Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

irene-reaktywacja

ta zla synowa

Polecane posty

pewnie przyjdzie taki dzien, gdy on i ja wyniesiemy sie z domu, u mnie rodzice maja siebie,jego matka nie ma nikogo, poza tym mieszka z dala od cywilizacji. ciagle smutnieje, gdy mowimy o przyszlosci, nie da rady tam zamieszkac, roznie dobrze moglabym wyprowadzic sie pod grzybek jak zwirek i muchomorek. jak pomoc zniesc kobiecie syndrom pustego gniazda?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kwasna cytrynka
mysle ze bardzo trudno..... sama mam prawie doroslego syna i z przerazeniem widze ze sie u niego nagle zmieniaja prioritety....nie to ze jestem zazdrosna mamusia.... pewnie gdy sama bedziesz miec dzieci zrozumiesz...kochasz dziecko piescisz wychowujesz troszczysz sie o niego az tu nagle on cie wogole nie potrzebuje nagle z dnia na dzien jest dorosly..odchodzi.. dzieci nie wychowuje sie dla siebie tylko dla swiata ...ale to przekroczenie tego progu....czasem jest powodem lekkiego uklucia w sercu matki. z twojej wypowiedzi wnioskuje ze jestes madra kobieta.... mysle ze spokojem rozwaga i okazywaniem tesciowej ze jednak jej czasem potrzebujecie i ze syn nadal tez matke kocha...pokonacie chwilowe problemy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gdyby mieszkala w miescie, to pewnie bylaby mozliwosc na dzien dwa tam zajsc, niestety 80km nie bedziemy czesto jezdzic,daleko :(koszty tak syn chce miec juz dzieci,wyniesc sie, matki nie wezmie, bo ona z domu nie pojdzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość takie jest życie i tyle
każdy musi zrozumieć że życie dzieli sie na etapy i każdy jest inny życie jest inne gdy jesteśmy dzieckiem, inne gdy nastolatkiem, jeszcze inne gdy jesteśmy młodzi zakładamy swoją rodzinę...no i przychodzi też czas gdy dzieci odchodzą z domu każdy etap wymaga pracy i przystosowania się do niego tylko że niekóre kobiety zapominają że na tym polega życie, zapomniały że też ze strachem wkraczały w małżeńskie życie, z niepokojem zostawały matkami.... tak samo jest z odejściem dzieci z domu, trzeba do tego przywyknąć i się przyzwyczaić zamiast próbować "kijem zawracać bieg rzeki" a czytając wypowiedzi wielu młodych meżatek, wiele teściowych właśnie jest na etapie zawracania rzeki kijkiem.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kwasna cytrynka
pozatym tak jak napisala autorka jej tesciowa jest kobieta samotna i pewnie tu laduje sie taka kobieta w ambaras malzenstwo jej sie rozpadlo wiec ona robi wszystko dla dzieci nie wiaze sie z nikim innym dla dobra dzieci....poswieca sie ze strachu zeby dzieciom krzywda sie nie stala....a dzieci dorastaja i zostawiaja oglupiala matke. jak wybrnac jako matka z potrzasku....samotnosc dla dobra dzieci? czy nowy zwiazek z ryzykiem ze nowy partner nie bedzie lubic naszego potomstwa. chyba my kobiety za bardzo sie poswiecamy. :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×