Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Darejos

Moje poglądy na ekonomię...

Polecane posty

Od kiedy pamiętam zawsze domagałem się likwidacji lub prywatyzacji ZUS,KRUS,Kas Chorych a później NFZ,PKP,PKS,państwowych szkół i szpitali a nawet rad osiedlowych. Prywatnych inwestorów uważałem za zbawców narodu a to,że moja matka wypruwała sobie u jednego z nich flaki za 900 złotych uważałem za przejaw niezdrowej kontroli ze strony państwa i nieudacznictwa starej kwoki,która powinna poradzić sobie w realiach wolnego rynku i nadchodzącego raju spod znaku UPR.W młodości doświadczyłem jednak czegoś,co utwierdziło mnie tylko w tych poglądach,że dziś mogę zwać się Joanną D'Arc wolnego rynku w wydaniu męskim,z tą tylko różnicą,że ona nigdy nie trzymała nic w dupie.Otóż po tym jak mamełe założyła mi neostradę wraz z przyjaciółmi z Kółka Fanów UPR prowadziliśmy wielogodzinne agitacje w internecie nawołując do głosowania na partię mojego idola. Po tych jakże skutecznych akcjach kładłem się spać nie zważając na marudzenie matki na temat tego że przecież rano muszę wstać do szkoły. Doświadczając jednej z wielu zmaz nocnych poczułem że nie jest to taka zmaza jak zwykle.To było OBJAWIENIE. Niewidzialna ręka wolnego rynku zwaliła mi konia i kazała przyjść na spotkanie młodzieżówki UPR. Nigdy nie miałem okazji widzieć moich przyjaciół ani Jego...Prezesa na żywo. Postanowiłem więc w dzień spotkania co sił biec na znienawidzony środek transportu publicznego (PKS) z mojej wioski by dojechać do miasta w którym odbywało się spotkanie. Spodziewałem się płomiennej mowy Prezesa jednak atmosfera zaczynała się robić coraz bardziej tajemnicza. Zgaszono światła a na moim udzie pojawiła się ręka dojrzałego mężczyzny. Nie widziałem jego twarzy ale wyczuwałem jego brodę ocierającą się o moje ucho. To był jeden z najwyższych działaczy partii, najbliższy towarzysz Prezesa...Poczułem nagle wielką srakę między moimi nogami-to on zdefekował na moje krocze i powiedział że aby stać się członkiem młodzieżówki UPR powinienem to zjeść. W nikłym świetle świeczek dostrzegłem innych młodzieńców ze smakiem jedzących gówno starszych działaczy i dziękującyych Prezesowi za jego jakże wspaniałe pomysły likwidacji wszystkiego co się da i sprywatyzowania tego czego nie da się zlikwidować. Kiedy zacząłem zajadać się stolcem brodatego działacza poczułem się pełnoprawnym członkiem UPR...Chwilę później poczułem jego twardego jak skała zaganiacza w mojej grocie Nestle i całkowicie oddałem się idei wolnego rynku...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wróciłem do domu. Następnego dnia jak co dzień mamełe wyzwiskami obudziła mnie w celu wyprawienia do państwowej (tfu!) szkoły. Niemniej wywarło to wpływ na całe moje życie 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nacjonalista-freemason
"jestem liberałem ale UPR ani JKM nie popieram" A to dziwne, zważywszy na to, że pan Mikke jest liberałem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mikke jest oszołomem ukierunkowanym liberalnie, a ja oszołomstwa nie popieram

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jem dupą
W zimowe popołudnie 2001 roku, kiedy byłem jeszcze czternastoletnim młokosem zelektryzowała mnie wiadomość o pchnięciu nożem mojego Prezesa, Idola Wszech Czasów, Janusza Korwina-Mikke. Głęboko poruszony tą wiadomością zacząłem niczym wygłodniały lampart poszukiwać Jego Wysokości w szpitalach i kiedy w końcu znalazłem poczułem potrzebę wynikającą z głębi młodzieńczego serca by go odwiedzić. Klucząc po szpitalnym korytarzu w obłędzie, ze wzwodem takim, jakiego nigdy wcześniej ani nigdy później nie doświadczyłem szukałem mojego idola. Gdy w końcu znalazłem jego salę, wyrywając się z rąk powstrzymującej mnie pielęgniarki otworzyłem drzwi. Moim oczom ukazał się półnagi, osłabiony Prezes z jak zawsze nienagannie przystrzyżonym wąsem i muszką na nagiej szyi. Otaczał go wianuszek kilku moich rówieśników,wszak Prezes zawsze lubił otaczać się młodymi, pełnymi młodzieńczego wigoru niepełnoletnimi chłopakami. Wszyscy byliśmy zatroskani o jego zdrowie,w końcu i ja mogłem Go zobaczyć i Go dotknąć...Zamieniłem z nim kilka banalnych słów po czym jego i moja dłoń splotły się i zawędrowały pod kołdrę gdzie czekał duży i ciepły zaganiacz Prezesa, twardy jak skała mimo osłabienia. Nie bacząc na obecność nowych kolegów z młodzieżówki UPR wsunęłem się pod kołdrę Prezesa i zacząłem mu z wielką werwą młodego liberała o.b.c.i.a.g.a.ć druta aż do wytrysku prawdziwie wolnorynkowego ducha w moich ustach. Kiedy przeszedłem już inicjację (później dowiedziałem się, że tak to się nazywa w tych kręgach) Prezes wyjął kaczkę spod zapoconej d**y i razem z nim skonsumowałem cieplutkiego, delikatnej konsystencji klocuszka... :classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×