Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość blisterka

zaborczość

Polecane posty

Gość blisterka

Moim problemem jest zaborczość. Przez to wszystko życie zaczęło mi się wymykać spod kontroli. Każda moja relacja z mężczyzną kończy się tak samo. Na początku jest super, a potem pokazuję swoje dziwaczne zachowanie.... Na każdym kroku robię wyrzuty, że on nie zachował się tak jak powinien, i że powinien wiedzieć jak ma się zachować. O każdej porze chcę wiedzieć z kim jest i co robi. Mam pretensje o wszystko, czego nie robi tak jak ja chcę i w rezultacie, po max kilku miesiącach każdy facet ode mnie ucieka. Dodam, że nie mam problemu z wyglądem, podobam się mężczyznom i mam mnóstwo kolegów, mimo to jestem strasznie zakompleksiona :( Nie jestem już pierwszej młodości, kilka lat temu skończyłam studia. Jedyne co mi w życiu nie wychodzi to relacje 'związkowe'... Powoli odechciewa mi się żyć:( Czy to się leczy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Na każdym kroku robię wyrzuty, że on nie zachował się tak jak powinien, i że powinien wiedzieć jak ma się zachować. O każdej porze chcę wiedzieć z kim jest i co robi" Dziwi ie to ze faceci uciekają? Pierwszy krok masz juz za sobą, swiadomosc co robisz źle. Jak to wyleczyć? nie mam bladego pojecia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blisterka
Sama świadomość istnienia problemu mnie nie pociesza :( Jakiś czas temu spotkałam ideał, jednak doprowadziłam do tego, że uciekł. Robiłam wyrzuty, że nie odpisał na smsa, że nie wiem co się z nim dzieje, a przecież mogło mu się coś stać, że nie dzwoni. Odszedł po kilku miesiącach, a ja to odchorowywałam naprawdę długo... Teraz poznałam kolejnego mężczyznę i w zasadzie jeszcze nie ma między nami związku, a ja mu urządzam jakieś chore jazdy. Np, że spóźnił się 5 minut a ja musiałam czekać na niego..... Czuję, że już to zepsułam, mimo że nawet się nie zaczęło. A On jest naprawdę fajny i zależy mi na tej znajomości, tylko ja zachowuję się jak opętana...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie wiem co mamy z tym zrobic ale ja mam to samo. wprawdze moj facet wytrzymuje z tym juz 8 lat ale mnie sama to denerwuje.. kiedy nie odpisuje na sms ja zaczynam ouszczac strzalki albo pisac czemu nie odp. a im dluzej nie odp tym czesciej do niego pisze... wkurzam sie jak gdzies idzie beze mnie, musze wiedziec gdzie i z kim, jak wypije z tym kims piwo bez mojego pozwolenia juz jestem niezadowolona jak jestesmy osobno to ma dzwonic i pisac sms na dobranoc, jak napisze tylko 'dobranoc kochanie' to robie mu wyrzuty ze sie nie postaral itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blisterka
inka88 - Ty przynajmniej masz związek i ktoś z Tobą wytrzymuje :) Moje relacje z mężczyznami nie trwają dłużej niż kilka miesięcy :( Był jeden dwuletni wyjątek, ale to był facet bez własnego zdania i weszłam mu na głowę... Inni, tzn ci, którzy mają coś do powiedzenia uciekają:( Tak bardzo chcę się zmienić!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
uwierz ze ja tez chce to zmienic :( bo mam wrazenie ze on tez niedlugo bedzie mial dosc wydaje mi sie ze to dlatego ze ja nie mam wlasnego zycia. caly moj swiat kreci sie wokol niego. i kiedy np. jedziemy do rodzicow (mieszkamy wtedy osobno) ja sie ciagle wkurzam i wydzwaniam.. bo on idzie do kumpli a ja siedze w domu z rodzicami i nawet nie mam z kim wyjsc bo mam 0 znajomych. teraz jest na wyjezdzie sluzbowym. normalna kobita zaprosilaby kolezanki na wino. ja nie mam kogo zaprosic. wiec siedze i zastanawiam sie co robi. i dzwonie a jak nie odbiera to sie denerwuje i kiedy w koncu on zadzwoni ja go ochrzaniam i dopytuje sie czy pil co robi itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blisterka
no widzisz, Ciebie coś tłumaczy, uważasz, że nie masz koleżanek i wszytko poświęciłaś dla niego Ja natomiast mam własne życie, jestem bardzo aktywna, a mimo to nie potrafię nie kontrolować... Teraz widzę, że to chore, ale jak się widzimy to ja robię jakieś chore wyrzuty. Obecny mężczyzna jest baaaaardzo fajny, ale widzę, że po moich trzech atakach kontroli i pretensji w ciągu 1,5 miesiąca znajomości widzę, że on powoli pasuje i już się nie stara. Facet ma super poukładane w głowie i jednocześnie nie da sobą rządzić, co mi się w nim strasznie podoba. A ja próbuję w nieuzasadniony sposób narzucić swoje zdanie!!! ja nie mogę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blisterka
wiem:) ale nie umiem tego wyleczyć :) jestem bardzo zakompleksiona i nie wierzę, że ktoś fajny może chcieć zbudować ze mną związek, dlatego gdy ktoś taki się pojawi ja od samego początku traktuję go jak własność :( wiem gdzie jest problem, ale chyba bez pomocy psychologa nie da rady... tak myślę:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Krok pierwszy. Czy zrobiłaś rachunek zysków i strat? Czyli: - jakie będą konsekwencje jeśli nic nie zmienisz? - jakie miałabyś korzyści jak byś zmieniła swoje nastawienie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blisterka
wynik jest bardzo prosty: w życiu straciłam przez swoje zachowanie dwóch świetnych facetów. Gdy odchodzili, oni byli najgorsi, bo ja robiłam wszystko, żeby byli szczęśliwi, a nie zostało to docenione. Dziś wiem, że byłam głupia... Za późno. Poznałam teraz kolejnego mężczyznę i mimo mojej wiedzy nadal się zachowuję jak wariatka. Jeśli nie dostanę smsa w ciągu dnia to myślę, że mnie zlewa, że znalazł ładniejszą itd. Dlatego to ja się odzywam, żeby się upewnić... Istne błędne koło. Wiem jaki jest wynik tego rozrachunku, ale problemu nie potrafię rozwiązać. Ja po prostu potrzebuję ustawicznego zapewniania, że komuś na mnie zależy inaczej szaleję z niepokoju:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blisterka
boję się, że w końcu mój przydział na fajnych facetów się skończy i zastanę sama na zawsze przez swoją głupotę :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No dobra, to co będzie pierwszym krokiem żebyś zmieniła swoją silną potrzebę kontroli w związku? Powiedz - czy wiesz skąd taka potrzeba kontrolowania? Nie ufasz ludziom? Facetom. Czy ktoś kiedyś Cię bardzo zdradził?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blisterka
nie wiem, co może być pierwszym krokiem... wizyta u psychologa? :) Tak, byłam zdradzona w paskudny sposób i oszukiwana długo. Jednak nie wydaje mi się, że tu jest pies pogrzebany. Nie potrafiłam go pokochać, więc po pewnym czasie skierował swoje uczucia do tej, która to odwzajemniła. Nie traktuję tego jak traumy, chociaż zachował się naprawdę paskudnie. Tu raczej chodzi o moje kompleksy. Pochodzę z rozbitej rodziny, w czasie studiów dość mocno chorowałam. Teraz wszystko jest ok. Mam fajną pracę, sporo znajomych, realizuję się i wiem, że podobam się płci przeciwnej. Jednak cały czas czuję się głupia, brzydka i niekochana. Dlatego każdym, kto mnie obdarza uczuciem staram się zawładnąć, tak żebym w jego świecie była tylko ja. No ale skutek zawsze jest odwrotny do zamierzonego :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pierwsze_pierwsze
to pokochaj samą siebie. Jeśłi się nie kochasz - nie doceniasz i szukasz wypełnienia tej pustki która jest w Tobie . Masz wrażenie, ze tylko ktość z zewnatrz może ją zapełnić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blisterka
Łatwo powiedzieć: pokochaj siebie:( Jak mam to zrobić, gdy ja zawsze czuję się w pracy głupsza od innych, w towarzystwie mniej zabawna od innych, na ulicy brzydsza od mijanych dziewczyn :( Z drugiej strony wiem, że jestem lubiana! Ja już do tego nie mam siły. Czuję, że sama robię z igły widły, ale nie chcę, aby mój kolejny związek rozpadł się przez moją głupotę:( Ja po prostu nie wyczuwam gdzie jest granica zabiegania o kogoś, obsesji na punkcie tej osoby i olewania :( Mam wrażenie, że jak od początku związku on nie będzie codziennie dzwonił to znaczy, że mu na mnie nie zależy - sama to widzę, że piszę jak nastolatka a jestem dorosłą kobietą:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Blisterka mam identycznie
moj juz ktorys z rzedu zwiazek chyba dobiega konca...tez nie potrafie sie zmienic,ciagle kontroluje,wypytuje,zanudzam wprost soba ich wszystkich.I tez ciagle czuje sie gorsza od innych...Mam tego dosc...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość CocoCheri
Autorka. Mam wrazenie ze przeczytalam o sobie. W moim przypadku moze jestto spowodowane tym ze moja 1 wielka milosc mnie zdradzila i odeszla... Dokladnie jestem w takiej samej sytuacji. Za kazdym razem sobie obiecuje ze postaram sie nad tym panowac,ale jak przychodzi co do czego to mi jakos nie wychodzi to panowanie nad soba. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mmmilka87
To jest straszne poprostu... Ale tego sie chyba nie da wyleczyc.... Blisterka mam dokladnie taka sama sytuacje,taka sama.Rowniez jestem bardzo ladna kobieta,wiciaz o cos obwiniam mojego faceta ze jeszcze sie nie oswiadczyl a to ze nie zrobil tak czy siak,i non stop kontrola,przegladam mu tel ,gg,maile choc wiem ze nie klamie. A jak tylko zobacze ze czasem ogladal porno to urzadzam mu karczemne awantury ze gapi sie na jakies szmaty i napala. To jest straszne co wyprawiam. :( Przez to nasz zwiazek sie strasznie psuje i chyba sie rozejdziemy bo on tez nie ma latwego charakteru. :(:(:(:((:(:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eeeeeeeeeeeeeee
?????????????????????????????????????????????????????? :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ołki dołkiii
moim zdaniem powinnaś iść do psychologa albo czytać jakieś książki też tak miałam ale pracuję nad tym i staram się nie kontrolować wtedy sam dzwoni :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja tez ...
ja tez cos w tym stylu ... nie moge sie pogodzic z mysla, ze moze on mysli o innych kobietach, ktore np. zna, albo ze za czesto oglada porno (sama nie jestem przeciwna tej instytucji, tylko nie chce, zeby byl uzalezniony). wiem, ze mnie nie oklamuje, wiem, ze mial okazje na to i owo i nie korzystal z nich, nigdzie sam nie chodzi i nie wyjezdza (chyba ze sluzbowe spotkania w ciagu dnia). ale mi sie ciagle wydaje, ze wychodze przed nim na naiwna idiotke jezeli on sobie mysli, ze np. ja sobie nie zdaje sprawy, ze on moze myslec o innych kobietach i ciagle ogladac porno. wiem ,ze to co napisalam brzmi jak totalny idiotyzm, ale nie potrafie sobie z tymi obsesyjnymi myslami poradzic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mmmilka87
"ja tez" ja mam to samo ,dostaje szalu poprostu jak widze jak patrzy na inne kobiety,oglada to i w ogole... To jest jakas paranoja,ale bynajmniej nie jestem sama. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja tez ...
i jeszcze ciagle sobie mysle, ze jak jest w pracy, to podrywaja go jakies babki, a on sie z tego cieszy i potem sobie moze bylec, z by chcial byc z nimi. to wszystko jest w mojej glowie, bo on zupelnie nigdy nie daje zadnych znakow niewiernosci, wrecz jest bardzo wierny i mowi, ze zawsze tak mial, ze by nie potrafil uprawiac seksu bez milosci i bez nastawienia na zwiazek. nawet jak mi sie nie chce z nim gdzies isc, mowie, zeby szedl sam, to on nie chce, tylko ze mna, albo wcale, bo mowi ze beze mnie to zadna frajda. jest taki mily i dobry dla mnie, nie czepia sie o nic, a ja mu nie moge uwierzyc, ze mnie kocha i nie znajdzie sobie kogos lepszego :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja tez ...
w ostanich latach szczegolnie mi sie ta paranoja pogorszyla, bo mial pewna znajoma z pracy, ktora strasznie sie w nim bujala, wypisywala mu mejle bardzo milutkie :P, ale on na to w ogole nie reagowal, tylko traktowal ja jak kazda inna osobe. ich relacja polegala ogolenie na tym, ze on jej musial pomoc w pewnych sprawach, byl dla niej dobry i opiekunczy w tych kwestiach (bo to prawie dziecko), ale nawet sie nigdy poza praca nie spotkali. ja sie czulam przez ten fakt ponizona, ze on ma przyjazne nastawienie do osoby, ktore chce rozwalic mi zycie. a on twierdzil, ze bedzie ja traktowal tak samo jak innych, bo on sie o to zabujanie ani nie prosil, ani na to nie reaguje (niestety czytalam mejle i mowi calkowita proawde).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mmmilka87
"ja tez" ja mam dokladnie to samo... moj facet tez jest taki dobry i w ogole,tez be ze mnie nie chce wychodzic, jestesmy razem juz 3 lata a ja wciaz mu nie ufam i nie wierze. Ale ost juz chyba stracil cierpliwosc,bo strasznie zaczelismy sie klocic. :( Ile masz lat??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja tez ...
tzn. raz sie spotkali poza praca, ale to tylko dlatego, ze ta dziewczyna wszla za maz i mieli za pare dni wyjechac zagranice, wiec ona chciala sie z moim mezem pozegnac, jako, ze on troche w zalatwianiu tego wyjazdu pomogl. no i teraz ona ma meza, mieszkaja zagranica, a ja sie caly czas zadreczam, ze ona ciagle bedzie do mojego meza wypisywac i sie od niego nie odczepi. mejle przestalam sprawdzac, wiec sie nie dowiem, chyba ze on mi powie, a zawsze mowi, tylko ja sie zadreczam, ze on cos ukrywa. w ogole to bardzo przepraszam, ze tu wam glowe zanudzam, ale musialam sie wyzalic. jak widze to wszystko na pismie, to widzie, ze jestem zidiociala paranoiczka z kompleksami, ale nie wiem jak sie tego pozbyc. autorko tematu, pozdrawiam cie i lacze sie w bolu, bo chociaz nasze sytuacje sa inne, to sedno zaborczosci i checi kontrolowania jest to samo ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja tez ...
mmmilka87, ja mam grubo po 30, bardzo grubo, a mysle jak stuknieta nastolatka. jestemy razem ponad 10 lat, a ja ciagle sie zadreczam, ze on jak gdzies jest, to ga beda baby podrywac, a on im nie powie, zeby sie odczepily, bo jest taki mily, ze nie chce nikomu robic przykrosci, ale sam nie flirtuje, tylko one beda myslaly, ze skoro ich nie splawia, to mu na tym ich podrywaniu zalezy :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do was kobietki drogie pisze
porno to maly pikus w jakims sensie.Pomyslcie sobie,ze ogladajac to nie ma takiej ochoty na zdrade was,trzeba sobie uswiadomic,ze nie jestesmy dla naszych facetow jedynymi kobietami na swiecie,co myslicie ze na ulicy sie nie obejrzy za jakas lala albo nie gada z kumplami o innych dziewczynach?Ale nie ma co tego traktowac az tak na powaznie bo mozna zwariowac.Ja was rozumiem,bo kiedys bylam taka sama,zrywania z tego powodu.az ktoregos dnia uswiadomilam sobie jaka ja glupia jestem,nawet jakbym mu zakazala porno i pilnowala zeby tego nie ogladal to nie zapanuje nad tym co on sam sobie mysli etc. wyluzujcie.Jak kocha to inne kobiety go nie interesuja zwiazkowo,ale to nie znaczy,ze nie moze uznac iinnej za atrakcyjna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×