Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość 123qwerty123

problemy z pracą ..

Polecane posty

Gość noia
Ale jeśli się nie próbuje tego zmieniać, nie PRÓBUJE chociaż poszukać czego innego "bo co ludzie by powiedzieli" - to juz człowiek jest sam sobie winien! Rozumiem ze ktoś trwa w takiej sytuacji, bo nie ma wyjścia, ale dlatego że "ludzie będą mieli za złe" - o do cholery, a ludzie ci kupują leki na nerwicę? Ludzie żyją u ciebie w domu i ludzie wiedza co jest dla ciebie lepsze? Ludzie ci pomogą jak pójdziesz na kilkuletnią terapię (i takie przypadki się zdarzają)?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to ja odpowiem
Fakt jest taki.trudno dzis o pracę po 8 h od pon do piątku i to z dobrym zarobkiem .Albo zostajesz i sie uodpornisz ,albo się zniszczysz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość noia
"restauracja, hotel, klub" - w renomowanej restauracji pijany "biznesmen" dusił moją koleżankę - "pracowałą z ludźmi" jako przedstawicielka dostawcy alkoholi, a on miał jakoś tego dnia zły humor widocznie. Jakoś nie próbowała go głaskać po główce i uśmiechać się, zapewniam cię. Tak, na podstawie 20 lat pracy z ludźmi potrafi się oceniać - nie po kilku zdaniach, ale po kilku postach i nakreśleniu przez ciebie sytuacji - na pewno. Na szkoleniach jakie prowadzę zdarzają się tacy ludzie. Można z ogromnym prawdopodobieństwem określić ich przyszłość. Nazywamy je "meduzami" - żadnego wyraźnego kształtu i płyną tam, gdzie je prąd poniesie, zupełnie bezwolnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 123qwerty123
firma trzyma się nieźle- przychody są nam doskonale znane . z kasą nie jest ciężko ( wakacje tego roku szef spędziła w hiszpani ale że zepsuła się pogoda do pojechała sobie stamtąd do rzymu ) . wiem że nigdzie nie jest kolorowo, ale nawet mając kogoś z kim można porozmawiać pożalić się na pracodawcę jest lżej .u nas tego nie ma. może kiedyś . ale teraz każdy sobie rzepkę skrobie. dobrze że w moim pokoju jest koleżanka która przyszła do przacy razem ze mną i się nieźle dogadujemy. ale 1 osoba to nie wszystko. ps. herbatka z melisy jest obowiązkowo zaparzana ogodzinie 8 rano w moim kubku!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to ja odpowiem
Noia nie każdy w wieku 21 lat jest tak silny i wie czego chce .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to ja odpowiem
Qwerty macie w tej firmie urlop ?Wy jako pracownicy .Nie myślałaś żeby pójść porozmawiać o tym z psychologiem jak postępować w takiej sytuacji ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 123qwerty123
urlop jest 2 tyg. w wakacjie- przecież niedajboże wpadł by pip dlatego tutaj wsyztsko idealnie się pilnuje. ta jedyna koleżanka co była na zwolnieniu doniosła (ona albo ktoś z jej bliskich) o praktykach bez-zwolnieniowych i mieliśmy kontrol. niestety wszystko jest czyściutkie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pracownik najemnyy
tak że każda osoba jest na wagę złota (zanim sie przyuczysz mija pół roku) a ona nie umie tego docenić. sluchaj, to nie ona a Wy powinniscie docenic, ze kobieta dala Wam miejsce pracy. Na swoim przykladzie powiem Ci: kazda prace zdobylam sama, w zadnej nie wyslano mnie na zadne szkolenie, wszedzie byli pupilkowie, prace tracilam bo np. w koncu wyraznie zaczelam upominac sie o slowne obietnice z rozmowy kwaliifkacyjnej. Szef twarzy nie stracil, za to ja stracilam prace. Twierdze, ze nie masz zle i nie wiesz, co sie dzieje w innych firmach. Szefowie zwlaszcza w budzecie sa zdemoralizowani i garna pod siebie. Twoja szefowa musi kazda zlotowke zalatwic, ona jej nie splywa automatycznie tak jak biurwie w budzetowce. Ona musi zdobyc te pieniadze zeby co miesiac miec na wyplaty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość autorko nie wiesz co
piszesz..jestes towarszyska? brak ci ludzi, uzerania sie z nimi? haha jeszcze to odszczekasz jak bedziesz pracowac w duzej firmie lub zbiorowisku ludzi. miałam podobna sytuacje. pracowałam kiedys w małej firmie, byłam sama w pokoju. wtedy marzyłam ze by móc z kims pogadac, za sciana tylko szefowie, szefowa irytująca bardzo. kiedys wyjechała sobie w styczniu na wakacje ( a to był goracy okres w firmie) zostawiła mnie sama - sama musiałam obsługiwac klientów i jeszcze przygotowywac materiały na targi - czyli opracowac ulotki, wydrukowac i poskałdac w całosc. a gdy wróciłam i przed urlopem wysprzątałam swoje biuro na blysk to jeszcze wyskoczyła do mnie z pretensjami ze czemu nie sprzatałam całego biura jak jej nie było! no do cholery - po 1-sze nie miałam kiedy, po 2-gie zatrudniała niby pania sprzatającą! byłam tam od wszystkiego. za sama praca nie tesknie ale gdy poszłam do nowej firmy pracowalam juz w pokoju z kilkoma dziewczynami. ok nie powiem - były spoko, ale wiecznie te plotki, zganianie na innych obowiązków ( dostałam oczywiscie najgorsze) głupie rozmówki o dupie maryni - nie masz pojęcia jak to męczy i irytuje.a uzeranie sie z ludzmi? heh skoro lubisz byc opierdalana za nic to zycze powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 123qwerty123
pracownik najemnyy - kasa jest. firma zajmuje się usługami dla sfery budżetowej. czasami zdaża się że kilka razy w tygodniu mam styczność z urzędnikami i musze przyznać że większość z nich ( pewnie zależy od stanowiska bo mam tu na myśli np skarbników czy sekretarzy) puszy się i zachowują się jakby byli centrum wszechświata. w każdym bądź razie można na nich nieźle zarobić co też robi szefowa. liczyłyśmy kiedyś z koleżanką i zostają jej ładze pieniązki po wypłaceniu pracownikom , zapłaceniu rachunków, czynszu i innych kosztów. tylko to jest na zasadzie mam dużo chce więcej obojętnie jakim i czyim kosztem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 123qwerty123
opierdaczanie za nic i tu mnie spotyka- któregoś dnia wychodząc z pracy żartowałyśmy z szefową na drugi dzień rano kiedy weszłam do firmy i powiedziałam dzień dobry usłyszałam taki ochrzan że do tej pory nie wiem o co chodziło. pozatym koleżanka która poleci z połową grudnia jest ignorowana od miesiąca - szefowa nie odzywa się do niej nawet nie raczy na nią spojrzec prowadząc dyskusje z innymi pracownikami. inna sytuacja - szefowa obraziła się na koleżankę (fochy jak w przedszkolu) i przez 2 tyg nie odp dzień dobry nawet to nie jest normalne podejscie do pracownika.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to ja odpowiem
Qwerty przypuszczam,ze to Twoja pierwsza praca,a jesli nie to pierwsza z poważniejszych.Pieniądze sa ważne,ale nie najważniejsze.Czasem mniejsze pieniądze daja więcej szczęścia i spokoju. Pracuję 28 lat i nie boję się nawet ze względu na swój wiek zmieniac pracy jeśli w poprzedniej coś nie tak.Obecnie od roku pracuję znów w innej .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pracownik najemnyy
sluchaj, masz umowę o pracę, ona mogła dać Ci zlecenie i nic byś nie zrobiła. To, że pieniądze są nie znaczy, że ona nie musi się nakombinować, żeby były. Wlaściciel w razie tfu tfu odpukać czyjejś śmierci musi wypłacić pracownikowi odprawę pośmiertną, musi płacić osobie na zwolnieniu wynagrodzenie chorobowe zanim przejmie płacenie ZUS. noia jest agresywna w swoich wypowiedziach, ale ma rację. Niestety -przepraszam za szczerość - ale głupi ma w życiu szczęście. Poza tym jeśli jesteś w pracy i siedzisz na forum, to pracodawca ma prawo wyciągnąć konsekwencje, ma prawo monitorować co robisz na komputerze. Inna rzecz czy z tego korzysta. Jeśli brak Ci wrażen, powysyłaj CV-i zobacz czy będzie Ci lepiej. Nowy ma zawsze w firmie pod górkę a czasami(tak jest u mnie)jest się zawsze tym nowym i zdarza się, że uczysz kolegów tego, co sam na krsach za ciężkie pieniądze Cie nauczyli

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pracownik najemnyy
ja akurat rozumiem Twoja szefowa.Rozumiem, ze macie potrzebę kontaktu z nią, ale ona nie jest niańką. Biznes to walka o przetrwanie. Kto tego nie rozumie-odpada. Rada dla Ciebie: nie nadskakuj jej, nie klep językiem gadek-szmatek, może nie najedzie na Ciebie jak zobaczy, ze dojrzałaś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 123qwerty123
po 1 - żadnych kursów, szkoleń etc nikt nam tu nie finansuje (szkoda czasu żeby w takich badziewiach uczestnczyć) po 2 - gdyby nie my- pracownicy leżałaby i kwiczała bo nawet nie umie zrobic tego co my żeby zarobić dla niej te pieniądze (my pozyskujemy klientów ona tylko sprawdza wyciągi z banków czy ktoś zapłacił bo nawet fakturami się koleżanka zajmuje) nie wiem czy umowa o pracę jest warta utraty zdrowia i to jesazce u młodej osoby pozatym nie chodzi o to że najeżdża na mnie, zaprzyjażniać z nią też się nie zamierzam. ale np sytuacja- zbieram sie cały dzień żeby póść do niej po papiery bo rodzice prosili żebym wzięła dla nich kredyt bo są w ciężkiej sytuacji. a ona co ? piski wrzaski o głupie zaświadczenie o zarobkach (krzycząc oczywiście o kredycie) przy wszytskich dookoła myślałam że się ze wstydu spale (dla mnie akurat to była krępująca sytuacja)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pracownik najemnyy
zdobywacie dla niej klientów, to może umówcie się na podstawę i procent od zleceń skoro nie jesteście zadowoleni z tej pracy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 123qwerty123
nie to nie przejdzie. pozyskiwanie nie jest na tej zasadzie . mamy jakąś baze - jedni z niej będą zaint inni nie. zależy od tego który fragment się weźmie tyle klientów sie zdobędzie. wszystko idzie na wspólny rachunek nie da się podzielić. ale zarobki to nie największy problem ( chociaż 4 z nas średnią krajową, dwie pozostale trochę ponad to nie sa kokosy za nerwy (przez pierwszy rok zarabiałam 800zł na ręke zaledwie) )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość noia
Ale dziewczyno - co ty w ogóle piszesz? Masz umowę na piśmie, masz też prawa pracownika. Urlop - normalne, że nie zawsze jest dostępny na życzenie, zwłaszcza jeśli w firmie jest tylko 6 pracowników! Co więcej - urlop to nie tylko 2 tyg. w lecie, pozostaje jeszcze prawie drugie tyle i musisz to wykorzystać. Jest też urlop na żądanie. Zaświadczenie o zarobkach - no to co, że "piski i wrzaski"? Dostałaś je? Nikt ci tutaj nie mówi, żebyś siedziała tam na siłę jełsi to dla ciebie zbyt wiele - ale my cię stamtąd nie wyciągniemy. Pracę - wbrew temu co mówią rzadko dostaje się po znajomości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 123qwerty123
zaświadczenie dostałam z ładką, ale ile się wstydu najadłam i jak mi się głupio zrobiło to moja. urlop na żądanie ? a co to takiego. nikt w historii firmy tego z takiej opcji nie korzystał. kiedyś chciałam się 3 godzinki zwolnić na pogrzeb bliskiego wujka to wzrok zabójcy. o dniu wolnym na dziadka ( co bardzo przeżyłam ) już nie wspomne. pozatym nikt nie zabroni jej zatrudnić jednego czy dwóch więcej pracowników. wteyd myślę że nie byłoby takiego natłoku ani tylu stresów. ale jak wspomniałam - szkoda kasy, jak się ma chce się ciągnać jak najwięcej (ps. jej mąż ma równiez nieźle prosperującą firme głodem nie przymierają) a urlop pozostały ? chciałam zachować do przyszłego roku żeby móc odpocząć po ślubie ( a i zwiększył/wydłużył się okres wykorzystania urlopów) to oświadczyła że nie ma sensu i że na koniec roku wypłaci kasę . mojej drugiej koleżance która chciała zrobić to samo(ślub miesiąc przedemną) oświadczyła to samo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bez zastanowinia...
sorry,ale masz ciepla posadke i nawet przy takiej masz nerwowke ##przez szefowa'' a myslsiz ze praca z ludzmi to co to jest???? takcih szefowych mozesz miec 10 na dzien i jak sobie wtedy z tym poradzisz????? czy ty jestes swiadoma jak chamscy ,nieuprzejmi i niemili potrafia byc niektorzy ludzie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pracownik najemnyy
a jaka to branza? napisz na maila jak mozesz tylko nie z firmowego kompa anya2 @ o2.pl bo ja sama szukam pomyslu na biznes po tym jak stracilam prace w stolicy 8razy w ostatnich 2latach ps.na pisz, o ile nie masz zakazu konkurencji i nie podawaj nic co by moglo zidentyfikowac firme. Nie chce Ci szkodzic tylko pomoc sobie. Pamietaj-nie pisz nic co zidentyfikuje firme, bo jako pracownik wg prawa masz dbac o jej interes.,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hejkaaaaaaa
Nie wiem, co to jest "z ładką", ale wiem, że nie znasz Kodeksu Pracy. Inna rzecz gdybyś umowy nie miała, ale ty ją masz, tylko nie umiesz tego wykorzystać! Urlop na żądanie jest NA ŻĄDANIE i możesz go zgłosić i nie przyjść do pracy. Po to jest. W sytuacji konfliktowej - najlepiej telefonicznie ORAZ mailowo, żebyś miała dowód jego zgłaszania. Nie wiem, czy wiesz, że ekwiwalent za urlop wypłacany przez pracodawcę w obecnej chwili przysługuje wg kodeksu dopiero po zwolnieniu pracownika. Wiele osób dałoby sie pokrajać w kawałki, żeby móc za ten zaległy urlop dostać pieniądze ot, tak, na koniec roku! Rozumiem, że "toksyczny" pracodawca może zamienic życie w piekło, ale zapewniam cię, że fakt że chcesz wziąć kredyt to nie jest żaden powód do wstydu. Poza tym, sorry, ale dywagacje że firma leżałaby bez was, pracowników, bo pracodawca "nie umie" - to już nie jest sprawa pracownika. Został zatrudniony do wykonania pracy, dostaje za to pieniądze. Szefowa założyła firmę po to, zeby zarabiać, jełsi nie umie czegoś - zatrudnia pracownika o danych kwalifikacjach. Pracownik może negocjować, ma prawa pracownicze - ale jeśli nie może się pogodzić z sytuacją to pozostaje odejść. I tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 123qwerty123
oo o tym jacy są ludzie wiem doskonale (szczególnie mając kontakt z 'urzędasami') . ale naprawdę wole się użerać z obcymi których widziećbęde góra 3 razy na oczy , i zacisnąć zęby uśmiechając się , niż z szefową widując ją codziennie i oglądając jej dziecinne fochy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość noia
Oj, życie zweryfikuje... Z daleka wszystko wygląda lepiej, a potem płacz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 123qwerty123
* z łaską miało być szefowej firmę założył mąż, ona pracowałagdzieś w sekretariacie a potem długo była bezrobotne. kiedy mieliśmy problemy to on trzymał ręke na pulsie. mam wrażenie że ona jest tu po to żeby stawiać pieczątki ze swoim magistrem. to co trzeba załatwiać, załatwiamy my pracownicy. a wziąść urlop np na żadanie a potem być szykanowanym i oglądać fochy- każdy woli tego uniknąć, przynajmniej u mnie w pracy. ot przykład- jadę w weekend na wymarzoną wycieczke do pragi - musze wrócić w niedziele w nocy zeby móc w pon na 8 do pracy się stawić . a drugi raz taka okazja sie nie pojawi. właśnie przez pracę wiele takich rzeczy mnie omija. teraz nie odpuściłam i to będzie się równac zmęczeniu ogromnemu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość noia
Ponownie: sorry ale co cię obchodzi kto i dlaczego założył sobie firmę? Jełsi założył, to nie dlatego, żeby dotować pracowników, ale żeby zarabiać. Nic nie wiesz o tym, jak firmy wykorzystują pracowników "aby mieć więcej": o śmieciowych umowach, pracy na czarno, niewypłacaniu kasy, oszukiwaniu, zamykaniu firmy i zostawianiu pracowników na lodzie itd. Masz umowę o pracę, pensję na czas - tylko nie umiesz wykorzystać praw które ci przysługują, a to już tylko twoja wina. Nikt nie będzie się cackał z pracownikiem, który wstydzi się iść do szefa po zaświadczenie! Nie przyjdzie - nie dostanie. Nie upomni się o swoje - widocznie mu nie potrzeba. Nie trzeba być od razu chamem - ale trzeba być asertywnym i znać swoje prawa albo przynajmniej mieć dobry powód, żeby z nich zrezygnować.. Nie wiń za to całego świata - jeśli ci praca nie odpowiada, znajdź lepszą i nie marudź.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 123qwerty123
prawa jakie mi przysługują umiałabym wykorzystać , ale nie mam ku temu sposobności. jeśli ktoś ma mi mówić że przezemnie coś nie wyszło, bo nie było mnie w pracy, trzeba było ludzi a ja siedziałam na zwolnieniu to naprawdę nie zahcęca. to mnie najbardziej boli w tym miejscu- oszczędzanie na zatrudnianiu kolejnego pracownika kosztem innych pracowników . kosztem zdrowia i pracy dodam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość noia
"prawa jakie mi przysługują umiałabym wykorzystać , ale nie mam ku temu sposobności" - czyli gdyby pracodawca powiedział: idź na zwolnienie bo masz 40 stopni gorączki - to byś poszła. Oj oj. Niedobry pracodawca, nie powiedział... A ty sama uznałaś, że jednak dasz radę - i to był TWÓJ świadomy wybór. Bo pracodawca musi honorować zwolnienie lekarskie, może zrobić "nalot" w sensie wizyty kadrowej czy nnego pracownika, żeby sprawdzić czy jesteś rzeczywiście chora i leżysz. Tak mówi Kodeks Pracy i o dziwo, większosć ludzi jakoś daje sobie z tym radę - a już na pewno ci ktorzy mają normalne umowy, tak jak ty. Powtarzam (ale już nie mam nadziei że zrozumiesz) - to jest świat dorosłych. Pracodawca to nie mama, ktora się tobą zajmie. Jeśli uznajesz, że chora dotrzesz do pracy, to twoja decyzja. Jeśli mimo wielkiego żalu do całego świata pracujesz w tej firmie NIE PRÓBUJĄC szukać czegoś innego - to TWOJA DECYZJA, widocznie jest to dla ciebie wygodne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość noia
"jeśli ktoś ma mi mówić że przezemnie coś nie wyszło, bo nie było mnie w pracy, trzeba było ludzi a ja siedziałam na zwolnieniu to naprawdę nie zahcęca" - pracodawca jeszcze nie zdążył ci tego powiedzieć, bo z góry uznałaś że jego gadanie będzie TRUDNIEJ znieść niż gorączkę i konieczność siedzenia w pracy będąc naprawdę chorą????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 123qwerty123
jeśli przez pójście na zwolnienie mam chwile potem stracić prace pod byle pretekstem to chyba każdy na moim miejscu do pracy by poszedł. chyba że kotooś może pozwolić sobie na luksus nie pracowania. ps. z mamusią nie mieszkam juz grubo ponad rok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×