Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Irviing__

Straszny dół ;(

Polecane posty

Gość Irviing__

Ale złapałam strasznego doła, siedzę i chce mi się płakać i nie chce mi się żyć ;(. Klasa maturalna (więcej problemów), tata już od tygodnia pije a więc i krzyczy, mama chora, nawet rozmawiać jej się nie chce, rodzice się do siebie nie odzywają, ciągle kłótnie, naburmuszenia. Jesteśmy normalną rodziną i może to teraz wyolbrzymiam ale ciężko przechodzę te momenty, gdy często się kłócą, nie odzywają do siebie, wyżywają złość na mnie ;( a tacie zdarza się pić ;( W dodatku nie radzę sobie sama ze sobą, niska samoocena, niskie poczucie wartości i poczucie, że jestem nic nie wartym śmieciem, który niepotrzebnie wałęsa się po tym świecie. Chodzę z tym do psychologa, na razie dwa spotkania i to tylko bardziej pogłębia moje poczucie beznadziejności. Po prostu nie mam ochoty do życia! I mimo że powinnam być bardziej dojrzała, bo kurwa mać, ręce i nogi mam, to czuję się wewnętrznie tak kurewsko źle, że dziwię się, że nie zaczęłam szukać pociechy np w narkotykach, a skonczyło się na papierochach ;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
na pewno masz jakieś koleżanki które ci pomogą, i staraj się szanować siebie, każdy jest wyjątkowy taki jaki jest, każdy jest inny🌻 powinnaś docenić samą siebie i zacząć wierzyć że jesteś śliczna i możesz dużo na tym świecie zrobić:) a matura to luzik:classic_cool: więcej strachu niż tego wszystkiego;) na prawdę matura jest trochę przereklamowana:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tez jestem w klasie maturalnej i czesto z tego powodu mam dola, stresuje sie, boje sie ze nie zdam matury i tak pewnie bedzie przez te 8 miesecy caly czas :O juz chce miec to za soba :( Moi rodzice tez bardzo czesto sie klocą i sa naburmuszeni. Sprzeczają sie o drobnostki i bardzo wkurza mnie atmosfera ktora panuje w domu... Ja szukam pociechy w alkoholu... chocna chwile zapominam o problemach i jest mi wtedy dobrze po prostu dobrze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ona...tam
mam to samo.. sa kolezanki, ale one nie wiedzą duzo rzeczy, np. o kłotniach w domu.. które są dobijające.. zamykam sie w pokoju słuchawki i jakos dalej rade... lecz to jest okropne.. jeszcze nie dawno straciłam jedną przyjaciólkę, z którą mogłam o wszystkim porozmawiać..straciłam chłopaka... nic mi się ni chce... jedyne co mi pomaga to impreza w sobote, gdzie mogę wtedy złą energie wyrzucic.. ale w niedziele jest jeszcze gorzej... ;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Błagam tylko nie popadajcie w uzależnienia:( Narazie czujecie się z tym dobrze ale może przyjść taki czas że nie będziecie potrafili sobie z tym poradzić. Nie jestem żadnym psychologiem ani nic w tym rodzaju, piszę z własnego doświadczenia. Wyjść z tego to jeden wielki koszmar

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Irviing__
Ja nie mam koleżanek. A na pewno nie tych dobrych. Zawsze byłam samotna, nie miałam nigdy chłopaka i aż mi żal, co tak mi tego brakuje. Koleżanki to trochę takie ważniary, co to one nie są, a inna kolezanka, tak myslałąm, ze przyjaciółka, tez unika kontaktu, więc zostaję sama. Gubię się juz w tym wszystkim i czasem mam wrazenie, ze wcale nie powinno mnie być i jestem jakąś koszmarną pomyłką ;( Obejrzałam dzisiaj Requiem dla snu, dopiero teraz, bo myślałam, że już dojrzałam do tego filmu, a on i tak mną wstrząsnął. Ta samotność, to zagubienie i smutek bohaterów, to, jak sobie nie radzili i nie wiedzieli co robić - czuję to samo, tylko ja jeszcze nie siegnęłam po narkotyki czy inne uzależnienie, a wszyscy z zewnątrz myślą, że jestem normalną, szczęśliwą nastolatką. I tylko ja mam wrażenie, jakbym gniła od wewnątrz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ona...tam
u mnie też każdy mysli, ze nie mam zmartwien.. ze mam super zycie.. ze niby zawsze mam sporo znajomych.. powodzenie u chłopaków.. ale to wszystko jest zgubne.. wokół mnie widzę pustych ludzi, najgorsze jest to zauważa, ze robię się równieź pustą osoba, którą widzi tylko swój czubek nosa... tylko siebie.. nie patrzy na uczucia innych.. od swoijej przyjaciólmki dowiedziałam się, ze ejstem zesputą suka... wszystko jest łądnie,a le tylko wtedy gdy się tego nie rusza.. , gdy zacznie wychodzic jedno zło wychodzi następne.. moje nałodi.. co sobotnia imprezka - picie alkoholu i fajki... niby jest wszystko ładnie.. niby jest duzo znajomych.. ale tak naprawdę jestem sama... nie mam nikogo do kogo mogłabym się zwrócic o pomoc... Ty chodzisz do psychologa ja nie.. sama sie zakłamuje udaje, ze wszystko jest ok.. usmicham się do wszystkich .. ale w srodku jest jeden wielki wulkach .. który niedługo wybuchnie i wtedy nawet sama nei wiem co moge zrobic...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ona...tam
ostatnio teraz mam zaburzenia odzywiana.. nigdy ich nie miałam.. jestem zakompleksiona... nic mi sie nie podoba.. do tego ojciec, który wiecznie pije.. wieczne pretensje.. a dla ludzi obcych wszystko jest dobrze.. jestesmy szczęsliwą rodzinką.. ;( ;|

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiem, że to tak nie na temat, ale potrzebuję pilnie pomocy, wy jesteście z 3 klasy, a ja z pierwszej i słuchajcie bo nie wiem czy macie nadal ćiwczenia z pierwszej klasy do geografii, najlepiej pt "SYSTEM PRZYRODNICZY ZIEMI", zależy mi tylko na jednym zadaniu, bardzo proszę o pomoc.🌻 to dla mnie strasznie ważne, a męczę się pół dnia i nie umiem tego.;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Irviing__
Poszłam do psychologa po pewnym... wybuchu agresji z mojej strony. Wyładowałam się na koleżankach z klasy. Przy wszystkich, nawet przy nauczycielu. To było straszne... To wtedy zrozumiałam, że nie daję rady i moje problemy się pogłębiają. I też mam wyrzuty sumienia, że robię się egoistką, bo dostrzegam swoje problemy i chcę o nich rozmawiać, wyrzucać z siebie. Nie mam komu, bo od razu słyszę, że myslę tylko o sobie. Nie mamz rozumienia, bo zwyzywają cię od emo. Albo słyszę "przesadzasz" i moje poczucie bezradności wzrasta. Mam czasem ochotę krzyknąć na srodku ulicy, że kurwa chcę zacząć żyć i się cieszyć, wykrzyczeć wszystko, co mi na duszy leży a tak naprawdę nawet u psychologa jestem zacięta a lekarz nawet chyba nie chce niczego ze mnie wydobyć. Zadaje pytanie i jest milczenie bo ja mam wielką gulę w gardle. Przez to wszystko zaczęłam palić. Upiłam się na własnej osiemnastce. Boję się, że z powodu żalu i smutku i niechęci, sięgnę po narkotyki, bo coraz bardziej odczuwam w sobie złość, której nie mogę wyładować ;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ona...tam
ja tez chciałam sięgnąc po narkotyki.. tylko wtedy widziałam ludzi ... widziałam jak sie zachowują to wybrałam fajki .. paczka dziennie ;| dwie paczki jedna impreza ... o problemach trzeba rozmawiac.. z bliskimi a ja nawet siostrze nie moge powiedziec co sie dzieje.. w tamtym roku zaczełam sie drapac.. po tym jak zerwał ze mną chłopak.. w tym roku pewnie też do tego dojdzie . ;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Irviing__
Ja klasyka - zajadam stres a potem wyrzuty sumienia i wyrzeczenia i od nowa. Obgryzam skórki przy paznokciach, czasami do krwi. Oraz wargi, też do krwi. Nie panuję nad tym. Palę papierochy. Od zatrucia wódką, już nie piję na szczęście, odruch wymiotny na sam widok wódki. I też często się drapię. Popadam w paranoję i nierzeczywistość, np bardzo często, nawet idąc ulicą, wyobrażam sobie, że jestem kimś innym i jestem w innym świecie, np w jakimś filmie. Gubię się w świecie rzeczywistym, bo nie chcę w nim być. Nie umiem się uczyć, skupić na nauce, chodzę smutna i przygnębiona, bez życia. I nikt nie widzi problemu, nie zapyta, czy jest coś nie tak, nie zaproponuje pomocy. Gdy próbuję się wygadać, to nikt nie chce słuchać. Zaczynam być zirytowana i bronię się, będąc wredną i niedostępną. Uciekam od ludzi. Każdy mysli, że jestem taką zadumaną w sobie pannicą. Nie chcą widzieć czegos więcej... Pewnie ktoś, kto jest normalny i to czyta myśli sobie, że jestem chora.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Irviing__
Och, najgorsze - mam wahania nastroju, masakryczne. Ostatnio mam napady płaczu, za 5 minut śmiech i znowu napady płaczu złości czy agresji. Dosżło do tego, że robię rzeczy, których nie robiłam - krzyczę, że chcę być sama, zamykam się w pokoju i mam wszystko gdzieś, albo milczę czy całkowicie się wyłączam, nie myśląc o niczym. Gdy na kogoś patrzę, błagam w myślach, aby spróbował mi pomóc bo gdy ja proszę o pomoc, to jej nie dostaję. W rezultacie przestałam o nią prosić... Tak bardzo jestem samotna, że nawet obcy człowiek jest w stanie sprawić, że się w nim zauroczę, bo ttak bardzo chcę, aby ktoś zobaczył we mnie wyjątkową osobę. I zdaję sobie sprawę, że robię się słaba psychicznie, tylko to jest silniejsze ode mnie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ona...tam
teraz uświadomiłam sobie, kim tak naprawdę jestem.... widze to co Ty opisujesz i widzę siebie.. tylko ze ja jestem juz po maturze... po zatruciu wódki piłam piwo , teraz znów wódka... idąc ulicą tez wyobrazam sobie, ze nie ejstem tutaj z nimi, cały czas ludzie pokazuja mi, ze odtrącam ich od siebie.. ale ja nie umiem juz nikomu zaufac.. mówię co czuję a oni potem to wykorzystują ... zrobię wszystko, zeby wrócic do normalnego zycia... ale wiem, ze będzie jeszcze gorzej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Irviing__
To jest gorsze, gdy widzisz, kim jesteś. Mnie to tak dobija, że nie radzę sobie z tą myślą. Doszło do tego, że nawet w nauczycielu wfu chciałabym zobaczyć kogoś, kto mi pomoże, tak jak na cholernych filmach bywa a wiem, że nikt nie chce widzieć moich problemów :/ Nawet psycholog mnie denerwuje i chyba zrezygnuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ona...tam
Trzymaj sie Kochana ... Musisz dac rade.. jestes młoda.. i teraz matura jest wazna no i Twoja samoocena moze zapisz się na karate albo cos takeigo, zeby odreagowac to wszystko .. ja biegałam.. ale przez fajki nie dalam rady ..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Irviing__
Zdrowie mi nie pozwala na uprawianie sportów to jeszcze bardziej mnie dobija, ze jestem beznadziejna ;( Gdy moja klasa ma wf, a ja muszę siedzieć na ławce i gdy widzę wzrok nauczyciela wfu - gdy mam wrażenie, a może tak jest, że patrzy on na mnie z pogardą, że nawet ćwiczyć mi się nie chce, to tylko odwracam wzrok i mam ochotę uciec ;( W ogóle mam ochotę uciec od ludzi, a z drugiej strony chciałabym z nimi przebywać... I mieć kogoś, kto by mnie pokochał i mi pomógł ;( Nie wiem czemu niektórym, tak jak np mi jest tak ciężko samemu ze sobą, a inni mają chłopaków w wieku 14 lat i myślą, że są Bóg wie kim ;(. Matura mi pewnie kiepsko pójdzie, bo mam srednie oceny...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ona...tam
takie 14 to teraz myslą , ze wiedzą juz wszystko, ze juz sobie zjarały, itp to juz są fajnie.. ha ... zycie jednak ich sporo nauczy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Irviing__
Myślę, że juz tak po prostu zostanie... jak będę coraz słabsza to zacznę ćpać, pić, zadawać sie z bóg wie kim i ogólnie zjadę ładnie na samo dno, a jak będę trochę silniejsza to mimo pogarszającego się stanu, po prostu odseparuję się całkowicie od ludzi, zostanę starą, zmęczoną i zgorszoną kobietą, wiecznie samotną... co mnie przeraża, ale całkowicie nie widzę przed sobą innej przyszłości...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×