Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość EskimossskaaAA

Niechciani adoratorzy

Polecane posty

Gość EskimossskaaAA

Jak taktownie i kulturalnie dać do zrozumienia mężczyźnie, że jego starania są daremne? Że robi sobie niepotrzebne nadzieje i szkoda czasu na zaloty do nas?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Xynthia inc.
Niestety ale aluzje , sugestie tutaj nie pomogą. Trzeba powiedzieć wprost.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość najlepiej otwarcie
i stanowczo tak zeby zrozumial, bez klamstw bo pozniej wyjdzie jeszcze gorzej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też ciekawe
"Nieprawdopodobna historia prosto z Los Angeles! Mieszkaniec południowej części miasta - 29 letni Charles Andrews - sam się porwał! Na tym nie koniec! Mężczyzna sam za siebie zażądał okupu! Został aresztowany przez policjantów w chwili, kiedy odbierał okup za porwanie samego siebie. Teraz policja ma związane ręce - jeśli zamknie porywacza, zamknie też ofiarę porwania! A porwany ciągle żąda, aby porywacza ukarać! Cała sprawa jest niezwykle skomplikowana i po prostu szalona." :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość EskimossskaaAA
Sprawa ogólnie wygląda tak. Mam w pracy takiego znajomego. Mieszkamy w tej samej dzielnicy, więc dość często zdarza się, że jeździmy tym samym autobusem. Nie powiem, gościu jest sympatyczny, wygadany, uprzejmy, można z nim pogadać o różnych sprawach. Byłby z niego zacny kumpel, gdyby nie to, że od ponad tygodnia on ciągle za mną chodzi. Tutaj chce mi pomagać w obowiązkach, innym razem czeka na mnie po pracy (choć ma możliwość jechać wcześniej), potem z kolei upiera się, że wysiądzie na tym samym przystanku co ja i jeszcze odprowadzi pod dom... Propozycje spotkań w kawiarni też oczywiście były. Szczerze powiedziawszy, czuję się niezbyt komfortowo w tym stanie rzeczy, no i chciałabym ukrócić dalsze tego typu zabiegi. Zarazem boję się, że zrobię mu przykrość, bo wiadomo, że każdy ma swoje emocje, więc zależy mi na byciu subtelną w tym względzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość EskimossskaaAA
Co myślicie o tego typu sytuacji? Czy to ja jestem zbyt zamknięta, że nie przekonują mnie jego starania, czy też raczej on zwykle się narzuca?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miałam takiego jednego znajomego na studiach, z tym, że to początek znajomości był(nigdy się nie spotkaliśmy prywatnie specjalnie). Generalnie ja się nie zorientowałam jak mocno on się wkręcił bo błędnie odbierał moją uprzejmość, i koniec końców poczuł się olany i urządził mi poważną rozmowę. Tak więc radzę szczerze pogadać po prostu od razu, bez przedłużania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Takie życie, że odtrącenie sprawia przykrość, ale w takich przypadkach należy sprawę wykładać prosto: "Nie interesujesz mnie jako mężczyzna tylko jako przyjaciel/kolega/znajomy z pracy." To samo tylko w odwrotną stronę można powiedzieć kobiecie. Różnica jest taka, że on pokryję ranę uśmiechem i zerwie kontakty, ona obrazi się śmiertelnie i będzie szykować zemstę :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie, nie i nie
Tygodnia? Za mną taki jeden łazi od półtora roku :O już nawet kiedyś miałam ochotę zgłosić na policję, ze mnie nęka :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Uuhujhnjjnkh
Powiedziec wprost, ale z taktem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×