Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość kalie w wazonie

na rozdrożu

Polecane posty

Gość kalie w wazonie

Jestem z Nim nieszczęśliwa, ale kiedy odejdę zostanę całkiem sama. Poza Nim nie mam nikogo. Przeraża mnie samotne mieszkanie, chociaż mieszkająć z Nim i tak przez większość czasu czuję się jakbym żyła sama....gdyby tak dało się cofnąć czas o parę lat...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kalie w wazonie
napisalam z nadzieją, że będę mogła się przed kimś wyżalić, zapytać o radę, wiem, że temat mało ciekawy, chciałam po prostu poczuć ulgę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Eleeena
chetnie z Toba porozmawiam.Mam czas i chetnie sluze Ci moja osoba :-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość xperia
ja mam takie same odczucia!samotność i satrość to dwie rzeczy które mnie w życiu przerażają

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość xperia
dlatego tkwię w związku od kilku lat bo boję się być sama

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kalie w wazonie
witaj Eleeena;) milo, że się zainteresowalaś. jestem w trudnej sytuacji. nawet nie wiem od czego zacząć takie to wszystko skomplikowane. kocham faceta, a jednoczesnie jak patrze na niego to mam po prosu dosyć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kalie w wazonie
Jestesmy razem 4 lata,od 1,5 razem mieszkamy. przecietny dzien wygląda tak, że On wychodzi do pracy o 8 i wraca o 19stej czasem pozniej. ja jeszcze studiuje i pracuje dorywczo. zawsze staram się żeby mial obiad jak wróci, żeby było posprzątane, żeby były zakupy zrobione, rachunki zapłacone. Jego nie interesuje nic. wraca, je obiad, pyta zdawkowo jak minąl dzien, następnie włącza komputer i znika do wirtualnego świata na kolejnych 5 godzin...czasem , bardzo rzadko zdarzają się wyjątki, ale czy dla tych kilku chwil warto sie meczyc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Eleeene
pewnie nie warto .Ale czy rozmawialas z nim , potrzasnelas nim? Jestes bardzo mlodziutka jeszcze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Eleeene
piszesz tez , ze on pracuje dlugo.Moze jest zmeczony po prostu.Moze zwaizek Wam sie troche przykurzyl :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kalie w wazonie
Mam 23 lata. Wiele razy rozmawialiśmy, wiele razy konczylo się kłotnią, wiele razy postanawialismy cos zmienic, ale zazwyczaj nic z tego nie wychodziło...on ma swoje racje, ja mam swoje...rozumiem, ze ma cieżką i stresującą prace i chce odreagowac szkoda tylko, że moim kosztem...chcialabym aby to ze mną odpoczywał, abym to ja dostarczala mu radosci, a nie komputer...tyle rzeczy można wspólnie robic, czasem sobie planuję, a raczej marzę o tym wszystkim co chcialabym z nim robic, ale kiedy wraca i widzę znow ten sam obrazek, caly mój zapał znika...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość norwegia
Byłam dokładnie w takiej samej sytuacji, bylismy 6 lat razem. Cos mnie tknęło, chciałam odejśc, rok sie do tego zabierałam. Bałam sie ze zostane sama i tak trwałam w tym związku. Poprstu czulam sie samotna bedac z nim jedyne co mnie trzymało to przyzwyczajenie, teraz tak mysle. Któregos dnia postanowilam odchodze teraz albo nigdy, odeszlam. Niedlugo mienie rok jak zakończyłam te znajomosc, i ani przez chwile nie zaluję tego. Nie byłam z nim szczesliwa. BYl wspaniałym człowiekiem, ale nie czulam tego "czegos". Dzis wiem ze trzynmalo mnie tylko przyzwyczajenie. Mimo ze nadal jestem sama, jest dobrze. Czasem trzeba zaryzykowac zeby nie stracic tego co przed nami:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kalie w wazonie
u mnie dochodzą jeszcze względy finansowe. Mam mieszkanie po ojcu i utrzymuje się z renty i tego co dorobie, mieszkamy w dużym mieście, a wiadomo opłaty i samo życie jest drogie. Myślę, że gdybym zmieniła przyzwyczajenia to dałabym rade przezyc , ale znacznie obnizyłby się standard mojego życia. Z drugiej strony On dla mnie zrezygnował z mieszkania, które wynajmował z kumplem, gdybymy sie rozstali musiałby przynajmniej na pewien czas wrócić do matki, a wiem, że byłaby to dla niego porażka...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Eleeene
Kalio -ale nie moze kwestia mieszkaniowa, byc powodem dalszego bycia razem . Ty masz byc szczesliwa w zyciu.Przynajmniej dazyc do tego. Jesli niereaguje na twoje pomysly, sugestie to cos musi byc takiego, ze nie ma ochoty sie starac.Zachowuje sie , jak stary stetryczaly maz:-P Kochasz go chociaz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kalie w wazonie
kocham i dlatego jest mi tak trudno...i wiem, że mimo wszystko będę tęsknić i cierpieć i może żałować, z drugiej strony to co jest teraz powoduje tez cierpienie...to jest takie trudne, On mi kiedys bardzo pomógł, był ze mną w bardzo traumatycznym dla mnie momencie ( nie chce teraz o tym pisać, bo nie ma to zbytnio związku z tematem, a też nie chcę być rozpoznana wśród ''życzliwych koleżanek mogących tu wejść). Teraz jednak proza życia nas przytłoczyła do tego stopnia, że nie mam sił do walki, nachodzą mnie myśli, że to moja wina, mam niskie poczucie własnej wartości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hichoczatko
ja mialam tak samo. bylismy razem 4 lata, zbieralam sie rok. o rok za dlugo. nie ma sie co bac samotnosci a i kasa zawsze sie znajdzie. nie ma co sie meczyc NIGDY W ZYCIU!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Eleeene
to ze pomogl Ci w bardzo trudnym momencie twojego zycia , dobrze o nim swiadczy.Takie momenty trzeba doceniac i szanowac.Wtedy poznajemy na ile wart jest czlowiek , ktory jest obok nas. Jesli go kochasz , to musisz znalezc sposoba na dotarcie do niego.Moze sposobem bedzie -nie czynienie wyrzutow, stawianie skarg . Bez zalow pokazanie waszego, wspolnego problemu :-D Moze sprobuj wyjechac choc na krotka chwile sama , moze odetchniesz , przemyslisz, znajdziesz sposob na ratunek tego zwiazku.Moze on zobaczy co moze stracic .Moze jest mu dobrze, za dobrze i spoczal na laurach. Musi byc jakis sposob , jesli kochacie sie oboje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Eleeene
zycze Ci milej nocy i rozwiazania swego dylematu. Uciekam do lozka :-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×