Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość migoteczka321!

czy któraś z Was wyszła za mąż z rozsądku a nie miłości?

Polecane posty

Gość gość
Ja też wzięłam ślub z rozsądku bo miałam 27 lat, związek trwał już od 7 i to był dobry człowiek. Myślałam, że "tak trzeba" i że jak urodzi się dziecko to "wszystko jakoś samo przyjdzie i się ułoży". Piszę to dla tych, które są w podobnej sytuacji. Nie, nie ułoży się. Gdybym miała postąpić drugi raz tak samo to wolałabym się nie urodzić lub zostać samotna stara panna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
04:07 Dziecko zazwyczaj jest poważną próbą dla związku i jeżeli już przed jego narodzeniem było źle,to później będzie jeszcze gorzej. Dużo małżeństw/związków rozpada się właśnie po urodzeniu dziecka....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Oj nie prawda . My mieliśmy kilka poważnych kryzysów i po jednym z takich mąż zorganizował wieczór porozumienia po którym dowiedziałam się że jestem w ciąży. Taki on miał plan. Po urodzeniu też mieliśmy kryzys i zalowalam że wróciłam. Po 10 latach jest lepiej niż po 3. To wszystko z powodu pieniędzy, utraty pracy , dlugow... przez to wszystko kilka razy byśmy się rozeszli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja wyszłam za mąż z rozsądku. Miałam swoje lata, a dobry człowiek, przyjaciel był obok i wspierał. Nie dla pieniędzy, bo u nas to ja zarabiam więcej, ale on jest bardzo pracowity i można mu zaufać. Wspaniały ojciec. Teraz jestem w drugiej ciazy, mamy dom, dobre prace i wspaniałych teściów. Bo właśnie takich normalnych, spokojnych ludzi rodzice okazują się dobrzy i przyjmują z otwartymi rękami. Może nie ma miedzy nami szalenczych uczuć, ale kochamy się taka dorosla miłością, w tłumie zawsze się szukamy i lubimy swoje towarzystwo. Moi rodzice są takim małżeństwem juz 35 lat i tak sobie wyobrażam przyszłość. Mi odpowiada.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przyjazn to forma milosci, a z rozsadku to dla kasy, dobrych genow itp

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja, i od 14 lat jestem bardzo szczesliwa. Napisze wiecej po pracy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Znam jedna, ktora wyszla za maz z czystego rozsadku. Bo kasa, bo ja stac bedzie. Okazalo sie, ze kase to ma on, a ona na swoje ma isc do roboty, nawet za wakacje kazal jej na pol placic. Poza tym wiem, ze jest romantyczka, wiec szybko skonczy sie to skokiem w bok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
rozglądając się wokół mam wrażenie że 90% małżeństw jest z rozsądku/bo już czas/bo zaszła w ciążę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bylam w zwiazku z rozsadku i coz, po 2.5 roku sie rozpadl, oczywiscie z mojej winy a wiem, ze ten mezczyzna zrobilby dla mnie wszystko. Wyszlam potem za maz z wielkiej milosci. I ta milosc przeslonila mi swiat... Jestesmy 10 lat po slubie i teraz wychodzi szydlo z worka. Klapki z oczu mi opadly i juz nie jest kolorowo. Choc maz dlugie lata przed malzenstwem byl moim najlepszym przyjacielem a uczucia do siebie skrywalismy i potem wybuchlo wszystko. Teraz juz nie mam tego przyjaciela, nie mam wsparcia, liczy sie tylko jego samopoczucie i jego problemy. Niestety ale dobrze sie maskowal przez lata, ja nie widzialam jego wad mimo drobnych sygnalow. Robi sie na podobizne swego ojca pana i wladcy i bawidamka. Ale wie ze w kazdej chwili jak przegnie to jestem w stanie go wykopac, nie jestem jak jego matka- lekliwa, usluzna itd. Zawsze w zwiazkach on byl gora, bo baby na niego bardzo lecialy zawsze, zakochiwaly sie, cierpialy a on w koncu odchodzil ( juz to powinno bylo dac mi do myslenia...). A teraz sie zdziwil, bo ja nie placze po katach, potrafie mu prosto z mostu wygarnac. I widze swiatelko w tunelu bo zaczal zabiegac o mnie. Zobaczymy co z tego bedzie. Moja wielka milosc do niego stopniala znacznie, bardziej kieruje sie rozumem w relacjach z nim niz sercem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dobry temat ponieważ ja właśnie stoję przed taka decyzja małżeństwa i się zastanawiam i rozważam ponieważ poprzednie Miłośći mi w życiu nie wyszły więc rozważam związek z rozsądku z mojej strony bo tak to niczego nie czuje innego do tej osoby :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
małżeństwo z rozsądku nie jest dla każdego. Jeżeli lubisz niespodzianki, lubisz być zaskakiwana, dreszczyk emocji i niepewności to nie dla ciebie. Jeżeli cieszy cię rutyna i że wiesz co się stanie, czego możesz się spodziewać, to będzie ci dobrze w takim związku. Mi jest :) uwielbiam mojego męża, jest moim najlepszym przyjacielem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dokładnie, jeśli oczekujesz szalenczych uczuć, pasji i pewnego rodzaju "chemii" to takie małżeństwo cię rozczaruje. To jak związek z przyjacielem, jest dobrze, jest fajnie i to by było na tyle. Wiem, że każdy związek przechodzi etap zakochania itp ale w takim małżeństwie może Ci czasem brakować "emocji", zrywow itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wyszlam za maz z rozsadku. Bylo roznie, ale jestem szczesliwa. Zyje cudownie, pracuje bo lubie, a nie bo musze. Nie jestem przesadnie rozrzutna, a moglabym. Polecam. Milosc przyszla z czasem, a z tej milosci teraz jestem w 2 ciazy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja wyszłam z miłości, ale nie wiem czy to ma sens. Miłość po latach powszednieje i nie ma już fajerwerków. W małżeństwie z rozsądku kwestia jak będziemy żyć, za co itp. jest przemyślana już przed slubem. A w miłości to "jakoś to będzie, nie ważne jak byle razem" i potem szara rzeczywistość potrafi człowieka przytłoczyć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wyszlam za maz z rozsadku, bardziej z desperacji, ucieczki z dyfunkcjonego domu. Pieniadze nie mialy znaczenia bo oboje bylismy biedni. On nie widzial swiata poza mna, o ja go z czasem pokochalam za jego milosc, dobroc i tolerancje w stosunku do mojej osoby ( bylam despotka i histeryczka). Mamy wspaniale dzieci i wnuki i nadal jestesmy razem. Po ciezkich pierwszych latach zaczelismy dobrze zarabiac i jestesmy dumni z tego, ze wszystkiego dorobilismy sie sami. Mamy 160 m2 mieszkanie, dom w lesie, drogi samochod i spore oszczednosci. Mysle, ze mialam wiecej szczescia niz rozumu i ze jakas sila wyzsza czuwala nad nami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A znacie to uczucie gdy ex dni się po nocach regularnie nawet gdy o nim zbytnio nie myślicie? I jesteście razem i to jak spełnienie marzeń? ?? I nawet we śnie przychodzi opamietanie bo przypominacie sobie w nim o dzieciach ? I to jest strasznie przykre bo macie albo do wyboru być z nim w końcu i zostawić dotychczasową rodzinę albo opamietac się i wrócić do tego, co jest? mnie takie sny męczą średnio raz w miesiącu :((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

mnie czeka małżeństwo z desperacji. wcześniej miałam facetów, ale im na mnie nie zależało. teraz znalazłam kogoś komu na mnie zależy, ale on zarabia gorzej ode mnie, ma gorsze wykształcenie niż ja, i skłonności do nałogów. poza tym nie mam z nim o czym rozmawiać. no to nie będzie nawet małżeństwo z rozsądku, tylko z desperacji. ale jestem już po 30-stce i jak się chce mieć dzieci to nie ma na co czekać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja wyszłam za mąż z rozsądku ale zupełnie tego nie żałuję, jesteśmy 14 lat po ślubie, dotarliśmy się, mamy dzieci ,wszystko jest w porządku ,niczego mi nie brakuje pomimo że nie mam dostępu do konta bo to jego pieniadze,ale daje mi co miesiąc 4 tyś., ja nie pracuje jestem jego pierwszą kobietą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze jak facet ma kasę, to można powiedzieć, że to z rozsądku, ale ten mój zarabia mniej ode mnie..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Turboczort napisał:

mnie czeka małżeństwo z desperacji. wcześniej miałam facetów, ale im na mnie nie zależało. teraz znalazłam kogoś komu na mnie zależy, ale on zarabia gorzej ode mnie, ma gorsze wykształcenie niż ja, i skłonności do nałogów. poza tym nie mam z nim o czym rozmawiać. no to nie będzie nawet małżeństwo z rozsądku, tylko z desperacji. ale jestem już po 30-stce i jak się chce mieć dzieci to nie ma na co czekać.

Jeśli tylko o dzieci chodzi, to może lepiej zrobić sobie nieślubne ale z kimś fajnym, z dobrymi genami niż się męczyć w małżeństwie z facetem do którego nic nie czujesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
22 godziny temu, Turboczort napisał:

mnie czeka małżeństwo z desperacji. wcześniej miałam facetów, ale im na mnie nie zależało. teraz znalazłam kogoś komu na mnie zależy, ale on zarabia gorzej ode mnie, ma gorsze wykształcenie niż ja, i skłonności do nałogów. poza tym nie mam z nim o czym rozmawiać. no to nie będzie nawet małżeństwo z rozsądku, tylko z desperacji. ale jestem już po 30-stce i jak się chce mieć dzieci to nie ma na co czekać.

Jak się chce mieć dziecko, to nie trzeba do tego męża. To nie te czasy, gdzie panna z dzieckiem jest wytykana palcami. Facet ma skłonności do nałogów, nie masz o czym z nim gadać, a będziesz się chajtać, żeby mieć dziecko? Za kilka lat będziesz po rozwodzie.

19 godzin temu, Marisa napisał:

Ja wyszłam za mąż z rozsądku ale zupełnie tego nie żałuję, jesteśmy 14 lat po ślubie, dotarliśmy się, mamy dzieci ,wszystko jest w porządku ,niczego mi nie brakuje pomimo że nie mam dostępu do konta bo to jego pieniadze,ale daje mi co miesiąc 4 tyś., ja nie pracuje jestem jego pierwszą kobietą.

Aaa to dlatego twoja pozycja w małżeństwie się umocniła. Bo urodziłaś mu dzieci i mąż ci z tego tytułu więcej płaci.

2 godziny temu, Dobrosułka napisał:

Zastanowilabym sie dwa razy zanim mialabym dzieci z kims ze sklonnosciami do nalogow.  Sklonnosc do nalogow ma podloze genetyczne nie wspominajac juz o tym, ze dziecko widzi, dziecko zrobi.  Ukrywanie nawet jezeli sie da to klamanie, ktore dzieci predzej czy pozniej odkryja i beda miec zal do ciebie rowniez.  Takze dzieci mozesz miec, ale moze sie okazac, ze jak dorosna to bedziesz na drzwiach klodki zakladala, zeby cie nie okradly dla nalogu.

Dobrosułko, wybacz, ale teraz bredzisz. Skłonność do nałogów nie jest genetyczna. Ja i moje rodzeństwo musiałybyśmy w takim układzie chlać i palić papierochy, a tego nie robimy. Genetycznie uwarunkowaną, to ty możesz mieć jedynie szybkość w uzależnianiu się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Moja mama wyszła za mąż z miłości. Do teraz musi ciężko harować jako księgowa bo ojca nigdy nie było stać, żeby nas utrzymać. Ja wyszłam za.maz za pracowitego mężczyznę który nie boi się odpowiedzialności i jest na tyle zaradny, że nasze dzieci nie muszą się tulac po placówkach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, Dobrosułka napisał:

Ja czytalam, ze sklonnosc do nalogow jest genetyczna co moze byc powiazane z tym jak szybko osoba sie uzaleznia.  To, ze rodzice sa nalogowcami automatycznie nie oznacza, ze dzieci dostana te same geny i rowniez nimi beda.  Tak samo jak wysocy rodzice moga miec niskie dzieci i na odwrot.  U dzieci nastepuje rekombinacja genetyczna w zygocie.  Dodatkowo jest cos takiego jak epigenetyka, gdzie wyrazanie genow zmienia sie u ludzi z wiekiem co rowniez ma wplyw na dzieci wiec osoby z nalogami rozwinietymi w ciagu zycia moga go przekazac dzieciom.  Psychika i srodowisko ma rowniez wiele do czynienia w tych tematach.  Podloze genetyczne to tylko jeden element rozwijania nalogow.  

Skolnnosc do nalogow jak rowniez i inne cechy moga siegac kilka pokolen wstecz.  W moje rodzinie wiekszosc dzieci ma proste wlosy tak jak ja.  Moja siostra miala krecone tak jak moja corka- geny po pradziadku ze strony mojego taty.  Niesamowicie dlugie palce u rak ma po pra-pradziadku ze storny swojego taty.  

Wiele nie wiemy na temat genetyki.  Obecnie utrzymuje sie opinia, ze genetyka to 50% chcarakteru, a srodowisko drugie 50%.  

Najpierw piszesz, że nałogi mają podłoże genetyczne, a teraz piszesz, że jest jeszcze kilka innych czynników. Autorce wcześniej napisałaś, żeby się nie zdziwiła, jak ją dzieci kiedyś okradną dla nałogu, a mnie piszesz, że ojciec alkoholik nie oznacza syna alkoholika. No to idąc tym torem, to autorka może mieć córkę alkoholiczkę po swoim prapradziadku, to po co jej piszesz, że nałogi skłonność do nałogów jest dziedziczona i żeby się nie zdziwiła. Jeśli skłonność do nałogów tak jak oczy, włosy jest dziedziczone także po dziadkach, pradziadkach, to w każdym potencjalnie spłodzonym dziecku drzemie alkoholik np. Wiesz dlaczego pijak pije? Bo lubi. Z tych alkoholików, których znam (uprzedzając w jakim ja to środowisku niby nie żyję, bo tutaj zawsze padają takie głupie teksty jak się chce komuś dowalić 😄 ), a żyjąc tyle ile żyję, na tysiąc ludzi mogę jak najbardziej znać 40 i więcej alkoholików (w pracy np też można takiego poznać), to tylko 2 pije, bo miało załamanie nerwowe. I są to kobiety. Jednej z nich zmarło dziecko przy porodzie, druga lekko też nie miała. Reszta chleje, bo lubi. To jakie geny tutaj masz? Smakuje piweczko, smakuje naleweczka, to się popija. Fajnie z kumplami się piwa, wódeczki napić, to się pije. A to jak szybko to okaże się dla ciebie zgubne, to już zależy od twojego organizmu, czyli od genów. Nikt tak naprawdę nie ma skłonności do nałogów, raczej mało kto widzi coś złego w dwóch piwach dziennie, które szybko mogą zamienić się w cztery i więcej. Podobnie z papierosami. Zaczyna się dla towarzystwa. Żeby nie odrzuciło, żeby zaszpanować. To jakie geny? Trzęsie się każdy do tego, czy raczej jest to zwykła ciekawość spróbowania dorosłości?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×