Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość mamaMax

kura domowa-czy tylko ja tak mam??

Polecane posty

Gość KONTRABANDA
hilda , jeśli dla ciebie praca w domu to tylko myscie garów - to kariery zawodowej ci nie wróżę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość KONTRABANDA
na wszystkim :) to zleży ilu jest was w domu :) w moim jest nas sporo to i obowiązków jest dużo :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość KONTRABANDA
w największym skrócie - moj mąż to nasza ostoja ale cała reszta to ja :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Autorko ja cię w pełni
Zgadza się. Praca w domu nie polega na wypełnianiu umowy, nie ma szefa , nie ma stresu że jak nie pozmywam czy nie pójde na spacer z maluchem to wylecę albo ktoś na mnie naskarży, to wszystko prawda, jednak te wszystie rzeczy tak czy tak należy zrobić . Faktem jest również to że nie można porównywac pracy domowej do zawodowej gdyż za domową nie dostajemy premii, pensji, pochwały , nie mamy urlopu , 13 tki........nie ma nic, jest tylko widok posprzątanego mieszkania i dziecko które jest zadbane (tyle i aż) . W tym wszystkim jak i równiez autorce , chodzi nie o porównanie zmęczenia w obu pracach ale o docenienie, rozumiecie chyba że docenienie, miłe słowo, poszanowanie czystego domu (tak by efekt utrzymał się chociaż przez dwa dni) jest bardzo ważne a jeżeli tego nie ma, nie ma też samozadowolenia z pełnienia tych obowiązków. Jeżeli widzimy że mąż z pogardą traktuje zmywanie naczyń to uczymy się że jest to najgorszy na świecie obowiązek który jednka musimy wypełniać. Jeżeli mąż nie uśmiechnie się, nie doceni w postaci jakiegoś fajnego wyjścia albo chociaz miłego słowa raz na jakiś czas to nie czujemy bo to nasze zmęczenie miało większy sens a to co nazywamy obowiązkiem staje się udręką . Kobiety w Polsce mają ciężką sytuację zawodową, niestabilnośc na rynku pracy itp i dlatego z pogardą traktują wszystkie te które "siedzą w domu" i traktują je jak lenie a to błąd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość KONTRABANDA
powiem ci tylko jeno i jęsli nie jestęs sama dizeckiem zrozumiesz :) mamy pięcioro dzieci :) kto ma jedno niech to wszystko pomnoży przez pięć , doda do tego szkołę , zajęcia , choroby , alergie , wyjazdy wakacyjne , ogród i warzywa , dwa psy , wizyty u teściowej , naprawy samochodów , podatki, aaraty ortodontyczne , obiady i sprzątanie ;) , pranie i mycie okien , humory nastolatków i kłótnie pomiędzy rodzeństwem ,... jak jeszcze cos napiszę zdołuję sie całkiem ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość No bo ta praca jest łatwa
Kontrabando, to nie takie proste.... Swego czasu chcąc wyzwolić w mężu lwa rynku pracy, zapytałam, co zrbiłby, gdybym złożyła w wypowiedzenie w jednej z prac, lub w obu?? To nie odpowiedział, co zrobiłby, tylko że jestem zbyt odpowiedzialna, by to zrobić.... A co do Ciebie i tego co mówisz o prowadzeniu domu to się zgadzam. Dom to nie gary, albo nie tylko gary. Ja nie zmywam, bo mam zmywarkę;) Niemniej dom to jak dla mnie przede wszystkim dzieci i ogólne ogarnianie. Jak są dzieci to np. w łazience nawet nie można pozwolić sobie na mały syfik;) , nie mówiąc o syfie. Musi być czysto i już. Podobnie te nieszczęsne zabawki, ciągle jakoś same się roznoszą po domu. Niemniej to są tylko kwestie towarzyszące;) No bo dziecko może się bawić samo, ale nie cały czas przecież, trzeba dziećmi się zająć. Poza tym moja młodsza to anioł w porównaniu z tym jaki był starszy w jej wieku, ale mimo to malusia ząbkuje. Są dni, że jak tylko nie śpi to uśmiecha się non stop i tylko ją zacałować i schrupać, a są, ze marudzi ciągle, bo ząbki dokuczają.... Więc wówczas człowiek biega miedzy jakimś obiadem, chwilą dla starszego, jedzeniem dla starszego, noszeniem mniejszej, ogarnianiem tu i ówdzie i sprawdzaniem, czy mały nie wysadza jeszcze domu:) Dom to nie tylko gary;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość KONTRABANDA
i na tym właśnie bazuje twój maż - na twojej odpowiedzialności . A w a jakim świetle stawia to jego odpowiedzialność i przedsiębiorczość? po to , żeby on mógł pracować tak jak chce - ty musisz pracować podwójnie .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość No bo ta praca jest łatwa
Kontrabando, to u mnie pryszcz:), tylko dwójkę mam:) Z piątką to już nie przelewki. Chociaż tyle, że nie piątka szkrabów, tylko część starsza:) Wiesz co, rozsądna z Ciebie babka, ale sama się przyznam, ze mam w pracy kolegę, totalnego lesera. Co może to zrzuca na innych. Co najbardziej wzbudziło moją pogardę wobec niego to to, ze wyłudził macierzyński dla siebie, pomimo, ze jego żona nie pracuje. Jego żona ma "lewe" zatrudnienie i nie pracowała ani jednego dnia zawodowo w życiu. Mają troje małych dzieci (ostatnie urodziło się miesiąc po mojej córci). Kiedy odchodziłam na zwolnienie w 38 tc śmiał mi się w twarz, że chyba jestem głupia, ze tak długo pracowałam. Po moim i jego powrocie (jak rozumiem zafundował sobie 12 tygodni wakacji, w tym 10 tygodni jako nadużycie) i jego powrocie ciągle stosuje takie "żarciki"... No jak tam, dlaczego się lenisz, co to mieć dwójkę itd.....Podawał za przykład swoją żonę i kilka znanych nam kobiet z 4 i 5 dzieci.... Byłam wredna, ale przy kilku jeszcze osobach odparłam.... Zastanów się, ile z tych kobiet pracuje, bo z tego co wiem, to żadna..... Niestety to tak w życiu jest, że jak człowiek jest atakowany, to się broni i w sumie głupio, ze przygadałam koniec końców matkom, a nie jemu - totalnemu leniowi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rany boskie, jakie wy jesteście dosłowne :O Przecież te "gary" nie oznaczają tylko zmywania, ale ogół czynności związanych z ogarnięciem domu i posprzątaniem. I naprawdę, niczego nie umując wam, nie ma nic skomplikowanego w nastawieniu zmywarki, posortowaniu prania czy odkurzeniu półek z kurzu. A o tym własnie była mowa, ze prowadzenie domu nie jest pracą skomplikowaną i trudną a nudną i bardzo męczącą ( gł. fizycznie) Argument z ilością dzieci kompletnie do mnie nie przemawia, no chyba ze miałaś pięcioraczki :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość KONTRABANDA
jak widzę jesteś nie mniej dosłowna rozumiejąc ,zę prowadzenie domu to roboty czysto fizyczne :) Ale ktoś dla kogo praca w domu to tylko sprzątanie i nie widzi różnicy w pracy przy jednym dziecku a pięcioro .... już prosciej wytłumaczyć nie potrafię :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość No bo ta praca jest łatwa
Kontrabando, każdy kij ma dwa końce. Owszem, że mój mąż mógłby starać się rozbudzić w sobie przedsiębiorczość, ale jednak trudno obalić mi jego argument, ze nie jest w pełni dyspozycyjny. Mężczyzna, którego żona zajmuje się domem, może bez problemu zostać dłużej w pracy, wyjechać na delegację.... U nas tego być nie może. Moje nauczycielstwo jest nietypowe. Przez ostatnie 3 lata zaliczyłam 28 szkoleń. Dzięki Bogu nie wszystkie wyjazdowe. Sporo stacjonarnych i przez internet, ale jednak wyjazdy zdarzają się dość często. Do maksimum ograniczyłam wyjazdy z noclegiem, ale i tak gdzieś tam jadę i zaliczam np. 500 km w ciągu jednego dnia. (wiadomo, trzeba wyjechać w nocy i wrócić w nocy). Jest to faktycznie jakiś rodzaj ograniczenia dyspozycyjności u mojego męża.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KONTRABANDA jak widzę jesteś nie mniej dosłowna rozumiejąc ,zę prowadzenie domu to roboty czysto fizyczne Prowadzenie domu to jest praca fizyczna. Proces wychowawczy jest niezależny od tego czy każdego dnia gotujesz dwudaniowy obiad czy odgrzewasz w mikorfalowce ten sprzed dwóch dni i uczestniczą w nim oboje rodziców. Ale ktoś dla kogo praca w domu to tylko sprzątanie i nie widzi różnicy w pracy przy jednym dziecku a pięcioro .... już prosciej wytłumaczyć nie potrafię Nie widzę co wiecej wiem jak fantastycznie funkcjonują domy z podobną ( i większą) ilością dzieci - niczym małe przedsiębiorstwa:) Aż kobitki same chcą robic coś więcej 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mnie praca w domu
męczyła i niedość że nikt nie doceniał tego co robię to jeszcze oczekiwali więcej i więcej (mama poda, mama zaraz sprzątnie, mama spierze .....noi ważna jeszcze energia do zabawy z dziećmi , pójście z nimi na basen, na kort)...ufff , obecnie pracuję zawodowo a w domu już na spółę z mężem i chłopakami bo oni najwięcej brudzą ;). Dziś jest lista obowiązków gdzie chłopcy sprzątają swój pokój , włącznie z odkurzeniem (ja zmyję na mokro), pościeraniem kurzu i choć tego nie lubią to wiedzą że to jednak jakiś wysiłek. Mąż często robi obiad a ja zajmuję się już całą resztą i uwierzcie mi że praca zawodowa (o ile jest fajna i ją lubimy) przynosi więcej satysfakcji bo widzę że i mąż bardziej ceni mój wkład wysiłku poza dodem jak i chłopaki , już nie mówiąc o tym że przedewszystkim ja lepiej to znoszę niż pracowanie w domu. Ktoś tu pisze że ma 5 dzieci i naprawdę podziwiam bo to już nie lada co . Pozdrawiam wszystkie mamy dbające o dom .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Do wszystkich domowych kur: Pomyślcie dziewczyny, ile by trzeba było wydać pieniędzy, gdyby się chciało zatrudnić osobę do każdej domowej czynności. Niania do 1 dziecka bierze nie mniej niż 8 - 12 zł za godzinę. Mycie okien, sprzątanie, gotowanie..... itd - podobnie. To że gary myje zmywarka a ciuchy pierze pralka - nie jest wytłumaczeniem. Gdyby przyszła gosposia za pieniądze - też trzeba byłoby jej zapłacić za włożenie naczyń doz zmywarki i ich wyjęcie do szafek. A prasowanie? Do tego trzeba doliczyć koszt kierowcy, który zawiezie dzieci do szkoły i zajęcia dodatkowe, a także codzienne szykowanie drugiego śniadania do szkoły i pracy (męża). Sądzę, że reasumując potencjalne koszty, każda PANI DOMU zarabia więcej niż niejeden mężczyzna (PAN DOMU).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie mam takiego problemu fakt mąż dużo pracuje i wszystkim zajmuję sie sama ale kiedy ma wolne odciąża ile może

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sestra
Chcesz być kurą domową - to bądź, ale potem nie jęcz, że ci źle i smutno. Wiele pań bardzo chętnie w tę rolę wchodzi; a potem płacz, bo nie dostają gwiazdki z nieba za to, na co same się zgodziły ;) Ogarnięcie domu nie jest wielką filozofią, wystarczy systematyczność, czasem zdrowe podejście i tyle. Wtedy mycie podłogi nie urasta do rangi wielkiego osiągnięcia czy wielkiego wyrzeczenia. A na opornych domowników? Sposób jest, bardzo prosty, bardzo łatwy. Pozmywasz podłogę; ktoś wejdzie - trudno, niech ślady będą. Umyjesz wannę; ktoś ubrudzi - trudno, będziesz się w takim syfie mył. I mój ulubiony - mąż/inny domownik nie potrafi trafić brudnymi rzeczami do pralki? Ma połamane rączki, gdy trzeba nastawić program? No problemo - zbieram wszystkie rzeczy danej osoby, ale absolutnie WSZYSTKIE, które się nawiną i piorę razem. A że coś pofarbuje, coś się zniszczy? Nauczka na przyszłość - masz dwie sprawne rączki, to zapierdalaj jak i ja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tacfkfjfd
kurcze, dziewczyny... wyliczacie co takiego robicie w domu, że obiad, sprzątanie, pranie i to TAAAAAKIE męczące. A ktoś na etacie pracuje, dojeżdża a i tak musi zrobić to samo co Was tak męczy. I co z tego że mąż pomaga? Musi, bo brakuje czasu i zrobione wszystko nie będzie. Mam małe dziecko (2 lata) gdy chodziłam do pracy nie miałam czasu na nic. ani na plotki ani na kafe.... teraz jestem na L4 i mam czas na wszystko, w domu porobione, dziecko szczęsliwe, a ja mam czas na siedzenie i nic nie robienie... więc nie gadajcie głupot, bo ktoś na etacie wraca zmęczony po pracy i musi w dwie godziny (raczej nie bede odkurzać jak dziecko śpi) zrobić to samo co wy przez cały dzień.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×