Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość kobieta na zakręcie 1111

CO JA MAM TERAZ ZROBIĆ??????????????????

Polecane posty

Gość kobieta na zakręcie 1111

Wiecie, jak wyglądało moje życie?Tak w skrócie: liceum - wielka miłość przerwana przez rodziców, chłopak wyjeżdża na Cypr. Studia - dostrzegam, że chłopak z mojego sąsiedztwa jest całkiem niezły ( w sumie mama mi to wmawia) i z braku laku się z nim wiążę. Studia wpadka i dalej już nic więcej. Wielka miłość z liceum jednak wraca. co robię? lecę do niego i spędzam upojne chwile w samochodzie...nie doszło do sexu, ale całowaliśmy się. A najgorsze i najstraszniejsze jest to, że wcale nie żałuję. Było cudownie i ciągle czuję jego zapach, pocałunki, dotyk...i chciałabym znowu się z nim spotkać...i co ja mam zrobić? zachowuje się jak smarkata gówniara a nie dojrzała kobieta! z mężem od miesięcy nie sypiamy ze sobą, nawet się nie przytulamy. Nie rozwiedziemy się, bo dzieci małe, bo nie była bym ich w stanie utrzymać, bo wstyd we wsi, bo..., bo...., bo...poza tym jest coś jeszcze - czy pobrałam się z miłości czy bez niej - przysięgałam przed moim Bogiem... a dla niego nie ma rozwodów. Wydawało mi się , że moja wiara jest głęboka, a wystarczył jeden pocałunek żeby odejść od Niego, od wszystkiego, czego od nas wymaga...nie kocham tamtego chłopaka - już nie...ale pociąga mnie fizycznie. Pragnę żeby znów mnie całował...pewna osoba napisała, że rozpaczliwie pragnę miłości...możliwe, bo tak naprawdę nigdy nie poczułam, że komuś bardzo na mnie zależy, zawsze to ja się starałam...musiałam zasłużyć na miłość mamy, męża.....nie wiem, co mam zrobić... czuję taką beznadzieję, że już nic fascynującego mnie w życiu nie czeka, że już nie przeżyję wielkiej miłości, bo mam męża...potrząśnijcie mną, bo nie wiem, co robię. jestem w martwym punkcie i nie wiem, w którą stronę pójść...wdać się w przypadkowy romans??? przekreślić wszystko czym żyłam? wiarę, rodzinę, Boga..czy zostać i trwać w tej matni do końca życia z człowiekiem którego prawdopodobnie nigdy nie kochałam??? czuję, że tracę grunt...pomocy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oczywiście że odejść. Po pierwsze zachowujesz się podle- jesteś z kimś kogo nie kochasz. Po drugie, jakby nie patrzeć, sama też zasługujesz na miłość, mimo wszystko, jak każdy człowiek. W końcu i tak się rozstaniecie, ale po co przedłużać to? Jeszcze każde z Was może sobie ułożyć życie, a nie możesz odbierać tej możliwości swojemu mężowi przez swój egoizm...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie ma to jak pomocne rady facetów,którzy na kobiecej psychice znają się jak mało kto. Jeżeli to do mnie, to po 1-sze jestem kobietą :) Po 2-gie - jej sprawa, jak chce bagienka, to niech się w nim tapla, ale niech najpierw uswiadomi swojego męża, Po 3-cie - skoro jesteś uczulona na głupotę, jej wpis powinien Cię zastanowic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Fuksik nie wiedziałam jak mam nick interpretować więc z góry (jak widać mylnie)założyłam że jesteś mężczyzną. Jej wpis nie zastanawia mnie wcale- takich historii jest wiele- bo na świecie nie istnieją sami mądrzy ludzie (z kogo wtedy możnaby się było nabijać prawda?? :O ) Zawsze szczery dla Ciebie 3/4 tematów to prowokacja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jej wpis nie zastanawia mnie wcale- takich historii jest wiele- bo na świecie nie istnieją sami mądrzy ludzie Uczulona,ale autorka nie jest naiwną zakochaną siedemnastolatką, tylko mężatką. W kajdankach do ślubu szła?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed Bogiem przysięgałaś też miłość, wierność i małżeńską uczciwość, także wiesz... Nie rozstaniesz się z mężem, bo jak sama napisałaś czujesz i wierzysz w to, że sama nie dasz rady z dziećmi. Nie wiem w takim razie jakiej rady oczekujesz. Nikt tu nic nie poradzi, sama sie musisz ogarnąć i albo dojdziez do takiego punktu w życiu kiedy powiesz dość i skręcisz w końcu w jakąś inną drogę, albo będziesz w tym tkwiła i nic i nikt nie sprawi, że to się zmieni. Bo to w Tobie najpierw musi się dokonać ta najważniejsza zmiana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Fuksik nie,ale jak widać po wpisie to jest jeszcze młoda dziewczyna (żeby dobitniej nie powiedzieć) a to, że jest mężatką z dzieckiem nie jest jednoznaczne z tym że jest myślącą dorosłą osobą. Nie chcę nikogo urazić- zwracam tylko uwagę na fakt że nie wiek,stan cywilny,ilość dzieci jest wyznacznikiem tego czy jesteśmy naprawdę dorosłymi,mądrymi ludźmi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Fuksik nie,ale jak widać po wpisie to jest jeszcze młoda dziewczyna (żeby dobitniej nie powiedzieć) a to, że jest mężatką z dzieckiem nie jest jednoznaczne z tym że jest myślącą dorosłą osobą. Dlatego pasowałoby dorosnąć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rumburaczyca
Rozwiedź się i spróbuj ułożyć sobie życie od nowa z kimś kogo pokochasz i kto będzie kochał Ciebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie chcę nikogo urazić- zwracam tylko uwagę na fakt że nie wiek,stan cywilny,ilość dzieci jest wyznacznikiem tego czy jesteśmy naprawdę dorosłymi,mądrymi ludźmi. Zgodzę się z Tobą. Masz rację. Też znam takie. Im starsze, tym cwańsze i bardziej wyrachowane. Tylko zdumiewa mnie, że prawie każda dziewczyna, która jest "w podobnej sytuacji" jak autorka - summa summarum chce się na własnej skórze przekonać, że jednak nie było warto :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moooona***
a może jednak warto? bo Tamten tez pewnie ma jakieś wady i wtedy Autorka { zawróci} w strone męża?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zrób wszystko by byc szczesliwa. zostając przy mezu krzywdzisz tez dzieci mimo ze było by to własnie poświęcenie dla nich. i nie pacz na ludzi i na to co kto powie poniewz to jet twoje zycie a nie ich

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a może jednak warto? bo Tamten tez pewnie ma jakieś wady i wtedy Autorka { zawróci} w strone męża? Tak, doceni męża, gdy dostanie kopa w doope od kochanka :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×