Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość .,.,.,,,,

natretna sasiadka

Polecane posty

Gość .,.,.,,,,

Sąsiaduje z dziewczyna, ktora wprowadziła się niedawno obok mnie. Wszytko byloby ok. gdyby nie nachodziła mnie zaczynając w ten sposob dnia. Rano wchodzi niemal bez pukania (!) bo stuknie w drzwi i chwyta za klamkę, nie czekając łaskawie na "proszę" lub cos w tym stylu... dobrego wychowania, wpada z dzieckiem dziecko robi mi bałagan, wyciaga zabawki mojego, musze dokładnie pilnować swojego dziecka, bo okej. jest mala i nierozumnie, ze czyms tam może zrobić krzywdę mojemu rocznemu dziecku. to wybaczam. Jak juz sie zwali do mojego domu to 2 godziny przy kawie u mnie siedzi. Później idzie.po południu znów nie zawaha sie przyjsc. Znow posiedzenie.Ja nie mam tematów do rozmów z ta kobieta i tak w ogolę nie czuje abym mogła i chciała jej się zwierzać z jakichś moich problemow, opowiadać jej o swoim życiu :( Nie mogę spokojnie wyjść z mieszkania bo nie wiem czy ona czuwa czy co, za chwile za plecami słyszę "ooo, a dokąd idziesz?" Robilam co sie da, po grzecznemu dawalam jej do zrozumienia, ze nie mam czasu na jej wizyty ale chyba sie nie domysla. Rano zamykam drzwi, udaje, ze spie. Wtedy jest zapukan do drzwi, a ja czekam az laskawie raczy wrocic sie do swojego mieszkania.Pozniej jak zobaczy, ze cos sie juz u mnie dzieje to znow wpada albo ona albo sama jej córeczka! nie zamykajac drzwi! nosz..... chodzę udaje ze sprzatam, ze zaraz wychodze z domu... to mi walnie tekstem "a co ty będziesz sprzątać" siadaj! jak już uda mi sie wyjsc w domu, to jej córeczka kładzie sie na podłodze i wali nogami, bo jak to!! ona nie chce wychodzić ode mnie. No ale mama jej tlumaczy, ze ja wychodze. No i z płaczem pójdzie z nią do swojego domu, to jeszcze zapyta koniecznie kiedy ja wrócę do domu??? Zostaje mi ostatnie wyjscie. Niestety. Powiedzieć wprost, zeby trochę zestopowala z tymi wizytami swoimi. No niestety ale inne rzeczy nie skutkuja. To i tak tylko namiastka tego co codziennie sie dzieje :( Macie podobna sytuacje? Jakies rady? Na prawdę mam dość i mnie to wk....c zaczyna. Tez mam dziecko i obowiązki a i chce spokojnie w szlafroku pochodzić nawet do 10.00 :D a nie ubierać sie szybko bo zaraz znow wparuje sasiedeczka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hhe, dobra jest
nie widzę innego wyjścia, jak powiedzieć wprost, bo chyba do domyślnych to ona nie należy :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hhe, dobra jest
to o czym rozmawiacie te dwie godziny przy kawie, jak nie masz z nią tematów? ona nadaje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
­­­­­­­­­­­ rzeczywiście natrętna sąsiadka. Głupio tak wprost powiedziec ze nie masz ochoty aby cie odwiedzała ale chyba nie bedziesz miała innego wyjscia bo ukrywanie sie we własnym domu nie jest najlepszym rozwiazaniem :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość .,.,.,,,,
O czym rozmawiamy? Przeważnie o tym co w danej chwili w telewizji :D Czyli np. jak reklamy, to ona rzuca tekstami "taa kup se proszek, to akurat ubrania będą jak nowe" "aby naciągają", a to o pogodzie, jak leci jakis serial to o nim. Takie rozmowy toczy aja przytakuje. Czasami o dzieciach pogadamy ale ja mam zdecydowanie inne poglądy na wychowywanie. No własnie. Ukrywanie się. Dlaczego muszę to robić? Dlaczego często cichaczem drzwi zamykam, bo jak zobaczy albo usłyszy to zaraz leci z pytaniami, gdzie, po co, kiedy wrócę??? Ciągle chodzę poddenerwowana:/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jako nowej widać bardzo jej zależy na znalezieniu przyjaciółki i ciebie obrała za cel. Widać że nie chcesz jej urazić, więc ciężka sprawa będzie. Może spróbuj ustalić z nią jeden dzień w tygodniu na spotkania

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pogadaj z nią i powiedz że też chcesz mieć czas dla siebie i nie zawsze masz ochotę zaraz z rana na spotkanie...albo zrób to po mojemu powiedz wypierdalaj i chuj! :-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rozumiem cię
Nie mam takiej sąsiadki, ale mam taką ciotkę. Swego czasu wręcz nachodziła nas. Bez uprzedzenia, bez pukania, bo albo stuknęła w drzwi albo od razu za klamkę i do środka. Jak zamykaliśmy drzwi na zasuwę to miała pretensję, że się przed nią zamykamy :D Ja jak byłam czasem sama w domu to faktycznie zamykałam się, żeby nikt nie wlazł i kiedy ona dobijała się to nie otwierałam. Kiedyś mój ojciec był w pracy, mama z bratem pojechali do babci, a ja jako domatorka, samotnica cieszyłam się, że mogę trochę pobyć sama. I ona za chwilę wali do drzwi. Nie otworzyłam jej, ale przyszła za jakiś czas i żali się na mnie, że byłam w domu i jej nie wpuściłam. Głupi sąsiad wygadał się, że mama pojechała tylko z bratem i widział jak ja zamykam drzwi za nimi :D Ale chuj, powiedziałam, że widocznie musiałam wtedy wyjść do sklepu. I takie sytuacje się powtarzały. Na przykład chodziła z drugiej strony bloku zobaczyć czy balkon jest otwarty. Wg niej jeśli był otwarty to na pewno musiał też być ktoś w domu. Bardzo się martwiła jak wymienili nam drzwi do bloku i założyli domofon z kodami do wszystkich mieszkań. No bo możemy domofonu nie słyszeć :D Ale wymyślila, że podamy jej kod to sama sobie będzie otwierać. U nas w domu też za bardzo nikt nie ma z nią o czym rozmawiać, bo to stara panna, która żyje serialami i wszystkimi plotkami z miasta. A że mieszkamy w małym mieście to ona dużo wie. Kiedyś coś tam się u nas stało, mieliśmy zmartwienie, mój ojciec tak siedział i myślał, a ona mówi: no co się do mnie nie odzywasz, przeszka ci, że przyszłam? A chciała ojcu poopowiadać co gdzie usłyszała i co się wydarzyło na mieście. Ojciec nie wytrzymał i wygarnął jej dosyć dosadnie, że on plotkami nie żyje, ma swoje problemy itd. Ciotka obraziła się i nie przychodziła pół roku :D Oczywiście miała już nigdy nie przyjść, ale pół roku jak na nią to i tak dużo. Nie interesowało jej to, że ktoś coś ogląda tylko chciała Pierwszą Miłość :D A jak ktoś oglądał mecz to mówiła, żeby przeczłączyć, bo ona tego nie lubi :D Wnerwiało nas jeszcze to, że przychodziła do nas z dziećmi swoich bratanic. Mało co pilnowała te dzieciaki, a wręcz pchała je do mojego pokoju. No ja jak gdzieś idę i widzę, że do któregoś pokoju są drzwi zamknięte i ktoś tam siedzi to nawet nie zaczynam tematu. Może ktoś się np. uczy? A ona wpychała te dzieciaki do mnie i mówiła tylko: no idź do cioci, posiedzisz sobie. Pomijam to, że niektóre rzeczy były niszczone. Pewnego dnia ciotka sama przyznała się, że poszła z jednym z dzieciaków do koleżanki, nie upilnowała i dzieciak spalił piekarnik bawiąc się kurkami. Dobrze, że to nie wybuchło. Przykro pisać, ale naszym wybawieniem była choroba matki mojej ciotki. Dosyć długo do nas nie przychodzi, bo nie może zostawić matki samej. A ty chyba musisz powiedzieć wprost skoro nic nie skutkuje. W końcu w swoim domu powinnaś czuć się swobodnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość .,.,.,,,,
Czyli widzę, ze nie jestem jakaś nienormalna, ze chce sobie sama dobierać swoich znajomych i, ze mam prawo posiedzieć i pobyczyć się w domu, bez zwracania uwagi na swój wygląd, na to czy mam zapełniony zlew, czy gdzieś tam w łazience nie leży moja bielizna :D Bo tłumacze mężowi ale czasem mam wrażenie, ze on mnie nie rozumie. No bo ona to przecież tez całymi dniami samotna. No a ja to co? Słuchacz radiowy czy co? Przegonić ja? :) to trochę nie pasuje do mnie. No ale zbieram siły i myślę, ze znajdę jakieś rozwiązanie. W końcu nie zależy mi na tej znajomości specjalnie. Wole dystans a nie nachodzenie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jest takie coś ASERTYWNOŚĆ
trzeba mówić wprost bo inaczej ludzie nam na głowę wejdą sama doprowadziłaś do takiej sytuacji bo wielokrotnie pozwalałaś by robiła coś wbrew Twojej woli to teraz kombinuj jak to odkręcić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość .,.,.,,,,
No może i doprowadziłam ale nie chciałam być nie mila.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość współczuję takiej sąsiadki
ja kiedyś swojej natrętnej znajomej otworzyłam drzwi i powiedziałam, że teraz nie mam czasu na wizyty. Nie wpuścilam jej do mieszkania, od razu zamknęłam drzwi nie czeklając na to co ona powie. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość współczuję takiej sąsiadki
i jeszcze jedno - musisz być wreszcie nie miła, bo inaczej nie będziesz miała spokoju we własnym domu. Ba... nawet na spacer nie będziesz mogła wyjśc sama

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja miałam identyczny problem z sąsiadka... Tylko u mnie sąsieadka wyjmowała jeszcze pakę papierosów i tak przez 3 godziny wypalała nawet 9, a u mnie babcia chora na astmę i nie życzymy sobie. Mój małzonek podpala czasem to na dworze, bo dziecko i inni domownicy nie lubią, a taka przyjdzie i kopci mi. A ten jej bękard (jest panienką z dzieckiem, żyjącą w konkubinacie z żonatym mężczyzna) wszytsko niszczył. Jak zyję nie widziałam takiego dziecka, znosi wszystko do pokoju gościnnego, rozwala i psuje... i któregoś razu pokazałam zabawki które zepsóła, kredki które połamała. A ona na to, że jaj ja mogę na jej córeczke zganiać... i od tego czasu mam spokój... to były ostatnie 3 godziny z nia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dlaczegomniesietoprzytrafilooo
kup se słownik :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zaraz mi sie przypomniała moja sytuacja z przed lat. wprowadziłam się do kamienicy, i sąsiatka odrazu zaczeła mnie nachodzić. starałam sie z począdku być miła słuchac tych jej plotek o innych,. przyprowadzała 2 swoich dzieci , aby moja córka miała sie z kim bawić- jej zdaniem . ale dałam jej do zrozumienia zeby tak czesto nie przychodziła, i i nawet zrozumiala bo jej wizyty były rzadsze, ale została kwestia tych dzieci, .mowie wam ja byłam opiekunką tych dzieci , rano wczesnie przychodzily do corki, w poludnie je zawoła na obiad i dalej u mnie do wieczora, i tak w dzień w dzień.a ta sąsiadka łaziła na ploteczki i na kawke juz do kogoś innego. tez chodziłam po domu tak cicho zeby myślała ze mnie nie ma , bo drzwi zamykałam na kluczdosłownie jak złodziej. , chciałam miec chwile spokoju. do sklepu wychodzilam to , te dzieci za mną , albo czekalay przed moimi dzwiami na nasnie miałam nic prywatnosci,. jej dzieci nie mialy żadnych zabawek to moje niszczyły na potege że moja córka została bez. a brudne i śmierdzące, nie umyte te dzieci byly ciągle-ohyda. i powiem wam to trwało lata, nie mogłam sobie z tym poradzić. bo ten babszyl nie widział w tym nic złego , przynajmniej miała spokój bez dzieci.to była paranoja przez ponat 3 lata.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość .,.,.,,,,
na spacery to ja juz chodzę z jej corka... bo jak mnie widzi to do wózka podlatuje i ona idzie z nami. no ok. pytam jej mamy czy może iść z nami. kij w oko, nie pojde wtedy niewiadomo jak daleko, bo jeszcze cos sie stanie czy cos, i bedzie na mnie. nie chce odpowiadać za czyjesc dziecko. NELLA22 jak Ty to zrobilas? :) to jest przykre, no kurcze przecież nie będę pod nie wiadomo jakim pretekstem wychodziła z domu :/ bo tylko, zeby sie od niej uwolnić. Jest zima, wiec i na dworze z dzieckiem sie długo nie da wytrzymać, latem to co innego, można isc i zostawić dom. ale zima?? Poszłam cos załatwić, ok. niby zrozumiała, ze nie mam dla niej czasu co z tego jak wróciłam do domu, zaczęłam zakupy wypakowywać i juz stuk puk do drzwi :/ no ja wiem, ze jej sie może nudzić ale nie można sobie tego czasu jakoś zaplanować? jest tyle sposobów. Gdy sprzątałam sobie ciuchy w szafie, to siedziała na łózku i dyskutowała o moich ciuchach. A ja jej tłumaczyłam, to mam stad, tamto stamtąd, tego nie nosze, to mi się nie podoba... sztywne i wymuszone gadki. :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość .,.,.,,,,
nella, może się jeszcze tutaj pokażesz :) ech, o ile jeszcze potrafiłabym otwierając jej drzwi, powiedzieć, ze nie mam teraz czasu na pogawędki, to ta jej mała pod nogami już mi czmychnie. I na nic moje starania. Juz obie sa w moim domu. No i utrudnia się sprawa, gdy mam otwarte drzwi. Bo jak ona juz buty zdejmuje, do pokoju mi wejdzie a ja lezę lub bawię się ze swoim dzieckiem to trudno mi udać, ze mam kupę roboty w domu. Zamykać sie we własnym domu??? co to ma do cholery byc!!! buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu :( :( :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eeeeeeeeeeeeeeyyyt
JA CIEBIE AUTORKO NIE ROZUMIEM. DLACZEGO TY NIE ZAMYKASZ DRZWI NA KLUCZ? jak ci to ułatwi zycie. tak jak masz otwarte drzwi wejsciowe to kazdy żul ci moze wleźć. nie dbasz o bezpieczeństwo twojego dziecka? zamkniesz na klucz i ta baba ci szarpnie za klamke i moze sobie podmuchac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość JOSERA Np
własnie - zamykaj drzwi na klucz. To ci do mieszkania nie wejdzie. Proste:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość .,.,.,,,,
Juz jestem dziś od rana zamknięta na klucz :) Chyba faktycznie zastosuje krotka piłkę, bo cierpliwość mi się kończy!!! Chce mi się krzyczeć!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość .,.,.,,,,
No ale jak będzie pukać seriami, tak zazwyczaj jest ze 3 serie? To co? Udaje, ze nie słyszę? :) :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość JOSERA Np
nie wpuszczasz i tyle. a jak najdzie cie na klatce to powiedz ze masz swoje zycie i nie chcesz sie z nią codziennie widywac. co ci leci ze sie obrazi? korzysci z tej znajomosci nie masz zadnyuch i jeszcze musisz jej dzieciaka bawić. kto sie za psa dal ten musi za psa szczekac. i tak sie dziwie ze jej z domu nie wyrzuciłaś i jej gówniary tez. nie masz męża?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość .,.,.,,,,
Mam, tylko on wieczorami wraca. Tez powiedział, żebym się zamykała. Niby mnie słucha ale nic konkretnego nie poradzi. A ja już nie będę patrzyła na to on sobie o mnie pomyśli tylko załatwię swoje sprawy po swojemu. W końcu poszanuje swoja prywatność.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość JOSERA Np
zrób to od dziś. dziwie sie ze tyle wytrzymałas, niekórzy ludzie są tacy wstrętni ze dasz palec to odgryzą pół ramienia:P a jak pozwolisz to nasrają ci w mieszkaniu. masz swoje dziecko i nie musisz znosić natrętów. a ta jej bachorzyca to w ogóle jakis zal. ze ona ci sie kładzie w mieszkaniu i kopie nogami bo do własnego domu nie chce isć. ukróc to mówie bo ci jeszcze bedzi e ta znajoma mamusie i siostrunie do mieszkanias sprowadzac albo inne bachory. w koncu połowe swoich rzeczy nie znajdziesz. powoedznia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaskaaaa
dziwna autorka...ja zawsze zamykam drzwi we wlasnym domu, poprostu z czystego rozsadku, malo to zlodzieji chodzi....okazja czyni zlodzieja....nie wiem co jest nienormalnego w zamykaniu wlasnego domu na klucz....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość JOSERA Np
;ten temat do chyba prowokacja bo ja nie wierze ze mozna tak pozwalac komus panoszyć sie we własnym domu... a zamykanie drzwi na klucz to normalka po prostu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość michal_36
albo autorka jest goopia albo z policji

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość .,.,.,,,,
W zamykaniu własnego domu w obawie o bezpieczeństwo nie ma nic dziwnego. Ale zamykanie drzwi na klucz i udawanie, ze nie ma nikogo w domu lub ze się nie słyszy, jest już inna sprawa. Dla mnie to znak, ze miejsce ma dość nieodpowiednia sytuacja. Przecież tak się na co dzień nie robi. No cóż, mnie sytuacja zmusza. Wytrzymałam tyle, bo z natury staram sie konfliktów unikać i byłam mila. Ale i małomowna przy niej. Widać jej i to odpowiadało. Ta mala to jest rozpuszczona, dlatego wspomniałam, ze mamy całkiem inne poglądy na wychowywanie dzieci. Ona mi odpowiada co jej córka w domu wyprawia a ja mowie, ze bym na takie coś nie pozwoliła. Ale dziękuje wam za wszystkie rady :) Nabrałam sil i przekonań, ze to jest sprawa, ktora ja sama muszę rozwiązać, nie patrząc na innych bo to ja sama sie z nia zmagam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×