział, że po prostu chcą się przyjaźnić, ale żebym się nie martwiła. Nadal mi się to nie podobało, ale olałam to już szczerze mówiąc ... Po pół roku bycia ze mną rozstał się mówiąc, że nie przebolał z nią rozstania, że ją kocha i byli dla siebie stworzeni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie przesadź tylko...
Uważaj tylko, żeby nie doprowadzić do sytuacji, kiedy on dla świętego spokoju będzie ukrywał kontakty z nią przed Tobą... Mój narzeczony też ma kontakt ze swoimi byłymi, najpierw doprowadzało mnie to do szału, ale teraz większość akceptuję, bo są to bardzo sporadyczne kontakty, na zasadzie telefonu w jakiejś konkretnej sprawie czy życzeń świątecznych. A wcześniejsze relacje trudno nazważ związkami - kilkumiesięczne spotykanie się. Nie akceptuję tylko właśnie takiej wieloletniej miłości, z którą kiedyś był zaręczony, a o której jak się poznaliśmy też mówił, że jest jego przyjaciółką. Rozstali się kilka lat temu, ale w międzyczasie jeszcze ze sobą sypiali, nigdy jednak nie wrócili do siebie. To ona go zostawiła, ale bardzo żałowała później tej decyzji i bardzo chciała (i chyba nadal chce) do niego wrócić. Najpierw zaciskałam zęby i obserwowałam sytuację. A później zaczęłam mu krok po kroku pokazywać, co n=ona robi i na czym polega ta przyjaźń (on ma załatwiać jej sprawy, a jak nie ma czasu albo coś jest nie tak, jest awantura, ma być pod telefonem, na portalach ma nadal zdjecia z nim, wypisuje jakieś brednie, otwarcie mówiąc, że robi to tylko po to, żeby odstraszyć inne dziewczyny itp.) Kiedy zaczęła skarżyć się jego znajomym, że on ograniczył z nią kontakty i wypisywać do swojej kiedyś przyjaciółki, żony jego najlepszego przyjaciela, jaka to ja jestem o nią zazdrosna, o czym ta oczywiście od razu powiedziała, postawiłam sprawę na ostrzu noża, powiedziałam, ze jest toksycznym przypadkiem i nie chcę jej w swoim życiu, a jeśli zrobi jeszcze raz coś podobnego, osobiście powiem jej, co o tym myślę (a potrafię być niemiła i złośliwa). On sam w międzyczasie wiele zobaczył, pozamykał te wszystkie wspólne sprawy i praktycznie ograniczył kontakt do minimum, a jeśli ona sie z nim kontaktuje, mówi mi o tym. Póki co ona jest za granicą, więc jest łatwiej. Zobaczymy, co będzie, jak wróci... Za dwa tygodnie bierzemy ślub i obawiam się, że może się na nim pojawić - jeśli tak, ignorowanie będzie najlepszą metodą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sfdxxxbxcbvsdfgd
Byłe żony z dziecmi to nie to samo co byłe dziewczyny.Faceci z takiemi kobietami utrzymują kontakty bo nie da się tego uniknąc jak chcą miec kontakt ze swoimi dziećmi :) jak ktoś nie widzi róznicy to to jest śmieszne:) bez wzgledu na to co tu piszą, utrzymywanie kontaktów takl ścisłych z byłymi niesety oznacza, że nie do końca cos tam wygasło.A juz daje do myślenia, że az tak się denerwuje jak mówisz o zaprzestaniu ich. Pomyśl, czy jeśli facet kochałby swoją kobietę nie zrobiłby tego dla niej? nie ograniczyłby kontaktów z byłą do minimum, bo cię to boli.Przemyśl to. Poza tym co to za jego teksty, że niebyłby z toba jakbys przyjaźniła się ze swoim byłym. On może , ale ty już nie?. Przemyśl ten zwiazek, może tak naprawde szkoda na niego czasu. W każdym zwiazku z czasem nie jest tak jak na początku i wszystko inn( czytaj była, z którą wspomniania złe już się zamazują) zaczyna być atrakcyjne.Skoro raz mu zawróciła w głowie, a on ją lubi to drugi raz tez będzie potrafiła jak zechce, a on ulegnie na bank.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość DDFta pierwszapierwsza
he he dokładnie, przemyśl to bo gdyby na prawdę Cię kochał i... SZANOWAŁ już dawno zerwałby z nią kontakt. Myślę że to oczywiste ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fgdfgdgdgfg
Ja ze swoim bylym utrzymuje nadal kontakt i przyjaznimy sie. Rozstalismy sie w zgodzie,mamy do siebie szacunek wiec nie wyobrazam sobie ze mialabym udawac ze go nie znam.Tak jak pisaly osoby wczesniej,to jest przeszlosc dla mnie,traktuje go jak kolege,brata i nie kocham go.Po prostu go lubie.Rozstalismy sie 5 lat temu, bylismy razem 3 lata i ani razu nie bylo mowy o powrocie.Nie spotykam sie z nim czesto,raz na jakies kilka miesiecy sie kontaktujemy.Wiem,ze gdyby to bylo czesciej to zapewne moj chlopak mialby pretensje.A to on jest dla mnie najwazniejszy i to jego kocham.Gdybym widziala,ze go to boli i przeszkadza mu to po prostu ograniczylabym kontakt z bylym do minimum,chociaz juz i tak naprawde rzadko sie widujemy.Twoj chlopak jest troche nie w porzadku z tego co mowisz.Ja rozumiem miec dobry kontakt z bylym,w koncu jestesmy dorosli i powinnismy umiec rozstawac sie jak dojrzali ludzie,ale jak ktos robi sobie z bylej czy bylego przyjaciolke od serca z ktora widuje sie czesto i nie przejmuje sie tym,ze partnerowi to przeszkadza no to cos tu jest nie tak. A tak z ciekawosci,czesto sie kontaktuja?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość DDFta pierwszapierwsza
no wiesz, Ty masz szczęście być normalną i Twój były jest normalny :/ ale jej widocznie coś czuje do byłej :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fgdfgdgdgfg
No niby tak :) Ale nie doczytalam nigdzie zeby autorka pisala jak czesto sie spotykaja i jak ten kontakt wyglada. A to moze zmienic postac rzeczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×