Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zakochana?

pokojowe rozstanie?

Polecane posty

Gość zakochana?

Tak w skrócie: jestem z facetem od 4 lat, on jest ode mnie starszy o 8 lat, poczatki nie były zbyt udane, choć rzadko się kłócimy (tak naprawde poważnie to tylko 2-3 razy się zdarzyło), jest mi z nim dobrze, dogadujemy się ale odkąd pamiętam czułam się przez niego ograniczana. Niby nie był zazdrośnikiem ale wystarczyło, że zmienił ton głosu a mi się wszystkiego odechciewało. Kazde z nas ma inne hobby i problem jest taki, ze on mojego nie akceptuje. Nie mogę przez niego spełniać marzeń, nie mogę być szczęsliwa. Nasz związek wygląda jak typowe stare małżeństwo. Sprzątam, gotuje, czasem jakiś seks (coraz rzadziej nam się chce). Czasem gdzieś wyjdziemy i tak w kółko. Nie wiem nawet czy kiedykolwiek go kochałam tak naprawdę. 4 lata razem a powiedziałam mu to 2 razy - bardziej z jego przymusu niż mojej chęci. Myślę, że on ze mną jest bo jest mu wygodnie, nie czuje tzn nie czułam nigdy między nami takiego żaru, ognia, pożadania. Jest mu/nam dobrze i tyle. I nagle przyszedł czas, że to wszystko zrozumiałam. Że nie tego w życiu chce, że nie chce spędzić tak reszty zycia, że to nie ten facet. Zrozumiałam, że nigdy nie bede przy nim szczesliwa, bo on nigdy mi tak naprawde nie zaufa. Że ja po prostu nie potrafię kochać. Ani jego ani siebie. Odtrącam od siebie ludzi i dobrze mi z tym. Czasem chciałabym żeby zrobił coś głupiego, żebym mogła sie na niego wkurzyc, zebym mogła poprosić o przerwę, zebym mogła i miała pretekst żeby z nim zerwac. To dobry facet i dlatego nie chce go krzywdzić mówiac ze już mi nie zależy. To nie jest tak - czuje cos do niego, szanuje go, podziwiam ale nie chce psuć mu życia. Pewnie wiele osób stwierdzi, ze jestem zimną suką - wiem o tym, ale może znajdzie się ktoś kto również czuje się zagubiony w swoim związku, ktoś kto nie wiem co ze sobą zrobić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość laka2011
a myslisz, ze bardzo bedzie cierpial jesli mu powiesz ze to koniec? moze mu kamien z serca spadnie tak samo jak Tobie? moze on od dawna o tym mysli ale nie wie jak to zrobic ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zielonkkss
Po przeczytaniu tego zastanawiam się jakim cudem nie dość że zostaliście para mimo "braku żaru" ale i 4 lata wytrzymałaś w takim związku. Męczennica?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka jedna brunetkaaaaaa
hej...mam taki sam problem;...tylko facet starszy o 3 lata...ale tez chyba nie chce z nim byc...przynosi mi wstyd...zachowuje sie strasznie,,,jak niby chce zazartowac wsrod ludzi to ma taki pedalski glos ze nie moge sluchac...nie potrafi pomyslec...wogole nie mam ochoty na seks z nim...nic mnie w nim nie pociaga...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka jedna brunetkaaaaaa
najgorsze to ze nie wiem jak jemu dac to do zrozumienia zeby sie nie zalamal...bo strasznie jest wpatrony we mnie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pewnie jeżeli jest wpatrzony, to będzie cierpiał, ale może tak trzeba.. Lepiej teraz, niż później ślub z rozsądku i w końcu rozwód.. Tzn. moim zdaniem trzeba mu powiedzieć prawdę. Nawet bolesną, ale prawdę, bo inaczej on pomyśli, że jak się będzie bardziej starał, to zmienisz zdanie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lady-lady
Powiedz prawdę jak jest. Ja mam tak w pewnym sensie też nie wiem czy chce z nim być ale w kwestii seksu nie mam nic do zarzucenia bo dalej po pradu latach jest świetnie. Ale zdarzają się momenty że mam go tak cholernie dość że nie wiem co bym mu zrobiła tak mnie wkurza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zakochana?
Jakim cudem? było kiedyś pożadanie, motylki w brzuchu ale to sie skończyło. Teraz mi tego żaru brakuje, tego uczucia szczescia gdy go widze, gdy z nim rozmawiam, gdy mnie dotyka. Wytrzymałam, bo w sumie jest mi dobrze, czuje sie przy nim bezpieczna ale nie czuje ze to jest to. Ja tez nie wiem jak mu to powidziec zeby się nie załamał. Wolałabym żeby to on mnie zostawił, zeby mnie zdradził czy coś.. .zebym miala powód. Jak stracic chłopaka w kilka dni? Moze go do siebie zniechęcić? moze sprawic by poczuł, ze to nie to? zeby sam zerwał? Kiedyś mieliśmy ciezka rozmowe, wygarnelam mu czego mi brakuje, on stwierdzil, ze tak nie umi, ze jest inny, i ze jesli sie z tym nie zgadzamy, to jak mamy planowac wspokna przyszlosc. Wtedy mi jeszcze zalezało. Odpuściłam i zostałam. Teraz tego załuje. Mogłam poprosić o przerwe, mogłam odejśc...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość baśka mi ukradła nicka
Najlepiej powiedzieć prawdę, a nie bawić się w jakieś gierki, wymyślać jakieś insynuacje, etc. Wiem, że to pewnie trudne, ale kurde - choćby z szacunku dla tego człowieka należy mu się PRAWDA, nawet jeśli bolesna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie jesteś zimną suką, to calkiem normalne. Powinnaś w tym kierunku coś zrobić, bo bez sensu jest siedzieć w tym związku będąc nieszczęśliwym. Póki możesz i masz siłę, spróbuj mu to jakoś wytłumaczyć, może spróbujcie coś zmienić, albo na jakiś czas pożyć osobno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pogadaj z nim szczerze, to chyba najlepsze wyjści i im wczesniej tym lepiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zakochana?
Z nim się nie da na takie poważne tematy rozmawiać, chciałabym mu wytłumaczyc dlaczego to robie, i dać mu do zrozumienia ze mógłby sie zmienic - do niego to nie dotrze. Uniesie się meska duma i uzna, ze to JA jestem winna. A nie on. Jak juz pisałam jest nam dobrze ale wiele rzeczy mnie w nim drażni albo wręcz doprowadza do szału. Jest jedynakiem - rozpieszczonym, on wie najlepiej, on zawsze ma racje. Jest zazdrosny o kazde moje wyjscie, chyba, ze - on tez cos wtedy robi. On umowi sie z kumplami, ja mu powiem, ze z kolezankami - ok. On siedzi w domu, ja sie umowie - jest obrazony - tzn rozmawia ze mna tak jakby mu sie jakas krzywda dziala czym od razu psuje mi humor... Odsunelam przez niego znajomych. Prestalam wyjezdzac do mojej rodziny. Nie chce sie kiedys obudzic z reka w nocniku i nim jako jedyna osoba ktora przy mnie jest. Sluchac rozumu czy serca? Byc z facetem z ktorym czuje sie dobrze, bezpiecznie, stabilnie, czy szukac szczescia w innym miejscu? zycie na jakis czas osobno chyba sie nie sprawdzi - on uzna to za rozstanie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość natuska85
A dlaczego nie chcesz spróbować z nim pogadac. Najwyżej skończy się klótnią i się rozstaniecie. Nic nie tracisz. A może jednak coś przemyśli sobie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×