Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość tesssssa

pytanie do kochanek zonatych mezczyzn

Polecane posty

Gość karoolek...................x
a mi przeszkadza ale nie potrafie sie zdobyc na odwage i poprsoic by ja zdjal. Z reszta wydaje mi sie to takim brakiem szacunku... Z drugiej strony jesli jestesmy gdzies razem (spotykamy sie w miejscach publicznych) to obawiam sie, ze ktos nas zobaczy i jego zlotko na palcu tez a nie chce by ludzie na mnie gadali... :/ ------------------ trach !!!! i rozjebało mi nadgarstki , w zwiazku z tym , nie jestem w stanie nic wiecej napisac haaaaaahahahhaaaaaa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to sie dolacze do rozmowy
dobranoc:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kochanka nie-kochanka
Zauważyłam pewien mechanizm obronny u zdradzanych żon: próbują przedstawić kochankowanie jako wyłącznie seksualny biznes swojego ślubnego do jakiejś puszczalskiej panienki. Pewnie takie wytłumaczenie pomaga żonie pogodzić się z losem i poczuć lepiej, ale jest i inna odmiana kochankowania "mentalnego", której żony nie widzą/nie chcą przyjąć do wiadomości, bo nie pasuje do ich wizji kochankowania. Co sądzicie o takim układzie: mężczyzna i kobieta (obydwoje w związkach) mówią jednym językiem, mają identyczny system wartości, rozumieją się bez słów, porozumiewają niemalże intuicyjnie, inspirują intelektualnie, patrzą na siebie z zachwytem (także seksualnym), wspierają wzajemnie, troszczą, przyjaźnią i jedyne, czego nie ma między nimi, to nie ma... seksu właśnie! Nie ma seksu z powodu odpowiedzialności za szczęście tej drugiej osoby i chęci niekomplikowania jej życia. Jak nazwać taką relację, która wykracza daleko poza zwykłą przyjaźń? Co to jest właściwie? Gdybym była na miejscu żony, obawiałabym się czegoś takiego bardziej niż zwykłego "wypuszczenia" się małżonka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tanitka...
no wlasnie mi tez ten nadgarstek rozj......... wiec dobranoc :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to sie dolacze do rozmowy
kochanka nie kochanka moim zdaniem taka relacja ma silny podtekst erotyczny tanitka pa:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to sie dolacze do rozmowy
Ja tez ide zaraz spac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kochanka nie-kochanka
Ma, oczywiście! Ale nie brniemy w to dalej właśnie z troski o drugą osobę... przynajmniej na razie się to udaje... Jak długo?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to sie dolacze do rozmowy
kochanka nie kochanka oby to nie bylo silniejsze od Was bo rozwalicie sobie rodziny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to sie dolacze do rozmowy
dobranoc:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tanitka...
Tego nalezy sie bac bedac zona a nie sexu.Zupelnie sie zgadzam.Mysle ze gdyby moj maz sie zakochal i tak rozumial z druga kobieta napewno culabym sie zdradzona,zawiedziona i nieszczesliwa.Skzywdzona przez zycie a nie przez meza bo na milosc nie mamy wiekszego wplywu ale jezeli facet bez milosci sie sexi z jakas panienka to mam do niego pretensje za brak odpowiedzialnosci.Sa w zyciu pomylki milosne i nie ma to nic wspolnego z kochankami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tanitka...
No to juz teraz dobranoc.Zasypiam ze spokojna glowa widzac jakie ludzie maja problemy i rozterki na wlasne zyczenie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kochanka nie-kochanka
No, łatwe to nie jest, zwłaszcza że więcej nas w tej chwili łączy niż z naszymi małżonkami (jeżeli chodzi o system wartości i sposób myślenia, także o temperament). Nie jest prosto zrezygnować ze znajomości, która jest spełnieniem najskrytszych pragnień o bliskości dusz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tanitka...
to sie dolacze do rozmowy pa pa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kochanka nie-kochanka
Dobranoc, i nie życzę takich rozterek...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Irvette1
Wiecie co nienawidzę mężczyzn. Do tanitki masz rację żadna kochanka nie wie jak naprawdę zachowuje się mąż w domu, gdyby byli w naszej skórze wiedzieliby o co chodzi, już kilku facetów próbowało mnie przekabacić a traci się na tym dużo szacunek do siebie szacunek w oczach bliskich i znajomych nawet jeśli byłoby aż tak źle. Nie wiem co mam ze sobą zrobić bo chciałabym tylko przyjaźni. Jeśli ktoś był mniej lubiany cierpi, ja cierpiałam i to bardzo, płakałam bo zazdrościłam rówieśnikom przyjaźni znęcano się nade mną a reszta kolegów się śmiała, tym dziwnego że potrzebowałam głupiej przyjaźni. i... myślałam że znajdę ją u bliskiego znajomego. przeliczyłam się on chciał romansu. mam dziwne odczucia nieraz się boje kiedy ktoś do mnie podchodzi ale lubię rozmawiać z facetami bo to nie tylko o naszych babskich sprawach ale i o życiu. A żonaci są pod tym względem najgorsi, że potrafią dla czystej przyjemności poderwać jakąś do łóżka, rozkochać w sobie dziewczynę a potem z przykrością jej powiedzieć że nie opuści swojej żony i nie zostawi dzieci, nie wszyscy tacy są, nie będę już uogólniać bo boje się że w ten sposób nigdy nie znajdę sobie bratniej duszy. Po cholerę robią nam taką krzywdę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Irvette1
Dziewczyny, nie dajcie się tak nikomu krzywdzić, później będziecie się tego wstydzić bardziej niż czegokolwiek Powiedzcie jak sobie poradzicie kiedy wasi rodzice się o tym dowiedzą krewni wasi znajomi po prostu wstyd i w dodatku zostajecie z tym same, nie wiem co zrobię ale chyba nie będę już żebrać o przyjaźń skoro nawet to nie powstrzymało bliskiej mi osoby przed skrzywdzeniem mnie. byłam wtedy nastolatka, chodziłam do zawodówki i od tego momentu zaczął się mój koszmar , w dodatku facet nie chciał żebym go zostawiła. Wcale się z tym dobrze nie czuję, wierzcie mi, to najgorszy okres w moim życiu i nigdy już nie będę wierzyć że tylko żona jest zła, na pewno winna jest kochanka mąż i żona a to że w ich małżeństwie źle się dzieje to nie jest żadne usprawiedliwienie dla kochanek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zaobrączkowany
do "to dołączę się do rozmowy" Niestety nie trafiłaś, tu nie chodzi o seks. To czysto platoniczne związki (a raczej znajomości, bo trudno to nazwać związkiem), nigdy nie dotknąłem żadnej z tych kobiet. Wszystko się dzieje "między słowami". Miałem chętną na "układ" łóżkowy, ale nie byłem (i nie jestem) tym zainteresowany. Mógłbym zaciągnąć bez większego problemy te kobiety do łóżka, ale nie mam zamiaru tego robić. Nie łóżka im trzeba, ale faceta, który dostrzega i docenia w nich kobiety w aspekcie emocjonalnym, duchowym i intelektualnym, nie fizycznym. One też mają obrączki i pierścionki zaręczynowe na palcach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do zaobrączkowanego
fizycznym też :-D kobieta dojrzała nie jest istotą aseksualną, nie oszukuj się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zaobrączkowany
kochanka-nie kochanka Chyba oboje napisaliśmy o tym samym :-))). Nie wiem jak to nazwać, ale to chyba bez znaczenia. "Kochanka/kochanek" to słowa powstałe od "kochania", a kochanie to nie tylko seks. Nawet rzekłbym, coś zupełnie innego niż seks. A w dzisiejszym świecie seks i kochanie rzadko kiedy idą w parze, więc to właśnie Ciebie można określić jako kochankę , w przeciwieństwie do 90% zdradzających.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zaobrączkowany
Oczywiście, że postrzegam je również w tym aspekcie, i one o tym wiedzą. Rzecz w tym, że ten aspekt jest najmniej istotny ze wszystkich, a równocześnie potencjalnie najbardziej niebezpieczny. Facet prześpi się z kobietą, rano wstanie weźmie prysznic i wstyd spłynie po nim do wanny razem z wodą, kobieta swój wstyd nosiła będzie przez resztę życia pod ubraniem. Dlatego nie ma między nami kontaktu fizycznego i nie będzie. Nie chcę im zafundować takiego ubrania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kochanka nie-kochanka
Zaobrączkowany :-) a jednak nazwałeś to... Ja też to tak odczuwam, ale bałam się nazwać wprost.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zaobrączkowany
"Tego" nie nazwałem, bo "to" trudno nazwać. Ani to małżeństwo, ani konkubinat, ani nawet związek. Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to "choroba". Choroba jednego z małżonków. Bolesna dla obojga małżonków i ich dzieci, niekiedy śmiertelna dla małżeństwa. Pozwoliłem sobie za to określić Ciebie. No i siebie również, żeby było sprawiedliwie :-).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kochanka nie-kochanka
A jednak pragnę go fizycznie również! I niełatwo to znosić dla dobra sprawy... ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość byłam ale nie jestem
Kiedyś byłam kochanką, zastanawiało mnie dlaczego mój partner zdradza żonę ze mną? On w związku 20 lat. Ja jakaś nowość. Zastanwiało mnie również dlaczego na kochcnkę wybrał mnie?, bo jestem starsza od byłej żony. Wiem już, Nie jestem ani ładniejsza ani fajniejsza. Ale mam to czego ona nie miała. Szacunek i podziw do mężczyzny, ona tylko wymagała.Ja kocham i to pokazuję codziennie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kochanka nie-kochanka
Zachorowanie na zakochanie? ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja wam napisze
że padło tu dużo zdań i stwierdzeń i nie ukrywam ze zgadzam się z wieloma - jestem mężatką od długiego czasu - i "kochanką" od roku, moje małżeństwo się rozleciało, teraz tylko żyjemy pod jednym dachem obok siebie, "udają" że chcemy tak dalej, sama zostałam zdradzona przez męża, i .. zdradziłam też z tą maleńką różnicą że u niego to był podobno jednorazowy wybryk a u mnie to trwa.. i powiem wam że ON zostawił dla mnie żonę. Wiem ze mnie kocha i i powtarza że zrobi wszystko żeby ze mną być.. tak planujemy i tak się tez stanie;) a jeśli chodzi o obrączkę to on jej nigdy nie nosił a ja swoją zdjęłam dwa lata przed tym jak się to stało:))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zaobrączkowany
Oczywiście, zakochanie to stan jak najbardziej "chorobowy" w sensie psychiki człowieka, jakkolwiek dziwnie to brzmi. Tylko że to choroba dobrze służąca gatunkowi ludzkiemu :-))). Większość ludzi nie jest w stanie funkcjonować w stanie takich huśtawek emocjonalnych przez dłuższy czas, dlatego po jakimś czasie objawy zakochania ustają na rzecz innych uczuć i emocji. A ci nieliczni, którzy są od stanu zakochania uzależnieni, mają bardzo ciężko w życiu - nie potrafią funkcjonować w stałych związkach i wiecznie szukają zakochania , wiecznie będąc nieszczęśliwymi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja wam napisze
byłam ale nie jestem - mnie tez zastanawiało dlaczego ja - nie dość że starsza od żony, to ani ładniejsza ani nic - ale jak to słyszę codziennie - potrafię kochać i pokazuje to :) ja wiem ze to strasznie zawiłe ale przez tyle lat w małżeństwie nie czułam się bezpiecznie, a przy nim - wiem ze nic mi nie grozi - on daje mi to poczucie bezpieczeństwa i ciepła jakiego kobieta potrzebuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja wam napisze
byłam ale nie jestem - mnie tez zastanawiało dlaczego ja - nie dość że starsza od żony, to ani ładniejsza ani nic - ale jak to słyszę codziennie - potrafię kochać i pokazuje to :) ja wiem ze to strasznie zawiłe ale przez tyle lat w małżeństwie nie czułam się bezpiecznie, a przy nim - wiem ze nic mi nie grozi - on daje mi to poczucie bezpieczeństwa i ciepła jakiego kobieta potrzebuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kochanka nie-kochanka
Ha - tylko że u mnie zdarzyło się to dopiero drugi raz w życiu z taką siłą, a on też "nałogowcem" raczej nie jest.... Po prostu wszystko mi u niego pasuje. Nigdy, z żadnym mężczyzną nie byłam mentalnie tak blisko. Nawet z własnym mężem w czasach najbardziej szalonych raczej dopełnialiśmy się temperamentami niż stapialiśmy się w jedność. Ta jedność chyba tak uwodzi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×