Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Studentka marnotrawna

Tęsknię za studiami :(

Polecane posty

Gość Studentka marnotrawna

Ech...tak mi smutno, że wracam na uczelnię dopiero w styczniu :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Studentka marnotrawna
Pół roku temu zawaliłam studia na własne życzenie. Przytłaczały mnie problemy w życiu osobistym, więc nauka zeszła na drugi plan. Przestałam chodzić na zajęcia, doszłam bowiem do wniosku, że i tak nie zdam egzaminów, mimo, że to był już II rok i do tej pory radziłam sobie całkiem nieźle. Niestety problemy psychiczne przeszkodziły mi w pomyślnym zakończeniu semestru. I stało się. Zawaliłam czwarty semestr. Rodzice się załamali, ja jeszcze bardziej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Studentka marnotrawna
Od tego czasu minęło trochę czasu. Zarobiłam kasę na repetę, a resztę pensji odłożyłam na podróż. Czuję się znacznie lepiej, wróciła mi chęć do życia, w tym do nauki. Zrozumiałam swój błąd, no i tęsknię. Nie mogę się doczekać powrotu, mam już dość siedzenia w domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Studentka marnotrawna
Czy ktoś z was też kiedyś zawalił semestr lub rzucil studia ? Jak ułożyło się wasze dalsze życie ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Studentka marnotrawna
Wybieram się na wiosnę do Rumunii i na Węgry :) Kierunek akurat bardzo mi się podobał, bo pokrywał się z moimi zainteresowaniami, ale przyszedł taki okres w życiu, kiedy wszystko mnie opuściło. Nie uczyłam się, nie pracowałam, ciągle prześladowały mnie myśli samobójcze. Wszystko nagle stało się nijakie, a ja byłam zawieszona gdzieś między życiem a śmiercią. Dopiero praca pomogła mi wyjść ponownie do "żywych". Przestałam tyle rozmyślać, poznałam różnych ludzi i smak prawdziwego życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pisałaś to w 2010 :) Ciekawe jak potoczyło się Twoje życie. Ja skończyłam studia niecały rok temu. Też zawaliłam semestr a nawet dla ale u mnie (politechnika) to była norma. Mało kto kończył studia w określonym czasie. Ja miałam w plecy 2 lata po czym zmieniłam kierunek, poszłam na zaoczne (na moim wydziale), złapałam świetną pracę i tak sobie studiowałam. Było strasznie ciężko, lata nadgodzin, krycia się w pracy gdzieś z notatkami bo po południu nie wystarczyłoby mi czasu na naukę. No i pracy koledzy pomagali mi z projektami itd. (sami inżynierowie). Strasznie nie lubiłam swoich studiów. Nie nadawałam się na nie, było mi na nich ciężko, wiele wycierpiałam. Nie był to wcale piękny okres mojego życia - był bardzo ciężki. Ale dziś, pół roku po obronie (tylko inżyniera, nie jestem magistrem i nie zamierzam być) przyszła jakaś nostalgia. Tęsknię za tamtymi czasami, za krążeniem między budynkami po zajęciach, za spotykaniem tych ludzi. Tęsknię za moimi kolegami, którzy nadawali temu wszystkiemu urok. Na dziennych studiach nie miałam dobrego towarzystwa (nawiedzeni kujoni) ale na zaocznych było super. Piwko, siedziało się po pijanemu na zajęciach, byłam jedną z 4 dziewczyn na roku więc zawsze mnie zauważano (ale tak pozytywnie, bez podtekstów, bo żadnych plastikowych lalek u nas nie było - fajne, pracujące i mądre dziewczyny). Wiele osób miało swoje rodziny, byli ludzie w różnym wieku. Jak teraz o tym myślę, to było super. Ale tylko dzięki tym ludziom. Był tam też ktoś, w kim byłam zakochana, była paczka moich najlepszych kolegów, przy których tak się śmiałam, że głowa mała. Oni w ciągu 30 minut dawali mi więcej śmiechu niż praca, pieniądze i mój chłopak przez cały rok łącznie :) Po prostu mało śmiec****est w moim życiu a oni byli tak zabawni, że to tego mi najbardziej brakuje. Brakuje mi tego wyluzowanego towarzystwa. Ale nie brakuje mi tego stresu, sraczek z nerwów, przychodzenia po pijaku na egzamin bo na trzeźwo bym nie wyszła z domu. Nie brakuje mi tej męczarni psychicznej, nie brakuje mi tych zarwanych nocy, tego oczekiwania na ocenę. Nie brakuje mi wiecznego wybierania nauki zamiast imprez (gdzie cała masa moich znajomych z pracy co weekend chodziła na imprezy a ja jak nie na zajęcia to musiałam wkuwać w domu). Ale taki typ studiów. Dziś mieszkam za granicą od paru miesięcy. Szukam pracy, mieszkam z chłopakiem. Jesteśmy tu sami, jest nam dobrze, ale tęsknię za tymi kolegami ze studiów. Niestety takie życie - każdy z nich poszedł w swoją stronę, niektórzy niedługo założą swoje rodziny i nasze drogi i tak by się rozeszły. To jest smutne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×