Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zawieja und beznadzieja

Po 5 latach koniec związku i wlaściwie nie wiem dlaczego

Polecane posty

mam 2o lat a to byl moj pierwszy chlopak z ktorym chodzilam na powaznie, nie dam rady o nim zapomniec, pierwsza milosc;(( nie wytszymam tego;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość takajakamalajataka
Kurcze chętnie bym Ci dała jasne wskazówki ale ja naprawdę nie wiem, jak to się stało. Fakt, że już też trochę czasu minęło. Jeśli chodzi o ten argument z kłótniami to tak jak wspomniałam i z tego co zrozumiałam Ty to już zastosowałaś tłumaczyłam, że jesteśmy odrębnymi jednostkami i zawsze będą jakieś odmienne zdania, że razem możemy pracować nad sobą, musimy tego tylko chcieć, argument którego nienawidzę no ale...wiesz typu "jak mnie kochasz, to musisz walczyć". Wyjaśniałam, że miłość to nie bajka tylko ciężka praca, daje jednak efekty, że w życiu zawsze walczyć, nie wolno się tak szybko poddawać. Że łatwo zazdrościć innym myśląc, że im tak wszystko łatwo przychodzi a prawda często jest inna. Takie, jak na to spojrzę z dystansu oczywiste slogany :/. Z tym, że u nas potem doszło do jeszcze jednej sytuacji, kiedy on nie mógł się zdecydować czego chce. Długo by mówić, wtedy dałam za wygraną. Powiedziałam, że ja nie będę wiecznie tą walczącą i się wyprowadziłam, bo już wtedy mieszkaliśmy razem. No i po tym to już się kompletnie pozmieniało, na lepsze :).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie wiem na czym to polega
tez bylam w zwiazku, wspanialym. Tez bywaly klotnie, jak w kazdym, ale w moim przypadku moge z czystym sumieniem powiedziec, ze to on prowokowal sytuacje konfliktowe, i on tez to wie, przyznal mi to, ale jednoczesnie stwierdzil ze on nie potrafi tak zyc zeby ich unikac, a zaznaczam ze nie jestem osoba ktora czepia sie byle glupot. To naprawde byly podjazdy grubszego kalibru. I chcoc on twierzil ze kocha, i wierze ze tak bylo, to uznal, ze nie jest w stanie znosic naszych klotni, ze slabo sobie radzi ze stresem. Ale my sie klocilismy bardzo rzadko i to nie byly awantury na noze, tylko dyskusja na temat roznicy zdan. I tak jak pisalam w tytule, nie wiem, czy on mnie zbyt malo kochal zeby to zniesc, nie rozumial ze zycie we dwoje to nie tylko miod, ale ze czasem zdarzaja sie roznice zdan i trzeba sie dotrzec a w zasadzie to dogadac a nie dotrzec, albo faktycznie, rozni ludzie maja rozna odpornosc na stres i on akurat nie potrafil sobie z tym poradzic. Bo ja tez kochalam naprawde, musialam znosic naprawde wiele, ale chcialam to zniesc, i patrzylam z optymizmem w przyszlosc, myslac ze jak sie w koncu dogadamy to bedzie ok. I nawet w najgorszych momentach (a tak jak pisalam, to on zawsze wykrecal mi numery, NIGDY odwrotnie), nawet przez mysl mi nie przeszlo rozstanie.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość takajakamalajataka
Aha, czyli Wy już rozstanie macie za sobą :(. Kurczę u nas jeśli chodzi o całokształt związku to pewnie to moje odejście pomogło - ależ to idiotycznie brzmi. Wiem, że to strasznie boli ale on też musi chcieć żeby było dobrze, inaczej nie da rady :(.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
takajakamalajataka - jesteś niesamowicie kochana..:) powiem Ci, że to rozstanie mamy za sobą.. i wiem, ze pierwszy by sie nie odezwał.. bo on ma tą cholerną dumę że jeśli coś postanowi.. też sama sobie dawałam takie przyrzeczenia , że nie bede tą jedyną podtrzymującą naszą miłość.. też myślałam, że jak odejdę wtedy, to jednak pomoże, że zrozumie i sam się odezwie.. ale to ja peirwsza sie odezwałam w sumie komiczna sytuacja.. ale generalnie chodziło o to, że ja miałam na niego nawrzeszczeć jeszcze wtedy,, byłam zła, ale wyszlo tak, że po prostu jak już po 3 miesiacach usłyszałam jego glos.. zrobiło mi sie tak ciepło na sercu..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie wiem na czym to polega
sa pary i znam takie, ze kazdego dnia jest nawet po trzy awantury dziennie, a mimo tego ci ludzie sa ze soba szczesliwi i trwaja ze soba po wiele lat. Sa tez takie pary jak ja i moj eks, ze po kilku nieporozumieniach dochodzi do kompletnego rozpadu zwiazku. To chyba zalezy od ludzi. Ja tez nie lubie sie klocic. Do osiagniecia spokoju ducha, potrzebuje zupelnego spokoju. Interweniuje tylko wtedy, kiedy sprawa jest naprawde powazna. Nie czepiam sie byle czego. Moze to jest tak, ze jak komus za bardzo zalezy, to nie potrafi z kims byc jesli nie jest idealnie. A dobrze maja tacy, ktorzy maja swoje satysfakcjonujace zycie, a oprocz tego sa w zwiazku, i wtedy konflikty partnerskie nie zaburzaja im tak bardzo zycia. Ja mam inaczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie wiem na czym to polega - czy my, kobiety musimy przejmować męskie role..? Kurczę kiedyś było tak, że facet zabiegał o kobiete, a teraz dupy wołowe sie poddają i nie potrafią walczyć o miłość.. U nas kłótnie były z różnych powodów i też nie były jakieś niewiadomo jak cięte..:( takajakamalajataka - mogłabyś, gdybyś tylko miała czas i chęci odezwać się do mnie na gadu..?oto nr: 33047123.. jesteś po prostu cudowna, że tak rozpisujesz się na mój temat i dajesz rady..:) w sumie późno już jest i dlatego nie chciałabym tracić z Tobą kontaktu.. jeśli nie chcesz to zrozumiem.. ale naprawdę podziwiam Cię, że udało Ci się przegadać w końcu Twojemu mężowi.. ja staram się już długo i nie ma takiej siły.. Będę bardzo wdzięczna jeśli tylko bedziesz miała chwilkę kiedyś i się odezwiesz..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie wiem na czym to polega - kurczę no dokładnie tak jest.. moja koleżanka jeszcze ze szkoły pamiętam ze swoim chłopakiem kłóciła się o byle co.. pamietam jedną sytuację pod sklepem.. naprawdę komiczna była:D on ją namawia, żeby isc w lewo a ona chce w prawo no i poszło na jej, więc szli w prawo zrobili może z 10 kroków po czym on wraca się i idzie w lewo, ona stoi i czeka na niego po czym idzie za nim i tak dobre 10 minut..w końcu poszli razem w lewo:P po prostu uroczo to wyglądało, a takie sytuacje mają co najmniej kilka razy dziennie.. i są najszczęśliwszymi ludźmi jakich znam..:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Idę się przespać, chociaż na te kilka godzin.. będę tu na pewno jutro.. Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi w tym temacie.. podniosły mnie niektóre na duchu.. Jeśli ktoś ma ochotę napisać wyżej podałam swój numer gg. Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam spokojnej nocy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie wiem na czym to polega
no wlasnie. Nieporozumienia przez ktore rozpadl sie moj zwiazek, a wlasciwie to rozpadal sie stopniowo przez kilka lat. Jak policze, to bylo ich moze ze 4, 5 w przeciagu 5 lat. Kumple mojego eks, maja duzo powazniesze jazdy po kilka razy dziennie (o bzdury, ale jazdy na 150). Gdyby moj mialby miec takie jazdy jak oni, to nasz zwiazek rozlecialby sie po 2 dniach.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie wiem na czym to polega
no ale jemu bylo za duzo. 5 lat i pare nieporozumien (bardzo prostych do zrozumienia ale chyba nie dla faceta). Zero zakazow, zero nakazow. Ostateczna awantura byla o to, ze moj eks, zanim jeszcze zaczelismy byc para, obiecal jakiejs kolezance z pracy ze zrobi jej masaz, bo choc nie jest zadnym zawodowym masazysta, pochwalil sie jej kiedys ze jest w tym niezly (bo jest). I jak juz bylismy para, to ta kolezanka sie o ten obiecany masaz upomniala, a ja spytalam czy on naprawde zamierza to zrobic. Dodam, ze moj eks to bardzo przystojny facet, a ta kolezanka byla wtedy bardzo samotna i taka cichodajka krotko mowiac. No i kiedy wreszcie powiedzialam mu ze to chyba troche krzywa jazda, to oczywiescie wyszlam na ta najgorsza zazdrosnice i histeryczke. No chyba kobietom nie musze tlumaczyc : Przystojny facet + latwa laska + prosba o masaz+my w 5 letnim zwiazku. Tylko ze dla niego to bylo zupelnie niezrozumiale. I dodam ze nawet nie zrobilam awantury tylko spokojnie spytalam czy on naprawde zamierza to zrobic. Wtedy dowiedzialam sie ze nie bede mu mowic co on ma robic i ograniczac jego wolnosci.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
setunia - cześć:) on o 16 kończy pracę, więc mam nadzieję, że chociaż porozmawiamy na gadu dzisiaj.. tzn. chciałabym spróbować jakoś przekonać go.. miał też jak już wczesniej wspomniałam problem z rodzicami.. tzn bywały kłótnie i u mnie też, może chce uniknąć tego dla naszych dzieci.. nie wiem nie potrafie tego zrozumieć.. nie wiem czy jest sens w ogóle pisać.. bo narzucać się też chyba nie jest fajnie.. ale wiem, że kocha mnie i chcialabym uratować ten związek..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no to walcz! skoro czujesz, ze to ten jedyny, on pewnie Ciebie tez kocha! umowcie sie najlepeij na spotkanie w weekend:) informuj tu na biezaco:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
setunia - Dzięki, kochana :) będę informować na bieżąco:) na przyszły tydzien miał wziąć sobie wolne, żebyśmy mogli pobyć razem, ale teraz pewnie się to zmieniło.. chociaż mam cichą nadzieję, że się zobaczymy.. dziękuję jeszcze raz !! :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale wiem, że kocha mnie i chcialabym uratować ten związek.. 1. jesli sie kocha to sie nie odchodzi, gadanie - kocham ale nie mozemy byc razem to na 99,9% sciema w celu: a) ukrycia kogos innego b) zdobycia przewagi negocjacyjnej c) zweryfikowania stopnia zaangazowania drugiej strony 2. obojetnie jakie sa przyczyny z tych powyzej twoje proby "naprawiania zwiazku" na nic sie nie zdaja, nalezy spokojnie powiedziec - przykro mi, ze taka podjales decyzje, milego zycia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a jako facet jak oceniałbyś dziewczyne, którą załóżmy kochasz, ale masz dość jakiś kłótni czy czegokolwiek i gdyby ona po prostu drążyła temat..? On jak już gdzieś wspomniałam jest niesamowicie honorowy i dumny i jego najlepszy przyjaciel kiedyś się z nim pokłócił (2-3lata temu) od tego momentu nie rozmawiają.. wiem, ze mimo, ze zależy mu na mnie to nie odezwałby się.. może też dlatego, że to on zakończył związek i nie chciałby mieszkać mi w życiu (przynajmniej ja tak to pojmuję).. będę wdzięczna za odpowiedź, bo jako mężczyzna spojrzysz na to pewnie z innej perspektywy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czy naprawde nie mozesz zrozumiec tego co napisalem? jesli kogos kocham to nie odchodze zadajesz jak wiekszosc kobiet niewlasciwe pytania jesli koles jak piszesz, jako powod rozstania podaje wasze dzieci ogladajace wasze klotnie to cos ewidentnie jest nie halo, na dodatek jak sama twierdzisz klotnia byla dosc blaha, mozliwe, ze koles sie do tego zbieral od miesiecy ale to tylko potwierdza stanowisko o braku milosci, jesli milosc jest obecna to kazda klotnie mozna rozwiazac, to chyba oczywiste ile macie lat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dziewczyno, i ty sluchasz jak 22 letni koles opowiada o strachu przed klotniami na oczach dzieci? i jeszcze w to wierzysz? :-) wydajesz sie byc fajna osoba, jak chcesz to walcz obym sie mylil ale na podstawie tego co piszesz to raczej walka nic nie osiagniesz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niestety zawsze szczery ma
racje...Wy kobiety,calkiem inaczej postrzegacie to co facet ma na mysli,inaczej rozumujecie.On chcial w delikatny sposob zakomunikowac,ze to juz koniec,a klotnia byla ku temu idealnym powodem,niestety...trzeba racjonalnie i obiektywnie spojrzec na to co mysli facet🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
uczepilam się tcyh opisów.. ale bede ciągnęla to dalej bo gdyby faktycznie planował coś od dłuższego czasu to chyba niekoniecznie sam z siebie (zazwyczaj on pierwszy wylączał gg) dawał takie opisy.. ja rozumiem, że mamy inne myślenie, no ale chciałabym chociaż wyjaśnić to, dlaczego mamy zakończyć ten związek.. bo takiego konkretnego powodu, poza tym, ze kiedyś tam nie chce zeby nasze dzieci na to patrzyły to nie widzę..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zgodze sie z tym co napisal
Z.S. i kolejna osoba,jestem kobieta i latami zglebialam tajemnice komunikacji męskiej.Tez bylam kiedys taka jak Ty pelna optymizmu,ale niestety nie raz sie przekonalam i to po kilku latach razem,ze jak facet ten facet prawdziwy nie chlopiec podejmuje decyzje i odchodzi,to nie wraca,bo dla niego milosc sie skonczyla,przestal kochac.Teraz to rozumiem i nie ludze sie juz,bo nie ma ukrytych znaczen w slowniku meskim,oni sa doslowni,tylko my kobiety powinnysmy dokladnie odczytywac poczynania mezczyzn,by nie robic sobie zludnych nadziei🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×