Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość BakeRolls

Miłośnicy zwierząt

Polecane posty

Gość BakeRolls

Czy ja jestem jakaś dziwna? :( Pisałam tutaj niedawno o moim psie, którego stan zdrowia zaczął się pogarszać. Z natury niemożliwie bardzo kocham zwierzęta, czasem mam wrażenie, że bardziej mi na nich zależy niż na ludziach... Mój pies, suczka, która jest ze mną od 12 lat, ciężko zachorowała i nic nie zauważyliśmy. Ma wodobrzusze i chore serduszko. Byłam z nią dzisiaj u weterynarza i wprost serce mi pękało. A popłakałam się i przeraziłam, gdy wróciłam ze szkoły i pies na mój widok nie mógł wstać z ziemi - z trudnością psina dźwignęła się na łapach, które się okropnie trzęsły i nawet nie miała siły podnieść głowy, żeby na mnie spojrzeć - tylko ogon z ledwością jej merdał. Bez namysłu wpakowałam ją do samochodu i do weta i tylko żałuję, że tak późno tam pojechałam... Serce mi pęka, psina dostała leki i jeśli za 2, 3 dni się nie poprawi, muszę ją dać do uśpienia, bo inaczej się udusi... Po prostu przezywam to tak, jakby zachorował mi ojciec albo matka, nie wyobrażam sobie, żeby ten pies nagle mnie zostawił po tylu latach razem... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kocichrupek24
Zrób z niego smalec

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dhuobdfeqwuobvfciw
mój pies umarł 3 lata temu, byl z nami 12 lat. do teraz za nim rycze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mrrrrrrrrrr
straszni Ci wspolczuje, nie wiem jak ja kiedys przezyj rozstanie z moim kiciem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dhuobdfeqwuobvfciw
orgazm miałam właśnie trzy lata temu w chwili gdy pasikonik usiadł mi na łechtaczce, po czym odwrócił się do mnie i serdecznie się usmiechnął. Do dziś mam ciarki przechodzące po plecach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pamiętam ten topik
co pisałas. dobrze ze w koncu pojechałas. I trzymam kciuki za pieska by wyzdrowiała :*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BakeRolls
jak zwykle podszywy reaktywacja :( Naprawdę nie mam dzisiaj ochoty na żarty, przepłakałam pół dnia i nawet nie dopuszczam do siebie myśli, że się nic nie poprawi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość .NATALA..............

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pamiętam ten topik
poprawi się :* fakt, szkoda że tak późno się "spięłas". Ale jak na razie zapewnij pieskowi jak najlepszą opiekę by mogła w ciszy, spokoju i dobrych warunkach (ciepło!) sobie zdrowiec. Badź przy niej :*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość .NATALA..............
Może bedzie dobrze.Trzymaj się kochana

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BakeRolls
chyba pójdę zrobić sierściuchowi pierogów

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pamiętam ten topik
Pastafarianka reaktywacja - na razie jest nadzieja na poprawę wiec czemu ma usypiac?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pamiętam ten topik
Pastafarianka reaktywacja - nie zgodzę się z tobą. wziełam psa ze schroniska i też nie byla w stanie wstawac. Na początku myslelismy że to dlatego ze jest szczeniakiem etc. Potem się okazało że to parwowiroza. I co? Teraz jest juz kochaną kilkuletnia suczka :) Ja uważam ze każdemu trzeba dawac szansę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BakeRolls
To od moich rodziców zależało, że nie mogłam z nią pojechać - ja tylko żałuję, że byłam słaba i żałosna, żeby się nie przeciwstawić. Weterynarz dał psu 2, 3 dni na poprawę - uznał, że widział gorsze przypadki które się wylizały (dał mi tym nadzieję) i powiedział, że jeśli za 2, 3 dni nie będzie poprawy (w tym zmniejszenia brzucha) to TRZEBA pieska uśpić, bo tak czy inaczej się udusi, jeśli leki nic nie dadzą... Chyba się zabiję wyrzutami sumienia, jeśli trzeba będzie uśpić :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pamiętam ten topik
BakeRolls - na razie jest nadzieją i trzymaj się jej oraz rób wszystko by zwiększyc szanse na wyleczenie pieska :). Te 3dni są bardzo ważne i musisz je odpowiednio wykorzystac. Jestem pewna ze pieskowi teraz najbardziej oprócz leków potrzebne jest twoje towarzystwo :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kobitko Kochana
Popłakałam sie jak przeczytałam twojego posta...:( Jesli za trzy dni stan pieska sie nie poprawi zawieź pieska do innego weterynaża i opowiedz dokładnie co powiedział tobie poprzedni weterynarz. Nie pozwól go uśpić!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość .NATALA..............
No,ale na wodobrzusze się nie umiera.Jak się stan nie poprawi,to jak ktoś napisał inny wet.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kobitko Kochana
Walcz o Psine!!!! Powodzenia trzymam kciuki KOCHANA WYTRWAŁOŚCI!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mój syn, taki mega-twardziel ryczał jak bóbr gdy zdechł jego świniak morski, niby tylko 3 lata, a się zżył z gadziną wrócił od weta i nawet nie miał sił by pogrzebać prosięcie przeżywał taki twardziel, a ma serducho po byku :( nie dziwię się, że Ty cierpisz po 12. latach :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BakeRolls
Ale oprócz wodobrzusza ma chore serce, a wet powiedział, ze przez to wodobrzusze pies w końcu może się udusić. Nie chcę go usypiać! przecież jeszcze mogłoby nam pare lat zostać :( No nie wierzę, że można się tak do zwierzęcia przywiązać, że traktuje się go jak członka rodziny...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość trzymam kciuki aby było dobtze
oby było dobrze trzymam kciuki za psiaka:) ja tez strasznie przeżywam takie rzeczy. kocham zwierzeta, sama mam koty od zawsze, jeden ma 17 lat już i sobie nie wyobrażam jakby mogło go nie być, bo to kupa czasu, jak człowiek rodziny....jak mi jakieś zwierze umiera to strasznie to też przeżywam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BakeRolls
Wciąż to do mnie nie dociera, ale tego czarnego urwisa nie ma już między nami :( Zadzwoniłam ze szkoły do mamy, żeby mi jak najszybciej dała znać, co wyszło z dzisiejszej wizyty - a ona beztroskim tonem mi mówi, że właśnie go usypiają. Rozumiecie to?! Nawet nie miałam okazji się pożegnać! Tak po prostu wywieźli mi psa po śmierć! W szkole chodziłam w szoku, po prostu nie docierało do mnie, że to prawda, dopiero jak wróciłam i spojrzałam na pustkę w legowisku psa - jego naprawdę już nie ma... Nie wierzę, po prostu... ten pies był ze mną od dziecka!Chcę go spowrotem! Zachowuję się i płaczę teraz jak dziecko, ale nie mogę sobie wybaczyć, że do tego dopuściłam!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×