Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość blanka1100

Związki z np. o 7-10 lat starszym czyli "facet się wszystkim zajmie"

Polecane posty

Gość blanka1100

Zaobserwowałam taką o to prawidłowość w związkach w których to facet jest, powiedzmy, o 7-10 lat starszy od swojej dziewczyny/żony. Zaznaczam, że mam na myśli związki typu ona lat 21-on 31, a nie dwoje, ukształtowanych i doświadczonych przez życie ludzi po 40-tce i 50-tce. Przykład: On poznaje ją. Ona dopiero zdała maturę/rozpoczyna studia, on studia juz skończył lub od paru lat pracuje. On jej imponuje, bo w niczym nie przypomina jej infantylnych kolegów z roku, podjeżdża po nią, po zajęciach, dobrym samochodem. Ona jest w niebowzięta, koleżanki ohają i ahają. On się już "wyszumiał", ona nawet "szumieć" nie zaczęła. On ma już stabilną pracę, ona jest weekendową hostessą na promocjach jogurtów. Ona kończy studia, jemu stuka przysłowiowa 30-tka. Biorą ślub. Pojawia się dziecko. Bo ON JUŻ CHCE. Ona na wszystko się godzi. On myśli o wszystkim, ona nie ma własnych pieniędzy. Nie potrzebuje. On zarabia, on myśli o wszystkim, on podejmuje decyzje. A ona się temu poddaje. Nie myśli co będzie za 10 lat. Ona się myśleniem nie zajmuje, od tego ma JEGO.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mloda*******
Mi też imponują tacy faceci - ale nigdy nie pociągnęłam takiej znajomości w obawie przed utratą autonomii ;) zachowywałam dystans i dusiłam w sobie uczucia, za bardzo sie bałam zostać 'podwładną'

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blanka1100
Im mniej wiesz, tym mniej chcesz wiedzieć. Nieświadomość bywa składową szczęścia. Pytanie: Czy taki układ nie rypnie się za 10 lat? Czy to jest zdrowa relacja? Lepienie drugiego człowieka jak z plasteliny, korzystając z tego, że przeżyło się na tym świecie te 10 lat więcej? Druga osoba ma się dostosować? Z wygody, lenistwa, braku pieniędzy, z nieświadomości pewnych mechanizmów psychologicznych? Czy to zawsze jest wolny wybór czy częściej to "praktyczny przymus"?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 30lat mi stuknęło
ja mogę szaleć jeszcze z 20 lat i nie chcę dziecka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja właśnie .......
też byłam w 7 niebie jak poznałam chłopaka 7 lat starszego ale się rypło i to dość szybko, i to nie z różnicy wieku lecz z jego wahań i dziecinnego zachowania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blanka1100
Znacie takie przypadki? I ponawiam pytanie: wygoda, przymus, konformizm, nieświadomość?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 30lat mi stuknęło
nie rozumiem jak facet 30 letni mógł się wyszaleć w polsce. za co ? w tym wieku dopiero zaczyna się zarabiać jakieś pieniądze za które wreszcie można poszaleć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 30lat mi stuknęło
durne baby się gazet naczytały i powstał durny temat :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blanka1100
Często taka dziewczyna, tuż po 20-tce, która prosto z kolokwium, trafia przed ołtarz wchodzi w nową dla siebie role (żony i matki) niejako "z biegu". Jest jeszcze nieukształtowana. Metodą prób i błędów wchodzi w dorosłe życie. Zdarza się, że żałuje. Zdarza się też, że przeżywa całe życie "uwieszona" na partnerze, który odciąga ją od prozy życia. Od prozy życia jest ON. Dopóki sam tego chce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sfhefejfff
po 30 tce mozna sie zaczac szalec" ktora szkola w polsce uczy takiej skladni?:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blanka1100
Wrócimy do meritum czy będziemy się czepiać składni forumowiczów i ubolewać nad ciężkim losem polskich 30-stolatków?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja właśnie .......
gdyby była taka możliwość to z miłą chęcią bym była z takim chłopakiem i to nie ze względu na materializm. jak się z tamtym o 7 lat starszym spotykałam to było cudownie lecz jego zachowanie zmieniło wszystko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kakkaalicjakakak
To Cie zakocze autorko bo jestem w zwiazku ze starszym od siebie facetem. Ja mam 22 lata on 33 i jestesmy ze soba ponad 2 lata. Jak go poznałam był po rozwodzie, ma dziecko i wtedy zarabial jakies 1500 zl. Jesli chodzi o samochod to mial jakiegos starego grata a ja dużo lepszy samochod. Byłam wtedy na stazu a rodzice jeszcze dawali mi pieniadze. I zamieszkalam z nim chociaz moglam to wszystko stracic auto, pieniadze od rodziców. Wiec nie zgadzam sie z tobą... Ja się poprostu zakochalam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blanka1100
Poza tym, umówmy się, że 21-latka myśli o życiu trochę "przez różowe okulary". Mając te 10 lat więcej wiele decyzji podjęłaby innaczej. Miałaby większą świadomość tego kim jest, czego chce i że może osiągnąć coś sama. Wieszanie się na bardziej doświadczonym partnerze nie byłoby tak oczywiste.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blanka1100
Takie przypadki jak twój to jednak wyjątek (moje obserwacje). Nie chodzi mi zresztą o sprawy czysto materialne chociaż znam przypadki gdy dziewczyna przychodziła "na gotowe", sama nie wnosiła materialnie nic, bo z promocji jogurtów nie wysupłałaby na mieszkanie i urządzenie wesela. Mąż zajmował się wszystkim do spółki z rodzicami/teściami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kakkaalicjakakak
To nie zawsze jest wieszanie sie na starszym partnerze. Ja jakos studjuje i rozwijam sie i nie to za jego pieniadze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blanka1100
Gratuluję, ale dalej upieram się, że reguła jest nieco inna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kakkaalicjakakak
Są różne przypadki pewnie. Ale to tylko z boku wydaje się takie kolorowe tak naprawde ta mloda dziewczyna musi miec cos w glowie zeby byc z takim facetem, bo czesto dochodzi tez jego dziecko i problemy z tym zwiazane

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kakkaalicjakakak
Ale ja myślę że to nie chodzi o wiek tylko o samego faceta

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blanka1100
Fakt, że wiele rzeczy wynosi się z domu. Jeżeli tata utrzymywał niepracującą mamę to syn stawia sobie za punkt honoru, że utrzyma swoją żonę. Gorzej jeżeli po paru latach taki układ zaczyna uwierać jedną bądź drugą stronę. Dziewczyna orientuje się, że "nie zdążyła czegoś przeżyć/zobaczyć/doświadczyć przed ślubem, coś przegapiła, a potem "już nie mogła, bo dziecko, bo to i tamto", a mąż po paru latach ma dość odgrywania roli jedynego żywiciela i logistyka w rodzinie. Zawsze któraś strona będzie musiała się dostosować, będzie poszkodowana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kakkaalicjakakak
A najsmieszniejsze jest to ze ja sie wiecej wyszalalam w zyciu niz moj facet. Bo on jak byl mlody mial dziecko, ozenil sie, potem rozwiodl i poznal mnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kakkaalicjakakak
Mi się wydaje jak oboje ludzi pracuje to jest jakos lepiej. Bo jednak trzeba sie tak w zyciu ustawic zeby mozna bylo sobie samemu poradzic a nie ciagle liczyc na kogos

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Marcin84w
Tu same podszywy offermy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blanka1100
Czy wchodząc w związek z "facetem po przejściach" w tak młodym wieku miałaś tak naprawdę świadomość tego "w co się ładujesz?" Masz świadomość tego, że jego przeszłość zawsze będzie ci towarzyszyć, że bierzesz go "z całym dobrodziejstwem inwentarza"? To skomplikowane sprawy i często "bo ja się zakochałam" to za mało by to unieść. Nie oceniam, pytam tylko. Wracając do tematu to właśnie takie "różowe okulary" po latach mogą spaść.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blanka1100
Owszem, jest łatwiej jeżeli oboje pracują, ale często przy związkach typu "Ona 21-On 32", to ona jest pod tym względem poszkodowana. Ślub i dziecko, bo on już by chciał, nie zważając na to, że ona jeszcze na dobre szkoły nie skończyła i ma puste CV. Potem powstaje zależność ekonomiczna, ona zostaje w domu z maleństwem, on pracuje. Ona wchodz na rynek pracy mając lat 30-ści, a po CV hula wiatr. Ciąg dalszy zależności ekonomicznej, on zarabia, więc i on podejmuje decyzje. Często podejmuje je ZA NIĄ. Ona musi się podporządkować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kakkaalicjakakak
Racja na poczatku byly "rozowe okulary" ze nic mnie nie interesuje tylko on. Po jakims czasie okazuje sie ze nie jest to takie latwe, ze nie latwo pokochac cudze dziecko, ze byla zona robi problemy. Teraz jest codziennosc, do ktorej trzeba przywyknac jesli chce z nim byc. Ale mysle ze idzie mi to dosc dobrze, wiadomo ze sa problemy jak w kazdym zwiazku, ale nie zawsze bedzie tak jak sie wydaje na poczatku ale to raczej normalne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kakkaalicjakakak
Moj na to nie naciska po twierdzi ze musze skonczyc szkole i troche popracowac. Ale masz troche racji moja znajoma tak miala ze facet nalegal na dziecko i teraz maja sliczna dziewczynke tylko ze mama przerwala studia a po liceum raczej do zadnej pracy ambitnej nie pojdzie z takim wyksztalceniem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hgvfhgf
Poza tym, umówmy się, że 21-latka myśli o życiu trochę "przez różowe okulary". Mając te 10 lat więcej wiele decyzji podjęłaby innaczej. Miałaby większą świadomość tego kim jest, czego chce i że może osiągnąć coś sama. buhaha jaki % dziewczyn dochodzi do czegoś samodzielnie ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blanka1100
Czytałam kiedyś na jakimś forum wpisy takich właśnie młodziutkich mężatek i powalił mnie ich język: "Mąż MI POZWOLIŁ pracować"albo "Mąż się NIE ZGADZA bym pracowała". "On dobrze zarabia i ŻYCZY SOBIE bym była w domu" A CZEGO ONE CHCĄ??????? Blizej nie wiadomo. Z jednej strony "mąż który się wszystkim zajmie" to wielka wygoda ale i złota klatka. Znam przypadek gdy młodziutka mężatka nie poszła do pracy, bo jej starszy o 8 lat mąż stwierdził, że "jego żona nie będzie pracować za takie pieniądze" i "musi robić tylko to co lubi". Gdybym ja robiła tylko to co lubię to nie przepracowałabym w życiu więcej niż rok...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hgvfhgf
Owszem, jest łatwiej jeżeli oboje pracują, ale często przy związkach typu "Ona 21-On 32", to ona jest pod tym względem poszkodowana. Ślub i dziecko, bo on już by chciał, nie zważając na to, że ona jeszcze na dobre szkoły nie skończyła i ma puste CV. co ty z tym dzieckiem ? myślisz że facet o niczym innym nie marzy ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×