Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Sizal

bo to było tak...

Polecane posty

Nareszcie w domu. Nic bardziej nie relaksuje kobiety po ciężkim dniu pracy jak kąpiel w gorącej wodzie pełnej piany. Niestety od momentu kiedy przejęłam część obowiązków w firmie ( 3 koleżanki odeszły na urlop macierzyński) wieczorne posiedzenia w łazience kończą się 15 minutowym prysznicem. Oddycham spokojnie, próbuję wyciszyć myśli...cholera! dzwoni telefon! Przed chwilą zanurzyłam się w wannie, czy nie mogę mieć ani chwili spokoju?! Nie! Nie wyjdę z wanny nawet gdyby miał dzwonić sam szef! Ponownie biorę głęboki oddech i odpływam...błądzę myślami gdzieś daleko. Wyobrażam sobie,że jestem na jakiejś wyspie...śmiało mogę nazwać ją bezludną. W górze widzę szybujące ptaki. Do moich uszu dociera ich popiskiwanie przeplatające się z szumem wiatru, który napastuje pobliskie liście drzew. Jest mi tak dobrze. Z braku czasu odpuściłam sobie 3 lata wakacji. Wieczorne łazienkowe seanse potrafią jednak zrekompensować najdroższe wycieczki na świecie. Woda nieco się ochłodziła, ale nie mam zamiaru wychodzić jeszcze z wanny. Spoglądam na palce u rąk...są pomarszczone od wody, ale wcale mnie to nie martwi. Ponownie zamykam oczy,żeby przenieś się na jakąś inną wyspę, ale słyszę napastliwy dzwonek komórki. Któż znowu dzwoni?? Zdenerwowana wybiegam z wanny (mało nie przewracam się na śliskiej od wody podłodze) i wyciągam z torebki telefon. Wyświetlacz komórki informuje mnie :' Dzwoni- Bożena '. Moja przyszła teściowa. Nie odbieram, zwyczajnie nie chcę psuć sobie nastroju. Wracam do łazienki, spuszczam wodę w wannie, ogarniam łazienkę i kieruję się do pokoju.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no na pewno
będzie ciąg dalszy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
będzie :) ale pewnie dopiero jutro :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość HMS..VRS...Petard
a będzie to tak: Wkrótce wyjdziesz za mąż i zapewne urodzisz dzieci. Ciało ci zwiędnie, pojawią się pierwsze rozstępy. Urlop wychowawczy szybciutko ci zleci i chyba tylko sam bóg sprawi, że wrócisz do pracy. Wakacje odpłyną jak woda w klozecie....a ty? ....ty nadal będziesz się moczyć w tych brudach....aż do usranej śmierci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no na pewno
Wiesz, nawet fajnie mi się to czytało :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mi teżżżż
mi też się fajnie czytało, dlatego dodaję do ulubionych i czekam na więcej jutro :) fajnie tak poczytać o czyms normalnym a nie tylko o cipce, rutkowskim i seksie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kjnklnm
Chcemy więcej ! :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie znoszę zimnych poranków i momentów kiedy muszę wygrzebać się z spod ciepłej pierzyny. Jeszcze bardziej drażni mnie muzyka w telefonie, która każdego ranka oznajmia mi,że czas do pracy. Są momenty kiedy mam ochotę rzucić telefonem o ścianę i spać dalej, ale szybko zbieram się w sobie i odganiam złe myśli. Za co bym się utrzymała? Gdzie znajdę lepszą pracę w czasach kiedy ciężko o coś powyżej minimalnych zarobków? Jest dobrze...znowu zaczynam myśleć racjonalnie! Zrzucam kołdrę na ziemię i z impetem dzikiej antylopy staję na zimnych panelach. Miotam wzrokiem po pokoju i próbuję namierzyć zestaw ubraniowy na dzisiejszy dzień. Sukienka mała czarna przed kolano, pudrowa marynarka i ciemne rajstopy. Pora okiełznać fryzurę i wykonać szybki makijaż (w moim przypadku to minimum 40 minut). W ubiegłym roku na Dzień Kobiet nasza firma zafundowała wszystkim pracownicom kurs fachowego makijażu. Nie wiem czy było to dobre posunięcie z ich strony. Od momentu kursu kobiety zaczęły się nagminnie spóźniać. Przecież nałożenie tych wszystkich warstw: krem, korektor, podkład, puder, róż i bronzer wymaga trochę czasu. Nie mówiąc już o aplikacji cieni i odpowiednim skorygowaniu kształtu oka. Życie kobiet do najłatwiejszych nie należy. Ehhh...czasami mogłabym być mężczyzną. Ich szykowanie się do pracy ogranicza się zazwyczaj do założenia spodni, koszulki i butów (uwierzcie mi,że nie każdy z nich nosi bokserki pod spodniami). Kiedy jestem już względnie gotowa kieruję się posuwistym ruchem do kuchni, aby przygotować śniadanie. W pracy tradycyjnie nie będzie ani chwili wolnego czasu na przegryzienie kanapki oraz łyk ciepłej kawy lub herbaty. Wstawiam więc czajnik z wodą i sięgam po kawałek wędzonego kurczaka, który kupiłam tydzień temu w pobliskim sklepie. Mam nadzieję,że nie przepłacę tego własnym zdrowiem i rewolucją żołądkową. Po pracy muszę koniecznie udać się na zakupy!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no co wy...
Naprawdę miło mi się to czyta :) Powinnaś książki pisać albo chociaż bloga ;) a może już masz na swoim koncie jakąś publikacje :) ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mam 15 minut do wyjścia z domu. Wyjmuję więc kubek, który ostatnio dostałam bez okazji od swojej przyszłej teściowej, wrzucam saszetkę herbaty żurawinowej i zalewam gorącą wodą. O rany!!! Kubek pęka, woda zabarwiona na różowo rozlewa się po całym blacie kuchennym i wodospadem spływa na podłogę. Łapię papierowy ręcznik i zaczynam wycierać coś co pozostało z żurawinowej herbaty. Nawet nie wiem kiedy rękaw mojej marynarki tak samo jak woda zmienił kolor. Piękny początek dnia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziękuję Ci bardzo koleżanko. Nie mam nic oprócz głowy pełnej pomysłów ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie rozumiem takich ludzi
Super ! ! !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sabaka
Super sie to czyta! W końcu coś normalnego do odstresowania sie:-) Czekam na ciąg dalszy:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jest tak zimno,że nie czuję niczego poza koniuszkiem nosa. Kto mądry zakłada jesienne kozaczki na 20 stopniowy mróz? Oczywiście, że ja! Elegancja kosztem własnej wygody (i zdrowia przy okazji)! Dzisiejsza droga na przystanek autobusowy to istna walka z przeszkodami. Jak nie gruda śniegu to śliski i niepewny grunt. Mijam kobietę w solidnym obuwiu, która patrzy na mnie z politowaniem w oczach. Fakt, szpilka 14 cm to był bardzo zły pomysł! Spoglądam na zegarek...całkiem niezłe tempo jak na tak mało komfortowe buty i fatalne warunki atmosferyczne. Długość 2 bloków pokonałam w 10 minut! Hmm...biorąc pod uwagę fakt, że najbliższy przystanek jest za 300 metrów, autobus za 3 minuty a pracę zaczynam równo o 7, czyli za 20 minut zaczynam się stresować. Przyspieszam kroku...poruszam się jak niemowlak, który uczy się chodzić. Nogi odmawiają posłuszeństwa, każda porusza się we własnym kierunku. Zupełnie jakby nie były częścią mojego ciała. 'Jeszcze trochę, dasz radę!'- powtarzam sobie w duchu. Widzę nadjeżdżający autobus a do pokonania mam jeszcze 100 metrów! Nie mogę się spóźnić. Zaczynam biec! Nie zważam na nic...nie patrzę na śnieżne przeszkody, na spojrzenia innych ludzi, na 14 centymetrowe szpilki...po prostu biegnę! Cholera...chyba się nieco przeliczyłam. Nie sądziłam,że kontakt z gruntem może być, aż tak bolesny...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no co wy...
:D mam nadzieję, że kierowca poczekał i mimo wszystko do pracy nie dotarłaś spóźniona :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jesteś rewelacyjna
uwielbiam czytać to co piszesz :) pisz więcej!!! :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×