Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość mysiarysia

maz i kochanka

Polecane posty

Gość mysiarysia

Z mezem znamy sie i mieszkamy 6lat. W tym roku wzielismy slub. Wszystko super gdyby nie to ze zakochalam sie w dziewczynie. Poznalam ja 2 lata temu. Jest lesbijka spotykalysmy sie przez 1,5 roku. Nie potrafilam jednak wyobrazic sobie zycia razem, nacisku rodziny i spoleczenstwa. I jeszcze nacisk jej samej zebym wyprowadzila sie od niego i zamieszkala z nia. Odeszlam wiec. Zareczylam sie z obecnym mezem zaczelismy planowac slub. Wszystkiego bylam pewna cala w skowronkach az do momentu samego slubu. Zaczelam miec watpliwosci i bylo tylko coraz gorzej. Zaczelam myslec o niej. Zaczelo mi jej strasznie brakowac. Odezwalam sie. Ukrylam caly fakt ze z nim biore slub.. ze wogole z nim jestem. Ona jest z kims wiec jestem w pewnym sensie bezpieczna. Zaczelysmy sie spotykac znowu. Ale tym razem jest inaczej... Nie zdawalam sobie sprawy jak mi brakowalo jej obecnosci. Nigdy do nikogo nie czulam czegos takiego jak do niej. Klucimy sie walczymy i za kazdym razem czuje jakbym kochala ja mocniej. Coraz czesciej mysle o zuceniu wszystkiego i byciu z nia. Wiem ze zostawi swoja partnerke jezeli tylko powiem slowo, ale jezeli dowie sie ze mam meza to mi chyba wydrapie oczy i napewno wiecej znac nie bedzie chciala. Nie wiem co mam robic. Mam zostawic meza zaraz po slubie? On swiata boshego poza mna nie widzi a ja... ja go toleruje, kocham w jakis sposob. Dogadujemy sie bardzo dobrze i jest dla mnie bardzo wazny. Nigdy nie chcialam nikogo innego. Nie wyobrazam sobie tej krzywdy jaka bym mu wyrzadzila zostawiajc go a jednoczesnie nie potrafie zyc bez niej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pinnaccoladda
Nigdy nie chcialam nikogo innego. :D czyżby?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mychapycha
liliamna ja nie mam dzieci i z tym sexem ja mam lepiej bo on nie lubi wiec wymowek szukac nie musze. Nie myslalas o zostawieniu meza i byciu tylko z nia? to juz 4 rece:) Z tego co piszesz to on nie traktuje Cie zbyt dobrze:/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mysiarysia
jakbym czytala siebie:) Obecnie mieszkam za granica a Ty?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
byl czas kiedy z obecnym mezem zle mi sie ukladalo i wtedy powinnam odejsc tak jak mowisz liliamna "dla siebie". ale tego nie zrobilam, wpadlam po uszy w zwiazek z nia. nie potrafie go zostawic teraz dla niej chociarz nie mam dzieci i wiem ze ona mnie kocha ale... kocha tez swoja obecna dziewczyne. nie wiem czy dalabym sobie z tym rade ze kogos pokochala tak szybko bo zaledwie w miesiac po naszym rozstaniu. poza tym ja ja caly czas oklamuje, ukrywam fakt ze jestem w zwiazku. jedyne kiedy zgodzilabysie do mnie wrocic to jakbym przyszla z papierem rozwodowym... chociarz nie wiem czy wtedy tez mnie nie zostawi... moze nie odrazu ale po jakims czasie. wiem jedno ze mnie wciaz jakos kocha ale napewno nigdy w zyciu nie bylaby zdolna tyle poswiecic dla mnie co ja dla niej. jestem na kazde jej zawolanie... wysluchuje z zacisnietymi zebami i wymuszonym usmiechem jej problemow w zwiazku i zyciu codziennym, tego jak jest pewna swojej dziewczyny bo ze mna to wielka niewiadoma. strasznie boli to ze ja oklamuje tak naprawde dla swoich kozysci zeby mnie nie znienawidziala.. zebym jeszcze mogla czasem uslyszec jej glos. boli mnie ze zgodzilam sie na slub ze swoim facetem... zrobilam mu ogromna krzywde bo nie kocham go tak jak on mnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no wlasnie... najgorsze jest to ze nie ma z kim porozmawiac.... mam przyjaciolke ale ona nie chce wogole slyszec o tym ze ja mialam kobiete:/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Chcialabys oddac wszystko za jden dzien z nia... Ja przawie wszystko ddalam i ten jeden dzien zniszczyl mnie totalnie. potem tylko myslisz "jeszcze jeden" potem "jeszcze jeden ten ostatni" i tak o to zdajesz sobie sprawe ze ja kochasz bardziej niz kiedykolwiek ale razem i tak nie bedziecie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
widze ze niezle jazdy mialas... bardzo burzliwy czas. Moj maz czuje ze cos jest nie tak ale woli nie wiedziec... boi sie tego ze jak mu powiem to bedzie musial cos z tym zrobic, zachowac twarz. kocha mnie calym soba wiem to i nie wyobraza sobie zycia beze mnie. nie szpieguje mnie, nie sprawdza ani nie ogranicza. w pewnym sensie jest bardzo pewny siebie ze nigdy nie odejde nawet jak kogos bym miala na boku. z rodziny wie tylko moj brat z ktorym jestem bardzo lizko ale z nim juz nie moge rozmawiac bo tez nie chce wogole sluchac o tym ze moge kochac kobiete. mysle ze Twoja nie klamala Cie. mowila to co czuje w danym momecie ale sie jej zmienilo... uwazam ze nie mozna nikogo zmusic do uczuc. ja przy mojej tez czulam sie cudownie, wyjatkowo ale za bardzo balam sie przyszlosci. chociarz szalala za mna niesamowicie nie bylam jej tak calkowicie pewna. ona ma to do siebie ze potrafi pod wplywem chwili robic strasznie glupie rzeczy a potem placze... potrafila wogole nie myslec i to mnie przerazalo. chociarz bym jej wybaczyla zdrade bo wiem ze by to bylo "pod wplywem chwili" a nie dlatego ze nie chce ze mna byc, to i tak szlak by mnie trafil. przyznam ze chcialam ja zostawic zeby zobaczyc jak bardzo mnie kocha... zebym byla pewna tego ze jej uczucia do mnie sa jedyne w swoim rodzaju i zeczywiscie traktuje mnie jak ta jedyna. i co? pozanala pierwsza lepsza dziewczyne i nie miala zadnego problemu z przezuceniem uczuc na nia. nie twierdze ze miala plakac latami ale kuzwa odrazu? Rozmawialysmy jeszcze po zerwaniu ale jak tylko dowiedzialam sie ze ma kogos przestalam wogole sie odzywac. wiem ze jej ciezko bylo i to byl jej sposob zapomnienia o mnie... no ale... Ja sie caly czas nienawidze za to ze ja oklamuje, ze tak bardzo sie balam tej milosci... ze teraz nasz jako taki kontakt jest tylko dlatego bo ona nie wie kim naprawde jestem. w pewnym sensie zazdroszcze Ci ze rodzina wie bo moglas uslyszec bardzo madra porade na ten temat. widze ze bardzo jestes rozbita... ja mam to do siebie ze wszystko sciskam w srodku. milo pogadac z kims kto wie co przezywasz:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiesz co ja mysle? i to samo mozna powiedziec o was ze moja nigdy mnie nie kochala tak jak ja ja. bylam kolejna z wielu i wiem ze to chora milosc. ona mnie teraz traktuje jak upychadlo kiedy jej dziewczyna nie ma dla niej czasu. bawi sie mna a potem daje kopa, przeprasza i znowu daje kopa. jestem teraz na kazde jej skinienie bo tak bardzo mi jej brak. ponizam sie a mimo to lgne do niej. jakbym sie postarala bardzo czyli zostawila meza i przyszla do niej z walizkami bylaby ze mna, ale i tak zostawila po jakims czasie.jestem totlanie zalamana i nie widze wogole sensu w niczym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BBBRRRRRRR
Wiem ze zostawi swoja partnerke jezeli tylko powiem slowo, ale jezeli dowie sie ze mam meza to mi chyba wydrapie oczy i napewno wiecej znac nie bedzie chciala fajna przewrotnosć:) ukrywasz męża przed kochanką :) spróbuj porozmawiać z mężem może zaakceptuje że jesteś bi może i on będzie chciał sie z wami spokać. Osobiście nie miałbym nic przeciwko gdyby moja żonka spotykała sie z kobietą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość liliamna
wiesz co ona dla mnie naprawdę dużo robiła... dużo zniosła... może faktycznie miała już dość... jej się wydawało ze to ona bardziej mnie kocha (ja czasami w to wierzyłam) bo ona bardziej pragneła tych spotkan itd... to ona zawsze proponowała... cały dzien ukladala pode mnie... jesli mi pasowalo spotkanie o 12 na 2 godz to wszystko odwoływała, przesuwała... jesli o 22 to samo no naprawde gdyby ktos mi powiedzial ze zostawi mnie dla tamtej rozesmialabym sie mu w twarz... dla niej bylo wazne choc 5 min po mojej pracy aby zapalic wspólnie papierosa... aby móc sie przytulić... to ja byłam czesto na nie... teraz kiedy odeszła... wiem że kochałam ją całą sobą ale nie potrafiłam jej tego pokazać właśnie ze strachu ze mnie kiedys rzuci i wtedy moze to bedzie bardziej bolało... moze nawet przed samą sobą nei chciałam przyznać ze jest moim calym swiatem.... teraz wiem nigdy nikogo tak nie pokocham ... nawet nie będę próbować... to śmieszne ale nie mam zadnych wyrzutów sumienia... no po prostu zadnych :O jedynie kiedy przez te 7 msc dwa razy poszłam z mezem do łóżka wtedy miałam okropne wyrzuty czułam się jakbym ją zdradzała...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiesz co... jak tak czytam... to ja naprawde sie zastnawiam czy ja nie mam jakiegos rozdwojenia jazni i sama ze soba nie pisze:D tak jak napisalas u mnie tak wlasnie bylo zanim ja zostawilam. po pol roku zerwania kontaktow dotarlo do mnie jak bardzo za nia tesknie i jak mi na niej abrdzo zalezy. to straszne jak czasem ludzie potrafia Cie wyczuc:) i zarazem mile ze ktos Cie rozumie bez slow:) Tak sobie mysle.. jak chcesz to zapraszam na maila:) spokojnie poklikamy:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×