Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

C.R.Z

ŁOWCA - cz.1

Polecane posty

Łowca z łatwością trafił pod wskazany adres. W okolicy nie było bowiem zbyt wiele innych domów. Zmęczony długą drogą wyobrażał sobie, jak będzie wyglądać zleceniodawczyni. Sądząc po lichej chałupinie, nie była to dobrze urodzona dama, która szuka zaginionego kochanka. Spodziewał się raczej masywnie zbudowanej chłopki, która otworzy mu drzwi z wałekiem lub innym przyrządem kuchennym w ręku, z gromadką dzieci uczepionych maminego fartucha. Zbierało się na deszcz, więc przyśpieszył kroku. Zapukał. Minęła dłuższa chwila, a pierwsze krople deszczu zdążyły zmoczyć jego włosy i płaszcz.Gdy wyciągnął rękę by ponownie, tym razem z większą siłą zapukać w drzwi chałupy, stanęłą w nich postać zupełnie inna, niż się spodziewał. Była to drobna dziewczyna, której dziecięca twarz kontrastowała z pełnymi piersiami i okrągłym brzuchem, który zdradzał jej błogosławiony stan. Zmierzyła przybysza lodowatym spojrzeniem, ściągneła ciemne, wyraziste brwi i bez słowa wskazała mu drogę do środka. Łowca rozejrzał się dookoła. Choć z zewnątrz dom wyglądał na ruderę, w środku zaskoczył go zadbanym, ciepłym wnętrzem. Usiadł przy stole, na jednym z krzeseł, a gospodyni ciężko spoczęła naprzeciw niego. - Ty mnie wezwałaś ? - spytał. - Tak. Ale uprzedzam, mam tylko 1600 srebrnych monet. Możesz za to... - Nie! W liście była mowa o 2000 srebrnych monet. Szkoda mojej fatygi, jeśli tyle nie masz. Odrzucam zlecenie. - Odparł ze zlością. - Chciałam powiedzieć, że moge cię tu przenocować i nakarmić. Karczma jest pół dnia drogi stąd. Spójrz tylko za okno, będzie tak padać przez kilka dni, w dodatku zaraz się ściemni. Chyba nie muszę ci mówić, co poluje w wysokich trawach po zmroku. - powiedziała dziewczyna. Wydawała się być pewna siebie i zdeterminowana. Mężczyzna zamyślił się chwilę. Wyjął z kieszeni znoszonego płaszcza pogięty pergamin i na głos przeczytał fragment : ,, Dam 2000 srebrnych monet za odnalezienie Randara z Orii. Nie wrócił do domu po wygranej bitwie Oryjczyków ze wschodnimi sąsiadami...'' - Znam to pismo, nie musisz czytać. - Przerwała dziewczyna. -Ojca szukasz czy tego, co ci to dziecko zrobił ? - Zapytał z przekąsem Łowca. Twarz jego gospodyni natychmiast zmieniła swój wyraz. O ile wcześniej wyglądała na dziecko, złość dodała jej lat. - Nie waż się mnie obrażać, ani tego, którego szukam. Inaczej szukaj noclegu gdzie indziej ! - wrzasnęłą zrywając się z krzesła. - Spokojnie...-uciszył ją Łowca - Jeśli mam zgodzić się na twoją ofertę, musze poznać szczegóły. Przyjmę zlecenie i liche wynagrodzenie jeśli przestaniesz się dąsać i odpowiesz na moje pytania. - Dobrze.-odpowiedziała pokorniejąc. - Ile ty właściwie masz lat ? - Piętnaście. - Młoda jesteś. Nie za młoda, żeby zatrudniać łowcę i dzieci rodzić? - Dziecko to moja prywatna sprawa. - A imię ? -Elmothien. - Samotna nastolatka w ciąży...skąd ty w ogóle masz te pieniądze na moje usługi ? - Miałam odłożone, na złe czasy. Długo jeszcze będziesz mnie męczył ? Bo jeśli nie, to pościele ci łóżko, jestem zmęczona i ty pewnie...- Elmothien nie zdążyła odpowiedzieć. Do domu wszedł gruby i wredny z gęby mężczyzna. Spojrzał na Łowcę i bez powitania poszedł do drugiej izby. - Śpij tu, koce są w kufrze. Muszę iść. - Szybko powiadomiła dziewczyna - Dokąd ? - Spytał Łowca. - A jak myślisz ? Nikt za darmo nie pomoże ciężarnej rąbać drewno na opał i nie wykarmi. A pieniędzy nie mam. Kładź się, jutro odpowiem na resztę pytań. - powiedziała i w pośpiechu poszła do izby, którą zajął mężczyzna. Łowca długo nie mógł zasnąć. Nasługiwał odgłosów zza ściany i z podwórza. W wyludnionej Orii mity o stworzeniach z traw wydawały się wysoce prawdopodobne... C.D.N jeśli będziecie chcieli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość podszyw00000
początek całkiem obiecujący ale popracuj nad dialogami, bo są do kitu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zgadzam się, będą lepsze dialogi to chętnie poczytam kolejne cześci. Kiedy dodasz następne ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jutro, jeśli będą chętni, żeby czytać dalej. Dzięki za wszystkie uwagi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fxfsdgd
to jest genialne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szz
Fajne opowiadanie, ciekawa jestem co sie czai w tych trawach :-) A klimat dokładnie taki, jaki lubie. Z powodzeniem możesz to zamieścić na forum magazynu 'Fantastyka'

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość loveless
Podoba mi sie !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Poranek w Orii był dużym zaskoczeniem dla Łowcy. Nie spodziewał się,że obudzi go pianie koguta i zapach świeżego chleba, ale całkowita ciemność za oknem wydawała się niemożliwa o tej porze dnia. Wciąż lało, wyglądało to tak, jakby deszcz miał padać jeszcze przez kilka stuleci. Izbę rozświetlało kilka porozstawianych świec. Przy stole Elmothien kreśliła coś starannie, zapominając przy tym o całym świecie. Łowca usiadł w swoim łóżku, przyglądając się dziewczynie. Na szyi miała świeży ślad dużej, męskiej dłoni, najwyraźniej niezbyt delikatnej. Mimo to wydawała być się w dobrym humorze. Obserwacja nie trwała długo. Zauważyła go i z widocznym skrępowaniem obiągnęła odsłaniającą jej udo spódnice. -Patrz ! To jego portret, rysowałam od rana. Teraz szybciej go znajdziesz, nie masz już wymówki ! -Zawołała z nieukrywaną satysfakcją. Mężczyzna zaśmiał się widząc nieudolnie wykonany szkic. - Nie wspominałaś, że mam szukać gnoma. - skomentował z przekąsem - Głupi jesteś. Zależy mi na czasie, chciałam ułatwić ci pracę, ale skoro... - Bardziej mi ją ułatwisz syto zastawiając stół. Elmothien rzuciła w stronę łowcy związaną na supeł chustę. W środku znalazł jedynie kilka kromek suchego już chleba, trzy jabłka, rzepę i kawałek białego sera. Już miał otworzyć usta, by skomentować skromne śniadanie, jednak powstrzymał się widząc zakłopotanie na twarzy dziewczyny. Elmothien szybko uciekła do swojej izby, zamykając za sobą drzwi na klucz. Została tam aż do nocy. ..... Minął ponad tydzień ulewy i dni spowitych ciemnością, nim w końcu zawitał jasny, pogodny poranek. Łowca, jak codzień rano znalazł na stole pakunek z lichym śniadaniem. Elmothien unikała go jak ognia, podrzucała jedzenie, brała koszule do prania i znikała na całe dnie w swojej izbie. Mężczyzna początkowo próbował zachęcić ją do rozmowy, jednak niepowodzenia szybko go zniechęciły. Świece wypaliły się, więc całe dnie spędzał samotnie w ciemności. Urażony brakiem gościnności dziewczyny postanowił odejść bez pożegnania. Założył na grzbiet czystą koszulę i swój stary, wytarty płaszcz a następnie przypiął miecz do pasa. Wychodząc niedbale zabrał szkic poszukiwanego mężczyzny, który leżał na stole od czasu jego ostatniej rozmowy z Elmothien. Z niewyjaśnioną ulgą opuścił jej dom. Już ponad sześć lat krażył po świecie trudniąc się płatnym zabójstwem, szukaniem zbiegów, porywaniem opornych kobiet czy wymierzaniem zemsty, jednak nikt z jego zleceniodawców nie zachowywał się tak jak Elmothien. Coś było w niej dziwnego, niespotykanego. Mimo braku wzajemnej sympatii postanowił wykonać zadanie zanim dziewczyna doczeka się rozwiązania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość perfekcyjnie niedoskonała
nooo, wiedźminem mi tu śmierdzi ale czyta się fajnie, choć jest trochę błędów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hdjfjc
Zdecyduj sie jakie czasy to sa, bo slowo nastolatka nie pasuje wcale. Mnostwo bledow,skladni,luki i pomylki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×