Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość dvibffoevev

toczę walkę o życie, błagam

Polecane posty

Gość dvibffoevev

jestem bardzo rozbita psychicznie. na tyle rozbita, ze zastanawiam sie nad powieszeniem. boje sie Boga i to mnie powstrzymuje, ale obawiam sie, ze dzisiaj nie wytrzymam, ze to bedzie silniejsze ode mnie. nigdy nie sądziłam ze tak się stoczę, do poziomu mysli o samobijstwie. nie mam gdzie szukac pomocy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czarnpuma30
Napisz coś więcej, proszę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie jesteś sama. Żyjesz wśród ludzi , którzy na pewno zechcą Ci pomóc tylko zawołaj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość magnezzziaaaa
to nie jest normalne myslec w ten sposob, musisz udac sie do lekarza bo to prawdopodobnie depresja, wyleczysz sie i zycie znow stanie sie kolorowe, wierz mi przechodzilam tez taki etap

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość babaa za kierownicą
Porozmawiaj z nami i napisz dlaczego jest Ci tak źle, że myślisz już o najgorszym. Nie uciekaj od problemów, samobójstwo to nie wyjście. Miałam w rodzinie 3 takie przypadki i uwierz, że wszyscy byli zdruzgotani tym co się stało, a także konsekwencjami jakie za tym szły.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dvibffoevev
depresja? myslalam, ze depresja jest wtedy kiedy czlowiek juz nie ma sily psychicznie by zrobic cokolwiek. ja musze sie uczyc, musze chodzic do pracy, fakt, ze robie do z przymusu ale robie. czy to depresja?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dvibffoevev
ja tez mialam samobojstwo w rodzinie, wiem jaki to ból i żal, wiem jak ciezko sie pogodzic gdy zabija sie ktos kogo sie kocha ale ból istnienia jest silnijeszy, na tyle silny, nie potrafie myslec o innych, o tym, ze oni będą cierpiec z powodu mojego odejscia. nie potrafie tego opisac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dvibffoevev
to jest tak, ze ja nie jestem w stanie pomyslec o konsekwencjach, z jednej strony, czuje, ze nie moge, ze mi nie wolno ale z drugiej wiem, ze nie chce zyc nie potrafie bo to ciągła męczarnia. nie wiem dlaczego bóg nie słyszy mojego wołania, zawsze potrafil mnie wysluchac a teraz milczy, nie pomaga mi. to moja wina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dvibffoevev
błagam porozmawiajcie ze mną

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość babaa za kierownicą
Współczuć Ci nie będę, bo nie ma sensu nad kimś się użalać i jeszcze bardziej dołować. Powinnaś dostać solidnego kopa w tyłek. Przełożyć przez kolano i ... A tak poważnie, co złego dzieje się w Twoim życiu, że czujesz się tak a nie inaczej?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a może jeszcze poczekaj? może za miesiąc przezyjesz romans? powiesić sie zawsze zdążysz, a wrócić do życia już sie nie da.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość skąd jesteś autorkoooooooo
?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dvibffoevev-- nie mieszaj Boga do spraw ziemskich.Więc o co Ci biega? Z czym nie mozesz sie pogodzić?Z każdej sytuacji jest wyjście tylko zależy jaki masz stan psychiczny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dvibffoevev
coś się ze mną dzieje, nie wiem co. miewalam stany handry ale zawsze sobie radzilam. przechodzilo mi predzej czy pozniej. teraz tkwie w takiej prozni, ten moj stan trwa i ani nie łagodnieje ani sie nie nasila, po prostu jest tak samo. wciaz tak samo mysle o smierci. z chlopakiem jestem 4 lata. mieszka 30km dalej i widujemy sie w miare mozliwosci. najczesciej w weekendy. naprawde to nie jest przeszkoda. ale ostatnio z pewnych powodow nie moze przyjezdzac. dobil mnie tym, ze nie przyjechal teraz chociaz tak planowalismy. on tez nie reaguje na moje cierpienie, pare dni temu prosilam, zeby zadzwonil, ze zle sie czuje- nie zadzwonil bo byl zajety i obiecal,ze przyjedzie. nie przyjechal. kiedys sie ze mna rozstal z powodu problemow w zwiazku, ale zrozumial, ze za szybko podjal ta decyzje, zalowal i wrocil do mnie. wrecz blagal bym go przyjela, a teraz on sie tak odplaca. za kazdym razem gdy nie moze przyjechac jestem zdruzgotana nie wiem jak opisac to uczucie, ale przez zerwaniem tez nie mogl przyjezdzac i teraz tak mi sie to kojarzy. powiedzialam mu o tym, wiec powiedzial "zebym nie wymyslala". bardzo to przezywam. gdybym w normalnym stanie psychicznym inaczej bym to odebrala. wszystko mi sie psuje od swiąt. wtedy niegodnie przyjelam komunie swiętą. od tamtej pory mój ból duszy niezmiernie trwa. tak jakby bóg karał mnie w sferze zycia, która cenie ponad wlasne zycie. blagalam Boga o przebaczenie, ale to wciąż trwa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dvibffoevev
tak, wiem, ze zasluguje na potepienie. wiem, ze jestem smieciem bo inni walcza o zycie do ostatniej chwili, a ja chce odejsc. ale to silniejsze ode mnie, nie potrafie z tym walczyc. czuje, ze juz nic dobrego w zyciu mnie nie czeka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dvibffoevev
gdyby moj facet byl przy mnie, byloby mi latwiej. a tak jestem sama

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hsyr6uy
Czy to Ty zakładałaś topik a awanturze z chłopakiem w sylwestra?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość babaa za kierownicą
Mam wrażenie, że poświęcasz za dużo czasu na myśleniem i właśnie użalaniem się nad sobą. I takie są tego efekty. Powinnaś się czymś zająć, najlepiej czymś co lubisz. Masz jakieś pasje? Niespełnione marzenia? Jak zaczniesz robić coś, co lubisz to świat od razu wyda się bardziej kolorowy. Ale Ty sama musisz coś z tym zrobić. To od Ciebie, a nie Boga zależy Twoje samopoczucie, nastrój i nastawienie do świata/życia. A facet, który nie daje Ci wsparcia, kiedy Go potrzebujesz... Czy to aby na pewno odpowiedni partner? Czy tylko taki, żeby był, bo samej jest być źle?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dvibffoevev
nie zakladalam takiego topiku, to moj pierwszy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dvibffoevev-- a o to biega.Pomyśl jesteś w małżeństwie i takie niespodzianki mogą czychać częściej.Więc musisz sie uodpornić.Przecież kobiety mają o wiele wiekszą wytrzymałość psychiczna od menów.Nie załamuj się nad drobnymi niepowodzeniami.te prawdziwe kłopoty są na razie przed Toba.Myślisz ,ze małżeństwo to raj na ziemi.To walka na całe zycie.Jak z tego wyjdziesz obronną ręka chwała ci będzie za to.twój men przyszły nie będzie taki hojny i będziesz sie przedzierać przez życie sama.Dopiero w zaawansowanym wieku men zrozumie albo i nie.I co wtedy.znów bedziesz sie targac na swoje zycie??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dvibffoevev
moj facet nie zawsze jest jakis najgorszy. ale nie rozumiem dlaczego nie reaguje jak mu pisze ze jest mi ciezko teraz i potrzebuje jego obecnosci, chociaz rozmowy przez telefon

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dvibffoevev--Faceci są bardziej nieczuli i lekcewazą sobie.Cóż taka natura nasza:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bon- ton
=======autorko wiesz co to hipohondria"""""""""""""""""""""""""""""zaczni leczyc ten kompleks

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bon- ton-- nie baw sie w ogrodnika i nie przesadzaj.mówisz jak typowy facio.Widzisz ,ze dziewczę hoże rozpacza a Ty ją dobijasz tym stwierdzeniem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Do samobójstwa Ci jeszcze daleko...;) wisielce , topielce i inni ktorzy probuja popełnic samobójstwo nikomu o tym nie mówią , wrecz przeciwnie udaja w pełni zadowolonych,szczesliwych...to czesto przychodzi nagle...tak jest w 90% przypadków...wracajac jednak do tematu, ciezko jest nam cokolwiek wywnioskowac bo mało napisałas...malo i chaotycznie..wychodzi na to , ze za Twój obecny stan emocjonalny w duzej mierze odpowiada partner...:Onapisz cos wiecej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dvibffoevev
nie odpisal mi jak mu napisalam godzine temu, ze jest mi ciezko, ze go porzebuje i ze sie martwie o to, ze nie przyjezdza. dlaczego nie napisal "nie martw sie, wszystko jest dobrze" juz nie mowie o jakims pocieszaniu tylko "nie wymyslaj". nie wiem czy mnie nie kocha czy co? to niech zerwie juz raz to zrobil po co to ciągnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Malutka_w_szpileczkach90-- przewaznie od nas takie coś wychodzi,oczywiście nie generalizuje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hienka mała wiesz co autorko? nie znosze takich panieneczek jak ty...nadwrazliwe gowno z ciebie, nic wiecej idz szmato na oddział onkologii,najlepiej dzieciecej i zobacz jak ludzie potrafia walczyc o zycie a ty pi**o piszesz,ze chcesz popełnic samobojstwo zrob to-bedzie jedna idiotke mnie Dziewczynko co Ty mozesz wiedzieć o prawdziwej depresji badz nerwicy...przyszpuszczam , ze nic...osoby pragnace targnac na swe zycie nie mysla racjonalnie , nie sa w stanie przewidziec konsekwencji, podchodza do tego jak my do krojenia chleba na sniadanie , dla nich to cos zupelnie normalnego, ucieczka, schronienie...wewnetrzny bol jest tak wielki , ze wydaje im sie , iz tylko smierc go załagodzi...wiem , bo pracowałam z osobami chorymi psychicznie , niejednokrotnie takimi ktore chciały popelnić samobójstwo...to CHOROBA ...nie białaczka...ale też CHOROBA , tyle , ze na podłozu psychicznym...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dvibffoevev-- emocje musisz przyhamować i okazywać mu obojętność.jeśli wtedy to zauważy będziesz wiedzieć czy jest za Toba.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×