Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

605kalinka

czekać jeszcze?

Polecane posty

Licze na Wasza pomoc. :( Nie wiem od czego zacząć i czy piszę w dobrym miejscu. jestem tu nowa. Więc zaczynam od początku. (nie jestem przewrażliwioną gimnazjalistką, licealistką też już jakiś czas nie, i to dla mnie naprawdę poważna decyzja) Ponad dwa lata temu (po zupełnie nieudanym związku) założyłam konto na portalu randkowym, poznałam tam po pewnym czasie chłopaka kilka lat starszego, mieszka zaledwie kilka km odemnie więc teoretycznie to nie jest problem. pisaliśmy codziennie o sprawach codziennych o swoim życiu problemach i radościach. polubiliśmy się bardzo ale mało rozmawialiśm o tym co jest między nami. Czasami próbowałam zaczynać ten temat. Były zapewnienia że kiedyś będzie normalnie, komplementy, buziaki i przytulanki. oczywiście tylko sms. Wszystko miało się zmienić, obiecywał że po remoncie domu będzie inaczej. Ale czas mijał nic się nie zmieniało. chłopak sam mówił że jest nieśmiały, postanowiłam wziąć sprawę w swoje ręce i wykonać kolejny krok. czułam że to ostatnia szansa. Baliśmy się tego spotkania, ale ja już wtedy czułam że stracić go nie mogę i że chyba go kocham! Na tym naszym pierwszym spotkaniu nie zaiskrzyło nic a nic. Widziałam że on nie czuje się pewnie, bardzo się stresował, żałowałam że do tego doprowadziłam. Po spotkaniu nie przestał pisać. Nawet doczekałam się komplementu, pytania czy się go nie wystraszyłam (kompleksy). po moich zapewnieniach że wszystko jest ok. trwało to dalej. czasem on proponował spotkania, częściej ja. Pisałam że brakuje mi tego że jestem sama że mi smutno kolejnego slwestra spędzać w samotności itp. Spotykaliśmy się raz na 2-3 tygodnie. Jak przyjaciele :( jest zwykła rozmowa, żarty, ale nigdy o nas. żadnej intymności i czułości. NIC. W smsach też nie. i tak trwam ponad 2 lata. Czasem pisze mu w momentach kryzysu że jest mi źle że mam dość tych smsów. że chce żyć normalnie. On mi na to że on to wszystko wie, że się poprawi. Boję się postawić sprawę jasno. nie chce go stracić. Ja go kocham! i czekam. Wolę jak jest tak, niż jakby go nie było wcale. Myślicie że to może wynikać jedynie z jego nieśmiałości? czy ja się tylko oszukuje, a on przyzwyczaił się że ma z kim porozmawiać kiedy ma ochotę? i nic więcej mu nie trzeba? jak nie będziemy się spotykać to nic nie ma szansy z tego wyniknąć... to pewne. Czemu on nie czuje potrzeby żeby mnie zobaczyć. Proszę poradźcie mi cos....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a msz niech ci bedzie
czekac:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fuuuu:(
Ty naprawde jestes taka naiwna :O?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mialam podobna znajomosc tylko ze my sie widzielismy 2 razy bo dzielilo nas 500km, wydawalo mi sie ze nie bede umiala bez korespondencji z nim zyci,niestety zaszlo nieporozumienie,nie umial zrozumiec i dac mi wyjasnic pewnych rzeczy przestalismy pisac , bylo mi zle , smutno :( znalismy sie przes 1,5 roku , moze bylo by cos wiecej ale duza odleglosc nas dzieliła :(( mysle ze powina dac mu czas skoro jest nie smialy,moze boi sie ze zrobi cos nie tak i Cię straci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przez te 2 lata zdążyłam zaufać. rozmawiamy codziennie. gdybym widziała obojętność w tych kontaktach telefonicznych... nom ale tak nie jest. podczas tych spotkań też jest ok. tylko ta nieśmiałość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jak czytam co pisze to wydaje mi się moje zachowanie zupełnie bez sensu. już tyle razy delikatnie próbowałam rozmawiać. ale nie chcę się narzucać. tylko to jego "będzie dobrze". czuje że się zmieniłam, dorosłam. nie bawią mnie takie podchody. teraz wiem że angażowanie się w znajomości internetowe nie ma najmniejszego sensu. trudno to posklejać, zwłaszcza jak się odciąga w czasie to spotkanie. znajomość jest tzn była na dwóch zupełnie różnych etapach. czuje jakbym 2 znała nie jednego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dr Killder ze szramą
Ok., napiszę, ale to nie będzie miłe. on ma cię standardowo w dupie. nie czekaj, pozukaj kogoś w swoim typie, mieszkającego bliżej. koniec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×