Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Jennny 28282828282hhhhh

To chyba nie jest fair?

Polecane posty

Gość Jennny 28282828282hhhhh

Sprawa wygląda następująco: Jestęmy z narzeczonym 8 lat razem, za 2 mies. ślub W trakcie narzeczeństwa narzeczony rozpoczął budowę domu, działka jest na niego, on jest inwestorem domu. Niedawno wziął kredyt na wykończeniówkę, będziemy go spłacać 10 lat. Kredyt wziął na siebie. Zaczynam się dośc niekomfortowo czuć w tym związku, w razie czego po kilku latach małżeństwa, jeśli poprzewraca mu się w głowie lub znajdzie kochankę, może mnie wystawić za drzwi, gdy tylko mu się znudzę, prawda? On jakoś nie mówi o tym, żeby dopisać mnie jako wspłwłaściciela, chociaż niedługo się wprowadzamy. Czy ja przesadzam?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jennny 28282828282hhhhh
???????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no wiesz wg prawa to sytuacja wygląda tak że w razie czego rzeczywiście wszytko należy do niego bo inwestycja była zaczęta przed ślubem i on jest jedynym właścicielem nie wiem co mam Ci radzić w tej sytuacji ....jak zaczniesz rozmowę możesz być odebrana jako materialistka która leci na jego dom ale z drugiej strony jak masz się czuć bezpiecznie w takim związku ładować Waszą wspólną kasę w coś co tak na prawdę nie jest twoje może delikatnie porozmawiaj z narzeczonym jak on widzi tą cała sytuację czy np planuje Cię dopisać do domu jako współwłaścicielki czy nie ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bref;hr;jfo3
z jakiej paki ma cie dopisać jako współwłaścicielke skoro nic nie zrobiłaś w tym kierunku, on ma racje to jest jego dom

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak dom jest jego ale kredyt na wykończenie wziął niby na siebie ale na 10 lat a skoro ślub jest za 2 miesiące to będzie go spłacał ze wspólnej kasy prawda ?....a i nie wierzę że wprowadzają się w kompletnie urządzony dom bo na pewno jeszcze nie jedno brakuje więc autorka będzie chcąc nie chcąc uczestniczyć w kosztach urządzania domu ładować i swoją kasę a i pewnie pieniądze wspólne ze ślubu więc dlaczego ma w razie czego zostać z niczym ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jennny 28282828282hhhhh
No, Pani Wodnik, niestety masz rację. Przy czym jakieś 3/4 wesela finansowałam ja... Dom jest w stanie surowym, kredyt niby na niego, niby on ma go spłacać (zarabia jakieś 3 tys., ja 1800) ale wiadomo przecież, że po ślubie spłacamy razem. Masę rzeczy jest do zrobienia, a jak mam urządzać dom, który nawet nie jest mój... Nie, zebym mu nie ufała, ale w życiu różnie bywa. Poza tym, gdy sie poznaliśmy, nie miał nic, dopiero po 2 latach "chodzenia" rodzice mu zapisali działkę, no i tak już został - wszystko na niego. on nie chiał wcześniej brać kasy na budowę ode mnie, bo zarabiałam grosze, ale teraz czuje się troche wysiudana i nie wiem, co robić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jennny 28282828282hhhhh
up up up

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bez ogródek...
Musisz zadbać o to, aby twoje pieniądze , nie pozostały w murach tego domu, bo w razie czego potem co?... weźmiesz sobie parę cegiełek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja miałam podobną sytuację tyle że z mieszkaniem. Mój mąż kupił mieszkanie na kredy przed ślubem więc cały czas myślałam że to jego. Ale nie dawno brał dość duży kredy na remont i chciał się podpiąć pod hipotekę no i wyszło szydło z worka...pani w banku powiedziała,że ja muszę też podpisać się pod wnioskiem bo: jestem żoną a mieszkanie na kredyt to póki co jest banku,w dodatku ten kredy spłacamy ze wspólnej kasy i jak się dowiedziałam po tej całej akcji z bankiem to w razie w(odpukać) pół mieszkania jest moje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czy wyszłabyś na materialistkę, czy nie, chyba nie będzie takie ważne jak za kilkanaście lat będziesz zabierać dzieci i wracać do rodziców, albo co gorsza do domu samotnej matki, i zaczynać wszystko od zera, bo to wszystko będzie jego, a Ty nie będziesz miała nawet kasy na adwokata, który pomógłby ci udowodnić, że ty także pakowałać kasę w ten dom. Pomyśl o tym, że nie tylko o siebie musisz zadbac, ale także o swoje przyszłe dzieci. Musisz postawić sprawę jasno w rozmowie z narzeczonym, nie masz wyjścia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
w temacie mowa była o kredycie na remont, a nie mieszkanie, więc wspólny jest tylko wkład w wykończenie i ewentualnej spłacie podlega wkład w dom [część kredytu plus inne ufundowane dodatki], w częściach odpowiadających wielkości udziału o ile tak zechce któraś strona, bez żądania strony- pół na pół

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kasiula, twoja sytuacja jest inna, banki się zabezpieczają w ten sposób, zwłaszcza jak kredyt jest wysoki i nie tyle tu chodzi o hipotekę, co o ten kredyt własnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jennny 28282828282hhhhh
Kurczę, ale skoro ten kredyt mamy spłacac wspólnie, czy tym samym mam jakikolwiek udział w tym domu? Myślę o tym dłuższy czas, i w razie, gdyby nie chciał mnie dopisać, nie włożę ani złotówki lub też będę brała faktury na siebie. I kit, że nie odliczy sobie od ulgi budowlanej :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nigdy nie wkładaj pieniędzy w coś, co nie jest Twoje współfinansujesz jak jesteś współwłaścicielem, nie jesteś - niech właściciel płaci ewentualnie finansuj, ale niech Ci wystawią weksel :) rozmawiaj szczerze - albo każde ma swój majątek i masz swoją kasę dla siebie, albo macie wspólny i tylko wtedy się dokładasz nie życzę rozwodu, ale skoro mąż przyszły więcej zarabia i będzie miał większy wkład w remont, to przy jego szczerej chęci wykiwania Cię - wykiwa Cię, bo nawet udowodniwszy swój wniesiony wkład, w porównaniu do niego niewiele zyskasz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jennny 28282828282hhhhh
Zołza, dzięki za rade. Postawię sprawę jasno - albo robi mnie współwłaścicielem domu, albo ja odkładam - chociażby taką samą część, którą on przeznacza na kredyt i zakupy (wykańczanie) domu - na poczet MOJEGO przyszłego mieszkania. Strasznie to wszystko wyrachowane, ale myśle, że rozsądne. Nie chcę się potem obudzić z dzieckiem z ręką w nocniku i zostać bez niczego jeśli np. dopadnie go kryzys wieku średniego :/ Co myślicie o tym?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jennny 28282828282hhhhh
Tzn ja odkładam część proporcjonalną do tej części, którą on przeznacza na dom i kredyt

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jennny 28282828282hhhhh
up up jesteście

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie wyrachowanie, a szerokotorowe myślenie przyszłościowe:) Teoretycznie możesz wszystko później udowadniać, z różnym skutkiem, ale: 1. nie wiesz, jak sąd wyceni Twój wkład w postaci włożonej w dom pracy, jak oceni materiał dowodowy, czyli czy uzna za bardziej wiarygodne twierdzenia męża, czy Twoje 2. pieniądze, które wsadzisz w dom mogą się rozpłynąć bez faktur- przy remontach często trzeba nagle coś dokupić, coś szybko załatwić, fachowca przekupić/zmotywować lub po prostu nie mieć czasu na formalności 3. możesz w ciągu lat zgubić faktury i dokumenty, a nawet sama się ich pozbyć, jak dojdziesz do wniosku, że tyle lat się tylko przewracają i na pewno się nie przydadzą, firmy mogą zniknąć z rynku, jak i Ty możesz nie pamiętać, co skąd się wzięło 4. jeśli mąż będzie spłacał kredyt dokonując samodzielnie wpłat, ze swojego konta, jeśli jego wynagrodzenie po odcięciu raty kredytu nie będzie niższe od Twojego, może śmiało dowodzić, że kredyt spłacił sam, a Ty jedynie podlewałaś kwiatki, myłaś okna, smażyłaś kotlety i kupowałaś sobie torebki, albo i tylko torebki kupowałaś 5. dlaczego masz sobie komplikować coś, co możesz prościej załatwić już teraz? zasadniczo nie tylko wynagrodzenie jest uwzględniane, ale i wniesioną pracę, ale pieniądz jest jasno określony, ma konkretną wartość, a pracę i przede wszystkim wartość tej pracy trudniej udowodnić mąż może twierdzić, że opiekowałaś się domem w nie większym stopniu niż on, na to faktury nie dostaniesz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jenny wczorajsza 282828822
Ktoś sie jeszcze wypowie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jenny28282828

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jatozabiłbym
i wyrzucił na ulice jakby mi sie znudziła jakas suka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja powiem tyle
że czułąbym sie niepewnie, bo dziś sie kochacie a za jakiś czas nie wiadomo co może być, zawsze bierz pod uwage co sie może wydarzyć. a propo wcześniejszego wpisu, to że go urządzasz czy włożysz jakies pieniądze to nie do końca tak że to stracisz bo w końcu bedziesz w nim mieszkać a tak byś płaciła za wynajem. Ja nie lubie polegać na kimś bo musze wiedzieć na czym stoje, nie wyszlabym za niego gdybym była na twoim miejscu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×