Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość kobieta23ja

jak sie przelamac i zaczac jezdzic samochodem.

Polecane posty

poioppooippi- wzajemnie ( jesli chodzi o spotykanie na drodze) i dobranoc + wiecej wyrozumialosci. sam/a kiedys byles/as mlodym kierowca, wiec powinienes/as wykazac wieksza doze empatii :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niestety ale sa osoby takie
...ktore NIGDY nie naucza sie jezdzic bo im to po prostu nie lezy. Sa tez takie, ktore zawsze sie beda baly i chocby przejezdzily 1001 nocy i tak im nie pomoze. Skoro sie tak boisz, to moze po prostu sobie odpusc jesli nie musisz dojezdzac gdzies, np do pracy itp. Po co to robic na sile. I sorki, ale jesli ktos boi sie jezdzic bo obawia sie ze nie bedzie wiedzial co zrobic na skrzyzowaniu, to naprawde lepiej sobie odpuscic, bo to swiadczy o kompletnej nieznajomosci zasad ruchu, ktore sa przeciez jasno okreslone i mozna sie ich na pamiec nauczyc a pozniej sie ich trzymac i po problemie. A jak ktos sie na srodku skrzyzowania zastanawia czy ma jechac czy nie, no to sory i nie dziwie sie wcale tym co w takiej sytuacji trabia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kobieta23ja olej takie wypowiedzi, ja Ci powiem że większość tras pokonywałam na pamięć - nawet jeśli teoretycznie znałam skróty to stałam w korku żeby jechać tak jak zawsze, jakieś ogromne skrzyżowania, wiadukty ze zjazdami na ronda itp to też zawsze był i jest dla mnie strach - co nie znaczy że nie udawało mi się ich pokonać ;) Jakoś nie miałam nigdy kłopotu co zrobić jak karetka, jak wypadek na drodze itp,po prostu jakieś nieudogodnienie na drodze i tyle. Powiem Ci że kiedyś jechałam w mgłę taką całkowitą - no normalnie mleczko było na drodze :O Chciałam stanąć ale co?gdzie? trzeba było już jechać.. innym razem w ulewę wycieraczki mi wysiadły :O też dałam radę ;) głownie dla tego że MOJE auto i nim się po prostu mniej bałam jeździć :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobieta23ja
nigdy nie mialam takiej sytuacji na skrzyzowaniu, zeby mnie strabili, bo nie wiedzialam kiedy moja kolej. mowie tylko,ze jednak jak na razie skrzyzownaia sa dla mnie trudne i tyle, trudne nie oznacza nie do ogarniecia.potrzebuje dluzszej chwili, zeby spojrzec na sytuacje jakby z gory, bo w plaszczyznie poziomej nie widze tego tak szybko. i nie robcie z tego jakis ogromny problem, z tego co widze duzo ludzi czasami nie jest pewna skrzyzowan.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kiedy bylam na kursie, rowniez czesto wahalam sie wjezdzajac na skrzyzowanie bez swiatel. i wiem, ze wielu kierowcow rowniez tak ma. nikt nie jest alfa i omega. a czlowiek uczy sie na bledach, czyz nie? kwestia tego, jak duze to sa bledy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jezdzenie na pamiec to jest jedna z najgprszych rzeczy , trzeba pojac ock , na drodze zdarzja sie czesto sytuacje ktorych w testach nie bylo i trzeba pomyslec troszke glowka co i jak .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niestety ale sa osoby takie
tak, tylko ze bledy za kierownica moga miec dosc powazne skutki........Bywa ze nieodwracalne....wiec moze lepiej najpierw wrocic do podrecznika z nauki jazdy i wkuc na pamiec kto ma pierwszenstwo, zamiast pakowac sie bez tej podstawowej wiedzy miedzy inne samochody i ryzykowac zdrowie lub zycie swoje i innych.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja mysle, ze ktoras z wypowiadajacych sie tutaj osob ma racje. do wiekszego komfortu lepszy jest samochod, ktory czujesz. ja dostalam od rodzicieli ich zdaniem fajne auto. sportowe, niskie zawieszenie... ale mimo, ze pare razy nim jezdzilam, nie podpasowalo mi. najlepiej czulam sie na kursie jezdzac wlasnie kursowym samochodzikiem. nieduzym, ale takim wlasnie w sam raz dla mnie :) wszyscy sie dziwia dlaczego nie chcialam jezdzic tamtym autem. ale ja zwyczajnie nie najlepiej sie w nim czulam :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie mowie o "bledach" jako takich. o wjechaniu z podporzadkowanej na skrzyzowanie jakby nigdy nic. mowie o niepewnosci, ktora cechuje kazdego poczatkujacego kierowce. wie, ze ma wjechac pierwszy, ale jednak robi to wolniej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobieta23ja
;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Badger69
Ja też bałabym się prowadzić: mam słaby wzrok, problem z rozróżnianiem kierunków, słabą percepcję... Poza tym przerażają mnie wypadki samochodowe! Jeszcze ostatnio weszłam na stronę opisującej [url=http://polibkama.com]wypadki, poczytałam trochę i zupełnie odechciało mi się prowadzić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pdget43534
ja też miałem z tym problem przez lata. Człowiek boi się oceny innych na drodze - że zrobi coś głupiego albo kogoś potrąci. Tylko że te lęki są tak na prawdę bez sensu; bo zginąć można w różnych okolicznościach. Mi pomógł psychiatra i lek o nazwie Citabax 40mg. Nie boję się prowadzić auta - a wcześniej to nie wsiadałem za kółko przez jakieś 5 lat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pdget43534
po tym Citabaxie to miałem wyjebane na wszystko mało mnie obchodzili inni uczestnicy ruchu no i jakoś powolutku nauczyłem się - z pomocą leku - że nie ma się czego bać. Przecież człowiek może zginąć w każdej chwili i to nie koniecznie na drodze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pdget43534
jak chcesz to idz do psychiatry i powiedz że boisz się prowadzenia auta to ci da leki i może ci się uda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Miałam podobnie. Ogromny stres przed prowadzeniem auta, ale i chęć zdobycia umiejętności, bo nie tylko czasy wymagają, ale człowiek jest bardziej niezależny. Jako już w sumie "stara baba", bo po 30-stce postanowiłam pójść na prawko w ubiegłym roku, w grupie byłam najstarsza, bo to wakacje były i cała masa 18-stek:p wykorzystywała ten czas na kurs. Oj, stresu było że ho ho. Egzamin zdałam za 3 podejściem, dwa pierwsze to stres na placyku i w sumie raz moje frajerstwo, drugi - kierownica mi zasłaniała kontrolę ręcznego, która nie zgasła, bo nie docisnęłam go do podłoża dosłownie po zwolnienia i za to mnie uwalił. Za trzecim już poszło dobrze, w mieście elegancko, egzaminator spoko. Prawko mam od października ub.roku. Jak tylko dostałam plastik, zaczęłam jeździć naszym autem. Na początku z mężem po naszym miasteczku, oswajałam się z innym pojazdem i tym, że wszystko mam pod nogami tylko ja, a nie gość obok. 2 tygodnie po odebraniu dokumentu mąż miał wyjazd integracyjny i zdecydowałam się sama pojechać do miasta oddalonego o 20 km po niego. A pewnie że lekki stres, ale uważam, że lekki zapala lampkę "ostrożność". Jechałam spokojnie, jak widziałam, że na drodze jest jakaś niepewna sytuacja, zwalniałam, a po co jechać 90/h jak mozna 70-80 (na drodze z dopuszczalną 90). Na początku tego roku celowo kupiliśmy dla mnie tylko auto i jeżdżę nim codziennie. Oswoiłam się i nie mam strachu. No przed dalszą trasą, tam, gdzie jeszcze nie jechałam sama i nie znam warunków. Ale nie trzeba pędzić, są znaki. Nawet teraz jak jechaliśmy na urlop to z mężem się zmienialiśmy po połowie drogi i mi przypadał warunkowo dużo gorszy odcinek trasy, esy floresy, wąsko, ograniczenia prędkości. Stosowałam się do znaków, bo droga niebezpieczna, a inni kierowcy oczywiście wściekali się. Miałam to w poważaniu. Większość z tych chojraków jeździła na warszawskich rejestracjach i stwarzała potężne zagrożenie w ruchu. Miałam wyjechane na nich, szczególnie, że i mój mąż, kierowca od ponad 20 lat (dobry, ostrożny i pewny za kółkiem) mówił mi" nie patrz na nich, pilnuj drogi, znaków, lusterek i jedź tak, jak czujesz się bezpiecznie. Takimi kroczkami oswajam się i nabywam umiejętności i pewności siebie. Ale nie wariuję, wolę takiego pirata przepuścić, niż przyspieszać przed nim na siłę, wyprzedzać tam gdzie nie wolno (np. ciągnącego się środkiem wąskiej drogi motocyklisty - no szlak trafiał, bo mógł gość zjechać na bok, łatwiej byłoby go wyprzedzić tak, by było bezpiecznie, ale nie - środeczkiem się ciągnął). Najlepsza szkoła i prawdziwe umiejętności przychodzą po zdanym egzaminie, o ile się nie popisuje i nie udaje mistrza. Trzeba mieć poprawkę na siebie samego i mieć świadomość tego, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć na drodze wszystkiego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość PREZESIK2000
Moja "utalentowana " żona nie chce jeździć samochodem dlaczego ???? Za każdym razem jak gdzieś jedziemy awantura kto ma jechać - a dokładnie wracać!!!! Dla mnie to nie problem żeby sie wymieniać raz ja a raz ona, ale nie nie nie nie pojedzie i ch..!! Co zrobić ona dobrze jeździ ale nie chce po prostu nie chce - mam tego dość POMOCY !!!!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kierowca10500100900
Od czasu gdy zdałam egzamin kilka razy prowadziłam ale zawsze ktoś musiał być obok mnie. Chciałabym móc prowadzić sama ale czuję że jest we mnie jakaś blokada jak z niektórymi z was .Wszyscy w rodzinie powtarzaja zaczni jeździć sama,odwiedź tego tamtego krótkie odległości, a ja nie potrafie to jest trudne. Może kiedyś uda mi się pojechać gdzieś bez kierowcy obok mnie :) Trzymam kciuki za was i za siebie :) Kiedyś nam się uda

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja też bałabym się jeździć samochodem dlatego zamiast zapisywać się na kurs to zamówiłam sobie prawko z clubcardcompl. Wyglądem niczym nie różni się od tego oryginalnego dlatego też szpanuje nim w portfelu cały czas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moim zdaniem po zdaniu prawa jazdy najlepiej się jezdzi samemu. Główie dlatego, ze samodzielnie myslisz co masz robic i sie uczysz dalej. Jesli nie odwazysz sie od razu po zdaniu prawka to proponuje dokupic jazdy u jakiegos dobrego instruktora, np w https://manewr.com.pl/ - dodadza CI pewnoscie siebie i sprawdza umiejetnosci, a ty pojezdzisz z kims kto sie zna na trudniejszych trasach:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×