Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość FUFUFUfufufuf

co robić - potrącony pies

Polecane posty

Gość FUFUFUfufufuf

co nalezy zrobić w takiej sytuacji jedziemy przez jakies wsie, do duzego miasta kolo 150 km , widzimy potraconego psa na poboczu ;/ zaraz zapłacze się na śmierć bo mój facet zabronił mi go zabrać powiedzial ze mogl umrzec w aucie, ze weterynarza nie bylo blisko a w duzym miescie tez problem ze znalezieniem - a pozniej z kosztami ja pierdziele ... dół gigant

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Anzelm K. (Drohiczyn)
life is brutal end full of zasadzkas :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzięki Twojemu facetowi na pewno umrze z wyziębienia. Wystarczyło go podrzucić pod pogotwie weterynaryjne, zadzwonić i iść sobie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Co robić ? Jeżeli masz dobre serce to pomagasz . Jeżeli nie chcesz problemów sobie robić to nie pomagasz . Potrącony pies = problem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jeśli chłopak nie chciał
brudzić auta ani narażać się na koszty i ewentualne pogryzienie to moim zdaniem wystarczyło zadzwonić na 112. Na policję, oni mają kontakty do weterynarzy, schronisk dla zwierząt.. a tak zostawiając na pastwę losu wiadomo, że pies nie przeżyje, chyba, że ktoś się nad nim ulitował. A co do narzeczonego - mówią, że jeśli ktoś nie ma litości w stosunku do zwierząt, to do ludzi tym bardziej jej mieć nie będzie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gulekes
ja pier.... brak mi slow. teraz mysl,ze nie pomoglas... zadzwon do schroniska do miasta ,ktore jest najblizej tej wsi. oni po niego wyjada. poszukaj kliniki wetrynaryjnej, calodobowej, zadzown do nich. zadzown gdziekolwiek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość POWIEM COS OD SIEBIE
straż miejska lub policja!! oni tez pomogliby.gratuluję bezdusznego faceta i braku wlasnego sumienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość FUFUFUfufufuf
fakt, mogłam wymusić zatrzymanie się i zabranie pieska - załuje ale nie moge miec pretensji bo obawy faceta byly uzasadnione. 15o km do warszawy po drodze nic w czym mozna szukac całodobowej przychodni poza tym zadzwonic i zwiac? tzn jak, zostawic jenak tego psa? tyle ze w duzym miescie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość POWIEM COS OD SIEBIE
mozna sobie tlumaczyc ze facet mial racje.ale ja bym nie zostawila psa konajacego na ulicy.sciagałam juz rozne zwierzatka by je ratowac nawet kosztem klotni z rodzicami czy tam obojetnie kim.jesli zwierze potrzebuje pomocy nie stoję jak gap na ulicy kumajacy wtf? co robic? biore i lecze.ja taqk mam.nie winię Cie ale stwierdzam ze nie masz na siebie wplyu.moglas pomoc.cokolwiek,zawsze jest jakies wyjscie.pies juz na pewno zdechl wiec juz nie mysl o tym ale na przyszlosc staraj sie byc soba i to co czujesz w danej chwili rób!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gulekes
jedziesz sobie trasa, widzicie psa, cierpiacego zapewne. nie mozecie go zabrac. dzwonisz na policje, na straz miejska, do schroniska. gdziekolwiek. ale nie, ty przejezdzasz obok i tyle. masz sumienie? mam nadzieje,ze spac ci dzis nie da

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość FUFUFUfufufuf
nie chce sie usprawiedliwiac bo zaluje co jest bezsprzeczne ale jesli mial obrazenia wewnetrzne to moglam go zabic samym ruszeniem dlategp pytam jeszcze raz co z psami potraconymi na tzw zad.piach ? gdzie szukac pomocy jesli do miasta sa 2 godziny drogi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kochanka Franka
nawet jak by zdechl w samochodzie,to bys wiedziala ze zrobilas wszystko co mozliwe.Gdyby zdechl dlatego ze go poruszylas,ulzyla bys mu w cierpieniu. Wiem,to byla dla ciebie nowa sytuacja,nie wiedzialas jak sie zachowac,ale na przyszlosc bedziesz juz wiedziec...szkoda psiaka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kjbkbkbkbkkb
ja tego nie rozumiem jak mozna tak przejechac obok cierpiacego zwierzaka boze a bylas pewna ze on zyje ? moze juz nie zyl? czy to wy go potraciliscie?;//

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość klecz
czy ty czytasz co psizemy? autorko jestes jakas nienormalna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×