ostrzejsza niż brzyTWA 0 Napisano Wrzesień 4, 2011 pracowac na zwiazkiem musza dwie osoby kiedy jedna tylko daje a druga tylko bierze...tragedia tej pierwszej jest pewna ja przezylam smierc ukochanego czlowieka, bylismy ze soba 6 lat, bylo roznie raz dobrze raz zle... wiecie jak trudno po takim ciosie podniesc sie Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość wulewu Napisano Wrzesień 4, 2011 fatalka... wspolczuje.... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
ostrzejsza niż brzyTWA 0 Napisano Wrzesień 4, 2011 ech wulewu widocznie jest mi w zyciu pisane doswiadczyc najgorszego Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość wulewu Napisano Wrzesień 4, 2011 co ty gadasz? najgorzej to jest zaprogramowac swoj umysl, tak jak teraz to robisz... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
ostrzejsza niż brzyTWA 0 Napisano Wrzesień 4, 2011 taak? pewnie masz racje tyle ze ja nie mam gdzie podlaczyc swoich akumulatorow :( Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość wulewu Napisano Wrzesień 4, 2011 myslisz, ze moglabys sie stac jedna z tych osob, o ktorych piszemy? ze wybiera fatalny zwiazek zamiast samotnosci? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
ostrzejsza niż brzyTWA 0 Napisano Wrzesień 4, 2011 no wulewu w pewnym sensie sie stalam bo moj mezczyzna zawsze mowil ze jak go zabraknie:( to powinnan sobie ulozyc zycie no i kurwa sobie ulozylam... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość wulewu Napisano Wrzesień 4, 2011 tzn jak sobie ulozylas? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
ostrzejsza niż brzyTWA 0 Napisano Wrzesień 4, 2011 wyszlam za maz za dupka...dupka i pieprzonego egoiste Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość wulewu Napisano Wrzesień 4, 2011 wiedzialas o tym juz wczesniej, a mimo to, to zrobilas? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość do fatalka Napisano Wrzesień 4, 2011 jak dlugo cierpialam po smierci ukochanego, moj narzeczony zginal w wypadku 15 dni temu, nie mam sily zyc bez niego, nie widze sensu swojego zycia Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
ostrzejsza niż brzyTWA 0 Napisano Wrzesień 4, 2011 wiesz to trudno -nawet teraz z perspektywy lat powiedziec "czy wiedziałam"? wiedzialam jedno! na pewno nie dorownuje poprzedniemu ale czy to mialo go przekreslic? reszta wyszla w praniu;) codzienne szare zycie pelne trosk, obowiazkow, braku pieniedzy pokazalo co jest wart Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość wulewu Napisano Wrzesień 4, 2011 ale co zamierzasz? chcialabys sie uwolnic? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
ostrzejsza niż brzyTWA 0 Napisano Wrzesień 4, 2011 nie przestalam cierpiec ...gdzies w duszy on jest czesto moze zabrzmi to sentymentalnie czy nawet infantylnie...ale na grobie wylewam morze lez chodze i pytam dlaczego mnie zostawil? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość do fatalka Napisano Wrzesień 4, 2011 on byl jest miloscia mojego zycia, probuje zbierac sily ale nie mam ochoty juz zyc, staram sie dla rodziny bliskich osob ale to jest takie ciezkie i ten bol, to tak bardzo boli Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
ostrzejsza niż brzyTWA 0 Napisano Wrzesień 4, 2011 ja nie mam nikogo...i nie mialam od wielu lat jestem sama i wiem jak to boli byly takie dni kiedy siedzialam sama w domu, pod sciana i patrzylam tepo przed siebie a lzy zalewaly mi oczy... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość do fatalka Napisano Wrzesień 4, 2011 widocznie mam szczescie ze mam wokol siebie przyjaciol i rodzine na ktora moge liczyc ale tez wiem ze oni maja swoje zycie i nie chcem ich meczyc swoja osoba, najgorsze sa wieczory tak bardzo chcialabym sie do NIEGO przytulic, poczuc JEGO cieplo Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
ostrzejsza niż brzyTWA 0 Napisano Wrzesień 4, 2011 tak zaloba dla jednych trwa w dzien pogrzebu, dla drugich uznany rok, dla ludzi ktorzy kochali cale zycie i niestety mozna juz nie byc gotowym do nowego zwiazku a z mezem sie rozeszlam, nie znoslam jego niedojrzalosci i braku odpowiedzialnosci za rodzine ktora swiadomie zalozyl Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość do fatalka Napisano Wrzesień 4, 2011 My bylismy tacy szczesliwi ze soba, mielismy brac slub zaczelismy sie starac o dziecko a teraz nie mam nic. Nie potrafie zyc bez niego. Najbardziej mnie boli jak ktos mi mowi ze jestem jeszcze mloda i ze napewno sie jeszcze zakocham. Ale ja juz to zrobilam zakochalam sie od pierwszego wejrzenia i to z wzajemnoscia. Nie chcem kogos innego. Wiem ze zawsze bede wszystkich facetow porownywac do NIEGO. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
ostrzejsza niż brzyTWA 0 Napisano Wrzesień 4, 2011 wierze ci to jest u ciebie bardzo swieze i nikt nic najlepiej nie powinien nic mowic dopoki ty nie powiesz pierwsza ze juz przeszlas etapy zaloby i mozesz ruszyc dalej ile to bedzie trwalo...pewnie dlugo ale przez to trzeba przejsc bunt, rozpacz, zaprzeczanie ... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
ostrzejsza niż brzyTWA 0 Napisano Wrzesień 5, 2011 hej kobietki wulewu moze zajrzysz tu? fajnie sie z toba pisalo :D Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość cóż tu dodać Napisano Listopad 27, 2011 pytanie w temacie jakby nie do mnie, byłam związana z osobą, której już nie kochałam, ale nie ze strachu przed samotnością, tylko ze strachu przed skrzywdzeniem...Go dopiero, kiedy pokochałam Tego Kogoś, z którym jestem teraz, strach przed tym, że życie się toczy, jutro mogę zachorować na raka, pojutrze umrzeć, i nie cofnie się czas, i mogę już nigdy nie mieć szansy spędzić dnia, nocy z Nim, pokonał strach przed skrzywdzeniem niekochanego... minęło parę lat... od pierwszego dnia z Nim wiedziałam, że nie mogłam tego nie zrobić, gdybym nie zrobiła, popełniłabym największy błąd w życiu mimo, że skrzywdziłam, straciłam kontakt z Dzieckiem, nie miałam poparcia wśród najbliższych, nie żałuję gdybym została tam, gdzie byłam, byłabym dzisiaj samotną, zgorzkniałą kobietą, otoczoną hipokryzją, osaczoną przez tradycję, przyzwyczajenia, przymusy, spełniającą oczekiwania osób, ktore nie rozumiały mnie, myśląc, że mam wszystko, czego może chcieć kobieta w moim położeniu... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość cóż tu dodać Napisano Listopad 27, 2011 pytanie w temacie jakby nie do mnie, byłam związana z osobą, której już nie kochałam, ale nie ze strachu przed samotnością, tylko ze strachu przed skrzywdzeniem...Go dopiero, kiedy pokochałam Tego Kogoś, z którym jestem teraz, strach przed tym, że życie się toczy, jutro mogę zachorować na raka, pojutrze umrzeć, i nie cofnie się czas, i mogę już nigdy nie mieć szansy spędzić dnia, nocy z Nim, pokonał strach przed skrzywdzeniem niekochanego... minęło parę lat... od pierwszego dnia z Nim wiedziałam, że nie mogłam tego nie zrobić, gdybym nie zrobiła, popełniłabym największy błąd w życiu mimo, że skrzywdziłam, straciłam kontakt z Dzieckiem, nie miałam poparcia wśród najbliższych, nie żałuję gdybym została tam, gdzie byłam, byłabym dzisiaj samotną, zgorzkniałą kobietą, otoczoną hipokryzją, osaczoną przez tradycję, przyzwyczajenia, przymusy, spełniającą oczekiwania osób, ktore nie rozumiały mnie, myśląc, że mam wszystko, czego może chcieć kobieta w moim położeniu... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość Samotna Napisano Grudzień 26, 2018 Ja chyba jestem w związku ze strachu przed samotnością... Trwa to dopiero kilka miesięcy ale czuję że coś jest nie tak. Sama nie wiem czy go kocham... Chyba nie ale z drugiej strony ja nigdy nie byłam w kimś mocno zakochana. Nie tęsknię za nim, nie czekam na telefon od niego... (chociaż są dni w których bardzo mi go brakuje) To straszne tym bardziej że on jest dobrym człowiekiem który zasługuje na miłość i kocha mnie bardzo. Czuje się z tym podle ale wiem że jak się rozstaniemy to już zawsze będę sama, a wiem jak ciężko być samotną...bo byłam przez prawie 30 lat. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość Gość Napisano Grudzień 26, 2018 7 minut temu, Gość Samotna napisał: Ja chyba jestem w związku ze strachu przed samotnością... Trwa to dopiero kilka miesięcy ale czuję że coś jest nie tak. Sama nie wiem czy go kocham... Chyba nie ale z drugiej strony ja nigdy nie byłam w kimś mocno zakochana. Nie tęsknię za nim, nie czekam na telefon od niego... (chociaż są dni w których bardzo mi go brakuje) To straszne tym bardziej że on jest dobrym człowiekiem który zasługuje na miłość i kocha mnie bardzo. Czuje się z tym podle ale wiem że jak się rozstaniemy to już zawsze będę sama, a wiem jak ciężko być samotną...bo byłam przez prawie 30 lat. No a co zrobisz z nim, gdy kiedyś naprawde sie w kimś zakochasz? Nie niszcz życia sobie i jemu. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach